Monthly Archives: Październik 2013

Na przełomie 1939 i 1940 roku w Lesie Piaśnickim hitlerowcy rozstrzelali około 12-14 tysięcy osób: mężczyzn, kobiet, dzieci i niemowląt. Piaśnica jest największym miejscem masowych egzekucji w województwie pomorskim.

Ten leśny cmentarz nazywany jest Kaszubską Golgotą, a także „drugim Katyniem”
W Piaśnicy ginęli nie tylko duchowni, nauczyciele, prawnicy i urzędnicy, ale także rzemieślnicy, rolnicy i robotnicy, znani ze swojej patriotycznej działalności. Ofiary od końca października 1939 roku zwożono do lasów samochodami, po czym rozstrzeliwano nad masowymi grobami.

W ciągu jednego dnia specjalnie utworzony z 36 pułku SS oddział Wachsturmbann „Eimann” (nazwany tak od nazwiska dowódcy Kurta Eimanna) mógł rozstrzeliwać ok. 150 ludzi. Najwięcej informacji zachowało się na temat mordu w dniu polskiego Święta Niepodległości. 11 listopada 1939 r. Niemcy zamordowali nad dołami Piaśnicy, strzałem w tył głowy, 314 polskich zakładników.

Zabójstwa trwały od rana do godz

15. Piątkami prowadzono mężczyzn i kobiety nad doły śmierci. Niektórzy z grzebanych w rowach jeszcze żyli. Ludność polska, która obserwowała liczne transporty więźniów jadące do lasu i do której uszów dochodziły odgłosy strzałów, doskonale zdawała sobie sprawę z tego co dzieje się w Piaśnicy. Poza tym przed każdą egzekucją hitlerowcy wynajmowali okolicznych rolników niemieckich do kopania grobów.

Teren lasów wokół Piaśnicy otoczony był zawsze licznymi posterunkami policji w celu zapobieżenia ewentualnym ucieczkom ofiar i strzeżenia przed niepowołanymi świadkami z zewnątrz. Nie zawsze to się udawało. Przerażające są wspomnienia Elżbiety Ellwart z Wejherowa, jedynego świadka zbrodni. Mieszkała w Orlu, wsi oddalonej kilka kilometrów od Wejherowa. Była w zaawansowanej ciąży. Któregoś dnia wybrała się do swoich teściów przez piaśnicki las. Nieświadoma tego, co tam się dzieje została zatrzymana przez esesmanów. Niemcy chcieli pozbyć się niewygodnego świadka, bowiem kilka metrów dalej trwała egzekucja, zabrakło im jednak amunicji. Rozkazali jej nie ruszać się z miejsca, a sami poszli po naboje.

Pani Elżbieta mimo przestróg rozglądała się niepewnie, podeszła bliżej krzaków, ale to co zobaczyła, poraziło ją. Myślała, że ma przywidzenia. Zobaczyła bowiem pod innym drzewem dwóch mężczyzn w białych koszulach, czarnych spodniach i butach z cholewami. Obaj byli mocno zakrwawieni, a jeden z nich trzymał dziecko może dwuletnie za nóżki rozdzierał je, a potem uderzał główką kilkakrotnie o drzewo. Cudem ocalała, gdyż jeden z esesmanów kazał jej uciekać. Biegła co tchu w piersiach. Była bliska obłędu i przekonana, że esesman strzeli jej w plecy. Nie ma więcej relacji naocznych świadków tych tragicznych wydarzeń. Wszyscy, którzy „pracowali” przy zacieraniu śladów zbrodni zostali rozstrzelani.

Jesienią 1946 roku w Wejherowie utworzona została komisja ekshumacyjna, która wspólnie z Okręgową Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich przystąpiła do ustalenia rozmiarów zbrodni i identyfikacji zwłok. Z powodu spalenia zwłok (zrobili to tuż przed końcem wojny hitlerowcy) oraz masowym mogił, a także zniszczenia lub wywiezienia dokumentacji zbrodni przez Niemców, tajemnicą pozostaje dokładna liczba pomordowanych, lista ich nazwisk i pochodzenie narodowe, a także liczba zbiorowych mogił.

Oni zginęli w lasach Piaśnicy

Pierwsza grupa to około 2 tys. osób (głównie przedstawiciele polskiej elity politycznej i intelektualnej) aresztowanych na Pomorzu Gdańskim we wrześniu i październiku 1939 r., a następnie przetrzymywanych w więzieniach w Wejherowie, Pucku, Gdańsku, Kartuzach i Kościerzynie oraz w obozach internowania w Gdańsku – Nowym Porcie i Stutthofie

Drugą grupa i zarazem największa stanowią rodziny polskie, czeskie i niemieckie uznane za przeciwników reżimu hitlerowskiego, przywiezione do Piaśnicy z głębi III Rzeszy.Straty szacuje się w tej grupie od 10-12 tys.mężczyzn, kobiet i dzieci. Do dziś nie udało się odszukać w archiwach niemieckich list imiennych tych ofiar. Na tak dużą liczbę osób zamordowanych wskazuje liczba i wielkość odkrytych grobów w Piaśnicy oraz zeznania polskich kolejarzy, którzy w latach 1939-1940 pracowali na stacji kolejowej w Wejherowie. To dzięki ich zeznaniom wiadomo, że były to głównie polskie rodziny robotnicze, które w latach międzywojennych wyjechały do Niemiec w celach zarobkowych.

Ostatnią grupę ofiar zamordowanych w Piaśnicy stanowią osoby chore psychicznie. W transportach kolejowych przywieziono na miejsce straceń, jak na to wskazują procesy powojenne funkcjonariuszy SS, około 2 tys. osób z zachodniopomorskich zakładów leczniczych z Stralsundu, Ükermünde, Treptov i Lęborka.

Do tej pory udało się ustalić nazwiska tylko około 600 z 14 tysięcy zamordowanych w lasach Piaśnicy.

Błogosławiona

Wśród zamordowanych w Piaśnicy jest błogosławiona siostra Alicja Kotowska ze zgromadzania sióstr zmartwychwstanek, którą rozstrzelano 11 listopada. 13 czerwca 1999 r. papież Jan Paweł II zaliczył siostrę Alicję do grona błogosławionych męczenników II wojny światowej.

Szanowni Państwo,Kolejny skandaliczny wyrok sądu – szykanowany p. Dawid udowodnił przed sądem kilkukrotne pobicia, przedstawił dowody odniesionych obrażeń, zeznania świadków, opinie biegłych.

Sąd Rejonowy we Wrocławiu wydał wyrok i nakazał p. Dawidowi … przeprosić napastników i wypłacać im na konta bankowe po 2.200,00 złotych.

Historia p. Dawida jest bardzo smutna i pokazuje jak wielką cenę przyszło mu zapłacić za uczuciowość, wyjawioną prawdę i przerwaną trwającą od wielu lat zmowę milczenia oraz w jak bardzo bezduszny i zakłamany sposób traktują w Polsce ludzi Instytucje powołane do ochrony przed przemocą i zapewnienia bezpieczeństwa obywateli .

W latach 2008- 2011 p. Dawid pracował we wrocławskiej Firmie zajmującej się przewozem osób, m.in. w Dziale Planowania, Rozkładu Jazdy, a w 2011 roku w wyniku reorganizacji stanowisk na stanowisku Rewizor, gdzie był w posiadaniu legitymacji upoważniającej go do szeroko pojętej pracy w Wydziale Kontroli w firmie zajmującej się przewozem osób.
Pracując na w/w stanowisku – zgodnie z zapewnieniem p. Dawida – natrafił na nieuczciwe zachowania pewnej grupy kierowców, pracowników firmy tj. kradzieży paliwa firmowego, „przebijanie przystanków w bileterkach” celem fabrykowania wydruków fiskalnych biletów za przejazd o fikcyjnym nominale przy jednocześnie zaniżonej stawce podatku przewozowego ( co w konsekwencji prowadziło do tego, że pasażerowie płacąc za przejazd np. 4,50 zł, otrzymywali bilet od całkiem innego przystanku o nominale 3, 50 zł. – różnice w kwocie kierowca zabierał dla siebie).

W związku z tym – jak twierdzi p. Dawid – od początku był on przez nieuczciwych pracowników zastraszany, szantażowany, że „jeżeli cokolwiek powie to źle się to dla niego skończy”.
Alarmował zarówno kierownictwo jak i samego Prezesa Firmy, iż kierowcy dopuszczają się różnych nieuczciwych, działań na szkodę firmy, że jest zastraszany i przymuszany pod groźbą do milczenia, zgłaszał też, że niejednokrotnie kierowcy z racji jego młodego wieku posuwali się do rękoczynów, był podduszany, szarpany- tak aby wiedział, że oni nie żartują i ma się zastosować do ich poleceń. P. Dawid nie chciał brać współudziału w tych kradzieżach – od dziecka uczony był, że zawsze należy być uczciwym, w rezultacie jednak, władze firmy nie wyciągnęły wobec kierowców żadnych konsekwencji, jedynie poinformowały zainteresowanych o skargach p. Dawida.
p. Dawid twierdzi, że za zgłoszenie sprawy spotkał go odwet – był jeszcze dotkliwiej szantażowany, szykanowany przez kierowców Stanisława G. i Dariusza J., rysowano i upubliczniano w miejscu pracy obrażające p. Dawida karykatury, był on wyzywany, dręczony przy każdorazowym wsiadaniu do autobusu. Zgodnie z twierdzeniami p. Dawida nawet jako pasażer był kilkukrotnie wzywany w równych odstępach czasu do kontroli i okazania tego samego biletu służbowego. Kierowano pod jego adresem groźby że zostanie pobity, że będzie „bulgotał w Odrze” poddawany był presji psychicznej – np. wmawiano mu, „że przeze niego dzieci jego oprawców nie będą miały co jeść”, zastraszano go, ze nie ma prawa zgłosić sprawy na Policję, bo ” kto podaje kierowcę na Policję – śmieć taki, cwel, konfident , menda itd.”

W dniu 5 czerwca 2011 r. jeden z kierowców Stanisław G.- (który jak twierdzi p. Dawid wykonywał obowiązki kierowcy autobusu pomimo tego, że leczył się psychiatrycznie) korzystając z tego, że w autobusie nie było już pasażerów obnażył się przede p. Dawidem i próbował zmusić go do czynności seksualnych, nakazał mu także za pomocą siły zwracać się do siebie jedynie określonymi zwrotami – p. Dawid stwierdza: „doznałem ogromnego wstydu i poniżenia, żadne słowa nie są w stanie tego oddać – byłem kompletnie zdezorientowany przerażony, czułem się brudny, pohańbiony, był nawet czas kiedy chciałem targnąć się na własne życie„.

Bardzo dużo kosztowało p. Dawida zanim odważył się o tym opowiedzieć, najpewniej gdyby nie pomoc jego mamy, nie poradziłby sobie z ciężarem problemu i wstydem. Wszystkie te incydenty zgłosił w Komendzie Policji w Jelczu-Laskowicach gdzie m.in. zaproponowano mu „abym zapisał się na kurs sztuki walki”, oraz w Komendzie Policji Wrocław Krzyki -Zachód, a także bezpośrednio do ówczesnego Prezesa Firmy zajmującej się przewozem osób – który powiedział mu, że „sprawa jest dla niego groteskowa”. Poszukiwał także pomocy we Wrocławskim Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich – gdzie poinformowano go, że jeżeli sprawą zajmuje się Policja lub Prokuratura- to w/w instytucja nie ma w tym momencie w tej sprawie żadnych kompetencji.

P. Dawid szukał pomocy we wszystkich możliwych Instytucjach także dzwoniąc na Niebieska Linię, gdzie powiedziano mu, że zajmuje się ona głównie ofiar przemocy domowej. Pukał do wielu drzwi wołając o pomoc, jednak wszyscy kolejno odsyłali go do innych instytucji i umywali ręce.

Również rodzice p. Dawida pisali pisma do władz firmy zajmującej się przewozem osób z prośbą o podjęcie jakichkolwiek działań – jednak bezskutecznie. Jedyną reakcja było to, że Prezes firmy – jak twierdzi p. Dawid – zagroził, że ” jeżeli chociaż jeszcze jedna nieprawidłowość w firmie ujrzy światło dzienne mama p. Dawida zostanie natychmiast zwolniona – bo ujawnianie kradzieży godzi w dobre imię firmy”.

