Monthly Archives: Czerwiec 2012

Od ponad 20 lat Polską rządzi zdegenerowana grupa ludzi, którzy w normalnym kraju nie zostaliby przyjęci nawet na stanowisko woźnego w szkole. Do tej pory zajmowali się kradzieżą majątku państwowego czyli prywatyzowali a w rzeczywistości kradli spółdzielnie, zakłady pracy, huty, stocznie, itd. Ponieważ cały ten majątek został już właściwie ukradziony to było oczywiste, że POtem zajmą się prywatnym majątkiem Polaków.

Na kradzież majątku państwowego wymyślili nazwę prywatyzacja. Na kradzież majątku prywatnego wymyślili nazwę POdatek katastralny.

Ponieważ są to bardzo prymitywni złodzieje więc mechanizm tej kradzieży będzie wyglądał następująco:

1. Wszyscy właściciele nieruchomości (mieszkania, domy, ogrody, działki, itp.) zostaną obciążeni podatkiem w skali rocznej 1-2% wartości nieruchomości

Żyją tysiące ludzi, którzy są właścicielami odziedziczonych nieruchomości w miejscach gdzie są bardzo wysokie ceny gruntu, np. w okolicach Warszawy, Anin, Komorów, itp. Są to biedni ludzie utrzymujący się z głodowych rent i emerytur po ok. 1000 zł miesięcznie. Nieruchomości w których żyją są warte ok. 1 mln zł. POdatek katastralny wyniesie od tego 20 tys. zł rocznie czyli ok. 900 zł miesięcznie a więc nie ma żadnej możliwości aby został zapłacony.

2. Najpierw lokalni złodzieje z samorządów POzadłużają tych ludzi aby narosły wielkie odsetki a potem zlicytują za mały procent rzeczywistej wartości a mieszkańców wyrzucą na bruk lub w najlepszym wypadku do blaszanych kontenerów na przedmieściach. Takie kontenery zrobił już Adamowicz z PO w Gdańsku.

3. Cała operacja będzie miała osłonę propagandową a rozpocznie się od stwierdzenia, że to kłamstwo iż wymiar POdatku to 1-2%. Na POczatku zaproponują np. 0,1%. Gdy to zatwierdzą w sejmie to już POtem będą zmieniać tylko stawki nie pytając się nikogo o zgodę – tak jak teraz robią z podatkiem VAT. Zgoda Polaków na POdatek VAT była wymuszona m. in. argumentem, że przecież on nie ma specjalnego znaczenia bo wiele towarów ma stawkę 0%. Dzisiaj te towary mają już stawkę 23%.

To jest prymitywna metoda POwszechnie stosowana w POdatkach przez tych złodziei i nieudaczników – wprowadzają podatek z jakąś minimalna stawką aby ludzie nie protestowali. Gdy już to uchwalą to POtem zmieniają stawki Podatku już beż żadnych konsultacji i pytań. Teraz dzieje się to z rolnikami. Wprowadzają im POdatek 1 zł od hektara. Gdy to zostanie uchwalone to za 2 lata ta stawka będzie 10 zł a rolnikami zajmą się komornicy.

Kiedy Buzek w 1999 r. wprowadzał przedsiębiorcom skrajnie wysoki ZUS Polacy nie protestowali.

Kiedy Buzek zatapiał kopalnie Polacy nie protestowali.

Kiedy bufetowa z PO wysłała na kupców z KDT bandytów aby ich PObili i wyrzucili z miejsca ich pracy Polacy nie protestowali.

Kiedy Tusk likwidował stocznie Polacy nie protestowali.

Kiedy PO zaczęło prześladować Ojca Rydzyka i Radio Maryja Polacy nie protestowali.

Kiedy PO zaczęło prześladować katolików Polacy nie protestowali.

Warto aby Polacy poznali poniższą sentencję i wyciągnęli z niej wnioski skoro nie potrafili tego zrobić do tej pory.

Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem komunistą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem związkowcem.
Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem Żydem.
Kiedy przyszli po katolików, nie protestowałem. Nie byłem katolikiem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

Pastor Martin Niemöller, 1942, Dachau.

Jak ocenić korzyści płynące z reformy zdrowia, gdy oprócz wakacyjnych przygód w Meksyku, coraz więcej Amerykanów szuka przy granicy pomocy lekarskiej? O turystyce zdrowotnej z USA do Mexicali pisze „New York Times”.

Mexicali w Meksyku przygotowuje ułatwienia dla turystów zdrowotnych z USA

Mexicali, miasto leżące w północnym Meksyku niedaleko San Diego, kusi mieszkańców Kalifornii i pobliskich stanów niższymi kosztami leczenia. Szpitale oferują m. in. operacje na otyłość i bóle pleców, a dentyści od leczenia kanałowego po wypełnianie i wybielanie zębów.

Chętnych są tysiące. Albo ich nie stać na leczenie w USA, albo chcą zaoszczędzić. W 2010 85 proc. stanowili Meksykanie mieszkający w USA, ale tendencja obejmuje coraz więcej amerykańskich przedstawicieli klasy średniej szukających zabiegów, których nie pokrywa ubezpieczenie.

