Monthly Archives: Wrzesień 2013

NWO wprowadza swe rządy bez skrupułów. Przy aprobacie milczenia najpierw okradziono Cypryjczyków, zawłaszczono w Polsce OFE, teraz eksterminują opozycję – prawicę w Grecji. Rzucano obelgami , etykietowano faszyzmem , teraz aresztują. Posłów też. Rząd Grecki dokonał w sobotę aresztowania pięciu parlamentarzystów partii Golden Dawn w tym jej lidera, oraz piętnastu innych osób. szykują się dalsze czystki.

Aresztawać osób chronionych immunitetem parlamentarnym nie odważył się dokonać żaden rząd w Grecji od roku 1974 czyli gdy rządziła hunta wojskowa.

Pretekstu do rozprawy z prawicą dostarczyło zabójstwo rapera Pavlosa Fyssasa, 34. Nienwiść do partii sycono zeznaniem podejrzanego jakoby był zwolennikiem  partii Złoty Świt.

Na zdjęciach: Tak wygladają rządy kominiarzy. U nas też rzadzi były (ponoć) kominiarz.

Immunitet greckich posłów do Parlamentu jest automatycznie znoszony jedynie w przypadku przestępstw kryminalnych. W mniejszych przewinieniach odbywa się w Parlamencie głosowanie. Żadnemu z członków Parlamentu nie postawiono zarzutu udziału w zabójstwie ale partii i jej liderowi zarzucono zorganizowanie organizacji o “charakterze przestepczym” . Tylko dlatego ze ktoś powiedział że z nią sympatyzuje.

Co więc powinno się dziać w Polsce po tym jak dawny sympatyk partii rządzacej , pan Cyba, zamordował w Łodzi polityków partii opozycyjnej ? A wyczyny dziurawego Stefana ? Noi  pamietamy jak nawoływano do polowania na Jarka albo “dożynania watah”.  Sprawy oczywistej już nawet nie przywołuję.

Policja grecka jeszcze nie ujawniła szczegółów zarzutów karnych, ale podobno zawierają one morderstwo, usiłowanie zabójstwa i szantażu. Przedstawiciele partii  zaprzeczaj a jakielkolkowiek roli w zabójstwie , a policja nie ujawnia czy i jakie  jakie dowody posiadają na powiązanie aresztowanych członków partii z przestępstwami.

Podjeto także czystki w policji. Wyłapuje się tych którzy oskarżeni są o sympatie z prawicą.

Złoty Świt odpowiada na aresztowania. Przed siedzibą policji w Atenach protestuje około 200 osób. Zwolennicy ugrupowania mówią o nieuprawnionych prześladowaniach. “Jeśli kraj pogrąży się w niestabilności, to ci, którzy dziś demonizują Złoty Świt, będą za to odpowiedzialni” mówią działacze parti: donosi BBC.

Można postawić dolary przeciw orzechom, że po 11 listopada podobne bezprawie zobaczymy na Wisłą.

PS. Ponoć pro prawicowa W polityce.pl nazywa partię Złota Jutrzenka neonazistowską. Ciekawe na jakiej podstawie. Czy jak tęczowa papuga powtarza urojenia europejskiego lewactwa? Czy są taką prawicą jak prostytutka dziewicą?

Wczoraj w Sejmie została odrzucona propozycja ustawy, która zakazywałaby mordowania nienarodzonych niepełnosprawnych dzieci. Znowu powraca temat aborcji, nie tylko tej eugenicznej. W związku z tym warto jest przypomnieć, dlaczego aborcja to zbrodnia i dlaczego w tej sprawie nie może być kompromisu.

Aby łatwiej Czytelnikowi przedstawić problem, posłużę się najczęstszymi argumentami zwolenników prawa do aborcji. Oto one:

 

Płód nie jest człowiekiem
Moim zdaniem byłoby to jedyne logiczne uzasadnienie aborcji, gdyby rzeczywiście było prawdziwie. Trzeba zatem odpowiedzieć na pytanie dlaczego nie jest. Otóż współczesna nauka nie znajduje innego momentu powstania nowego życia ludzkiego od momentu poczęcia, czyli zapłodnienia. Mniej inteligentni zwolennicy aborcji starają się tutaj pominąć kwestię naukową (paradoksalnie często ci sami ludzie w innych sprawach zawsze krzyczą, że coś jest „nieracjonalne”) i zastąpić ją tym, że warunkiem człowieczeństwa jest względna zdolność do samodzielnego funkcjonowania, a nie sam fakt istnienia. Musi się tutaj nasunąć pytanie: a co z noworodkami czy ludźmi skrajnie niepełnosprawnymi, niezdolnymi do samodzielnego funkcjonowania ani myślenia? Czy oni ze względu na swój los nie zasługują już na miano człowieka? Sam fakt, że człowiek w pierwszym okresie swojego życia jest fizycznie połączony z matką nie ma większego znaczenia, bowiem po narodzinach jest z nią związany jeszcze mocniej, ale nie w sposób bezpośredni. Moim zdaniem takie myślenie wynika ze swoistej pogardy dla istot niewidzialnych i z pozoru nieistniejących. Łatwiej jest skrzywdzić kogoś, kogo się nie widzi, kto jeszcze nie płacze i nie wydaje odgłosów.

 

Jednak taka argumentacja zazwyczaj nie występuje w publicznych debatach, gdyż grozi to kompromitacją – tak jak już wcześniej wspominałem, nauka na ten temat mówi swoje i trudno jest tę kwestię podważać. Dlatego zwolennicy prawa do aborcji zaczynają mówić o „wolności” kobiet, które…

 

…powinny mieć prawo do decydowania o swoim losie, a także o tym czy chcą kogoś urodzić, czy nie.
Problem tkwi w tym, że mówiąc o wolności i godności kobiet z perspektywy liberalnej, zapomina się o prawach dziecka nienarodzonego. Wynika to z tego, że fakt istnienia człowieka od momentu poczęcia zostaje przemilczany. W świetle naszego rozumowania, stwierdzenie „kobieta ma prawo urodzić kogoś lub nie” można zamienić na „kobieta ma prawo zachować kogoś przy życiu lub też go pozbawić”. Oczywiście takiego prawa nie ma i nie powinna mieć z jasnych względów. No ale o wiele łatwiej jest grać na emocjach i na uczuciach, niż opierać się na zdrowym rozsądku i logice. Dlatego też bardzo często podnoszona jest kwestia tego, że aborcja jest lepsza niż…

 

…późniejsze cierpienie matki czy dziecka.
Najczęściej zwolennicy praw do usunięcia dziecka odwracają kota ogonem i udają wielkich altruistów, których bardzo interesuje los matki i dziecka. „Wolałbyś, żeby te dziecko potem gniło w rynsztoku i żyło bez żadnych widoków na przyszłość? Lepiej będzie gdy…” nie, nie będzie lepiej gdy dziecko zabijemy.

 

Po pierwsze – takie postawienie sprawy poniekąd dawałoby podstawy do zabicia ludzi, którzy znajdują się w takiej sytuacji, w jakiej mogłoby się znajdować dane dziecko przeznaczone do usunięcia. Przecież skoro naszą motywacją jest uniknięcie cierpienia danej osoby – to dlaczego cierpienia nie moglibyśmy skrócić człowiekowi, który już przyszedł na świat? Przecież on tak cierpi… („przecież ta matka i te dziecko będą tak cierpiały…”). Krótko mówiąc: prawo do życia (nawet najbardziej nędznego) danej osoby stoi znacznie wyżej niż hipotetyczne szczęście drugiej (w tym przypadku matki).