W końcu 20.06.2011 r. p. Dawid został on pobity – po tym wydarzeniu kiedy usłyszał od Prezesa firmy zajmującej się przewozem osób, że jego nie interesuje sprawa pobicia, zrezygnował z pracy w firmie.

p. Dawid twierdzi, że sprawa pobicia trafiła do Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia Krzyki – Zachód (o przestępstwo z art. 207 k.k. i 190 k.k.). W prokuraturze uznano, że przemoc dotyczy jedynie członków rodziny Prokuratura nie odniosła się do przemocy na tle seksualnym jaką wobec p. Dawida stosował kierowca. Oczekiwano od pokrzywdzonego, iż przyprowadzi naocznego świadka przemocy. Co prawda powołał on świadków, którzy słyszeli w jaki odgrażający sposób wypowiadali się na jego temat w/w. kierowcy , a także osoby, które widziały u niego wielokrotnie obrażenia, przedstawił dowód w postaci dokumentacji lekarskiej wskazującej na stany lękowe spowodowane sytuacją w pracy, obrażenia, paraliż i rehabilitację pod wpływem silnego stresu, płytę CD zawierającą nagranie na którym kierowca Dariusz J. dręczy go w autobusie wielokrotnie wzywając do kontroli tego samego biletu, powodując zażenowanie u innych pasażerów, karykaturę która była rozpowszechniana na forum pracowników firmy, przedstawił dowody na to że mówił prawdę o kradzieżach paliwa i okradaniu pasażerów (dotarł do jednej z pasażerek, którą kierowca Dariusz J. właśnie w taki sposób oszukał), powołał innych współpracowników, którzy także doznali przemocy ze strony w/w także za ujawnienie kradzieży paliwa z ich autobusów i to na dodatek w siedzibie firmy.

Wszystko na darmo, bo do tych dowodów prokuratura nie raczyła się w ogóle odnieść i umorzyła postępowanie. W odpowiedzi na zażalenie postanowienia o umorzeniu postępowania przygotowawczego wniesione do Sądu przez p. Dawida, otrzymał on odpowiedź z prokuratury, iżjedynym pokrzywdzonym jest firma zajmująca się przewozem osób a nie on co jest niewyobrażalne ponieważ to P. Dawid był dręczony przez kierowców.

Pomimo toczącego się postępowania, zgodnie z twierdzeniem p. Dawida kierowcy nie zaprzestali stosowania wobec niego przemocy – wręcz przeciwnie zaczęli atakować go ze znacznie większą agresją, nie miał on prawa przejść ulicą żeby nie napotkał na wyzwiska, był śledzony w miejscu zamieszkania, dostawał głuche telefony, docierały do niego i do jego mamy (która jest nadal zatrudniona w firmie w której pracował) wiadomości, ze kierowcy Stanisław G. i Dariusz J. odgrażają się przy innych pracownikach, że ” trzeba kogoś nasłać, żeby kapusia wreszcie uciszyć”.

Widząc, że nie otrzyma żadnej pomocy ani od Policji, ani ze strony swojego byłego pracodawcy – firmy zajmującej się przewozem osób, w końcu zaczął błagać o litość dręczycieli. Powodowało to jedynie przejawy jeszcze większej agresji z ich strony.

Jak twierdzi p. Dawid w styczniu 2012 r. kiedy kolejni współpracownicy zauważyli kradzież paliwa przez kierowcę Stanisława G. i podobnie jak p. Dawid wcześniej poinformowali o tym władze firmy zajmującej się przewozem osób – sytuacja była identyczna jak jego – 13.01.2012 kierowca, w siedzibie firmy, rzucił się z pięściami na osoby zgłaszające jego nieuczciwe działania. Władze firmy zareagowały bardzo podobnie jak w przypadku p. Dawida. Dopiero po interwencji Telewizji Wrocław, gdzie dziennikarze dotarli do osoby która już w firmie zajmującej się przewozem osób nie pracowała, ale która także wcześniej była ofiarą kradzieży i przemocy ze strony kierowcy Stanisława G. i po wyemitowaniu reportażu – kierowca ten został zwolniony.

Kiedy p. Dawid dowiedział się od prokuratury, iż w sprawie nieuczciwych działań kierowcy Stanisława G. toczy się postępowanie przed Sądem Pracy na zasadzie art. 239 oraz 240 k.k., skierował pismo do Sądu Rejonowego dla Wrocławia Śródmieście, IV Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w którym opisał, iż pracując w firmie zajmującej się przewozem osób na stanowisku Rewizora wielokrotnie był naocznym świadkiem negatywnych zachowań kierowcy Stanisława G. Załączył też sporządzoną w tamtym okresie przeze niego dokumentację, także zdjęciową, dotyczącą kradzieży paliwa z firmowych autobusów przez w/w, jednocześnie deklarując, iż w razie takiej konieczności może on złożyć zeznania w tej sprawie przed Sądem.

Po upływie miesiąca otrzymał listem poleconym wezwanie go na świadka celem złożenia zeznań przed Sądem Pracy i Ubezpieczeń Społecznych dla Wrocławia Śródmieścia podczas rozprawy wyznaczonej na dzień 7 sierpnia 2012 na godz. 9:00. Na wezwaniu tłustym drukiem napisano , że stawiennictwo jest obowiązkowe, a w wypadku nie stawienia się bez usprawiedliwienia Sąd nałoży na niego karę grzywny.

Zgodnie z twierdzeniem p. Dawida, dnia 07.08.2012 stawił się on zgodnie z wezwaniem do Sądu Pracy już po godz. 8:00 aby się nie spóźnić. Rozprawa rozpoczęła się po godz. 9:00. Na początku potwierdzono obecność z listy świadków, gdzie wyczytano go jako drugiego lub trzeciego z kolei, po czym świadków wyproszono i kolejno wzywano na salę rozpraw. Przez okres ponad 2 godzin oczekiwał on na swoją kolej, po czym został wywołany jako ostatni ze świadków, a kiedy stanął przed Sędzią, ta odrzekła iż „ona go tutaj na dzisiaj nie zapraszała, w związku z czym to wszystko – proszę wyjść !” był narażony na szydercze uśmiechy ze strony człowieka, który go pobił, zmuszał do obcowania seksualnego, tylko po to, żeby w tak obcesowy sposób zostać odesłanym „z kwitkiem”. Nie przyjechał do Sądu na wycieczkę, tylko na wezwanie.

W tej sprawie p. Dawid skierował dnia 09 sierpnia 2012r. skargę do Prezesa Sądu Okręgowego we Wrocławiu, postanowił także zwrócić się o pomoc do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

W odpowiedzi od Prezesa Sądu Rejonowego Wydział Śródmieście we Wrocławiu p. Roberta Kuczyńskiego, p. Dawid otrzymał pismo z dn. 6 września 2012, w którym został poinformowany, że owszem został wezwany w charakterze świadka, ale mimo, że zadeklarował, iż był naocznym świadkiem kradzieży paliwa przez Stanisława G.- strony nie wyraziły konieczności przesłuchania go, a Sędzia uznała, ze mimo iż był on naocznym świadkiem kradzieży – czyli meritum postępowania – jego zeznania nic nie wniosą do sprawy. P. Dawid stwierdza, iż na rzecz Stanisława G. (pomimo, że leczył się on psychiatrycznie w chwili dokonywania przewozu osób, miał on skłonności do silnych wybuchów agresji wobec nie tylko p. Dawida, ale i wielu innych współpracowników, dopuszczał się ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych- kradzieży paliwa) Sąd orzekł odszkodowanie za bezpodstawne zwolnienie dyscyplinarne z pracy – z braku dowodów – co pokazuje w jaki sposób potraktowany został p. Dawid przez Polski Wymiar Sprawiedliwości, gdy chcąc wyjawić prawdę: przedstawił dowody kradzieży paliwa, oferował, że może nawet dokładnie wskazać miejsca i przebieg kradzieży, przedstawił Prokuraturze Rejonowej dla Wrocławia Krzyki- Zachód dokumentację ze sprzedaży biletów (potwierdzającą okradanie setek pasażerów oraz Skarbu Państwa i firmy zajmującej się przewozem osób) przez kierowcę Dariusza J. i Stanisława G.; podał nazwiska osób, świadków, którzy także zostali poszkodowani przez w/w. Najwyraźniej w Sądzie Pracy „zamknięto mu usta” żebym nic nie powiedział.

W rezultacie kierowcy Stanisław G. i Dariusz J. wnieśli oskarżenie przeciwko osobie p. Dawida, o to, że to oni czują się teraz nękani przez niego – jak twierdzi p. Dawid – w ten sposób, iż „natrętnie” prosił ich, żeby przestali go bić i znęcać się nad nim, a także, że wmawiał im kradzieże. Obecnie w Sądzie dla Wrocławia Krzyki Zachód toczy się postępowanie karne przeciwko p. Dawidowi w którym jego oprawcy występują w charakterze pokrzywdzonych. Ponoć zachowanie „pokrzywdzonych” na sali sądowej uwłacza godności zarówno p. Dawidowi jak i wymiarowi sprawiedliwości. Jako przykład należy wskazać przytaczane przez p. Dawida okoliczności, iż p. Dariusz J., notorycznie nie kontroluje swoich emocji na sali rozpraw, wybucha śmiechem, robi szydercze i prowokujące miny, komentuje zeznania w czasie trwania rozprawy – co absolutnie nie jest zachowaniem osoby, która jest podobno pokrzywdzona, zastraszana i nękana.

P. Dawid osobiście wystąpił z uzasadnioną prośbą o możliwość składania zeznań pod nieobecność Dariusza J. i Stanisława G. prośbę swą umotywował tym, że występuję także jako poszkodowany przez w/w panów, jako ofiara znęcania psychicznego i fizycznego dołączył do niej zaświadczeniem lekarskim o negatywnym wpływie na stan jego zdrowia (paraliż odcinka szyjnego kręgosłupa stanowiący reakcję na silny stres, odrętwienie, odbywana rehabilitacja, leczenie środkami farmakologicznymi) jaki wywiera szydercze lżenie oraz nieodpowiednie zachowanie na korytarzu sądowym oraz na sali rozpraw przede wszystkim Dariusza J.
Odpowiedź na prośbę p. Dawida przez Sąd była negatywna.

Kolejnym Bulwersującym faktem jest okoliczność którą p. Dawid opisał w ten sposób: „Pan Dariusz J. wstał i trzymając ręce założone do tyłu, pochylony z uśmiechem na twarzy poprosił Sąd o możliwość składania zeznań pod moją nieobecność gdyż moja obecność będzie go krępowała, kiedy Pan Sędzia zapytał go w jaki sposób, Pan Dariusz J. nawet nie potrafił się dokładnie wypowiedzieć, sprecyzować bo z trudem powstrzymywał śmiech stwierdził, że po prostu będzie się krępował, nie poparł swojej prośby żadną niepodważalną przesłanką, ani zaświadczeniem, bo trudno było nazwać moją postawę krępującą jego skoro ja zachowywałem zupełny spokój, jedynie trząsłem się cały pod wpływem tego co na chwile wcześniej wyprawiał Pan Dariusz J.- odpowiedź Sądu była pozytywna, kazano mi opuścić salę rozpraw jak wulgarnemu i nieopanowanemu złoczyńcy.”
Tego typu działania Sądu budzą poważne wątpliwości co do jego bezstronności i równego traktowania stron procesu a także co do poczucia sprawiedliwości. Sąd który ma stać na straży praworządności w tej sytuacji narusza podstawowe prawo p. Dawida – prawo do obrony.

Drodzy Państwo historia p. Dawida jest bardzo smutna, bo p. Dawid zapewne nigdy nie przypuszczał, że tak wielką cenę przyjdzie mu zapłacić za szczerość i uczciwość. Żadna w tym celu powołana instytucja nie udzieliła mu pomocy, pomimo, iż o nią prosił.

Policja, ani Prokuratura nie zrobiła kompletnie nic, aby potwierdzić dowody kradzieży i przemocy podane im na tacy. Jak podkreśla p. Dawid przez okres 5 miesięcy od wszczęcia postępowania nie przeprowadzono w prokuraturze żadnych czynności, a kiedy zgłaszał on, że stosowana jest wobec niego przemoc, że podobne sytuacje miały także miejsce co do innych osób, kiedy prosił o sprawdzenie w systemie zestawienia ze sprzedaży biletów oraz wydruków z tarcz Tachografu z zatrzymaniami autobusu w określonym miejscu na danym kilometrze o danej porze, a oznaczeniem przystanku na bilecie sprzedanym o danej godzinie – nikt nie wykazał ani odrobiny dobrej woli, żeby to potwierdzić. Tymczasem kierowcy dziennie okradali setki pasażerów i Skarb Państwa. Pomimo przedstawionych przeze p. Dawida wydruków, zdjęć nagrań listy innych poszkodowanych- sprawę umorzono.