26-letnia Stephanie Rusky z Perkins, w Oklahomie, zapłaciła 8 tys. dolarów za liposukcję, korekcję piersi i usunięcie nadmiaru tłuszczu i skóry brzucha, co w USA kosztowałoby ją dwa razy tyle.

Zobacz: Amerykanie jeżdżą po paliwo do Meksyku

Młodzi unikają lekarzy z obawy o długi

Władze Mexicali podają, że w ubiegłym roku do miasta przybyło ponad 150 tys. pacjentów, którzy wydali na zabiegi, jak i hotele i wyżywienie, 8 mln dolarów. Miasto chce stworzyć specjalną strefę medyczną i ulepszyć infrastrukturę. Hotele oferują zniżki dla pacjentów, a biuro informacji turystycznej dotuje podróż busem z Las Vegas.

Od kwietnia tego roku rząd utworzył nawet specjalne przejście na granicy dla „medycznych turystów”, by nie musieli stać w korkach na granicy. Od tego czasu lekarze wydali już 1,600 przepustek.

Meksykanie mówią z dumą o łatwym dostępie do lekarzy, którzy podają swoje numery telefonu i wypytują o zdrowie. Krąży też anegdota, że pielęgniarki rozgrzewają ramię pacjenta zanim zrobią zastrzyk.

Natomiast pacjenci wydają się zbywać fakt, że żaden ze szpitali w Mexicali nie jest akredytowany przez amerykańskie władze medyczne. I choć szpitale są czyste i nowoczesne, nie ma dostępnych danych o infekcjach czy czynnikach ryzyka.

Dopóki jednak koszty leczenia w USA będą rosły, chętnych na zabiegi nie zabraknie. Carlo Bonfante, właściciel Hospital de la Familia, którego Stephanie Rusky była pacjentką, mówi, że największą popularnością cieszą się chirurgiczne zabiegi leczenia otyłości (gastric bypass, gastric band surgery), ale wyraża nadzieję, że coraz więcej osób będzie zainteresowanych podstawowymi świadczeniami.

Jedna osoba nie żyje i jedna uznana za zaginioną oraz zniszczonych 346 domów, a 20 tysięcy wciąż zagrożonych – to dotychczasowy bilans pożarów, które rozszalały się na obrzeżach Colorado Springs, w stanie Kolorado. Wizytę na miejsce katastrofy zapowiedział prezydent Stanów Zjednoczonych.

Do czwartku wieczorem strażakom udało się powstrzymać 15 proc. pożaru na obrzeżach Colorado Springs
Z zagrożonych terenów ewakuowano 36 tysięcy osób, w tym jednostki Akademii Wojsk Lotniczych. Część wróciła już do domów, ale wiele osób pozostało bez dachu nad głową.

W spalonym domu w Mountain Shadows znaleziono ciało jednej z dwóch poszukiwanych osób. Niewykluczone, że kolejna pozostała w zgliszczach – ciała nie odnaleziono, bo było już zbyt ciemno na kontynuowanie poszukiwań, które miały zostać wznowione w piątek.

Zobacz też: Pożary szaleją w Kolorado. 32 tys. ewakuowanych

Dotychczas spłonęło ponad 6,700 hektarów lasu. Wciąż zagrożonych jest 20 tysięcy domów i 160 firm. Mniej porywisty wiatr w czwartek umożliwił strażakom powstrzymanie 15 proc. pożaru, ale służby leśne szacują, że akcja gaszenia pożaru może potrwać do połowy lipca.

Ze względu na katastrofę swój rozkład dnia zmienił Barack Obama, który ma w piątek przybyć do Colorado Springs. Prezydent ogłosił w Kolorado stan klęski żywiołowej, przez co możliwa będzie rządowa pomoc na terenach strawionych przez Waldo Canyon Fire i High Park Fire na północy Kolorado. Drugi pożar, który wybuchł 9 czerwca jest już w 85 procentach powstrzymany. Spowodował jedną ofiarę śmiertelną i zniszczył 257 domów.

Policja bada przyczynę pożaru, by wykluczyć ewentualne podpalenie.

Z pożarami walczą także inne stany:  Montana, Utah, Wyoming, Dakota Południowa, Nowy Meksyk, Nevada, Arizona i Kalifornia\

Już znamy ustalenia euroszczytu. Można zatem podsumować i pokazać jakie będą prawdopodobne konsekwencje tych działań.

1. Ma powstać jeden bankowy nadzorca w strefie euro w ramach ECB. To jest warunek udzielania bezpośredniej pomocy bankom przez fundusz EFSF/ESM. Jak to się dokona, wówczas pożyczka 100 mld euro dla rządu Hiszpanii będzie mogła zostać przerzucona bezpośrednio na banki, co księgowo obniży dług rządu Hiszpanii.