 

Po drugie – skąd mamy wiedzieć czy człowiek, który z pozoru żyje źle, naprawdę cierpi? Szczęście i cierpienie to rzeczy względne i nie osobom drugim oceniać w tej sprawie. I znowu: kwestia życia, z punktu widzenia aksjologicznego, jest znacznie istotniejsza niż kwestia cierpienia lub szczęścia.

 

No ale jeśli przekręcanie definicji człowieczeństwa lub granie na czyichś emocjach nie wystarcza, zwolennicy prawa do aborcji udają uczonych i mówią, że…

 

…sporo zarodków i tak ginie bez woli kobiety, więc dlaczego nie mielibyśmy im „pomóc”?
Oczywiście nadal zostajemy przy fakcie, że życie ludzkie zaczyna się od momentu poczęcia. Kluczową rzeczą jest właśnie wola danej osoby. Zarodki te giną bez woli kobiety, dlatego też kobieta nie jest niczemu winna. Etyka, zwłaszcza katolicka, kładzie duży nacisk na okoliczności danego czynu. Nie ma woli sprawczej – nie ma złego czynu. Dopuszczenie możliwości usuwania ciąży wiąże się nieuchronnie z wolą dokonania zabiegu aborcji, a więc etycznie jest niedopuszczalne – i dlatego argument ten jest fałszywy.

 

Powyższe argumenty najczęściej są reprezentowane przez osoby, które dopuszczają możliwość całkowitej legalizacji aborcji, zależnej od widzimisię danej jednostki. Niektórzy ludzie jednak nie dopuszczają usuwania dziecka jako takiego, ale uważają, że są wyjątki. W tym wypadku najczęściej mówi się o tym, że aborcji można dokonać gdy…

 

…dziecko pochodzi z gwałtu.
Jest to szczególnie paląca kwestia, aczkolwiek tutaj również nie może być żadnego kompromisu. Dlaczego? Otóż dlatego, że usunięcie dziecka – nawet pochodzącego z gwałtu – nadal jest zabójstwem. Wyobraźmy sobie pewną sytuację. Mamy 18-letniego chłopaka, który jest wybitnym skrzypkiem znanym na cały świat. Pewnego razu zostaje napadnięty przez człowieka z nożem, w wyniku czego traci palce prawej dłoni i nie może dalej kontynuować swojej pasji. Jego życie wali się w gruzach. Czy w tym wypadku może on zabić swojego oprawcę? Oczywiście, że nie. Podobnie jest w przypadku kobiety, która poczęła w wyniku gwałtu. Pomimo tego, że jej dziecko jest niechciane i pomimo tego, że w takiej sytuacji często jej życie ulega drastycznej, negatywnej zmianie, nie może ona usunąć tego dziecka. Dodatkowo dziecko te nie jest niczemu winne, co jeszcze bardziej każe zabronić przeprowadzania aborcji w tego typu przypadkach. Nie trzeba dodawać, że kobieta, która znalazła się w takiej sytuacji powinna mieć zapewnioną opiekę ze strony różnych instytucji, a gwałciciel powinien zostać surowo ukarany. Nienarodzone dziecko nie może być również zabite, gdy jest…

 

…ciężko chore
Obecna medycyna pozwala na przeprowadzenie odpowiednich badań prenatalnych, które mogą stwierdzić czy dziecko jest zdrowe, czy też cierpi na jakąś chorobę. Jednak w obu przypadkach dzieci te są nadal dziećmi i nadal są ludźmi równymi sobie. Czy człowiek chory na zespół Downa jest gorszy od w pełni zdrowej osoby? Jeśli ktoś odpowie „tak” to radzę mu, żeby to samo powiedział również matkom i ojcom takich osób. Tym bardziej boli fakt, że obecne prawo w Polsce nadal daje możliwość usunięcia dziecka, gdy te ma wykryte wady genetyczne. Jest to jawna niesprawiedliwość, a co za tym idzie – niekonsekwencja prawna. Niesprawiedliwość, gdyż de facto urodzone już chore osoby są traktowane pod względem wartościowania gorzej niż osoby zdrowe. Niekonsekwencja, ponieważ w tym przypadku możemy albo wszystkie nienarodzone dzieci objąć ochroną, albo pozwolić na ich usunięcie, bowiem już w samej Konstytucji mowa jest o tym, że wszyscy ludzie są równi wobec prawa. Nawet ludzie chorzy. Jednak oprócz zdrowia dziecka, często poruszana jest…

 

… kwestia zdrowia matki.
To także jest palące zagadnienie, ale tutaj również trzeba powtórzyć, że usunięcie dziecka równa się jego zabójstwu. Idąc tym tropem należy wyraźnie stwierdzić, że w tym przypadku życie danej osoby jest ważniejsze niż zdrowie drugiej. Nawet jeśli tymi osobami są matka i dziecko. Może to być bardzo trudna sytuacja dla kobiety i tym bardziej instytucje publiczne, a także społeczeństwo powinno dostrzec rolę matki w społeczeństwie i odpowiednio się nią zatroszczyć. Pod żadnym warunkiem nie można dopuścić jednak, żeby czyjeś szczęście było ważniejsze niż czyjeś życie.

 

Jest jednak wyjątek od reguły: kiedy również życie matki jest wyraźnie zagrożone. Wtedy i tylko wtedy ciąża może zostać przerwana. Ale należy pamiętać, że żyjemy w kulturze chrześcijańskiej, w której dobrowolne oddanie życie za drugiego człowieka jest traktowane jako cnota, dlatego i tego też nie powinno się zabraniać. Ostateczna decyzja powinna jednak zależeć tylko i wyłącznie od matki.

 

Dlaczego aborcja jest zbrodnią? Wydaje mi się, że odpowiedź jest oczywista – ponieważ jest morderstwem. Morderstwem kogoś, kto nawet nie może się bronić. Powinniśmy zawsze to podkreślać i nie dać się zmanipulować gadkami o „prawach kobiet” czy o tzw. „postępie i nowoczesności”. Na pewno musi doskwierać fakt, że wciąż w polskim prawie aborcja w pewnych przypadkach jest dozwolona. Raduje jednak to, że polskie społeczeństwo nadal jest „ciemnogrodem” w Europie i nie daje przyzwolenia na zabijanie nienarodzonych dzieci. 400 tys. zebranych podpisów pod ostatnim projektem ustawy o ochronie życia dzieci niepełnosprawnych dobitnie o tym świadczy. Jestem pewny, że działacze pro-life nie poddadzą się i w końcu osiągną swoje!

 

 

Wojciech Niedzielko

Młodzież Wszechpolska

ZA; http://narodowcy.net/publicystyka/8061-dlaczego-aborcja-jest-zbrodnia

Ładny interes! Jeszcze nie ochłonęliśmy z wesołości po wezwaniu sfederowanych central związkowych do zbierania podpisów pod wnioskiem o obalenie rządu, a tu okazało się, że co najmniej trzecią część koncesji na eksploatację w naszym nieszczęśliwym kraju gazu łupkowego „kontroluje” słynny „filantrop”, czyli finansowy grandziarz Jerzy Soros.