P. Dawid wskazuje również na niecodzienne okoliczności w jakich był o przesłuchiwany przez Prokuraturę Rejonową dla Wrocławia Krzyki Zachód. Pisze on do nas: „rzekomi funkcjonariusze z sekcji kryminalnej w Oławie zjawili się u mnie w domu po cywilnemu, nie chcieli okazać legitymacji i mówili tylko, że są od pani Prokurator – bo ona chce mnie przesłuchać – kiedy zapytałem od jakiej p. Prokurator i w jakiej sprawie powiedzieli, że powinienem wiedzieć- na przesłuchanie mieli mnie dowieść do Prokuratury na Krzyki (Wrocław), przy czym miałem przyjechać na dworzec autobusowy we Wrocławiu i stamtąd mieli mnie dowieść do Prokuratury. Kiedy odrzekłem, że ja wiem gdzie to jest i sam pojadę- kategorycznie naciskali- po telefonicznej rozmowie z Prokurator która prowadziła sprawę z mojego zawiadomienia okazało się, że ona o niczym nie wie, ostatecznie byłem przesłuchiwany przez zupełnie inną Prokurator, która ostrzegła mnie, ze mam podpisać dokument, iż dochowam tajemnicy o tym przesłuchaniu a kiedy po złożonych zeznaniach minęło kilka tygodni i zadzwoniłem do niej aby zapytać czy wszczęto dochodzenie powiedziała mi, że ze mną nie będzie rozmawiała…, jak teraz się okazuje sprawy nie ma zarejestrowanej pod żadnym numerem, później byłem jeszcze przesłuchiwany normalnie na Policji w tej samej sprawie prowadzonej przez p. Prokurator- moim zdaniem tamto przesłuchanie, które było miało chyba na celu zastraszyć mnie i sprawdzenie czy się wycofam z zawiadomienia o przestępstwach w firmie w której pracowałem.”

Należy dodać także, iż na skutek długotrwałego stresu stan zdrowia p. Dawida ulega systematycznemu pogorszeniu obecnie lekarze stwierdzili u niego zapalenie żył oraz zakrzepowe zapalenie żył.

To smutne, że ofiary przestępstw pozostawione są same sobie i nie mogą od Wymiaru Sprawiedliwości oczekiwać żadnej pomocy. W przypadku p. Dawida ponadto z ofiary stał się on w oczach Wymiaru Sprawiedliwości oprawcą.

Pan Dawid pisze do nas następujące słowa: „Upłynęło bardzo dużo czasu zanim zdecydowałem się opowiedzieć o wielkiej krzywdzie jaka mnie spotkała w życiu jednak teraz wiem, że tylko w taki sposób mogę uchronić i ostrzec kolejne osoby, albo przynajmniej zrobić cokolwiek, żeby nasze Polskie prawo wreszcie zaczęło chronić ofiary przemocy psychicznej, fizycznej i seksualnej. Mojej krzywdy nikt mi już nie zrekompensuje, tego co przeszedłem nie da się zapomnieć, do końca życia będę pamiętał o tym co mi zrobiono żeby mnie uciszyć, ale może choć w małym stopniu pomogę w przyszłości innym ludziom.”

Pan Dawid czuję bezsilność wobec muru niesprawiedliwości oraz obojętności na krzywdę, jakim otoczyły się wrocławskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości.

To co spotkało p. Dawida jest niesprawiedliwością, tym bardziej, że osób takich jak on jest w Polsce więcej

Maciej Lisowski

Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA

współpraca:

Paweł Minkiewicz
Prawnik Kancelarii LEX NOSTRA

Choć jest niewierzący, czuje się upoważniony do krytykowania Kościoła. W filmie W imię Małgorzaty Szumowskiej zagrał księdza homoseksualistę, choć zarzeka się, że nie chciał wkładać kija w mrowisko. O ujawnianych aferach pedofilskich wśród duchownych mówi: w ofiarach pękła pewna bariera i tych historii będzie coraz więcej.

Słowa arcybiskupa Michalika, który przyczyn dewiacji księży szuka wszędzie, tylko nie na swoim podwórku, kwituje krótko: to diabelska dialektyka. W rozmowie z MenStream.pl Andrzej Chyra zdradza, czy wierzy, że po obejrzeniu W imię Polacy uświadomią sobie, że wśród nas żyją homoseksualiści, i czy po zagraniu w scenie gejowskiego seksu potrzebował odpoczynku na planie komedii.

Czy W imię pomoże oswoić nas z tym, że Polacy to nie tylko heteroseksualiści? Andrzej Chyra nie patrzy na swój najnowszy film w taki sposób.

– Nie będzie miał tak szerokiego grona odbiorców, żeby mógł coś zmienić. Słyszałem już taki żart, że statystyczny Polak zobaczy go dopiero w telewizji albo kupi, gdy będzie dołączony do jakiejś gazety – żartuje aktor w rozmowie z MenStream.pl – Do kin przychodzą ludzie, którzy zdają sobie sprawę ze zjawiska homoseksualizmu. Rewolucji nie będzie, ale jeśli film uświadomi jakiś promil społeczeństwa, to będzie już w porządku.

Chyra podkreśla, że choć sam jest niewierzący, to czuje się upoważniony do komentowania działań Kościoła, bo bez pardonu ingeruje on dziś w życie publiczne.

– Zalew informacji o aferach pedofilskich to skutek rozwoju komunikacji i większej świadomości osób dotkniętych tym problemem – uważa. – Coraz więcej ludzi decyduje się dziś głośno wyrażać swoje zdanie i ma odwagę opowiadać swoje historie. Tych opisów może być w przyszłości jeszcze więcej. Wyleje się coś, co tkwiło w Kościele od dawna. Jednak mnie bardziej niepokoją wypowiedzi arcybiskupa Michalika, który pokazuje jakąś diabelską dla mnie twarz: że dzieci jak te diabełki ściągają tych niewinnych, niczego nieświadomych facetów w sutannach. To jest jakaś diabelska dialektyka.

Dlaczego w filmie temat pedofilii się zatem nie pojawia? – Prace nad scenariuszem trwały naprawdę długo i faktycznie na początku, przez krótki moment, pojawiło się hasło pedofilii. Padło wtedy pytanie: to co, mamy zrobić film interwencyjny albo kryminał? Wydało nam się to głupie, stwierdziliśmy, że w ogóle nie o to chodzi. Nie chcieliśmy w to mieszać dzieci – tłumaczy aktor. – Zaczęliśmy zmieniać pomysł na historię między ludźmi w jakimś sensie dorosłymi, w zupełnie innej sferze, bez wkręcania się w jakieś patologiczne formy pożądania. Bo nie chodziło nam o to o żeby oskarżać, że w Kościele są sami pedofile albo homoseksualiści.

Andrzej Chyra nie ukrywa, że miał świadomość fali krytyki za W imię, podobnej do tej, która dotknęła Macieja Stuhra za Pokłosie, ale nie stawia znaku równości między oboma filmami.

– Jest duża różnica. Pokłosie było naprawdę bardzo ostrym filmem, podczas gdy W imię to obraz w gruncie rzeczy bardzo łagodny. Oczywiście obawiałem się krytyki, ale uznałem, że dla tych, którzy teraz świadomie wybierają ten film idąc do kina, problemy pojawiające się na ekranie nie będą niczym nowym – wyznaje w rozmowie z MenStream.pl – Ciekaw jestem za to reakcji tej części publiki, która za jakiś czas trafi na film w telewizji albo kupi na płycie. Mam jednak wrażenie, że W imię, mimo czasem ostrych scen, jest w pewien sposób subtelny, to film do rany przyłóż. W przeciwieństwie do Pokłosia, to nie jest obraz krytykujący środowisko.

 

******************************
Autor: Tomasz Sąsiada, MenStream.pl

Kiedyś, niedawno, na jakimś spotkaniu z czytelnikami Gazety Polskiej i sympatykami Klubów Gazety Polskiej redaktor Sakiewicz wyraził się w taki sposób: “będę namawiał Jarosława do przeniesienia Marszu Niepodległości do Krakowa”. No i stało się. Wpływowy i opiniotwórczy redaktor poczytnej gazety i stacji telewizyjnej dopiął swego i przekonał kogo trzeba. PiS nie będzie maszerował z Polakami w marszu 11 Listopada.

Musze to powtórzyć, bo to bardzo znamienne zdanie:
PiS NIE BEDZIE MASZEROWAL Z POLAKAMI W MARSZU 11 LISTOPADA!
Rok temu na spotkaniu z żelaznym elektoratem PiS-u europosła Czarneckiego, ktoś zadał mu pytanie, dlaczego na Marszu Niepodległości, poza dwoma posłami, dzięki których obecności nie doszło do jatki, nie było przedstawicieli partii, odpowiedział, ze “nie chcemy, aby szargała nas po błocie Policja”. Aha, a wiec w stanie najwyższej konieczności, kiedy nie tylko wytoczono nam wojnę o nasza tożsamość, nasze dziedzictwo narodowe, nasza kulturę i język, nasza świadomość, wojnę której celem ma być to, abyśmy się wstydzili być Polakami, abyśmy myśleli, ze to nie jest “cool”, wojnę, w której zabito naszego S.P.Prezydenta i 95 innych osób a seryjny samobójca dopina fali zniszczenia likwidując już około 200 osób, nasza opozycyjna Gazeta Polska, która ma utrzymywać płomień nadziei w naszych duszach, nasi posłowie umieszczeni w Sejmie lub Europarlamencie naszymi glosami, po prostu nie chcą być wleczeni po błocie. Ale mniejsza o to, pewnie maja nowe garnitury, szkoda by było. Najlepiej walczyć w smokingu i muszce, po co się brudzić. Jednak przeniesienie, a tak naprawdę likwidacja udziału największej i jedynej partii opozycyjnej i największej gazety opozycyjnej w Marszu Niepodległości – no bo jakiś tam marsz w Krakowie to już nie będzie przecież “ten” marsz, tylko jakiś marsik, pochodzik albo coś w tym rodzaju, co nie zainteresuje nawet psa z kulawa noga- a wiec rezygnacja z udziału w Marszu Niepodległości 11 Listopada, może doprowadzić do rozlewu krwi. Jest zupełnie odwrotnie , absolutnie odwrotnie niż tłumaczy to redaktor Sakiewicz. Twierdzi on, jako już taki mąż stanu, ze przenoszą marsz z Warszawy aby uniknąć rozlewu krwi, aby uratować Naród przed tragedia. A jest właśnie odwrotnie! Wiemy wszyscy w Polsce doskonale, ze mamy przed sobą, jako naszych wrogów, bandę oportunistów i tchórzy, którzy przed silą podkula ogon i będą siedzieć cicho. Natomiast jak zobaczą słabość, rozbicie Narodu, rejteradę części społeczeństwa i podział, czym niewątpliwie jest “przeniesienie” marszu do Krakowa, wtedy zaatakują, wysyłając żandarmerię wojskowa przeciw naszej młodzieży, która i tak pójdzie na marsz. Widząc, jak PiS i Gazeta Polska ze swoimi Klubami stoją bezczynnie lub przechadzają się jakby nigdy nic po plantach krakowskich, zaatakują tych młodych ludzi, pozostawionych na pastwę rozwydrzonych sadystów, ze zdwojona silą, pałując, kopiąc, rażąc gazem, i nikt ani nic ich nie powstrzyma, bo panowie Klubowicze, Gazeta Polska i PiS będą sobie świętować w Krakowie. Nie zdziwiłbym się, jak w Gazecie Polskiej ukażą się komentarze typu “a nie mówiliśmy?” Tak, mówiliście, ale co z tego? Co z tego, jeśli sami przyłożycie rękę do masakry, która niewątpliwie nastąpi, jeśli to Wy będziecie odpowiedzialni za krew na bruku Warszawy! Jakże łatwo sobie wyobrazić te artykuły w Gazecie Wyborczej, ze chuligani i bandyci , którzy pozostali w Warszawie na 11 Listopada zostali przykładnie ukarani a “prawdziwi” patrioci świętowali w Krakowie. Tego chcecie?! Czy naprawdę chcecie być tymi “prawdziwymi” patriotami na lamach Gazety Wyborczej? Ale nawet nie to jest najgorsze. To najgorsze pozostawiam na koniec. A koniec będzie taki, ze my, żelazny elektorat PiS-u, przestaniemy chodzić na wybory. Kiedy na spotkaniu z posłem PiS-u z jego żelaznym elektoratem, czyli z nami, ludźmi, którzy chodzą na każde wybory i glosują TYLKO na PiS, bo dla Polski nie ma innej opcji, ktoś zadał pytanie, dlaczego tak mało ludzi chodzi na wybory, ktoś inny mu odpowiedział: bo PiS zaniedbuje nas, swój żelazny elektorat! My na nikogo innego glosować nie będziemy, ale nie może być tak, ze działacze PiS-u traktują nas w taki sposób, jakby nasze glosy im się należały! Nasze glosy nikomu się nie należą! Co z tego, ze w Nowym Jorku 90% głosów oddanych było na PiS, skoro tylko około 10 % uprawnionych do glosowania poszło na wybory. Gdzie jest reszta pisowców, gdzie są ich glosy? Dlaczego w referendum warszawskim zabrakło 3 % głosów do odwołania bufetowej? Przecież to było podane PiS-owi jak na srebrnej tacy, co się stało? Stalo się to, ze po nieudanej, kiepskiej, błędnej kampanii referendalnej, część pisowców, czyli nas, została w domu. Bo o nas nie dbacie! Nie słuchacie co nam leży na sercu! My chcemy Marszu Niepodległości w Warszawie, Wy zrobicie jak chcecie. Ale jeśli przez wasz rozłam dojdzie do rozlewu krwi, bo tamci poczują słabość i ze zwierzęcą satysfakcja rzuca się na garstkę tych młodych ludzi, którzy jednak pozostaną w Warszawie, to będzie krew na Waszych rekach. I Pan redaktor Sakiewicz może sobie odwracać kota ogonem ile wlezie, nie zmieni to jednak faktu, ze to Wy dokonacie rozłamu w naszym Święcie Niepodległości, w naszym Marszu 11 listopada, bo to nie jest marsz ONR-u ani Ruchu Narodowego, mimo ze są oni organizatorem. To jest Marsz nas wszystkich, wszystkich Polaków. To, co chcecie nam wszystkim zrobić, rozbicie Marszu Niepodległości, to nie jest cool.
Proszę, błagam I apeluje , zostańcie w Warszawie.