2. EBC będzie agentem wykorzystującym środki w funduszu EFSF/ESM w celu interwencji na rynkach obligacji Włoch i Hiszpanii, żeby obniżyć rentowności obligacji tych rządów.

3. Pożyczka dla banków hiszpańskich (100 mld euro) nie będzie miała statusu pożyczki z prawami pierwszeństwa w stosunku do innych wierzycieli rządu Hiszpanii. Jak powstanie jeden nadzorca wtedy pożyczki dla sektorów bankowych danego kraju będą udzielane przez ESM bezpośrednio bankom, a nie rządom.

Konsekwencje:

Niemcy, jako największy dawca ratunkowych pieniędzy chcą przejąć kontrolę nad nadzorem bankowym w strefie euro, co byłoby kolejnym krokiem w opisywanym przeze mnie procesie weimaryzacji Europy, ale do tego nie dojdzie gdyż ten proces się załamie, o czym poniżej. Wielkość funduszu ESM nie została zwiększona (na to nie będzie zgody niemieckiego parlamentu), więc inwestorzy mogą sobie szybko policzyć, ile pieniędzy zostanie w funduszu po odliczeniu 100 mld dla Hiszpanii, o wiele za mało, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie.

Ponadto, do tej pory EBC kupował obligacje krajów PIGS za “swoje pieniądze”, teraz będzie to robił w imieniu EFSF/ESM, co ogranicza znacznie możliwą skalę interwencji w długim okresie. Kołdra robi się coraz krótsza, EFSF/ESM ma wystarczyć na pożyczki dla banków, na ratowanie Cypru, Słowenii, a teraz jeszcze na kupowanie obligacji Hiszpanii i Włoch. Bez zwiększenia siły finansowej funduszu wczorajsze ustalenia są tylko kolejnym kopnięciem puszki w dół ulicy, kupieniem sobie trochę czasu, raczej liczonego w dniach niż w miesiącach.

Niektóre z tych ustaleń prawdopodobnie będą musiały zostać zatwierdzone przez parlamenty krajów strefy euro, co może być poważnym wyzwaniem i z pewnością będzie prowadziło do dalszego wzrostu nastrojów antyunijnych w krajach tzw. Północy. Ciekawe jak piękniejsza połowa duetu Mer(lla)de wyjaśni w domu, że zgodziła się dać pieniądze bez wypełnienia twardych warunków finansowych i jak to wpłynie na popularność jej partii.

W krótkim okresie kluczowa będzie percepcja rynków. Czy rynki odbiorą te ustalenia jako kolejny krok w kierunku budowy Stanów Zjednoczonych Europy, czy jako kopnięcie puszki. Przekonamy się w lipcu. Ale niezależnie od percepcji krótkookresowej, w ciągu kilku miesięcy sytuacja znacznie się pogorszy, ponieważ nie stało się nic, co zmieniłoby perspektywy wzrostu gospodarczego w strefie euro, a wraz a kurczeniem się PKB będzie rósł dług publiczny i pogarszała się sytuacja banków w krajach PIGS. Co więcej, komunikat nic nie mówi o pakiecie wzrostowym, co sugeruje, że nie ma dobrego pomysłu jak przyspieszyć wzrost gospodarczy na południu Europy.

Poważne gazety, takie jak Financial Times znowu piszą bzdury, powtarzając bezmyślnie to co im powiedziały euromatoły. Piszą, że dzięki tej decyzji udało się rozerwać kłopotliwe połączenie między rządami i bankami poszczególnych krajów i że teraz za bankami będzie stała siła podatników całej strefy euro. To jest właśnie patologia, przez którą przestrzegam.

Jeżeli taka percepcja stanie się powszechna, wówczas z czasem nawet banki niemieckie zaczną być postrzegane jako mniej bezpieczne, bo podatnik niemiecki będzie musiał żyrować wiarygodność całego sektora bankowego strefy euro. Gdy to się stanie, to będzie koniec tej absurdalnej drogi walki z kryzysem, którą wybrały euromatoły, bo kryzys obejmie wszystkie banki.

Ale przewiduję, że do tego nie dojdzie, bo gdy zacznie rosnąć premia za ryzyko dla niemieckich obligacji i dla niemieckich banków, a popularność partii kanclerz Merkel będzie spadać szybciej niż ceny akcji niemieckich banków, wtedy Niemcy wycofają poparcie dla unii bankowej. To wydarzy się prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Wtedy okaże się, że każdy kraj musi udźwignąć szybko rosnące straty swoich banków i będzie głęboki kryzys.I okaże się, że zespolenie narodowe banków i rządów w krajach PIGS jest jeszcze silniejsze, niż było przed wczorajszym szczytem.

Ostrzegałem sześć razy przez sześcioma błędami popełnionymi przez euromatołów, bezskutecznie, ostrzegam po raz siódmy. Ale teraz skala głupoty przerosła wszystko, co widziałem do tej pory w finansowej historii świata. Jeżeli ktoś nie widzi jakie będą konsekwencje polityczne wczorajszych decyzji jeszcze w tym roku, do czego to doprowadzi i dlaczego zagraża to istnieniu Unii Europejskiej, to naprawdę nie powinien pełnić ważnych publicznych funkcji w Europie.