Wesołość po groźnym kiwnięciu przez związkowców palcem w bucie bierze się stąd, że jeśli już zebraliby oni te podpisy, to co by z nimi zrobili? Ano – musieliby przekazać je rządowi, żeby się „odwołał”, no a rząd – wiadomo, co z tymi podpisami zrobi. Zaiste – jakieś proroctwa musiały wspierać Krzysztofa Teodora Toeplitza, kiedy jeszcze w latach 70-tych natrząsał się z Polaków, że zamiast wołać: „chcemy chleba”, popiskiwaliby: „poproszę pieczywko!” Proroctwa – albo znajomość rzeczy – boć przecież i sam KTT okazał się w końcu „Senatorem”, to znaczy – tajnym współpracownikiem bezpieki, która od 1980 roku nieprzerwanie okupuje nasz nieszczęśliwy kraj. Pewnie uważał, że nie jest odosobniony, więc i teraz dobrze byłoby wiedzieć, ilu obecnych senatorów i posłów, nie mówiąc o Umiłowanych Przywódcach z formacji „niezależnych i samorządnych”, tajnie współpracuje z którąś z siedmiu oficjalnie istniejących tajnych służb krajowych, żeby już nie wspominać o FSB, BND, CIA, czy Mosadzie? Skoro tyle pary ma pójść w gwizdek, to coś może być na rzeczy.

Ale mniejsza z tym, bo ciekawsza wydaje się wiadomość o „filantropie”, co to „kontroluje” aż trzecią część wspomnianych koncesji. Pokazuje ona – po pierwsze – że solenne zapewnienia Umiłowanych Przywódców, jakoby system koncesjonowania i inne formy reglamentacji gospodarki chroniły państwo przed drenowaniem przez grandziarzy, można spokojnie włożyć między bajki. Te bajki Umiłowani Przywódcy opowiadają po to, by zyskać przyzwolenie skołowanej opinii publicznej na stworzenie złotej żyły sobie, a przede wszystkim – bezpieczniackim okupantom, którym Umiłowani wysługują się za ochłapki w postaci zewnętrznych znamion władzy. Zwłaszcza gdy – po drugie – Umiłowani Przywódcy z rządu wykonują zadania zlecone przez krajowych i zagranicznych mocodawców – a właśnie o to ich podejrzewam, w czym zresztą nie jestem odosobniony, bo podobnym podejrzeniom dał wyraz również pan prof. Mariusz Orion-Jędrysek.

Wypada tedy przypomnieć, że w czerwcu 2009 r. odbyła się w Pradze konferencja „Mienie ery holokaustu”, której efektem było stworzenie „podstaw moralnych” do wyszlamowania przez bezcenny Izrael i żydowski przemysł holokaustu krajów Europy Środkowej. Premier Tusk wysłał tam Władysława Bartoszewskiego, z czego, ma się rozumieć, dla Polski nic dobrego wyniknąć nie mogło. Toteż od początku roku 2011 bezcenny Izrael porzuca pozory i wraz z Agencją Żydowską tworzy zespół HEART, którego celem jest przeprowadzenie operacji „odzyskiwania mienia żydowskiego w Europie Środkowej”. W lutym 2011 r. w Izraelu bawi delegacja polskiego rządu in corpore. W kwestii „odzyskiwania” nikt nie bąknął ani słowa, co może oznaczać, iż uradzono coś, czego tubylczy rząd boi się szczerze Polakom powiedzieć. Jedynie Władysław Bartoszewski w wypowiedzi dla izraelskiej prasy ujawnił, że „wszystkie” ugrupowania parlamentarne są niezmiennie usposobione do Izraela przyjaźnie, co przekładając na język ludzki, było w roku wyborczym w Polsce uspokajającą deklaracją, że bez względu na to, któremu ugrupowaniu bezpieka pozwoli wygrać, izraelski program rewindykacyjny nie będzie zagrożony.

Wreszcie w maju 2011 roku do Warszawy przyjechał prezydent Obama, który w przeddzień wizyty… – ale poczytajmy, co pisałem o tym wtedy w felietonie dla „Nowego Ekranu” z 27 maja 2011 r. „Starsi i mądrzejsi instruują Drogiego Gościa”: „Oto Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego wezwała prezydenta Obamę, by podczas wizyty w Warszawie „wywarł presję” na tubylczy rząd w kierunku załatwienia sprawy „rekompensat” (…) Były ambasador Izraela w Warszawie Dawid Peleng, „wezwał” z kolei premiera Tuska do „wznowienia procesu legislacyjnego” na rzecz restytucji, wstrzymanego ze względu na „trudną sytuację budżetową państwa” – ale nie odwołanego. Niezależnie od tego kongresman Smith i senator Chardin, współprzewodniczący Komisji Helsińskiej przy Kongresie USA zaapelowali do prezydenta Obamy, by „wywarł presję” dając zarazem do zrozumienia, że niezałatwienie sprawy żydowskich roszczeń „osłabia nasze ważne dwustronne stosunki”.

W felietonie dla „Najwyższego Czasu” z tej samej daty dodawałem, że „mają odbyć się rozmowy na temat gazu łupkowego. Czy prezydent Obama zaproponuje oddanie złóż tego gazu w arendę bezcennemu Izraelowi w ramach bezgotówkowej obsługi roszczeń, nad którymi pracuje powołany 1 maja izraelski Zespół Zadaniowy, czy też zostaniemy wydymani w inny sposób – to się okaże z komunikatu końcowego, bo pewnie jakiś komunikat będzie?” Okazało się jednak, że nie, bo rozmowy „na tematy gospodarcze” odłożono do jesieni, co oznaczało tylko tyle, że „presja” będzie wywierana już na rząd, jaki wyłoni się po jesiennych wyborach. W tej sytuacji przewidywałem („Odrodzenie z gazów” „Ncz!” z 3 czerwca 2011 r.): „Jeśli bowiem te gazy są naprawdę coś warte, to nie ulega wątpliwości, że zainteresują się nimi starsi i mądrzejsi – no i oczywiście – również silniejsi, a w tej sytuacji będziemy mogli najwyżej je powąchać.

I wygląda na to, że tak się właśnie stało, a skoro tak, to nieomylny to znak, że na skutek „presji” Murzynka Bambo, pod nadzorem bezpieczniackich okupantów, rękoma Umiłowanych Przywódców i z udziałem „filantropa” – w naszym nieszczęśliwym kraju realizowany jest właśnie, zaplanowany 2 lata temu scenariusz rozbiorowy.

Stanisław Michalkiewicz

Niedaleko Damaszku (pisał A. Mickiewicz) siedział diabeł na daszku, w kapeluszu czerwonym… Określił jedynie miejsce i nakrycie głowy, nie wspomniał jednak o czasie, ale tak już mają poeci; domysły, domysły, domysły.

Bliski Wschód – Ziemia Święta, po której chodził Jezus, często zbroczona krwią i nasiąknięta łzami. Giną niewinni ludzie, a reszta świata ogląda ich tragedie w telewizji. Mówi się o 100 tys. ofiar tej długo już trwającej domowej wojny, gdzie giną również dzieci, na których teraz oparto grę. Ludzie opuszczają domy i uciekają do Libanu (7 mil), oto początek tragedii tamtego zakątka świata, wszak już od dawna wspomina się o zagrożeniu kuli ziemskiej przez Iran. Agresja budzi agresję, wojna rodzi wojnę, ale ta nie zawsze da się zatrzymać i może rozszerzyć się na inne kraje.
My wiemy, co wojna znaczy, nie tak dawno minęła kolejna rocznica września.
Ciekaw jestem, gdzie do tej pory były organizacje, gdzie światowa pomoc, nikt o tym nie myśli, najłatwiej zbombardować jak to miało miejsce już kilka razy. Zrzucić bomby, a później dopasować powód, dla którego zostały zrzucone. To nie nowość, a może użycie gazu, było typową prowokacją? Nie ma dowodów na to, kto użył broni chemicznej, wiadomo tylko, że miało to miejsce. Wszystko powinno się rozwiązywać drogą pokojową, inaczej Nobel przekręci się w grobie. Choć nadany awansem (zaliczkowo), też powinien do czegoś zobowiązywać.
Syria, Liban, Irak, Izrael i Jordania, oto miejsca najbardziej potrzebujące spokoju, to miejsca święte dla kilku religii. Nawet tego nie potrafi cywilizowany świat uszanować.