Miecz Damoklesa
http://www.youtube.com/watch?v=QuclELm9KJA

Coraz wi?cej dzieci, m?odzie?y, a tak?e studentów jest zniewolonych duchowo. Korzystaj? z pomocy egzorcystów pomi?dzy jedn? a drug? lekcj? lub bezskutecznie wa??saj? si? po klinikach psychiatrycznych, spotykaj?c si? ze szczer? bezradno?ci? psychiatrów i terapeutów.

Tymczasem libera?owie (w tym lewicuj?cy, powierzchowni i niedouczeni katolicy), atei?ci, wolnomularze, materiali?ci i satani?ci – wszyscy zgodnie i od lat z uporem maniaka, jak nakr?ceni – serwuj? naszym dzieciom (w tym coraz cz??ciej przedszkolakom) okultystyczne i satanistyczne rytua?y, które w uproszczonej i szcz?tkowej formie kultywowane s? podczas strasznego i niebezpiecznego „?wi?ta” Halloween, wywodz?cego si? z poga?skiego celtyckiego ?wi?ta ku czci boga ?mierci – Samhaina.

W okultystycznej powie?ci „Harry Potter”, rozpropagowanej przez ameryka?sk? masoneri?, nieprzypadkowo spotykamy Halloween jako jedno z najwa?niejszych ?wi?t, celebrowane uroczy?cie jako Noc Duchów, co oznacza jednocze?nie propagand? ?mierciono?nego spirytyzmu, otwieraj?cego na op?tanie. Znaczenie tego dnia by?o szczególne w szkole Hogwart, gdy?, jak pisze w s?owniku potterowskim A. Polkowski, t?umacz powie?ci J.K. Rowling: „W Hogwarcie w Noc Duchów odbywa?a si? uczta w odpowiednio udekorowanej Wielkiej Sali” (A. Polkowski, J. Lipi?ska, Tezaurus, Harry Potter I-VII, Warszawa 2008, s. 232).
W podobnie uroczysty sposób (co wielu upartym pseudokatolickim libera?om powinno da? do my?lenia) Halloween „?wi?tuj?” wszelkiego rodzaju satani?ci. Wed?ug satanisty A. La Veya, za?o?yciela Ko?cio?a Szatana, „zaraz po dniu w?asnych urodzin dwoma najwa?niejszymi ?wi?tami s?: Walpurgisnacht (Noc Walpurgii) i Halloween (lub wigilia Wszystkich ?wi?tych)” („Biblia Szatana” wydanie polskie, s. 110-112). Jak pisze dalej, pochodzi ono z czasów druidów, ale „w Szkocji ?wi?to to po??czono z okresem, w którym duchy zmar?ych, demony, czarownice i czarownicy byli szczególnie aktywni” (tam?e). W tym czasie duchy, czarownice i demony maj? szczególn? moc – dodaje La Vey. Tu La Vey mówi prawd?. Oczywi?cie, ?e maj? szczególn? moc, je?li znajd? si? w polu zainteresowania, je?li b?d? przywo?ywane, jak to dzieje si? w wigili? 1 listopada czy w nocy z 31 pa?dziernika na 1 listopada – w Halloween.
Pomimo faktu, ?e La Vey na poziomie deklaracji od?egnuje si? od realnych ofiar z ludzi, wiemy z ca?? pewno?ci? (na podstawie licznych ?wiadectw by?ych satanistów nawróconych na chrze?cija?stwo), i? w owym dniu czy nocy sk?adane s? ofiary rytualne z ma?ych dzieci. Jest to dosy? powszechne w odwiecznej tradycji satanizmu. Chodzi tu najcz??ciej o noworodki, które kobiety z grup satanistycznych rodz? specjalnie w tym celu (co równie? wiadomo ze ?wiadectw nie tylko naocznych ?wiadków, ale te? bezpo?rednio od osób, które wcze?niej to praktykowa?y). W tym kontek?cie satanistycznego charakteru nabiera tak?e ?miertelny grzech tzw. aborcji, który nie jest tylko grzechem przeciwko pi?temu przykazaniu Dekalogu, ale mo?e by? interpretowany tak?e jako grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu Dekalogu (taka jest ranga teologiczna satanizmu), który jest grzechem wi?kszej rangi, ?ci?gaj?cym biblijne „przekle?stwo” na ka?dego, kto dopuszcza si? podobnych potworno?ci.
Wspomniani satani?ci-mordercy ??cz? te zbrodnie w Halloween z celebracj? tzw. czarnych mszy i orgii seksualnych, zwi?zanych z inicjacyjnym jednoczeniem si? z demonami.

Oswajanie dzieci z klimatem satanizmu
Profaniczny kult czarnej mszy oraz klimat satanizmu obecne s? w kultowej kreskówce (przeznaczonej dla doros?ych, a ogl?danej przez 80 proc. dziesi?ciolatków) pt. „W?atcy móch” (w?adca much jest jednym z okre?le? Belzebuba w Biblii). Roi si? w niej tak?e od niespotykanych nigdzie w takiej kumulacji wulgaryzmów i blu?nierstw (granica mi?dzy jednym a drugim jest w?ska, a czasami ?adna). Jest ona propagowana pod egid? g?ównego bohatera „Czesia” (istniej? ju? sprzedawane dla dzieci maskotki tej postaci), który jest ?yj?cym na cmentarzu trupem, „zombie”, co tak?e przywo?uje tematy zwi?zane ze ?wiatem ciemno?ci.
Podobnie jest z Halloween. W tym czasie dzieci przebieraj? si? za ?mier?, duchy, czarownice, nietoperze, czarne koty, gobliny, zombie, sowy, wampiry, duchy, demony czy za samego diab?a. Znaczna cz??? z tych postaci to w tradycji europejskiej symbole szatana i jego pomocników. Oznacza to dotykanie rzeczywisto?ci niebezpiecznych duchowo, poniewa? identyfikacja z tymi postaciami nie musi by? wy??cznie psychologiczna, ale mo?e dotyczy? wymiarów duchowych. Albowiem przywo?uj?c w ten sposób – poprzez wyobra?ni? – z?e moce, nawet nie do ko?ca ?wiadomie, mo?na si? otworzy? na op?tanie.
Nauka Ko?cio?a o realnym istnieniu i podst?pnym dzia?aniu szatana jako bytu osobowego oraz o mo?liwo?ci op?tania diabelskiego jest oficjaln? nauk? Ko?cio?a. Mówi? o tym Kodeks Prawa Kanonicznego, Katechizm Ko?cio?a Katolickiego oraz Nowy Rytua? Egzorcyzmów z 1999 r., czyli oficjalne dokumenty ko?cielne najwy?szej wagi. Tyle? naiwne, co nieuczciwe bagatelizowanie istnienia i wp?ywu szatana przez niektórych katolików, nie wykluczaj?c duchownych (zw?aszcza z kr?gu „Tygodnika Powszechnego” i innych „katolickich” dodatków do „Gazety Wyborczej”), jest prywatn? i do tego arbitraln? opini? tych osób. ?wiadczy bowiem o ignorowaniu oficjalnej nauki Ko?cio?a w tym wzgl?dzie, a tak?e o ogromnej i zawinionej ignorancji, gdy chodzi o dzia?anie z?ego ducha w wymiarze praktycznym, egzystencjalnym i duszpasterskim.
Na szcz??cie na potencjalne z?e skutki zabaw zwi?zanych z praktykami Halloween zwracali ju? wielokrotnie uwag? biskupi katoliccy z Polski, W?och, Francji, a tak?e rosyjscy duchowni prawos?awni oraz przedstawiciele francuskiego Ko?cio?a protestanckiego. Przeciw coraz modniejszemu „?wi?towaniu” Halloween wyst?puj? zgodnie ró?ne chrze?cija?skie wyznania. Nie jeste?my wi?c sami i niech nam nie wmawiaj? ró?ni libera?owie, ?e nasze protesty s? jak?? przesad?, bo wtedy jeszcze g?o?niej b?dziemy mówi? o ich zdradzie, zw?aszcza je?li b?d? wyst?powa? jako chrze?cijanie czy katolicy.