Sąd Najwyższy uznał za zgodną z konstytucją reformę ubezpieczeń zdrowotnych autorstwa administracji Białego Domu. O zgodności z prawem “Obamacare” zadecydował jeden głos.

Sędziowie Sądu Najwyższego od początku byli podzieleni w sprawie reformy ochrony zdrowia, co oddało dzisiejsze głosowanie. Za odrzuceniem reformy głosowało 4 z 9 sędziów. Zdecydował głos przewodniczącego składu, sędziego Johna Roberta.

Reforma wprowadza, po raz pierwszy w historii USA, obowiązek ubezpieczenia się. Kto nie zdoła tego zrobić do 2014 roku, zapłaci karę.

– Wymaganie, by pewne jednostki płaciły karę finansową za niewykupienie ubezpieczenia zdrowotnego można z pewnością określić mianem podatku – powiedział przewodniczący Sądu John Roberts.- Ponieważ konstytucja dopuszcza taki podatek, nie jest w naszej gestii go zakazywać, albo oceniać jego słuszność, lub uczciwość – uzasadnił wyrok Sądu.

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, bowiem 13 stanów uznało reformę za niekonstytucyjną.

W innym głosowaniu sędziowie nakazali ograniczyć Medicaid, której dofinansowanie stanowiło jedną z najważniejszych obietnic wyborczych Baracka Obama. W swojej kampanii obiecywał on blisko 50 milionom Amerykanów, którzy nie mają ubezpieczenia, że władze stanowe zwiększą finansowanie programu pomocy w wykupywaniu ubezpieczeń przez najuboższych. – Nic w naszej opinii nie powstrzymuje Kongresu przed zwiększeniem funduszy na ACA (Affordable Care Act – red.), ani oczekiwaniem, że stany, które przyjmą takie fundusze będą postępowały zgodnie z warunkami. Kongres nie ma jednak prawa karać tych stanów, które zdecydują się nie brać udziału w tym nowym programie – uznał Sąd.

Mimo wprowadzenia tego ograniczenia w ACA, decyzja sądu jest znaczącym sukcesem prezydenta USA i jego “Obamacare”, jak się nazywa reformę ubezpieczeń. Przeciwnicy reformy ubezpieczeń zdrowotnych są rozczarowani decyzją Sadu Najwyższego. Argumentowali oni, że nie można nikogo zmusić prawnie do wykupywania ubezpieczenia od prywatnych firm. Zwolennicy odpowiadają na to, że ubezpieczenie zdrowotne jest wyjątkowym przypadkiem.

W USA nie ma dotąd ubezpieczeń zdrowotnych 33 mln obywateli

Na amerykańskiej stronie wh.gov/zMU można poprzeć petycję i zmusić Biały Dom do zajęcia stanowiska w sprawie katastrofy smoleńskiej i utworzenia międzynarodowej komisji badającej przyczyny tragedii.

Administracja Baracka Obamy unika zajęcia się katastrofą smoleńską i działaniami na rzecz umiędzynarodowienia badania jej przyczyn. Ale może zostać do tego zmuszona przez nacisk społeczny – pisze „Nasz Dziennik”.

Na amerykańskiej stronie internetowej www.wh.gov/zMU  można poprzeć petycję do Białego Domu w sprawie Smoleńska. Jeżeli do 5 lipca uda się zebrać 25 tys. głosów, rząd USA będzie musiał zająć stanowisko w sprawie raportu MAK i postulatu stworzenia międzynarodowej komisji badającej przyczyny katastrofy.

Nowy serwis internetowy „We the People”, czyli „My, naród”, pozwalający na składanie wniosków do administracji prezydenta wykorzystali Polacy z USA próbujący od dwóch lat bezskutecznie zainteresować władze amerykańskie problemami związanymi z katastrofą smoleńską – przypomina „Nasz Dziennik”.

Petycja dotycząca Smoleńska została zgłoszona 5 czerwca. Czas na skompletowanie potrzebnych 25 tys. głosów mija 5 lipca. Jak dotąd inicjatywa nie była nagłaśniana i udało się zdobyć poparcie jedynie ponad 500 osób.

@Maciej Ka 16:52:26
Bez paniki
Ja podpisałem się pod apelem. Wystarczy imię i nazwisko, oraz adres skrzynki pocztowej. Jak się tak cykasz, to załóż skrzynkę w kit i podaj swoje dane: Jan Kowalski.
I nie wciskaj kitu, że z obawy przed ujawnieniem danych osobowych wolisz raport Anodiny. 
I nie mów, że nikt nie głosuje, bo od czasu ujawnienia akcji czyli od przedwczoraj przybyło 6 000 podpisów.

Pewnie znasz to:
Kiedy przyszli po sąsiada Żyda, z mieszkania obok, nie protestowałem, bo nie jestem Żydem….