Na przecięciu głównych szlaków handlowych leży Syria często najeżdżana przez Arabów, Greków, Rzymian czy Turków. Po pierwszej wojnie światowej Syria pozostawała pod kontrolą francuską, a niepodległość uzyskała w 1946 roku. Od tego czasu Syria prowadziła kilka wojen z sąsiadującym Izraelem. Kością niezgody między tymi krajami wciąż jest Wzgórze Golan należące niegdyś do Syrii, a odebrane przez Izrael w roku 1967. Przypomnę, że państwo Izrael powstało w 1948 r.na ziemiach palestyńskich jako ojczyzna Żydów z całego świata. Większość Arabów palestyńskich było zmuszonych do opuszczenia własnych ziem i osiedlenia się w Jordanii czy Libanie. To też, a może przede wszystkim stanowi źródło konfliktu trwającego po dzień dzisiejszy na Bliskim Wschodzie.
Tereny Syrii zamieszkuje prawie 19 milionów ludności, w większości muzułmanów mówiących językiem arabskim, ale są również inne odłamy religii jak: szyici, ismailici i alawici. Ci ostatni opierają się nie tylko na naukach islamu lecz także na niektórych aspektach wiary chrześcijańskiej. Obchodzą oni święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy.
Ponad połowa kraju to pustynie, ale na szczęście wylewająca rzeka Eufrat część ziem czyni urodzajnymi. Mało tego, owa rzeka płynąca przez północno – wschodnie tereny Syrii (z Turcji do Iraku) daje krajowi energię elektryczną. Wybudowana tam zapora i elektrownia wodna, dodatkowo wytworzyły spore jezioro Asad, które potrafi nawodnić część pól uprawnych.
Niedaleko Damaszku, a więc w jego sąsiedztwie znajduje się kolebka antycznej kultury, z której źródeł czerpie cały świat. Pozostałości dawnych cywilizacji można odnaleźć w całym kraju. Palmyra w III w. n.e. kwitnące miasto pełne pałaców, teatrów i świątyń. Została zrównana z ziemią przez Rzymian, tylko dlatego, że nie chciała utracić niepodległości. Położona w oazie na skraju pustyni jest dzisiaj jednym z najlepiej zachowanych starożytnych miast na ziemi.
Położona w Azji Południowo – Zachodniej nad Morzem Śródziemnym niewielka Syria, graniczy z Turcją, Irakiem, Jordanią, Libanem i Izraelem. Region ten to olbrzymi zbiór zabytków z różnych epok. Sam Damaszek jest czteromilionową stolicą położoną 800 m. npm i przytuloną do gór Antylibanu. Miasto składające się z zabytkowych budynków, nowoczesnych wieżowców i otaczających go slumsów. Jak wszędzie; gdzie bogactwo tam i bieda, te nierozłączne siostry nie opuszczają świat od wieków. Mówi się, że Damaszek jest najstarszym miastem świata. Pierwsze ślady osadnictwa pochodzą z III tysiąclecia p.n.e. Pięciotysięczna historia Damaszku świadczy o tym , że miasto przeżyło i pamięta wiele. Na przełomie II i I tysiąclecia p. n. e. miasto było stolicą niezależnego państwa aramejskiego. Językiem aramejskim, którym mówił Jezus Chrystus posługują się do dzisiaj mieszkańcy dwóch syryjskich miejscowości. Damaszek w późniejszym czasie został zdobyty przez Asyryjczyków i należał do Babilonii, następnie był pod władaniem perskim i tym samym należał do państwa Aleksandra Wielkiego.
Losy Damaszku zmieniały się z biegiem wieków, w okresie hellenistycznym należał do państwa egipskich Ptolemeuszy. W 64 r. p. n. e. wszedł do rzymskiej prowincji Arabia. Był częścią Bizancjum, a później zajęli go Arabowie. Wielokrotnie oblegany w czasie wypraw krzyżowych, stał się niezdobytą twierdzą i został stolica Saladyna i dynastii Ajjubidów. Dopiero najazd Mongołów położył w gruzy miasto w roku 1401. Damaszek został zdobyty przez Turków osmańskich w XVI w. i pozostał w ich władaniu do I wojny światowej.
Ten skrótowy opis wyjaśnia nam skąd pochodzą zabytki z tak wielu kultur, bo przecie całe stare miasto jest jednym zabytkiem. Nie sposób wymienić wszystkie, ale warto wspomnieć o kilku najważniejszych, jeśli w ogóle da się to sklasyfikować.

Obok Mekki, Medyny i meczetu na Skale w Jerozolimie jest Wielki meczet Umajjadów zbudowany w 705 – 715 w. w okresie rzymskim przerobiony na świątynię Jowisza, a w IV w. stał się Bazyliką św. Jana Chrzciciela.

Ulica Prosta (Via Recta), o której jest wzmianka w Biblii. Na końcu ulicy dumnie wznosi się Brama Wschodnia, nieco dalej wzdłuż muru obronnego otaczającego Damaszek znajduje się kaplica św. Pawła. W/g Nowego Testamentu w tym miejscu św. Paweł został spuszczony w koszu przez okno uciekając przed swoimi prześladowcami.
Meczet Takija as Sulajmanijja wzniesiony w1554 roku przez sułtana tureckiego, służył jako schronienie dla pielgrzymów udających się do Mekki przez Damaszek.
Obok meczetu Muzeum Narodowe zaliczane do najciekawszych i najbogatszych na świecie. Można w nim oglądać zabytki starożytnej Syrii, zabytki epoki greckiej i rzymskiej, arabskie i islamiczne oraz sztukę współczesną.

Komuś od dawna bardzo zależy, by tę pięciotysięczną historię zniszczyć całkowicie, zburzyć zabytki i ludzką pamięć. Najwyraźniej pamiątki po Chrystusie kolą kogoś w oczy, trudniej będzie wierzyć, bez pozostawionych dowodów na ziemi. Nie uwierzę jak nie dotknę powiedział biblijny Tomasz.
W Europie powstała Unia, każdemu marzy się mocarstwo i rządzenie jak nie światem, to chociaż regionem. Jak mówił Wałęsa: kto nie z Mieciem, tego zmieciem.

Niedaleko Damaszku siedział diabeł na daszku – ciekawe kogo nasz wieszcz miał na myśli. Od tamtego czasu wiele się zmieniło, zmienił się sam Damaszek, zmienili się ludzie. Może mówił o Asadzie, ale ten jest biały. Diabeł na ogół kojarzy się z kimś czarnym, ma rogi, duże uszy, wielkie kopyta i długi ogon. Nie łatwo odgadywać przepowiednie, a może ten wiersz Marka Gajowniczka rozjaśni nasze leniwe umysły? Nie podniecajmy się czyimś nieszczęściem, bo nikt nie może zapewnić, że i nam się nie przytrafi.