Konieczno?? jednoznacznego wyboru w sytuacji pomieszania poj??
W zesz?ym roku pisa?a s?usznie J. Knie-Górna na temat Halloween w pozna?skim „Przewodniku Katolickim”: „Osoba wierz?ca nie mo?e by? tolerancyjna wobec z?a. We wspó?czesnym ?wiecie coraz cz??ciej pod poj?ciem tolerancja kryje si? wiele dzia?a?, które nie tylko niszcz? cz?owieka, ale te? oddalaj? go od Boga. Obecne próby nacisku na ??czenie Halloween z dniem Wszystkich ?wi?tych s? oczywistym przyk?adem kompletnego zagubienia duchowego oraz braku uporz?dkowania w sferze warto?ci religijnych” („Przewodnik Katolicki”, listopad 2007).
Pomieszanie poj?? tak?e w wymiarze religijnego synkretyzmu, któremu sprzyja nawet naukowe religioznawstwo (wyros?e zreszt? z teozofii), utrudnia egzystencjalne wybory w wymiarze wiary. Pomieszanie poj?? wyst?puje w jeszcze wi?kszym stopniu w kulturze masowej, w popkulturze, w pismach kobiecych i ezoterycznych, które zyskuj? coraz wi?ksz? popularno??. Brak wyra?nego wyboru te? jest wyborem, który popycha ludzi w stron? niebezpiecznych duchowych inicjacji, polegaj?cych na otwarciu si? na duchowy ?wiat.
Pisa?em w tym samym pozna?skim „Przewodniku Katolickim”, ?e interpretacja psychologiczna czy antropologiczna w przypadku Halloween z pewno?ci? ma swoje miejsce („cie?”, „logika nocy”, celebracja „chaosu”, „dionizyjskie upojenie”). Nie jest ona jednak wystarczaj?ca. Nie mo?na bowiem pomija? czynnika realizmu, który mo?e przebija? z tej mrocznej tradycji, b?d?cej w istocie form? inicjacji w ?wiat okultystyczny czy demoniczny. Tak jest pomimo tego, i? Halloween jest konstrukcj? sztuczn? i eklektyczn?, co nawet mo?e by? jeszcze bardziej niebezpieczne, gdy? naprowadza skojarzeniowo na jednocze?nie wiele typów niebezpiecznych tradycji, inicjacji i wierze?. Czasem jest to tak?e okazj? do manifestacji niebezpiecznych spo?ecznie obyczajów, jak np. w Nowym Jorku, gdzie s? parady organizowane przez homoseksualistów, a najbardziej znana odbywa si? w dzielnicy Greenwich Village.
Zreszt? ju? same symbole czy raczej znaki, jak ?mier?, krew czy duchy (np. przebieranie si? w ró?ne kostiumy ma na celu zmylenie duchów, które wedle tych wierze? maj? przychodzi? ostatniego dnia pa?dziernika do ludzi), otwieraj? na rzeczywisto?? duchow?, która przekracza wymiar psychologiczny, odnosz?c si? do sfery ?wiatopogl?du lub religii. Jest to forma inicjacji, ale w niew?a?ciw? stron?. Mo?na mówi? tu kontrinicjacji – o czym ju? wielokrotnie pisa?em – jako rzeczywisto?ci przeciwnej inicjacji chrzcielnej, z wszystkimi, tego faktu nast?pstwami.
Jest to tym bardziej gro?ne, ?e Halloween ??czy si? z uroczysto?ci? Wszystkich ?wi?tych i Dniem Zadusznym i które sprowadzane s? najcz??ciej jednostronnie do ?wi?ta Zmar?ych. Temu pomieszaniu sprzyja kontekst semantyczny, gdzie angielskie „Hallowe’en” pochodzi od s?owa „halow” – „?wi?ty”, za? zupe?nie podobnie brzmi?ce i posiadaj?ce ten sam rdze? j?zykowy to „All Hallows Eve” – „Wigilia Wszystkich ?wi?tych”. Wszystko to powoduje wzmocnienie tradycji Halloween i jednocze?nie os?abienie tradycji chrze?cija?skiej w jej powadze i w?a?ciwym znaczeniu, np. przypomnienia teologii czy??ca i konieczno?ci modlitwy za zmar?ych, a nawet sprzyja sprowadzeniu jej na niew?a?ciwe tory niebezpiecznych skojarze?, takich np. jak spirytyzm, niebezpieczna praktyka otwieraj?ca na op?tanie.
Zamiast wo?ania do Boga o zbawienie dusz, mamy wi?c wywo?ywanie duchów (taka jest definicja spirytyzmu). Zamiast modlitwy – mamy zakl?cia. Zamiast religii – magi?. Zamiast ?aski Bo?ej Ducha ?wi?tego – nara?anie si? na agresj? i nie?ask? duchów nieczystych. Zamiast powa?nych duchowych decyzji, mamy niepowa?ne igranie z zabójczym ogniem zwodniczych duchów. Tradycja Halloween popularna jest w Anglii (kolebce zachodniego spirytyzmu) i Ameryce, gdzie tradycje protestanckie nie znaj? czy??ca i nie maj? dobrze rozwini?tych teologii pozagrobowych, co mo?e by? bardzo zwodnicze. W tym kontek?cie cytowany ju? A. Polkowski poucza dzieci czytaj?ce „Harry’ego Pottera”, i? „w Anglii istnieje tradycja, ?e w wigili? Wszystkich ?wi?tych duchy zmar?ych, które nie spocz??y w pokoju, n?kaj? ?yj?cych, by im ten spokój zapewnili” (A. Polkowski, J. Lipi?ska, dz. cyt., s. 231). Jednak w naszej tradycji ?ycia pozagrobowego tylko z?e duchy mog? n?ka? ludzi, cz?sto imituj?ce zreszt? duchy zmar?ych, co jest typowe dla spirytyzmu.
S?aba znajomo?? eschatologii katolickiej przez Polaków przywo?uje tak?e otwarto?? na doktryn? reinkarnacji – sprzeczn? z dogmatem o zmartwychwstaniu – która zreszt? cz?sto wyst?puje w ideologii spirytyzmu. Problem reinkarnacji – jako jednego z rozstrzygni?? eschatologicznych – obecny w tradycji orientalnej, gnostyckiej i neognostyckiej, spirytystycznej i neopoga?skiej, jest pot??n? propozycj? ?wiatopogl?dow?, któr? w Polsce i w Europie akceptuje ok. 25-30 proc. ludzi. Koresponduje to z badaniami przeprowadzanymi w?ród polskich katolików, dotycz?cymi kwestii ?ycia po ?mierci czy problemów eschatologicznych. Co do stosunku Polaków do kwestii eschatologicznych to z bada? sonda?owych przeprowadzonych w latach 90. i cytowanych przez ks. prof. J. Maria?skiego w 2001 r. wynika, ?e tylko oko?o dwie trzecie Polaków wierzy w katolickie dogmaty eschatologiczne (nie?miertelno?? duszy, ?ycie pozagrobowe, niebo, piek?o, S?d Ostateczny). Z bada? RAMP (Religious and Moral Pluralizm) wynika nawet, i? jedynie co czwarta osoba wierzy w katolick? interpretacj? tego, co przydarza si? cz?owiekowi po ?mierci. W tym kontek?cie reinkarnacja czy problematyczne, a nawet niebezpieczne duchowo teorie R. Mooddy’ego i E. Kübler-Ross (które tak?e otwieraj? si? na reinkarnacj?) dotycz?ce rzekomego „?ycia po ?yciu” maj? sprzyjaj?cy kontekst dla przyj?cia.
Nieprzypadkowo wi?c Halloween obecny jest w domach kultury, szko?ach, a nawet coraz cz??ciej w przedszkolach i zwykle ??czy si? z propagowaniem okultyzmu (np. wró?biarstwa). Zdarza si?, ?e na takie imprezy zaprasza si? zawodowe wró?ki oraz innych okultystów (podobnie dzieje si? w przypadku problematycznego zwyczaju zwanego andrzejkami). Ró?ne formy okultyzmu wzajemnie si? przyci?gaj?. Badania naukowe wykazuj?, ?e ?aden okultysta nie zajmuje si? nigdy jedn? form? okultyzmu, ale uprawia ich wiele, gdy? poszukuj?c wiedzy i mocy, nie potrafi zatrzyma? si?, ale kierowany jest faustowskim p?dem ku niesko?czono?ci imituj?cej zbawienie. Pojawia si? problem imitacji, czyli pomylenia orygina?u z podróbk?, tak nieuchronny w sytuacji pomieszania poj??.
Tymczasem potrzebujemy egzystencjalnej decyzji dotycz?cej zbawienia. Jasno?? obrazu u?atwia decyzj?, która jest niezb?dna w obliczu zbawienia wiecznego. Negacja grzechu, piek?a i szatana – prawd teologicznych ?ci?le zwi?zanych ze sob? – mo?e przeszkodzi? w tym fundamentalnym, egzystencjalno-duchowym wyborze, który otwiera na dzia?anie ?aski. Te wa?ne dogmaty wiary s? jednak banalizowane poprzez propagand? Halloween, tak?e dlatego, ?e negowane s? du?o wcze?niej na poziomie teologii, a nie tylko praktycznych zachowa?. Potrzebujemy wi?c przypomnienia nauki Ko?cio?a w kwestiach eschatologicznych, rozeznania duchowego w oparciu o te prawdy ostateczne, a nast?pnie w?a?ciwych wolnych decyzji, decyduj?cych o ?yciu wiecznym, zbawieniu, wiecznej szcz??liwo?ci. Przypomina nam o tym szczególnie ?wi?to Wszystkich ?wi?tych oraz Dzie? Zaduszny, czyli wspomnienie naszych drogich zmar?ych, którym winni?my modlitw?, a nie tylko zwyczajn? wdzi?czno??.

Artyku? z: Nasz Dziennik

O. Posacki SI otrzymał zakaz wypowiedzi w mediach i działalności rekolekcyjno-duszpasterskiej , ktory napisal w/w artykul

im / pm, 2013-10-30

o._Aleksa

O. Aleksander Posacki

 

Jezuicka Kuria w Krakowie potwierdziła informację, że znany teolog i demonolog o. Aleksander Posacki SI otrzymał od przełożonego Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego o. Wojciecha Ziółka, zakaz publicznego sprawowania funkcji kapłańskich, wypowiadania się w mediach i działalności rekolekcyjno-duszpasterskiej.

“Zakaz ten ma mu dać czas na refleksję co do stylu jego życia zakonnego oraz wierności w przestrzeganiu reguł i ślubów w Towarzystwie Jezusowym” – poinformowała KAI jezuicka Kuria.

O. Posacki SJ ma 56 lat, to znawca demonologii, historii filozofii, nowych ruchów religijnych, sekt oraz problematyki okultyzmu i ezoteryki.

Posiada własną stronę internetową www.aleksanderposacki.pl

Święcenia kapłańskie przyjął 29 czerwca 1987. Studiował w Krakowie, Warszawie i Rzymie. Na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim uzyskał stopień doktora filozofii na podstawie pracy L’esperienza tragica come iniziazione: Lev Šestov. W 2010 uzyskał na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim stopień doktora habilitowanego nauk teologicznych (z zakresu teologii duchowości).

Do września bieżacego roku był profesorem na Wydziale Filozoficznym (Instytut Kulturoznawstwa) Akademii “Ignatianum” w Krakowie. Wykłada również na Wydziale Teologii KUL (Instytut Teologii Duchowości KUL – Katedra Teologii Duchowości Katolickiej). Jest członkiem zwyczajnym Polskiego Stowarzyszenia Teologów Duchowości.

Współpracuje z Radiem Maryja, Telewizją Trwam i “Naszym Dziennikiem”. Jest autorem wielu książek poświęconych teologii duchowości, w tym szczególnie zagrożeniom duchowym opisanym z perspektywy katolickiej.

Wstawiam tłumaczenie listu kobiety która mając 9 dzieci ma mnóstwo pracy a mimo to wie że jej obowiązkiem jest troszczyć się o swój Kościół. W ramach swoich możliwości robi co należy aby ochronić wiarę milionów ludzi. Nie poddaje się tak jak wielu u nas na blogu i robi to jakże pięknie.

Myślę że jest wzorem pokazującym nam jak mamy postępować.

” On kocha być kochanym przez wszystkich “

Meksykańska katoliczka Lucrecia Rego de Planas, matka wielodzietnej rodziny i długoletnia przyjaciółka papieża Franciszka napisała 23 września
do papieża bardzo osobisty i długi list. W nim skarży mu się ona z jej całego cierpienia spowodowanego jego pontyfikatem , oraz sposób, w jaki wypełnia on urząd św. Piotra. Dramatyczny dokument naszych czasów, który można poròwnać do listòw św. Hildegardy z Bingen , czy św. Katarzyny ze Sieny.

Rego de Planas wymienia następnie wielokrotne spotkania z kardynałem
Jorge Mario Bergoglio w ” ostatnich dwunastu latach” na posiedzeniach , spotkaniach kościelnych i rekolekcjach w różnych miastach w Ameryce Środkowej i Południowej “, które dały mi okazję przez kilka dni spać z Tobą pod jednym dachem , dzielić ten sam stół , a nawet to samo biurko.”

Po tym jak list ten został przekazany do Watykanu , Rego de Planas opublikowała go na swoim blogu . Żadnej odpowiedzi z Rzymu jeszcze nie otrzymała. Tytuł i podtytuły zostały wybrane przez redakcję .
Huixquilucan , Meksyk, 23 wrzesień 2013

(-)NN

Najdroższy papieżu Franciszku!