Jeśli się komuś wydawało, że czasy Jałty to mroczna przeszłość, już może się obudzić. Biedna Polska – skłócona z Rosją, obojętna USA skazana jest na pożarcie przez Niemcy.Kondominium to nie miraż ale realne niebezpieczeństwo.W oparciu o informacje trzech  dyplomatów ONZ można powiedzieć że dni Syryjskiego prezydenta są policzone.

Rosja zaakceptuje ” mapę drogową”  politycznych zmian w Syrii.

          

Tym razem nie w Jałcie a w Genewie spotkają się krawcy Nowego Światowego Porządku :Chiny ,Francja,Anglia, Rosja i USA.  Jako kelnerzy podający Syrię na tacy wystąpią: Turcja,Irak i Katar.

Teraz tylko pozostaje wytłumaczyć Assadowi  aby powołał rząd tymczasowy który przygotuje demokratyczne ,  oczywiście , wybory. Sentencja ma być w/g tego o czym informują „annonymus UN diplomats” ogłoszona podczas organizowanego  przez Kofi Annana spotkania w Genewie , planowanego na 30 czerwca.

 Aby było coś za coś przesunięto dwa pionki na szachownicy. Ameryka odrzuciła możliwość udziału w spotkaniu przedstawicieli Iranu ,Rosja dostała na pożarcie Arabię Saudyjską. Przystawki skonsumowano .

A teraz cale clou dwulicowości miłośników demokracji .

W spotkaniu mają z prawem VETA uczestniczyć przedstawiciele „reżimu” czyli legalnie sprawującego władzę rządu Assada oraz „miłujący pokój i demokrację” przedstawiciele rebeliantów którzy wywołali wojnę domową, doprowadzili do rozlewu bratniej krwi a których przecież jeszcze nikt nie wybierał. Kogo więc reprezentuje „opozycja” ?

Kogo reprezentowała „opozycja” przy okrągłym stole to już teraz prawie wiemy.

    

        

Obrzydliwa Syryjska napaść na Turecki samolot nad własnym terytorium nie ma oczywiście żadnego związku. Żadnego związku z brakiem demokracji w drodze do demokracji wobec reprezentacji opozycji nikt nie widzi.Za to ta opozycja twardo mówi że na żadne ustępstwa nie pójdzie.

Opozycja jak wiadomo zawsze reprezentuje żywotne interesy narodu i nie należy jej praw kwestionować . Wyjątek jaki stanowi się dla jedynej partii opozycyjnej w Polsce. PiS jest jak wiadomo wyjątkiem. Dlatego też PiS nie powinien się uskarżać ale wynosić reżim rządowy pod niebiosa bowiem traktuje (tratuje) ich wyjątkowo.

   z jakiego to filmu?

Ideologię dla uzasadnienia dlaczego Rosja po ostatnich wizytach Putina tu i ówdzie tak szybko zmienia front można by tu teraz napisać jakiekolwiek i ktorekolwiek z nich byłoby prawdziwe. Wydaje się jednak dość malo prawdopodobne ze pozwolono Rosji zainstalować w miejsce Assada inny prorosyjski zestaw figur.

Powstaje więc odpowiedzieć na  pytanie.

 

Na jakiej wadze odważano nagrodę za ustępstwa Rosji . Czy odważono tylko wartość Syrii czy  na dwu szalkowej wadze na drugiej szalce położono  powiedzmy  obłok mgielny . Bo widok jest strasznie mglisty.

Dzisiejsza wypowiedź ministra Ławrowa odrzucająca siłowe zewnętrzne rozwiazanie „problemu” syryjskiego nie zmienia końcowego wniosku. Los Assada jest przesądzony bo stwierdzenie Ławrowa „Syria needs a period of political transition ” jest jednoznaczne.

Tymczasem Turcja dokonala przesunięcia wojsk do granicy z Syria i teraz już niewiele trzeba do wkroczenia „sił pokojowych”. Syryjczykom zabroniono praktycznie zliżać się do własnej granicy.i kolejny byle preteks posłuży do eskalacji militarnego konfliktu .Turcja ma druga co do wielkości armie w NATO.

Rosja dokonuje ruchów pozornych pozwaljących im na „wyjście z twarzą”

Nathanel

W ostatnim numerze Uważam Rze z artykułu autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Wojciechowskiego zatytułowanym „Petelickiego życie skrywane” możemy się dowiedzieć jak to mimo kiepsko zaliczonego egzaminu na prawo ale za to dzięki protekcji swojego ojca  gen. Petelicki jednak dostał się na wydział prawa.