W gaju tuż pod Damaszkiem
siedział diabeł z Kałaszkiem
i ogonem czerwonym
machał zadowolony.
Cieszył się przeogromnie
z wszystkich zabitych wspomnień
o tej ziemi biblijnych wydarzeń,
którą w piekło świat zmienia
używając Imienia
na pogrzebach złudzeń i marzeń.
Ogień pełznie powoli
Człowiek na to pozwolił,
gdy upadły wieże Babilonu.
W gaju tuż pod Damaszkiem
siedzi diabeł z Kałaszkiem
oczekując dla siebie tronu.
Dwaj okrutni Wędrowcy
przyszli tu ze stron obcych,
by podpalić gałązki oliwne.
Ostrzegali prorocy:
Wielu zginie z ich mocy,
lecz świat uznał widzenie za dziwne.

Władysław Panasiuk
Foto: Wycieczka.pl

kworum.pl

Szanowni Państwo!Położenie geograficzne skazuje nas na sąsiedztwo pazernych nacji i na to nic poradzić nie możemy. Dawnymi czasy jakoś sobie z tym radziliśmy dzięki kodeksom honorowym, których omijanie uważano za haniebne. Poprawność polityczna unieważniła je i stworzyła grunt dla źle pojętej tolerancji, odbierając nam najsilniejszy oręż.

Zarówno dawniej, jak i obecnie obce agentury próbują kontrolować nasze państwo, zastraszając jednych, przekupując innych.

Zdemaskowanie Bolka najwyraźniej nie zrobiło większego wrażenia na naszym społeczeństwie. Wystarczy, że film pokaże fikcję wyssaną z brudnego palca, a publika mu przyklaśnie. Będąc agentem przez 20 lat w PRL-u, Bolek nabrał pewności siebie, widział bowiem, że włos mu z głowy nie spadnie. Podpuszczanie „Solidarności” należało do jego obowiązków i było w interesie jego mocodawców, którym nadal wiernie służy, o czym może świadczyć najnowszy pomysł włączenia III RP do Niemiec. Czyżby był to taki balon próbny dla wysondowania nastrojów czy jesteśmy już gotowi na kolejny rozbiór Polski?

No cóż, agenci są wśród nas i poznać ich dopiero po owocach. Kim kto jest okazuje się poniewczasie, kiedy zło zostało już wyrządzone. Tak sobie myślę, że taki agent musi też czasami zrobić coś dobrego dla uwiarygodnienia. Ta sama zasada obowiązuje w złodziejskim fachu. Naciągacz najpierw daje nam coś „za darmo”, a kiedy zdobywa nasze zaufanie – naciąga nas. W takim razie, też spróbujmy się bronić w znany sobie sposób, czyli na zasadzie ograniczonego zaufania. Póki mówisz i robisz to co przyzwoity Polak powinien – akceptujemy cię. Kiedy zaczynasz kluczyć – żegnamy się.

Pozdrawiam do następnej soboty
Małgorzata Todd
www.mtodd.pl
Lub http://sklep.mtodd.pl

39/2013 (118)

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.

Holowanie HGW

Występują: Kierowca i Strażnik.

Kierowca – Odholujecie ten samochód sprzed mojego garażu?

Strażnik – Po 13 października.

Kierowca – Pan kpi, czy o drogę pyta?

Strażnik – Radzę grzeczniej. Po trzynastym to panu wlepię mandat za złe parkowanie.

Kierowca – W moim garażu?

Strażnik – Choćby nawet.

Kierowca – Dobrze, no to niech pan wystawia ten mandat teraz!

Strażnik – Teraz nie mogę. Po 13 października.

Kierowca – Dlaczego?

Strażnik – Bo nie wolno nam teraz denerwować mieszkańców. Niezadowoleni mogliby pójść na referendum.

Kierowca – I dlatego nie odholuje pan tego samochodu sprzed mojego garażu?

Strażnik – To chyba oczywiste.

Kierowca – No dobrze, a nie boicie się nie wykonać planu finansowego?

Strażnik – Te 25 milionów to nie problem. Po 13 października każdemu przechodniowi czy kierowcy znajdzie się jakieś wykroczenie. Już mamy odpowiednie wytyczne.