(…) Wtedy byłeś arcybiskupem Buenos Aires , a ja byłam dyrektorem jednego z wiodących katolickich mediów. Dziś jesteś niczym więcej i niczym mniej niż papieżem… a ja jestem tylko matką, katoliczką, żoną dobrego człowieka i matką dziewięciorga dzieci , która uczy matematyki na uniwersytecie i stara się najlepiej jak potrafi wspòłpracować z Kościołem , gdzie Bóg mnie umieścił. W spotkaniach z ostatnich lat zaleciłeś mi kilkakrotnie : ” Dziewczyno, nazywaj mnie Jorge Mario. Jesteśmy przyjaciółmi “. Ja odpowiadałam przestraszona! ,,Absolutnie nie, Kardynale! Niech Bóg zachowa mnie jednemu z jego książąt na ziemi, na ty mòwić! “
Teraz pozwolę sobie jednak powiedzieć Ci na ty, bo nie jesteś już kardynałem
Bergoglio, ale papieżem, moim papieżem, słodkim Chrystusem na ziemi, do którego śmiem zwrócić się z ufnością jak do mojego ojca.
Zdecydowałam się napisać do Ciebie, bo cierpię i potrzebuję żebyś mnie pocieszył . (…) Wiem, że lubisz pocieszać cierpiących, a teraz jestem jedną
z nich.
1.
Kiedy zobaczyłam te rzeczy, pomyślałam, ” Uff, co za chęć zwrócenia na siebie uwagi! “
Gdy poznałam Cię w czasie rekolekcji, gdy byłeś jeszcze kardynałem Bergoglio, byłam zdumiona tym, że nigdy nie zachowywałeś się tak jak inni kardynałowie i biskupi. Aby przytoczyć kilka przykładów: Byłeś jedynym, który nie przyklękał przed tabernakulum lub podczas przeistoczenia; jeśli wszyscy biskupi pojawiali się w sutannach, bo tego wymagały przepisy,
Ty przychodziłeś w zwykłym ubraniu i koloratce; kiedy wszyscy siadali na zarezerwowanych dla biskupów i kardynałów miejscach, Ty zostawiałeś to miejsce zarezerwowane dla kardynała Bergolio puste i siadałeś gdzieś z tyłu mòwiąc ” tu siedzę dobrze, tutaj czuję się dobrze “; podczas gdy inni przyjeżdżali samochodami odpowiednio do godności biskupa, Ty przybywałeś po wszystkich innych , bardzo zajęty i w pośpiechu i opowiadałeś im donośnym głosem o swoich spotkaniach w transporcie publicznym , których użyłeś by przybyć na spotkanie. Kiedy zobaczyłam te rzeczy – i wstyd mi powiedzieć – pomyślałam : Uff, co za chęć zwrócenia na siebie uwagi! “
Bo jeśli chce się być bardzo skromnym i prostym, czy lepiej się nie zachowywać jak inni biskupi, aby nie być zauważonym? “
2.
On kocha być kochanym przez wszystkich
Nawet niektórzy z moich argentyńskich przyjaciół, którzy uczestniczyli w tych spotkaniach, zauważyli moje zdziwienie i powiedzieli do mnie: ” Ty nie jesteś jedyna. On zaskakuje nas przez cały czas, ale wiemy , że ma jasne kryteria, w swoich wystąpieniach reprezentuje poglądy , które są zawsze wierne nauczaniu i tradycji Kościoła , jest odważnym i wiernym obrońcą prawej doktryny. Wydaje się jednak , kocha on być kochanym przez wszystkich i chce podobać się wszystkim. I w tym sensie może on jednego dnia mówić w telewizji przeciw aborcji , a następnego dnia na tym samym kanale telewizyjnym błogosławić pro aborcyjne feministki Plaza de Mayo;
i mógłby wspaniale przemawiać przeciwko masonerii i godzinę później jeść i pić z nimi w klubie.”
Mój kochany papież Franciszek, to prawda, to był kardynał Bergoglio, którego poznałam z bliska : Jednego dnia zajęty , podekscytowany, z biskupem Duarte Aguer obroną życia i liturgii i w tym samym dniu na kolacji, zawsze podekscytowany, zajęty z eminencją Ysern i eminencją Rosa Chavez sprawami społeczności lokalnych i strasznymi przeszkodami “dogmatycznego nauczaniu” Kościoła. Jednego dnia przyjaciel kardynała Cipriani i kardynała Rodriguez Maradiaga , który mòwi o etyce korporacyjnej i opowiada się przeciwko ideologii New Age, a nieco później przyjaciel Casaldàliga i Boff, który mòwi o walce klas i ” bogactwie”, które mogłyby dać wschodnie praktyki Kościoła.
3.
Od tego momentu , modlę się za Ciebie i za mòj umiłowany Kościòł
W oparciu o to przesłanie zrozumiesz , jak bardzo otworzyłam oczy, gdy usłyszałam Twoje nazwisko po Habemus Papam i od tego momentu ( zanim jeszcze poprosiłeś o to) modlę się za Ciebie i za mòj umiłowany Kościòł. I od tamtej pory nie opuściłam ani jednego dnia.
Kiedy zobaczyłam Cię na balkonie bez czerwonej peleryny i jak łamiesz
protokół pierwszego powitania i pomijasz łaciński tekst, aby przez to śmiejąc się odròżnić się od innych papieży w historii, powiedziałam do siebie zmartwiona : ” Tak, bez wątpienia, to kardynał Bergoglio “.
Po Twoim wyborze (na papieża) dałeś mi wiele możliwości , potwierdzających to, że nadal jesteś tą samą osobą, którą poznałam z bliska, zawsze szukającą bycia inną: Chciałeś inne buty,inny pierścień, inny krzyż , inny fotel, a nawet inny pokój niż wszyscy inni papieże, którzy zawsze pokornie i bez “szczególnych życzeń” byli zadowoleni z rzeczy, które zostały dla nich przewidziane.
4.
Z powodu rezygnacji mojego ukochanego Papieża Benedykta XVI poczułam
się opuszczona, w środku wojny , trzęsienia ziemi , najdzikszego huraganu i nagle przyszedłeś Ty.
W tych dniach starałam się wypocząć od ogromnego bólu, którego doznałam w związku z rezygnacją mojego ukochanego i bardzo szanowanego papieża Benedykta XVI, z którym się od początku identyfikowałam z powodu jasności jego nauczania (najlepszy nauczyciel na świecie), z powodu jego wierności do liturgii, z powodu jego odwagi, do obrony prawego nauczania pośród wrogów Kościoła i z powodu tysiąca innych rzeczy, których nie chcę tutaj wyliczać . (…) Ale zrozumiałam, że wiatry były bardzo burzliwe i papiestwo było czymś zbyt wstrząsającym na jego siły, które wraz z wiekiem osłabiły się w trudnej i brutalnej walce kulturowej prowadzonej przez niego.
W tym momencie poczułam się opuszczona, w środku wojny , trzęsienia ziemi , najdzikszego huraganu i nagle przyszedłeś Ty, żeby zastąpić go za sterem.
Mamy nowego kapitana, dziękujmy Bogu za to! Zaufałam całkowicie ( bez cienia wątpliwości ), że papież Franciszek ze wsparciem Ducha Świętego, z modlitwą wiernych, z ciężarem odpowiedzialności, z pomocą jego pracowników w Watykanie i świadomością bycia obserwowanym przez cały świat, zostawi za sobą jego własne sprawy i niejasności kardynała Bergoglio i natychmiast przejmie dowództwo armii , aby kontynuować z nową wolą walkę, którą rozpoczął jego poprzednik.
5.
Zamiast chwycić za broń, zaczął mòj generał swój pontyfikat od
telefonowania ze swoim fryzjerem i dentystą…
Ku mojemu zdziwieniu i zmieszaniu zamiast chwycić za broń, zaczął
mój generał swój pontyfikat, niestety od telefonowania ze swoim fryzjerem i dentystą, mleczarzem i roznosicielem gazet i tak zwrócił on uwagę na siebie, a nie na doniosłość papiestwa.
Minęło sześć miesięcy i uznaję z miłością i emocjami, że zrobiłeś tysiące dobrych rzeczy. Podobają mi się bardzo Twoje oficjalne przemówienia ( do polityków, ginekologòw, dziennikarzy, Światowy Dzień Pokoju , itp.) oraz Twoje kazania w czasie świąt, bo w nich rozpoznaje się skrupulatne przygotowanie i głęboką medytację w każdym tam użytym słowie.
Twoje słowa i te przemówienia i kazania były prawdziwym pokarmem dla mojego ducha i mojej duszy. Podoba mi się bardzo, że ludzie kochają Cię
i Ci wiwatują. Jesteś moim papieżem, głową mojego Kościoła na ziemi, Kościoła Chrystusowego.
Niemniej jednak – i to jest powòd mojego listu – Muszę powiedzieć, że ròwnież cierpiałam ( i cierpię), z powodu wielu z Twoich słów , bo mówisz rzeczy , które odczuwam jak uderzenie kijem w moje podbrzuszu, podczas moich stałych wysiłków bycia wierną papieżowi i nauczaniu. Smutno mi , tak, ale słowo, aby najlepiej wyrazić moje uczucia to : bezsilność .
6.
Potrzebuję od Ciebie wskazówek , drogi papieżu Franciszku
Nie wiem co powinnam powiedzieć i co nie, nie wiem, gdzie się powinnam upierać i gdzie zostawić rzeczy takimi jakie są. Potrzebuję od Ciebie wskazówek , drogi papieżu Franciszku. Cierpię naprawdę i bardzo z powodu tej bezsilności, która mnie paraliżuje. Moim dużym problem jest to, że poświęciłam większość mojego życia na badaniu Pisma Świętego, tradycji i nauczania tak, że mam jasną podstawę do obrony mojej wiary . A teraz wielu stoi przed tymi bezpiecznymi fundamentami w sprzeczności do tego, co mój ukochany papież robi i mówi . Jestem w szoku i potrzebuję żebyś mi powiedział co mam robić .
Wyjaśnię lepiej na przykładach .
Nie mogę przyklasnąć papieżowi, który ani przed tabernakulum ani podczas przeistoczenia nie klęka jak uczy obrzęd Mszy Świętej ; ale nie mogę go ròwnież krytykować , bo jest papieżem!
7.
Czy powinnam zignorować instrukcje naszego emerytowanego papieża ?
Benedykt XVI poprosił nas w Redemptionis Sacramentum , żeby informować biskupa o liturgicznych nadużyciach i niewiernościach, w których bierzemy udział. Ale … kogo powinnam informować, gdy sam papież nie szanuje liturgii? Nie wiem, co robić. Czy powinnam zignorować instrukcje naszego emerytowanego papieża ?
Nie mogę być zadowolona z usunięcia paten i klęczników dla komunikantòw i nie podoba mi się, że Ty sam się nigdy nie upokorzysz, aby wiernym udzielić Komunii; że sam nigdy nie nazywasz się ,, Papieżem”, ale tylko ” biskupem Rzymu ” ; lub , że nie nosisz pierścienia Rybaka. Ale nawet nie mogę z tego powodu skarżyć się, bo jesteś papieżem!
Nie jestem dumna z tego, że umyłeś w Wielki Czwartek muzułmance stopy, ponieważ jest to naruszeniem prawa liturgicznego . Ale nie mogę nic powiedzieć , bo jesteś papieżem, któremu muszę być wierna!
8.
Ale komu mogę poskarżyć się na bòl? Ty jesteś papieżem!
Strasznie mnie zraniłeś, kiedy ukarałeś Franciszkanów Niepokalanej , bo celebrowali Mszę świętą za wyraźną zgodą Twojego poprzednika w Summorum Pontificum w tradycyjnym obrzędzie. Ukaranie ich oznacza działanie przeciwko nauczaniu poprzednich papieży. Ale komu mogę poskarżyć się na bòl? Ty jesteś papieżem!
Nie wiedziałam, co mam myśleć i mówić, kiedy oficjalnie wyśmiałeś grupę, która odmawiała za Ciebie różańce, nazwałeś ich ,,ci, którzy liczą modlitwy”.
Różaniec jest wspaniałą tradycją Kościoła, więc co o tym myśleć, kiedy mojemu papieżowi oni się nie podobają i żartuje on z tych, którzy go za niego ofiarowują?
Mam wielu przyjaciół , którzy są obrońcami życia, których kilka dni temu zasmuciłeś, bo nazwałeś ich “obsesyjnymi i opętanymi”. Co mam robić? Pocieszyć ich, próbując osłabić Twoje słowa fałszując je, albo jeszcze bardziej ich urazić powtarzając to, co im powiedziałeś, aby byli wierni papieżowi i jego nauczaniu?
W trakcie ŚDM wezwałeś młodych ludzi do ” hałasowania na ulicach”.
Słowo użyte przez Ciebie, o ile mi wiadomo, to synonim ” bałaganu “, “chaosu”,” zamieszania” . Czy to jest naprawdę to, co chcesz , aby młodzi chrześcijanie robili na ulicach ? Nie istnieje już dość zamieszania i nieporządku w świecie?
9.
Wiele starych i niezamężne kobiet, które są bardzo przyjazne, sympatyczne i hojne, poczuły się naprawdę jak śmieci …
Wiele starych i niezamężnych kobiet, które są bardzo przyjazne, sympatyczne i hojne, poczuły się naprawdę jak śmieci jak powiedziałeś do siòstr zakonnych,
że nie powinny spoglądać jak ”stare panny”. Tym spowodowałeś, że moje przyjaciółki i ja czujemy się źle. Zabolało mnie za nie w duszy, gdyż nie ma nic w tym złego, aby pozostać niezamężną i poświęcić życie dobrym uczynkom (dlatego Katechizm określa samotność jako powołanie).
Co mam moim niezamężnym przyjaciółkom ”starym pannom” powiedzieć?
Że papież tego poważnie nie myślał (czegoś takiego papież nie powinien robić), lub powinnam wspierać papieża w tym, że dla niego wszystkie niezamężne kobiety mają wyraz twarzy zgorzkniałej zakonnicy?
10.
Jeśli kapitan nie widzi góry lodowej, na którą zmierza , jest bardzo prawdopodobne , że dojdzie do kolizji
Kilka tygodni temu powiedziałeś, że “Kościołowi nigdy nie wiodło się
tak dobrze jak dzisiaj. ” Jak może powiedzieć to papież, kiedy wszyscy wiemy, że miliony młodych katolików żyje w konkubinacie i pigułka jest używana w milionach katolickich małżeństw ; gdzie rozwód ” to nasz chleb powszedni “, a miliony katolickich matek z pomocą katolickich lekarzy zabija swoje nienarodzone dzieci; kiedy miliony katolickich przedsiębiorców nie kieruje się nauką społeczną Kościoła , ale chciwością i skąpstwem; kiedy tysiące kapłanów dokonują nadużyć liturgicznych; kiedy setki milionów chrześcijan nigdy nie spotkało Chrystusa i nawet nie znają podstaw nauki wiary; jeśli edukacja Chrystusa i rządy są w rękach masonów i gospodarka światowa w rękach syjonizmu ? Czy jest to czas, w którym Kościołowi nigdy nie wiodło się tak dobrze jak dzisiaj?
Kiedy to powiedziałeś, drogi papieżu, to ogarnęła mnie panika. Jeśli kapitan nie widzi góry lodowej, na którą zmierza , jest bardzo prawdopodobne , że dojdzie do kolizji. Czy uważasz tak naprawdę, czy to tylko przenośnia, drogi papieżu?
11.
Czy mamy grzesznikom hołubić i mòwić im słodko, że umieją oni rzeczywiście czytać katechizm?
Wielu wielkich kaznodziejów poczuło się zniszczonymi, gdy usłyszeli, kiedy powiedziałeś, że nie powinno się już rozmawiać o sprawach, o których Kościół już mówił i które są napisane w Katechizmie. Powiedz mi, drogi papieżu Franciszku, co my chrześcijanie powinniśmy robić, ci, którzy
chcemy być wierni papieżowi i ròwnież nauczaniu i tradycji?
Przestaniemy głosić kazania, choć św. Paweł mówi nam, że powinniśmy zawsze to robić? Kładziemy kres odważnym kaznodziejom, zmuszamy ich do milczenia, podczas tego hołubimy grzesznikom i mòwimy im słodko, że jeśli tego chcą, są w stanie czytać katechizm, aby wiedzieć co Kościół mówi?
12.
Nie chcę pasterzy, którzy pachną jak owce, ale owce, które nie pachną odchodami, ponieważ ich pasterz je pielęgnuje
Za każdym razem, gdy mówisz o ” pasterzach z zapachem owiec “, myślę o tych wszystkich księżach, którzy dali się zainfekować przez rzeczy tego świata, którzy stracili kapłański zapach, żeby przyjąć pewną woń rozkładu.
Nie chcę pasterzy, którzy pachną jak owce, ale owce, które nie pachną odchodami, ponieważ ich pasterz je pielęgnuje i zawsze utrzymuje je w czystości.
Kilka dni temu mówiłeś o powołaniu św. Mateusza tymi słowami: ” Jestem pod wrażeniem gestu Mateusza . On trzyma się pieniędzy, jakby mówił: ” Nie , nie mnie! Pieniądze należą do mnie!” Nie można nic innego, drogi papieżu, jak twoje słowa o Ewangelii (Mt 9;9), porównać z tym, co św. Mateusz sam mówi o swoim nawróceniu : “Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On wstał i poszedł za Nim.” Nie mogę rozpoznać, gdzie był on skąpy
( i nie widzę tego na obrazie Caravaggia ). Widzę dwie zupełnie różne historie i jedną fałszywą interpretację. Komu powinnam wierzyć , Ewangelii czy Papieżowi , jeśli chcę być wierna Ewangelii i papieżowi ?
13.
Papieże od Piotra do Benedykta XVI mòwili, że to niemożliwe, aby znaleźć pokòj z dala od Boga, ale Papież Franciszek jest tego zdania
Kiedy opowiedziałeś o kobiecie, która po rozwodzie i aborcji żyje w
konkubinacie, powiedziałeś: “Teraz żyje w pokoju.” Zastanawiam się: Jak kobieta, która dobrowolnie odsunęła się od Łaski Bożej może żyć w pokoju?
Poprzedni papieże od Piotra do Benedykta XVI mòwili, że to niemożliwe, aby znaleźć pokòj z dala od Boga, ale papież Franciszek jest tego zdania.
Na czym mam się wesprzeć, na wszechczasowym nauczaniu , czy na tej nowości? Mam od dzisiaj, aby być wiernym, twierdzić, że ròwnież żyjąc w grzechu można znaleźć spokój w życiu ?
14
Tak jakbyś chciał otworzyć puszkę Pandory
Następnie rzuciłeś pytanie, nie dając na nie odpowiedzi, jak ma się zachować spowiednik, tak jakbyś chciał otworzyć puszkę Pandory, bo wiesz doskonale, że istnieją setki księży , którzy dają złe rady , w sprawie kontynuowania konkubinatu. Dlaczego mòj papież , mój drogi papież nie powiedział nam w kilku słowach tego, co w takich przypadkach doradzać, zamiast siać wątpliwości w uczciwych sercach?
Poznałam kardynała Bergoglio niemal w rodzinnej atmosferze i jestem wiernym świadkiem tego, że jest on inteligentnym , sympatycznym, spontanicznym, dowcipnym i bystrym człowiekiem. Ale nie podoba mi się , że prasa publikuje każde Twoje słowo i każdy Twój żart, bo nie jesteś wiejskim księdzem; nie jesteś już arcybiskupem Buenos Aires; Ty jesteś teraz papieżem! I każde słowo, które powiesz jako papież, zawiera dla wielu, którzy czytają Cię i słuchają, wartość miarodajnego nauczania.
Napisałam już zbyt wiele i zbyt wiele wykorzystałam Twojego cennego czasu, mòj dobry papieżu. Myślę, że przykładami, które Ci przedstawiłam ( a byłoby ich o wiele więcej ), wytłumaczyłam Ci mój ból, jaki cierpię
z powodu niepewności i bezradności.
Tylko ty możesz mi pomóc. Potrzebuję przywódcy, który oświeci moje kroki na podstawie tego, co Kościòł zawsze mówił; który mówi z odwagą i jasnością; który nie obraża tego, kto stara się być wierny zaleceniom Jezusa;
który powie ,, chleb na chleb, wino na wino” i grzech na ,, grzech” i cnota na ,,cnotę”, nawet gdyby miał on tym ryzykować swoją popularność.
Potrzebuję Twojej mądrości, Twojej determinacji i klarowności. Proszę Cię o pomoc , proszę , bo naprawdę bardzo cierpię…
15.
Dezorientujesz nie tylko wroga , ale także nas
Wiem, że Bóg podarował Ci bystry umysł, i tak sobie wyobraziłam, gdy próbowałam się sama pocieszyć, że wszystko co robisz i co mówisz, jest częścią strategii, by zmylić przeciwnika, gdy pokazujesz się przed nim z białą flagą, osiągając tym to, że opuści on swoją kryjòwkę. Ale wolałabym, żebyś podzielił się swoją strategią z tymi, którzy walczą po Twojej stronie, bo w przeciwnym razie nie tylko zmylisz przeciwnika, ale także nas, którzy już nie wiedzą, gdzie jest nasza głòwna kwatera, a gdzie dokładnie przebiega linia wroga.
I jeszcze raz dziękuję Ci za wszelkie dobro, którego dokonałeś i co powiedziałeś w uroczysty sposób, ponieważ to naprawdę nam pomogło.
Twoje słowa poruszyły nas i dały nam impuls do tego, żeby bardziej kochać i zawsze kochać, lepiej kochać i pokazywać światu kochającą twarz Jezusa .
Przesyłam Ci bardzo kochający i dziecięcy uścisk z zapewnieniem mojej modlitwy. Proszę również o Twoją modlitwę za mnie i za moją rodzinę, której zdjęcie załączam, abyś znał nasze twarze, gdy będziesz się za nas modlić.
Twoja kochająca córka, która modli się za Ciebie codziennie.