W dodatku nim ukończył studia już był funkcjonariuszem SB i to z poręczenia komunistycznych aparatczyków o niechlubnym wręcz kryminalnym życiorysie, którzy byli „towarzyszami broni” jego ojca.
Autorzy artykułu słusznie zauważają, że gen. Petelicki jak wielu innych funkcjonariuszy SB cierpiał na „chroniczną niezdolność (…) do rozrachunku z przeszłością i udziałem w komunistycznym aparacie przemocy”.
Dla ludzi pamiętających czasy sprzed 1989r. ścieżka kariery zawodowej gen Petelickiego w SB bez rodziców zdeklarowanych komunistów (wtedy na prestiżowych posadach w Ludowym Wojsku Polskim) byłaby zwyczajnie niemożliwa.
Czy dorosły człowiek może cierpieć na taką amnezję? Może, ale tylko wtedy kiedy uda mu się sztuka uwierzenia we własne kłamstwo.
Szczerze mówiąc, ja się na bohaterach nie znam. Znałam tylko odrobinę jednego, ale on był bohaterem tylko chwilę. To dziadek mojego męża.
A było to tak, żeby wyrwać się ruskiego piekła, zaciągnął się chłopak do armii Berlinga. Umiał pisać i czytać więc jeszcze nim zaczął walczyć nawet ciut awansował. W końcu trafił na front. Niestety w dziadku mojego męża z rasowego komandosa to były tylko nogi, dlatego w największej bitwie w jakiej brał udział, strach wziął górę i dziadek uciekał, uciekał. Uciekał tak szybko, że na płocie odniósł poważne rany. Trafił do lazaretu.  Nikomu się nie przyznał że uciekał i…odznaczono go za bohaterskie rany w boju. Ku jego wielkiej radości na front już nie powrócił. Po demobilizacji, jako odznaczonemu bohaterowi, zaproponowano mu intratną posadę w więzieniu. Przed wojną szanse na awans miał ograniczone, bo pochodził z niezamożnej rodziny, a tu i mieszkanie służbowe i dobra pensja. No lux! Bycie słusznym bohaterem ma swoje plusy. Nie owijając w bawełnę, bohaterstwo choć niezasłużone, bardzo się dziadkowi spodobało i ochoczo przyjął nową rolę.
Przez kilka tygodni uczestniczył w katowaniu AK-owców, to co wtedy widział na całe życie wyleczyło go z chęci odcinania kuponów od bohatersko rozdartej na płocie dupy. Pracę porzucił i przez kilka miesięcy włóczył się po kraju. Dosłownie nie mógł sobie znaleźć miejsca. Koniec końców zatrudnił się na podrzędnym stanowisku bez specjalnych apanaży i mieszkania. Nie uczestniczył w życiu publicznym, nigdy nie zapisał się do partii, do śmierci przy arakówce spotykał się ze swoim Proboszczem i co niedzielę uczestniczył we mszy świętej. Dorobił się miłej żony, czwórki dzieci, spracowanych rąk i dwupokojowego spółdzielczego mieszkanka w maleńkiej mieścinie w zachodniej Polsce.
Dziadek mojego męża, nigdy nikomu nie opowiedział dlaczego wolał być szarym obywatelem niż bohaterem, ani w czym i gdzie uczestniczył. Amnezja? A może raczej chęć wyparcia?
Jakoś tak mi się ta rodzinna historia z gen Petelickim skojarzyła, bo jak wskazuje przykład dziadka, w tamtych czasach, czasach trudnych wyborów, żeby daleko zajść trzeba było mieć z komandosa nie tylko nogi i farciany medal.

Wkraczamy w okres dyskusji nad niezbędnymi zmianami jakich Polska potrzebuje. Nad jej kształtem. Będzie pojawiać się coraz więcej „uzdrowicieli” którym słowa: patriota, ojczyzna nie schodzą z ust.Już ich pełno.

Przez kilka ostatnich dekad dopuściliśmy do zbezczeszczenia słów które dla człowieka powinny być święte…

Zacznijmy od słowa ” miłość”. Miłość przez tysiąclecia przedmiot i źródło inspiracji twórców,religii, psychologi. Uważana za sens życia ludzkiego – czyniąca je prawdziwym i w pełni szczęśliwym. Dziś mówi się już ,że ” przez niektórych ludzi. Czy można się temu dziwić skoro nikt nie zaprotestuje jak w jego obecności ktoś inny powie np.,że ostatnio „uprawiał miłość” z atrakcyjną prostytutką. Że z przygodnym partnerem „kochali się” cała noc, ale nawet nie pamięta imienia. Dziś „miłość” sprowadza się do tzw. seksu, wspomaganego nie wzajemnym uczuciem, a viagrą.