KURTYNA

MARGARET TODD

LEKCJA
POKERA

Odcinek 18

Ten ostatni styczniowy czwartek, podobnie jak poprzednie dni, wstał późno. Czerwona kula słońca wytaczała się wolno znad horyzontu gdzieś hen nad Starym Miastem. Wojciech przyglądał się jej z uczuciem jakby niedowierzania. Nieczęsto miał okazję oglądać wschód słońca, nie żeby lubił się wylegiwać. Po prostu rano nie miał czasu na podziwianie przyrody.
Przez moment pomyślał, jaki to też widok musi roztaczać się z okien pałacu prezydenckiego i ta myśl przywołała go do porządku. Trzeba wiele zrobić, żeby się przekonać, jak wygląda prezydencka sypialnia i widok z jej okna. Na razie to tylko mrzonka, ale kto wie?
Kończył właśnie śniadanie przy podręcznym bufecie, gdy sekretarka oznajmiła przybycie radcy. Skinął tylko głową, otarł usta i podszedł do drzwi łączących gabinet z sekretariatem, żeby przywitać się z gościem.
W chwilę później siedzieli naprzeciw siebie w fotelach umieszczonych po obu stronach niskiego, okrągłego stołu.
– Świetna kawa – pochwalił Andrzej Żarski, pociągając łyk i odstawił filiżankę, którą sekretarka obdarowała go przed wejściem do gabinetu.
– Czy pana zdaniem dziennikarze telewizyjni są jakoś sterowani w wyborze komentatorów wydarzeń politycznych? – Buchniarz przeszedł od razu do tematu, który go nurtował.
– Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej.
– Najwidoczniej, nadal jestem naiwny, bo zdawało mi się, że decyduje raczej barwność wypowiedzi.
– To też. Poseł, który robi z siebie błazna ma znacznie większe szanse na popularność w mediach. Taki na przykład Palikot zawsze będzie kojarzył się z członkiem i to nie tylko parlamentu.
– Taka opcja nie wchodzi w grę.
– Przemyślał już pan propozycję wystąpienia z klubu?
– Tak. Jest przedwczesna. Nasz klub cieszy się pewną niezależnością mimo niewielkiej liczby członków.
– Jestem skłonny się z panem zgodzić. W końcu to poważny klub, nie to co Samoobrona i, jak nietrudno się domyśleć, obie strony zabiegają o wasze głosy przy każdym głosowaniu.
– Fakt. Z tym że z tego pierwszego klubu nie obawiałbym się wyrzucenia za poglądy.
Ba, nawet by mnie to nobilitowało.
– Zawsze może ubiegać się pan o członkostwo w partii wiodącej w sondażach.
– Bo ja wiem… – odparł poseł.
– Może też pan założyć własną partię.
– To jeszcze nie jest właściwy moment – stwierdził Wojciech Buchniarz.
– Oczywiście, ale trzeba do tego momentu dobrze się przygotować.
– Należałoby jakoś nazwać naszą partię. Werbowanie ludzi do czegoś, co nie ma nazwy, może wyglądać niepoważnie.
– Słusznie – zgodził się radca. – Z tym że Partia Nieprzejednanych Wrogów Komuny nie brzmi najlepiej.
– Wiem – przyznał poseł z zasępioną miną.
– Ponadto zawiera aż dwa wyrazy negacji. Ludzie wolą jednoczyć się przy czymś pozytywnym, dającym nadzieję.
– No tak – zgodził się Buchniarz. – A poza tym chyba taka jednoznaczność też nie jest wskazana.
– Co ma pan na myśli?
– Widzi pan, obecna prawica pogrywa tak ostro, że przysparza zwolenników lewicy.
Przyszłe wybory mogą mieć przechlapane.
– Populizm nigdy nie przegra – zawyrokował Żarski.
– To właśnie miałem na myśli. Tylko przydałoby się jakieś nowe nośne hasło.
– Typu: „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się”? – zażartował mecenas.
– To dawno przebrzmiałe.
– Samo hasło tak, ale nie wiem, czy zauważył pan, że w istocie nastąpiła tylko zmiana szyldu. Zamiast „Dyktatury proletariatu” mamy „Poprawność polityczną”. W gruncie rzeczy stale chodzi o to samo.
– Czyli o co? – poseł znowu dał się sprowokować.
– O udawanie troski o szarego człowieka, a w praktyce promowanie miernot i śmieci wszelakiego autoramentu. Mówiąc dosadnie, chodzi o dopieszczanie hołoty.
Zapadła chwila milczenia. Żarski zastanawiał się, czy przypadkiem nie uraził czymś swego pracodawcy, ale nie, bo ten powiedział:
– Myślałem o czymś bardziej radykalnym w polityce prorodzinnej – jego pragmatyzm wziął górę. – Co pan o tym sądzi?
– Tu widzę kłopot – odparł radca. – Bo w tym wypadku albo polityka, albo nośne hasła.
Jedno drugie wyklucza.
– O czym pan mówi?
– Żeby wzmocnić rodzinę trzeba ją wspierać finansowo. Musi się opłacać ją tworzyć.
Pierwszym posunięciem powinno być odebranie wszelkich przywilejów matkom samotnie wychowującym dzieci. Wtedy tatusiowie się odnajdą i zaczną wspomagać pociechy.
– Wie pan, jaki by się podniósł tumult?
– Sam pan widzi. Dlatego liczba bękartów rośnie lawinowo.
– Co za słowo! – obruszył się poseł.
– To określenie człowieka niepełnosprawnego, któremu własna mamusia amputowała tatusia. Bękart, to człowiek okaleczony psychicznie, któremu należy się współczucie. Pomoc ze strony państwa powinna polegać właśnie na tym, żeby rodziło się ich jak najmniej, nie jak najwięcej.
– To już tylko krok do legalizacji aborcji. Nie zagalopował się pan?
– Kobiety z marginesu społecznego za zasiłki dla dzieci kupują alkohol i narkotyki. Ale określenie „margines społeczny” też przestało być modne.
– Nie lubi pan kobiet?
– Przeciwnie, bardzo je lubię, dlatego leży mi na sercu to, żeby się nie staczały! – zadeklarował Andrzej Żarski.
Poseł popatrzył na swojego doradcę z zainteresowaniem. Chciałby wiedzieć, co jest grą pozorów, a co ten tak naprawdę myśli. Czy pozorny cynizm jest kamuflażem, czy dokładnie odwrotnie, czyli pozorne zaangażowanie to tylko przykrywka dla cynizmu?
– Chyba się zagalopowałem – bąknął Żarski. – Mam dla pana pewną propozycję.
– Co to takiego?
– Mistyfikacja.
– Co?
– Widzi pan, w ostatnich wyborach jeden z kandydatów posłużył się Internetem w sposób wart naśladownictwa. Jakaś rzekoma Kasia „całkiem prywatnie” namawiała, żeby na niego głosować. Chciałem tej Kasi odpowiedzieć i wtedy okazało się, że przekaz działa tylko w jedną stronę. To nasunęło mi myśl kampanii reklamowej.
– Już teraz?
– Nie ma na co czekać. Ona zareklamuje pana. Ta wyimaginowana „Kasia” powinna mieć swoją stronę internetową i tam pana wychwalać.
– Kim niby miałaby być?
– Kimkolwiek. Ładna, mądra, z osiągnięciami w dowolnej dziedzinie. Po prostu ideał.
Obecna technika pozwoli stworzyć takie cudo. Ludzie będą się zastanawiali, kim ona jest.
– A jak chce pan ją ze mną powiązać?
– To bez znaczenia. Najważniejsze, że będzie pana wychwalała, jak powiedziałem.
– A jak mnie o nią zapytają?
– Powie pan, że jej nie zna.
– Nie uwierzą.
– I o to właśnie chodzi. Nierozwiązana tajemnica stale kusi.
CDN

Już teraz można zamówić całość wpłacając jedynie 20 zł na konto Nr: 50 1020 5558 1111 1115 9930 0019. Adres posiadacza konta to: Wydawnictwo TWINS; ul. Dymińska 6a/146; 01-519 Warszawa i podając adres internetowy, na który e-booka należy przesłać.

Okładkę zaprojektował Zdzisław Żmudziński Copyright © by
Margaret Todd, 2013 All rights reserved. Wydawnictwo „Twins”
ul. Dymińska 6a/146 01-519 Warszawa

P.S.) polecam: www.youtube.com/watch?v=zobEiuGoak4

P.S.2) A na referendum 13 października tak, czy inaczej pójść trzeba, bo taki jest obywatelski obowiązek. Kto nie czuje się obywatelem Warszawy, ten iść nie musi, ale pozbawia się tym samym prawa krytykowania tego, co mu się w zarządzaniu Warszawą nie podoba www.referendum-warszawa.pl

Czy pamiętacie Państwo sprawę Anderw Goodmam’a? W 2012 roku sąd na Brooklyn’ie skazał go na dwa lata więzienia, ale ponieważ siedział w areszcie od 2011 roku, co zaliczono mu do ogólnej „odsiadki” wyjdzie na wolność jeszcze przed końcem tego roku.

W roku 2011 opinią publiczną wstrząsnęła informacja o jego aresztowaniu i postawieniu zarzutów seksualnego molestowania dwóch chłopców w wieku 10 i 11 lat. Proceder trwał przez ponad pięć lat podczas, których Goodman nie tylko uprawiał seks z dziećmi ale także nagrywał wszystko na kamerę internetową (web-cam). W sądzie postawiono mu 144 zarzuty i udowodniono 48. Podczas rozprawy publicznie stwierdził on, że nie uważa się za winnego, kocha jednego z chłopców i zgodnie z wiarą żydowską wziął z nim ślub podczas jednego z wyjazdów do Las Vegas. Prokurator w sprawie stwierdził, że zwykle w takich przypadkach, kiedy pojawiają się dwie ofiary pedofila jest ich w rzeczywistości co najmniej kilkadziesiąt, lecz boją się one ujawniać molestowania ze względu na presję hermetycznie zamkniętej żydowskiej społeczności. Wyraził także swoje zdziwienie brakiem kryminalnego dochodzenia i niewyobrażalnie niskim wyrokiem, który zwykle w takich wypadkach jest, co najmniej pięciokrotnie wyższy. Dziecko, które molestował seksualnie Andrew Goodman i z którym wziął ślub w żydowskim obrządku dziś jest już pełnoletnim młodzieńcem (19 lat). Zboczeńcy tacy jak Goodman są obecnie tak pewni siebie że postanowili nawet stworzyć międzynarodowe zrzeszenie „Boylovers United”. Posiadają swoja stronę internetową. Dla tych, którzy mają  mocne nerwy proponuje przeczytać zawartość pierwszej strony internetowej tej bandy kryminalistów i zboczeńców – I tak, pod czujnym okiem „naszych” polityków  biblijna Sodoma z Gomorą stały się naszą rzeczywistością.