Lucrecia Rego de Planas

Tłumaczył: Nn
Źródło: http://katholisches.info/2013/10/21/er-liebt-es-von-allen-geliebt-zu-werden-dramatischer-brief-einer-katholikin-an-papst-franziskus/

Ameryka jest wstrząśnięta bestialstwem 32-letniego Radosława Czerkawskiego, który zakatował 2-letnią suczkę rasy pitbul. Bydlę to mało!!! Polak stanął przed sądem w New Britain, Connecticut, gdzie postawiono mu 11 zarzutów znęcania się nad zwierzęciem.

Pies został znaleziony w parku Quincy w stanie Massachusetts. Policjanci, którzy go zobaczyli, nie mogli uwierzyć własnym oczom: tak zmaltretowanego zwierzęcia nigdy nie widzieli! Podobne tortury mógł zadać tylko potwór… Ledwo żywy piesek musiał być wcześniej bity, przypalany, głodzony, miał wkładany długopis w oko i pocięty język. Niestety, zwierzę trzeba było uśpić.Zwyrodniały sprawca przestępstwa potrzebował w sądzie tłumacza, gdyż nie mówi po angielsku, a w Stanach przebywa nielegalnie od marca tego roku (według naszych informacji jego wiza straciła ważność). Polak pracował w Massachusetts jako opiekun starszej osoby, która niedawno zmarła.

– Robimy wszystko, żeby tę sprawę wyjaśnić do końca, szukamy świadków – powiedział John Dougan, kapitan policji z Quincy.

W miniony poniedziałek przed sądem w New Britain dziesiątki osób domagały się surowego wyroku dla oprawcy psa. Nie brakowało wśród nich naszych rodaków: – Jestem wzburzona postępowaniem tego człowieka, on jest po prostu potworem! Tortury zadane biednemu zwierzęciu powinien odczuć na własnej skórze, a i tak byłoby to dla niego za małą karą – powiedziała nam Polka, która brała udział w demonstracji. W New Britain mieszka wiele osób polskiego pochodzenia. Jak się dowiedzieliśmy, Czerkawski nie był jednak znany w polonijnym środowisku, gdyż przyjechał do USA niedawno i z Connecticut przeniósł się do Massachusetts. Psa kupił sobie za pośrednictwem strony internetowej Craiglist…

KOMENTARZ@
WS –     To jest Radosław Czerkawski z Hrubieszowa a nie z New Britain. W Stanach przebywał na wizie turystycznej, która w marcu straciła ważność. Kolejny wstyd dla Polski.
 Mila
• 10 godzin temu

Podpisałam już międzynarodową petycję w sprawie właściwego ukarania tego zwyrodnialca

http://www.change.org/en-AU/pe…

Casa Grande, Arizona ( AP ) – Trzy osoby zginęły, a co najmniej 12 rannych po burzy piaskowej doprowadziły do wielu wypadków we wtorek Interstate 10 pomiędzy Phoenix i Tucson , władze powiedział .Interstate 10 w pobliżu Picacho Peak ponownie na 22:30 we wtorek.

Arizona Department of Public Safety urzędników zidentyfikowano jednego z tych, którzy zginęli , jak George Lee Smith, 76 , miodów pitnych w stanie Waszyngton . Mówili, żona Smitha został ranny , ale jej stan nie został natychmiast ujawnione.

DPS urzędników powiedział 19 pojazdów – 10 samochodów dostawczych , siedem samochodów osobowych , jedna cysterna i jeden camp – były zaangażowane w łańcuch reakcji kolizji na południe od Casa Grande krótko po godz .

Footage Telewizja pokazała , że kilka samochodów i ciągników siodłowe rozbił się wzajemnie w pobliżu szczyt Picacho w południowo-centralnej Arizonie, z co najmniej jednego pasażera samochodu przypięte między dwoma 18 jednośladów i innych zaklinowane pod wielkie platformy .

” Jeden samochód uderzył inny samochód . Samochody rozpoczęcie palowania na siebie , i pchali , że jedno prawo samochód do mnie i na uboczu drogi „, kierowca Henry Wallace powiedział . ” Nie widziałem nic, bo(pył) była tak gęsta , ale może po prostu usłyszeć , ‚ Boom , boom , boom , boom , boom „.

Medycyna śmigłowce samolotami kilkurannych do szpitali w Tucson i Phoenix , a DPS urzędników powiedział co najmniej jedna osoba była w stanie krytycznym.

Nazwy i rodzinnych z dwóch pozostałych zabitych nie były natychmiast dostępne , władze powiedział .

Piku Picacho jest podatna na burze piaskowe , które rozwijają się nagle i może szybko zmniejszyć widoczność do zera dla kierowców.

” To obszar I-10 jest historycznie znane dla tych ważnych burze piaskowe , te dmuchanie burze pyłowe , które przychodzą przez , powiedział oficer Carrick Gotuj z Arizona Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego .. ” W czasie tej katastrofy pojawiły się doniesienia , że nie było zerowa widoczność na drodze i przy tych systemów dynamicznych , które przychodzą przez tak szybko ludzie często są zaskoczeni tym. „

National Weather Service wydał dmuchanie doradztwo pyłu krótko przed wypadków , w porywach wiatru do 30 mil na godzinę odnotowano w dziedzinie .

DPS Bart Graves powiedział rzecznik Wtorkowa awaria była jedną z najgorszych reakcji łańcucha wypadków w tej dziedzinie w ciągu ostatnich siedmiu lat .

” To może być 3 , 4 lub nawet 5 awarii . To miejsce, gdziewywiad przychodzi z kierowców i świadków „, wyjaśnia Cook. ” Ale badamy to jako jednego poważniejszego wypadku , tak to wszystko przejść do jednego głównego raportu. „

———————–
 
Adot iArizona Department of Public Safety zaleca następujące wskazówki podczas jazdy borykają się nisko widoczność burzy piaskowej :

• Unikaj jazdy do lub przez burzę piaskową .

• W przypadku wystąpienia burzy piaskowej , sprawdzić ruch bezpośrednio wokół samochodu (przód, tył i na boki ) i zaczyna zwalniać.

• Nie czekaj do słaba widoczność utrudnia bezpiecznie zjechać z drogi – zrób to jak najszybciej . Całkowicie zjechać z autostrady , jeśli możesz , od których inne pojazdy mogą podróżować .

• Nie zatrzymuj się w pasa ruchu lub na pasie awaryjnym ; szukać bezpiecznego miejsca do ciągnięcia całkowicie off utwardzonej części jezdni .

• Wyłącz wszystkie światła pojazdu , w tym do migania awaryjnych.

• Ustaw hamulec awaryjny i zdjąć nogę z hamulca.

• Pobyt w pojeździe z pasami bezpieczeństwa zapięta i czekać nasztorm przekazać .

• Kierowcy pojazdów głośnych powinny być szczególnie świadomi zmieniających się warunków pogodowych i podróży przy zredukowanych prędkościach .