Podobnie jest ze słowami „Ojczyzna” czy „patriotyzm”. Z równą swoboda posługiwali się nimi włodarze PRL-u skazujący na kary śmierci i więzienia tych, którzy ryzykowali swoim życiem aby słowa pieśni ” Ojczyznę WOLNĄ , pobłogosław Panie” mogły się spełnić.Także ci którzy w ostatnim dwudziestoleciu rozkradli dziedzictwo Narodowe i oddali się sobie, za pół darmo, a na jurorach polsatowskiego konkursu piosenki obśmiewających za „bogoojczyźniany patriotyzm” nie kończąc. Oni wszyscy robili to w „trosce” o „Ojczyznę” i z pobudek „patriotycznych”

Spytacie co mnie napadło,że raptem bez żadnej rocznicy czy światłej okazji podejmuję taka tematykę. Ano jest powód. Taki oto, że o sprawach tej rangi pamiętać i mówić należy nie tylko od święta czy od wypadku. Siedząc tak sobie i myśląc o powrocie do Ojczyzny próbowałem uściślić, opisać sobie w sercu co to właściwie jest. Ojczyzna.Czegóż to może się dowiedzieć ktoś, kogo w szkole o tym nie uczą ( polskość to nienormalność) i sięgnie do internetu.Popatrzmy.

„Ojczyzna – termin o dwojakim znaczeniu ” . Oho! Już na początku mówią nam, że sprawa nie jest jednoznaczna. Odnoszącym się do przestrzeni istotnej dla jednostki bądź zbiorowości (narodu) wyznaczone zwłaszcza miejscem urodzenia tych osób, ich zamieszkiwaniem przez istotną część życia, czy miejscem pochodzenia ich przodków bądź rodziny.

„Wyróżnia się ojczyznę prywatną i ideologiczną.W myśl tych założeń ludzie należący do jednego narodu mogą mieć różne ojczyzny prywatne, wspólna jest dla nich natomiast ojczyzna ideologiczna.” Nie, to nie cytat ze skryptu wykładowcy na kursie marksizmu-leninizmu. To współczesna demokratyczna Wikipedia. Aby podkreślić szacunek dla „ojczyzny” wystarczy napisać ten wyraz z dużej litery. Do tego ogranicza się większość dzisiejszych „miłośników” Ojczyzny , którym jest wszystko jedno czy stolica jest w Warszawie ,Brukseli czy Moskwie.Pojęcie Ojczyzna to środek walki ideologicznej.

Dalej:

Pojęcie ojczyzny nie jest pojęciem prawnym i poczucie tożsamości czyjejś ojczyzny jako własnej przynależy wyłącznie do człowieka. Tak więc sprawy Ojczyzny to jest Wasza prywatna sprawa i proszę tymi swoimi bogojczyźnianymi patriotyzmami ,osobom zapracowanym dla kraju i dla was, dupy nie zawracać. Osobnymi pojęciami są natomiast narodowość ( śląska) i obywatelstwo ( europejskie) jak też wymienione( w dowodzie) miejsce urodzenia i zamieszkania aby władza mogła cię łatwo znaleźć.

Przejrzyjmy teraz czego dowiemy się na temat patriotyzmu.Najlepiej byłoby sprowadzić wszystko na poziom podwórka czyli do trzepaka.Patriotyzm lokalny – umiłowanie i przywiązanie względem własnej, lokalnej ojczyzny, (tzw. mała ojczyzna) .

Patriotyzm (łac. patrio = ojczyzna,gr.patriates) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar. Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, a często także gotowością do poświęcenia własnego zdrowia lub życia oraz pracy dla jej dobra. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji,kultury czy języka. Jak to jest dzisiaj z miłowaniem , pisałem na wstępie.Zamiast dawania Ojczyźnie dziś więcej jest chętnych do barania, tylko że juz niewiele zostało. Jeśli chodzi o ofiary , to za takich uważa się tych co patriotyzm prezentują (vide Wolwowicz).

Dopytując się o pochodzenie pojęcia patriotyzm narażasz się dzisiaj na ryzyko, iż staniesz się dla SLD  albo palikocji żywym okazem miłośnika języka nienawiści. Języka nienawiści wobec zwolenników od_bytu i rodziny składającej się z dwóch tatusiów i dwóch adoptowanych synków. Ale to nie od takiej Rodziny pochodzi nazwa ” patriotyzm.Nazwa „patriotyzm” wywodzi się z greckiej nazwy „πατριά” – „patria” oznaczającej rodzinę, grupę, plemię lub naród wywodzący się od wspólnych przodków , ojców, tzw.ojczyznę . „Patria” jest z kolei derywatem źródłowej nazwy greckiej „πατήρ” – „patēr” oznaczającej „ojca” – głowę rodu. Słowo „patriotyzm” literalnie oznacza „miłość ojczyzny”.

Po tak uważnej lekturze łatwiej zrozumieć dlaczego deprecjonuje się „bogoojczyźniany patriotyzm”. Jak na razie jeszcze nie zdecydowano się wydać polecenia aby w muzeach pochować sztandary z napisem ” Bóg, Honor,Ojczyzna” . Póki co porywa się i chowa się tylko Krzyż, a deprecjonuje Kościół i Rodzinę i rozpędza ludzi obchodzących Święto Niepodleglości.

O tym, jak Bóg może posłużyć się koniem i pijakiem. Historia prawdziwa. Niezrozumiałe losy sprawiedliwych i jeszcze bardziej zdumiewające losy niesprawiedliwych Oto autentyczna fabularyzowana historia, która pokazuje, jak niezbadane i zdumiewające są wyroki Boskie. Życie nasze jest w rękach Boga, w ostatniej chwili człowiek może dokonać czynu, który zaważy na jego zbawieniu. Czasem potrzeba jednej minuty, tak niewiele.