Picture Na początku tego roku sprawa sądowa wytoczona przez Larry Silversteina została przyjęta na agendę i obecnie jest w stadium zbierania materiału dowodowego. Biorąc pod uwagę sztab prawników, jaki został do tej sprawy zatrudniony istnieje duża możliwość, że Larry Silverstein tą sprawę wygra i może nie otrzyma $5,000,000,000 odszkodowania, ale jest zupełnie prawdopodobne, że wyjdzie z sądu z kilkaset milionowym odszkodowaniem.

W 2001 roku Larry Silverstein otrzymał lease  wynajmu kompleksu World Trade Center , chociaż dwie inne firmy oferowały więcej niż on. Na parę tygodni przed atakiem terrorystycznym wykupił polisę ubezpieczeniową od – ataku terrorystycznego!!! W dniu 11 września 2001 Larry Silverstein wydał polecenie strażakom żeby zburzyli budynek numer 7, który nie był uderzony przez żaden z samolotów. Aby dokonać kontrolowanego zburzenia takiego budynku trzeba strategicznie ulokować kilkaset kilogramów ładunków wybuchowych oraz na każdym piętrze budynku zamontować, ładunki Termitu, który w kilka sekund przetnie stalowe słupy budynku powodując kontrolowane opadanie pięter jedno na drugie. Procedura przygotowania takiej wielkości budynku do kontrolowanego zburzenia trwa do trzech miesięcy. Silverstein publicznie opowiadał jednak o tym jak powiedział strażakom, żeby „pociągnęli” budynek numer 7 w dniu ataku (w żargonie wojskowym- zburzyli „pull”). Z ubezpieczenia Larry dostał kilkadziesiąt bilionów dolarów, a teraz chce, aby „odpowiedzialne” za atak linie lotnicze zapłaciły mu jeszcze więcej. Jak widać nie tylko Polską rządzą wrogie państwu i jego obywatelom siły. Stany Zjednoczone zostały całkowicie przejęte przez bandytów, którzy w bezczelny sposób mordują obywateli i jeszcze żądają za to „grubej forsy”. Na całym Świecie za ich przestępczą działalność winieni są zwykli obywatele Ameryki. Czy ponoszą winę że dopuścili do takiej sytuacji poprzez swoją bezczynność? . A sprawiedliwosc jest nie rychliwa , ale sprawiedliwa juz sie zbliza!@!!

ZA ; http://www.nasznowyjork.org/cosie-dzieje-w-polityce.html?utm_source=Emailbrain&utm_medium=email&utm_term=NewsletterLink&utm_campaign=NNJ&utm_content=

Barack Husein Obama rozmawiał w tym tygodniu telefonicznie z prezydentem Iranu Hasanem Rouhanim.

Była to pierwsza rozmowa pomiędzy przywódcami USA i Iranu od 1979 roku, w którym władzę w Iranie objął rewolucyjny rząd ajatollahów. Obama miał nadzieję spotkać się z Rouhanim podczas trwającego w Nowym Jorku zjazdu państw członkowskich ONZ, ale strona irańska odmówiła spotkania. Głównym tematem rozmowy telefonicznej był aspekt rozwoju programu nuklearnego w Iranie i ograniczenie go do pokojowego wykorzystania energii atomowej. Obama zakomunikował, że nie jest przeciwnikiem posiadania przez Iran reaktorów wytwarzających prąd elektrycznej, ale posiadanie przez Iran broni nuklearnej nie jest możliwe ze względu na interesy sojuszników USA w regionie. Zapewne chodzi tu o protest Izraela, który odgraża się użyciem siły militarnej przeciwko Iranowi, jeśli ten nie zaprzestanie programu nuklearnego. Byłoby to całkiem zrozumiałe gdyby nie fakt, że Izrael sam posiada ponad 100 głowic nuklearnych, które zbudował ignorując prawo międzynarodowe, wykradając swojemu sojusznikowi USA plany zbudowania tych urządzeń, oraz zdobywając nielegalnie (kradnąc) potrzebny do budowy materiał radioaktywny. Nie jestem zwolennikiem rozprzestrzeniania broni nuklearnej, ale jeśli rzeczywiście społeczność międzynarodowa chce uniknąć wyścigu zbrojeń na bliskim wschodzi trzeba najpierw wyprowadzić „słonia ze sklepu z porcelaną” i rozbroić Izrael.

Podpisywanie cyrografów prowadzi do opętań. Ludzie oddają swoje dusze diabłu z chciwości, lub by przezwyciężyć prozaiczne problemy życiowe. Natychmiastowe spełnienie życzeń przez demona powoduje z czasem stan permanentnego cierpienia –

Bóg działa nie spiesznie ale ostatecznie prowadzi do szczęścia.

 

Fizycznymi symptomami podpisania cyrografu są rany i blizny na ciele o kształcie satanistycznych symboli. W zachowaniach symptomem podpisania cyrografu jest niemożność praktykowania katolicyzmu.

 

Podpisanie cyrografu można się wyrzec, wyznać na spowiedzi i odpokutować. Elementem wyzwalania się z demonicznego zniewolenia jest zniszczenie cyrografu. Spalenie papierowego lub wykasowanie zapisu cyfrowego. Egzorcyści pomagają osobom, które podpisały cyrograf – mocą nadaną przez kościół mogą unieważnić umowę zawartą z szatanem.

 

Egzorcyści za wyjątkowo głupie uznają altruistyczne oddanie się demonowi, za inną osobę – bo demon tylko ma nową ofiarę a starej nie wyzwala. Ksiądz Piotr Markiewlowski egzorcysta kielecki przestrzega, że „samo wyrażenie woli, sama decyzja o oddaniu duszy diabłu, jest już zawarciem paktu, mimo, że nie było żadnego żądania czegoś w zamian”.

 

Zdaniem księdza księdza Andrzeja Grefkowicza egzorcysty z warszawskiej Pragi pakt z diabłem nie przynosi ludziom nigdy korzyści. Droga do podpisania cyrografu wiedzie przez okultystyczną „medycynę” albo przez bezpośrednie zwracanie się do demona. Okultystyczna „medycyna” jest grzechem przeciw pierwszemu przykazaniu – szukający pomocy u demonów wyrzekają się tym Boga.

 

Specjalista w dziedzinie demonologii ksiądz Aleksander Posacki określił pakt z diabłem jako czynność, którą człowiek oddaje siebie na wieczność demonowi, w zamian za paranormalne moce i wiedzę. Jest aktem symbolicznym i religijnym. Wyrazem dewocji satanistycznej lub chciwości. Jest najczęstszą przyczyną opętań. Zawrzeć można go nawet nieświadomie używając symboli okultystycznych w niewinnych zabawach.

 

Cyrografy są tematem przewodnim wrześniowego numeru miesięcznika „Egzorcysta”. W numerze znalazły się też informacje o posłudze egzorcystów, egzorcystach, demonach, ofiarach opętań, opętaniach, działalności satanistów, zagrożeniach duchowych, promocji okultyzmu w pop kulturze, szkodliwości bioenergoterapii i spirytyzmu, teologi katolickiej, mistykach katolickich. Tomasz Teluk w swoim tekście przybliżył czytelnikom zagrożenia płynące z in vitro.

 

Jan Bodakowski

http://miesiecznikegzorcysta.pl/grafika/miesiecznik/77499392.JPG

Poniżej przeczytaj opinię Uniwersytetu  w Akron o  Prof. Biniendzie: Zwracam uwagę, ze Prof. Binienda na długo przed katastrofą smoleńską  był aktywnie zaangażowany w działania na rzecz zmiany systemu nauki i edukacji w Polsce -sygnatariusz (wraz z wieloma polskimi naukowcami pracującymi za granicami -w  Harvard, Oxford, Cambridge, Stanford  i in) licznych postulatów Niezależnego Forum Akademickiego  www.nfa.pl – znanych idocenianych na szczeblu rządowym (przed Smoleńskiem !)