W ostatniej chwili możemy stać się Chrystusem, który odda swe życie, nawet za łotra, i o tym, dlaczego nikogo nie można nigdy przekreślać i trzeba dawać zawsze szansę na poprawę.

    Polska, Lubelskie, okolice Zamościa. Było to niedługo po wojnie. Mężczyzna w wieku ok. 60 lat jechał wozem zaprzężonym w konia, polem zmierzając ku zabudowaniom wiejskim, zapewne z nadzieją ciepłego posiłku od oczekującej na niego żony. Było mroźne styczniowe popołudnie, wiał dość liny wiatr. Włodek ściągnął lejce i pospieszył klacz, wóz podskakiwał na bruzdach i skibach zaoranej i zmrożonej ziemi. Minęło czasu mało wiele, mężczyzna był już bardzo blisko domu, gdy jego oczom ukazał się zatrważający widok. Oto na tej rozoranej, skutej lodem ziemi leżał  na wpół nagi człowiek w dość rozpaczliwej pozie. Włodek, nie namyślając się dwa razy wstrzymał konia i zeskoczył z wozu, pędem biegnąc, jakby nie znając swego już przecież niemłodego wieku i postepującej  choroby płuc, ku leżącemu na ziemi. Podniósł go zdecydowanie, pochylił się nad nim. Żył!!! Zdjął z siebie kożuch i owinął nim nieszczęśnika, od którego dość mocno zionęło gorzałą. Jeszcze chwila, albo dwie, a biedaczysko niechybnie zamarzłby, zwodniczo ogrzany śmiercionośnym trunkiem. Jako że Włodek miał siłę tura, wciągnął chłopa na wóz, ten się ocucił nieco, coś zaczął gadać. Posadzony na siedzisko obok swego wybawcy zdawał się nie być wcale zakłopotany swą sytuacją i nieświadomy wcale niebezpieczeństwa, jakiego uniknął. Woźnica podniósł lejce, koń parsknął radośnie i ruszył przed siebie. Do wsi nie było już daleko, ale zmierzchało, więc należało się pośpieszyć, by po drodze jakiego wilka nie napotkać. Gdy byli jakieś pół kilometra od zabudowań, wóż przechylił się, Włodek podparł „ocalonego”, by ten nie spadł. Wóz począł chylić się raz na prawą, raz na lewą stronę, nagle przechylił się na lewo tak mocno, że woźnica stracił równowagę i choć rozpaczliwie próbował się czegoś złapać i nie dopuścić, by upadł jego pasażer, spadł z całym impetem głową w dół. Spłoszony koń popędził w swoją stronę, wioząc do wsi ocaleńca, a woźnica został tak bez ruchu na zmrożonej ziemi, mając pod głową skrwawiony kamień.

    Żona wielce się zdziwiła, gdy usłyszała pod domem parskanie konia, a na wozie chybotającego się nieznajomego człowieka, odzianego w kożuch jej męża. Od razu wiedziała, że stało się coś niedobrego. Minęło czasu mało wiele. Dał się słyszeć od strony pola jakiś straszny pisk i lament. Ratujcie, ludzie!!! Włodek leży na krwawym kamieniu. Po chwili czterech mężczyzn przyniosło woźnicę zawiniętego w koc na podwórze. Za nimi biegł jakiś człowiek, który relacjonował całą historię. Mówił, że widział, jak Włodek zabrał tego pijaka na wóz, jak go swoim własnym futrem przykrył, by ten nie zamarzł, choć głupi. Jak wóz podskoczył, koń się spłoszył i mężczyzna spadł, ginąc na miejscu. Żona przypadła do ukochanego ciała, podjęła płacz. Nie było pretensji. Pomogła wraz z innymi kobietami zejść z wozu ocaleńcowi, który chyba dopiero teraz zrozumiał, o co chodzi, i zaczął płakać rzewnymi łzami. „Żyjesz dzieki niemu, człowiecze!” – usłyszał, gdy stanął na trzęsących się nogach obok ciała swego „Anioła Stróża”. Załkał przejmująco.

 

 

     Nie wiem, co dalej stało się z tym człowiekiem. Czy poprawił swe życie, czy zrozumiał, że czyjeś życie dało mu szansę na poprawę jego własnego? Czy dotarło do niego, że otrzymał od Boga kolejną szansę? Pradziadek doznał stłuczenia pnia mózgu, śmierć prawdopodobnie nastąpiła szybko, nie cierpiał, zdążył jeszcze uratować człowiekowi życie, zanim zdał rachunek za własne przed Miłosiernym Ojcem w Niebie.

* zdjęcie wprowadzające jest przykładowe, nie obrazuje opisanej sytuacji

* Peter Paul Rubens, Opłakiwanie Chrystusa