Sygnatariusz postulatów NFA prof. Wiesław Binienda http://nfawww.wordpress.com/2
012/01/18/sygnatariusz-postulatow-nfa-prof-wieslaw-binienda/
 
wg skandalicznej  wypowiedzi  ( nie pierwszej zresztą) minister nauki i
szkolnictwa wyższego – Barbary  Kudryckiej -program  Bliżej  http://vod.tvp.pl/a
udycje/publicystyka/jan-pospieszalski-blizej/wideo/26092013/12385931
( od 2,35 min ) bierze udział ( bo wraz z innymi naukowcami polskimi z
zagranicy zajmuje się katastrofą smoleńską ) w ‚zamachu na naukę
polską”, co zresztą odzwierciedla poglądy i zasady działania
niemałej części polskiego ( krajowego) środowiska akademickiego (
szczególnie decydenckiego).
Ciekawe czy polskie środowisko akademickie w nowym roku akademickim
wyciągnie głowy z podręcznych strusiówek i zaangażuje się w
poszukiwanie prawdy ?
 
Józef Wieczorek
===========
 
http://wpolityce.pl/artykuly/63513-tylko-u-nas-oswiadczenie-uniwersytetu-akron-p
rof-binienda-jest-szanowanym-profesorem-z-wieloletnim-dorobkiem-naukowym-ma-pres
tizowa-pozycje-jest-naczelnym-lotniczego-pisma-naukowego
 
Oświadczenie Uniwersytetu Akron. „Prof. Binienda jest szanowanym
profesorem z wieloletnim dorobkiem naukowym, ma prestiżową pozycję, jest
naczelnym lotniczego pisma naukowego
 
Niedawno TVN, wpisując się w szeroką kampanię politycznego i medialnego
obozu rządowego, wyemitowała zmanipulowany materiał dotyczący profesora
Wiesława Biniendy i szanowanych polskich profesorów, którzy angażują
się w niezależne badania tragedii z 10 kwietnia 2010 roku.
 
Przekonywano w nim, że zachodnie macierzyste uczelnie naukowców nie
popierają ich działań. W celu udowodnienia zaplanowanej tezy
zmanipulowano m.in. oświadczenie Uniwersytetu Akron. Choć TVN
dysponował całym dokumentem, zaprezentował tylko wyrwane z kontekstu dwa
zdania. Poniżej przekazujemy pełną treść oświadczenie wysłanego
przez Uniwersytet Akron do TVN.
 
 
 
 
Oświadczenie Uniwersytetu Akron z dnia 24 września 2013 roku
(przetłumaczone na język polski):
 
W odpowiedzi na państwa pytanie, dotyczące wsparcia udzielonego Prof.
Biniendzie, uprzejmie informujemy, że jest on szanowanym profesorem
Szkoły Inżynierii od wielu lat. Szkoła Inżynierii Uniwersytetu w Akron
jest znana i finansowana na poziomie ogólnokrajowym dzięki wysokiej
jakości badań naukowych. Należy powiedzieć, że Dr Binienda zajmuje
prestiżową pozycję w międzynarodowym środowisku naukowym, jest
redaktorem naczelnym lotniczego pisma naukowego Journal of Aerospace
Engineering, oraz jest członkiem honorowym Amerykańskiego Stowarzyszenia
Inżynierii Cywilnej.
 
Posiada wieloletni dorobek naukowy a jego badania są finansowane z wielu
zewnętrznych źródeł. Wsparcie Uczelni otrzymuje w postaci laboratoriów
badawczych oraz takiego samego wynagrodzenia jakie przysługuje pracownikom
o najwyższym statusie zatrudnienia prowadzącym badania naukowe.
 
Uniwersytet jest dumny z zaangażowania i pracy profesora Biniendy; jednak
nie można powiedzieć, że fundusze Uniwersytetu zostały przeznaczone na
konkretne działania bądź badania dotyczące katastrofy smoleńskiej. Co
więcej, poza ograniczeniami patentowymi, każdy z naszych profesorów ma
prawo wyrażać swoją opinię lub publikować swoje badania samodzielnie,
bez zezwolenia uczelni, tak jak jest to przyjęte na wielu innych
amerykańskich uczelniach prowadzących badania naukowe.
 
Należy zaznaczyć, że podobnie jak wielu szanowanych naukowców, profesor
Binienda prezentuje wyniki swych badań na konferencjach naukowych i w
weryfikowanych pismach naukowych.
 
Eileen Korey
Rzecznik Prasowy
Uniwersytet Akron
 
 
 
CZYTAJ TEŻ i POPRZYJ: Już ponad DWA TYSIĄCE OSÓB podpisało się pod
listem SOLIDARNOŚCI z naukowcami badającymi katastrofę smoleńską!
 
 
 
Treść oświadczenia w języku angielskim:
 
In answer to your questions regarding The University of Akron’s support
of Professor Binienda, please note that he has been an esteemed professor
in the College of Engineering for many years. The College of Engineering at
The University of Akron is nationally regarded and funded for its research
excellence. It should also be noted that Dr. Binienda has held prestigious
positions in the international scientific community including
Editor-in-Chief of the Journal of Aerospace Engineering, and he has been
elected fellow of the American Society of Civil Engineers. His research has
spanned decades, and has been funded through numerous external grants.
University support includes facility space and the same kind of
compensation that supports tenured faculty who conduct research. The
University is proud of the dedication and work of Dr. Binienda; however, it
is not accurate to state that University funds have been dedicated to any
specific activities or research involving the Smolensk crash. Furthermore,
other than the restrictions of patent disclosures, any of our professors
are free to express their opinions or publish their research on their own
without specific university permission, as is the case at most American
research universities. It should be noted that like many of our respected
researchers, Professor Binienda has presented his research at scientific
conferences and published in peer-reviewed technical journals.
 
Should you choose to use the entire quote above, or any part of it, please
attribute it to me, Eileen Korey, the Chief Communications Officer at the
University of Akron, or to a spokesperson for the University. Also, if your
broadcast is in Polish, I hope that you will send us the Polish translation
of the portion you choose to use.
Many thanks.
Eileen Korey; Chief Communications Officer
The University of Akron
 
***
 
W dostępnym jeszcze w kioskach wydaniu tygodnika „w Sieci” Marek
Pyza pisze o ostatnim wulgarnym ataku na  ekspertów zespołu
parlamentarnego Antoniego Macierewicza.
 
    W jakim celu zorganizowano operację kompromitowania ekspertów
zespołu parlamentarnego? Może to wstęp do większych ataków przed
październikową konferencją naukową. Może odpowiedź na doniesienia o
raporcie Edmunda Klicha wskazującym na odpowiedzialność Rosjan za
doprowadzenie do tragedii. A może próba zablokowania zaproponowanej
przez prezesa PAN prof. Michała Kleibera debaty dwóch stron naukowego
sporu. Możliwe, że uczeni współpracujący z zespołem się mylą –
należy i to zakładać. Ale by to zweryfikować i im udowodnić, należy
usiąść z nimi do rozmów i punkt po punkcie zderzyć argumenty
 
– pisze redaktor naczelny portalu wPolityce.pl. I punkt po punkcie pokazuje
w jaki sposób media ordynarnie manipulują zeznaniami ekspertów.