• Zwracaj uwagę , że każda burza może spowodować przerwy w dostawie prądu do oświetlenia jezdni napowietrznej i sygnałów drogowych. Jedź ostrożnie i traktować wszystkie skrzyżowania bez sygnałów jak zatrzymać po znaki we wszystkich kierunkach.
Aby uzyskać więcej wskazówek jazdy informacji o PullAsideStayAlive.org .
 
Najbardziej aktualne informacje na temat zamknięcia autostrady i ograniczeń stanowej , odwiedź stronę Adot informacje o podróży na www.az511.gov , śledzić nas na Twitterze ( @ ArizonaDOT )

Wraz z kryzysem w UE i NATO Polska staje przed koniecznością zmiany swojej strategii bezpieczeństwa, bowiem dawne i ciągle niedostrzegane w Warszawie zagrożenia geopolityczne niespodziewanie mogą stać się realne – ostrzega George Friedman, dyrektor amerykańskiej prywatnej agencji wywiadowczej Stratfor.

Tekst profesora Friedmana opublikował portal Forsal.pl  Warto zapoznać się z tym poglądem rozważając stan sił zbrojnych […]Wraz z kryzysem w UE i NATO Polska staje przed koniecznością zmiany swojej strategii bezpieczeństwa, bowiem dawne i ciągle niedostrzegane w Warszawie zagrożenia geopolityczne niespodziewanie mogą stać się realne – ostrzega George Friedman, dyrektor amerykańskiej prywatnej agencji wywiadowczej Stratfor. Tekst profesora Friedmana opublikował portal Forsal.pl  Warto zapoznać się z tym poglądem rozważając stan sił zbrojnych i całokształt problematyki bezpieczeństwa narodowego RP.

 

Stratfor: Polska potrzebuje nowej strategii. Warszawa powinna inwestować w obronność

 

Polska strategia narodowa obraca się wokół fundamentalnej kwestii: jak zachować narodową tożsamość i niepodległość. Byt kraju, który jest zlokalizowany na Nizinie Północnoeuropejskiej, tak często najeżdżanej przez innych, jest mocno podatny na ruchy euroazjatyckich potęg.

 

W związku z tym polska historia i istnienie tego kraju jest dość nieregularne, od niepodległości, nawet poprzez regionalną dominację, aż do kompletnego zniknięcia z mapy świata. Przetrwanie w takich warunkach możliwe było tylko dzięki językowi i pamięci, dzięki którym kraj mógł odradzać się na nowo.

 

Dla niektórych krajów geopolityka to kwestia marginalna. Wygrasz, przegrasz, a życie toczy się dalej. Ale dla Polski to kwestia egzystencjalna – przegrana oznacza katastrofę. W związku z tym polska strategia narodowa w sposób nierozerwalny jest związana z ciągłym poczuciem lęku i desperacji, bo nic w historii tego kraju nie wskazuje na to, że historia mogłaby się nie powtórzyć. 

 

Aby zacząć myśleć o polskiej strategii geopolitycznej, musimy cofnąć się do XVII wieku, gdy Polska sprzymierzona z Litwą była jednym z głównych rozgrywających na Starym Kontynencie. Wówczas terytorium Rzeczpospolitej rozciągało się od Morza Bałtyckiego prawie po Morze Czarne, od Ukrainy na wschodzie do regionów niemieckojęzycznych na zachodzie.

 

Wtem w 1795 roku kraj zakończył swoje niepodległe istnienie i został podzielony pomiędzy trzy wschodzące potęgi – Prusy, Rosję i Austrię. Niepodległość przyszła dopiero wraz z Traktatem Wersalskim w 1919 roku, po czym Warszawa znów musiała walczyć o byt – tym razem ze Związkiem Sowieckim w 1920 roku. Po niedługim czasie kraj znów został zaatakowany – najpierw przez nazistowskie Niemcy w 1939 roku, po czym, choć formalnie istniał, został zdominowany przez Związek Radziecki aż do 1989 roku.

 

Kraj w taki sposób doświadczony przez historię musi skupiać się na swojej niepodległości i unikaniu zewnętrznej okupacji – sprawa ta przenika wszystkie sfery działalności. Z tej przyczyny niemożliwa jest analiza Polski tylko na podstawie ekonomicznych, instytucjonalnych czy kulturowych przesłanek, niezbędny jest też powrót do historii.

 

Niepewne bezpieczeństwo Polski

 

Polska ma dwa strategiczne problemy. Pierwszy to jej geografia. Choć pasmo górskie Karpat oraz Tatry zapewniają krajowi pewne bezpieczeństwo od południa, to od zachodu, południowego zachodu i wschodu znajdują się już tylko rozległe równiny z kilkoma rzekami, które zapewniają bardzo ograniczone bezpieczeństwo. I to właśnie te rozległe równiny stanowiły w przeszłości świetną linię do ataku ze strony choćby napoleońskiej Francji czy nazistowskich Niemiec.

 

W XVII stuleciu Niemcy były rozczłonkowane i związane w ramach Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, zaś Rosja była wschodzącą potęgą. W takich okolicznościach położenie na Nizinie Północnoeuropejskiej było dla Polski szansą. Kraj mógł zakotwiczyć się na tych terenach i przygotować na zagrożenia z każdej strony.

 

a1

 

Sytuacja zmienia się jednak radykalnie, kiedy atak następuje z różnych stron: gdy kraj staje się obiektem agresji ze wschodu, zachodu i południa – tak jak miało to miejsce pod koniec XVIII wieku ze stronyRosji, Prus i Austrii – znajduje się w beznadziejnym położeniu. Dla Polski sąsiedztwo potężnych Niemiec i Rosji staje się problemem zagrażającym jej istnieniu.

 

Pierwszym rozwiązaniem dla Warszawy w tej sytuacji może stać się przekształcenie się w strefę buforową, którą zarówno Moskwa jak i Berlin akceptują.

 

Drugim rozwiązaniem może być sprzymierzenie się z którąś z potęg w zamian za ochronę. To drugie rozwiązanie jest jednak niezwykle trudne do osiągnięcia, ponieważ zależność od Rosji lub od Niemiec może sprowokować wchłonięcie kraju lub jego okupację.

 

Trzecim rozwiązaniem dla Polski jest znalezienie zewnętrznej potęgi, która zagwarantuje jej realizację swoich interesów.

 

Właśnie tę trzecią opcję Polska próbowała realizować w latach 30 XX wieku, wchodząc w sojusz z Wielką Brytanią i Francją. Wady tej strategii są oczywiste. Po pierwsze, przychodzenie Polsce z pomocą w razie niebezpieczeństwa może nie leżeć w interesie zewnętrznego sprzymierzeńca. Po drugie zaś, w czasie, gdy sprzymierzeniec sam będzie w niebezpieczeństwie, może nie pomóc Polsce. Strategia pozyskania zewnętrznego sojusznika może mieć sens tylko w przypadku ataku odstraszającego. Jeśli to się nie uda, potrzebna jest wola i możliwości sojusznika do faktycznego wywiązania się z obietnicy pomocy.

 

Od 1991 roku Polska ma zupełnie wyjątkową możliwość, która nie była dostępna wcześniej – jest mianowicie członkiem organizacji międzynarodowych, takich jak Unia Europejska i NATO. Zabezpieczenia tego typu gwarantują Warszawie bezpieczeństwo poza systemem bilateralnym. Najważniejsze jest jednak to, że w tym samym czasie Niemcy i Polska są członkiem tych samych organizacji. Pozornie gwarantuje to Polsce bezpieczeństwo i usuwa potencjalne zagrożenie ze strony Niemiec.

 

Rozwiązanie to (opierania bezpieczeństwa na członkostwie Polski w UE i NATO) było całkiem efektywne, gdy Rosja pozostawała słaba i skoncentrowana na sobie. Polska historia pokazuje jednak, że dynamika Rosji okresowo się zmienia i Polska nie może założyć, że Moskwa pozostanie słaba lub wiecznie łagodna. Rzeczpospolita Polska, jak wszystkie kraje, musi budować swoją strategię w oparciu o najgorsze scenariusze.

 

Rozwiązanie, które zakłada, że NATO i UE są rzetelnymi instytucjami, jest również problematyczne. Gdyby Rosja była agresywna, zdolność Sojuszu Północnoatlantyckiego do odparcia ataku zależałaby bardziej od Amerykanów niż od Europejczyków. Przez 40 lat Zimnej Wojny walka o wpływy na Nizinie Północnoeuropejskiejpochłaniała ogromne ilości pieniędzy i ryzyka. Polska w tej sytuacji nie może liczyć na to, że USA będą gotowe zaangażować się ponownie, nawet w kontekście członkostwa w NATO.

 

Co więcej, drugi filar tego rozwiązania, czyli Unia Europejska, nie jest organizacją o charakterze militarnym. UE jest raczej strefą wolnego handlu i jako taka pomaga Warszawie rozwijać się gospodarczo. Wbrew pozorom nie jest to banał. Co więcej, nie wiadomo, czy największy członek UE – Niemcy – będzie wciąż faktycznie związany ze Wspólnotą. Unia Europejska ma obecnie poważne problemy, zaś jej przyszłość jest niejasna. Istnieją scenariusze rozwoju wypadków, wedle których Niemcy mogą już nie chcieć dźwigać kosztów funkcjonowania Unii i poluzują swoje powiązania ze Wspólnotą, a zaczną bliżej współpracować z Rosją. Pojawienie się Niemiec niezwiązanych z UE, a ekonomicznie powiązanych z Rosją, to dla Polski najgorszy scenariusz.

 

Bliskie powiązania z NATO i UE są postawą polskiej strategii narodowej. Od czasu jednak, gdy żywotność NATO jako sojuszu militarnego jest mniej niż jasna, zaś przyszłość UE również stanęła pod znakiem zapytania, Polska stanęła przed poważnym problemem strategicznym.

 

Gdy na początku XX w. Polska była niepodległa, Warszawa szukała multilateralnych sojuszy, aby chronić się przed Rosją i Niemcami. Wśród pomysłów pojawiła się koncepcja tzw. Międzymorza (intermarum), promowana przez marszałka Józefa Piłsudskiego.

 

rzademigracyjny5

 

Wzywał on do utworzenia szerokiego sojuszu państw w Europie Centralnej od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego, które byłby w stanie stawić czoła Rosji i Niemcom. Koncepcja międzymorza nigdy nie została zrealizowana, a żaden z sojuszy nie był wystarczającym zabezpieczeniem dla Polski.

 

Kwestia czasu

 

W obecnej sytuacji Polska znów ma trzy możliwe strategie.

 

Pierwszym rozwiązaniem jest próba uczynienia wszystkiego co tylko możliwe, aby NATO i UE dalej funkcjonowały, a Niemcy pozostały członkiem obu organizacji. Polska sama jednak nie ma siły ani możliwości, aby to zapewnić.

 

Drugim rozwiązaniem jest stworzenie bliskiego sojuszu z Niemcami lub Rosją, który zagwarantuje Warszawie bezpieczeństwo. Możliwość podążania tą drogą jest jednak ograniczona.

 

Trzecim rozwiązaniem jest odnalezienie zewnętrznej siły, która będzie gotowa strzec jej interesów w razie zagrożenia. Tą siłą są obecnie Stany Zjednoczone. Ale i tu pojawia się problem. Po doświadczeniach USA w świecie arabskim, Waszyngton zajmuje coraz bardziej zdystansowaną pozycję wobec świata. Nie oznacza to, że USA pozostaną obojętne wobec tego, co może się stać w Europie Północnej. Wzrost rosyjskiej siły i potencjalnych zapędów ekspansjonistycznych Moskwy, które zakłóciłyby równowagę sił w Europie, z pewnością nie leżałyby w interesie Waszyngtonu. Ale w miarę jak USA dojrzewają jako potęga globalna, raczej nie będą interweniowały, a raczej pozwalały na to, aby regionalne układy sił równoważyły się same.

 

W latach 30 XX wieku polską strategią było odnalezienie gwaranta bezpieczeństwa. Warszawa poprawnie założyła, że jej zdolności militarne były niewystarczające, aby zapewnić sobie ochronę przed Niemcami lub przed Rosją, a tym bardziej niewystarczające, aby ochronić się przed tymi dwiema siłami jednocześnie. W tej sytuacji bez względu na to, jak bardzo Warszawa zwiększyłaby swój potencjał militarny, nie zdołałaby ona obronić się bez sojuszników. Założono wówczas, że bez gwaranta bezpieczeństwa Polska musiałaby się poddać.

 

Ówczesna polska analiza sytuacji nie była niewłaściwa, ale brakowało jej kluczowego elementu – czasu interwencji. Bez względu na to, czy interwencja gwaranta bezpieczeństwa Polski składałaby się z ataku na Zachodzie, czy bezpośredniej interwencji w Polsce, przygotowanie takiego posunięcia zajęłoby więcej czasu, niż była w stanie kupić polska armia w 1939 roku.

 

Wniosek taki wiedzie do dwóch aspektów polskich relacji z USA. Z jednej strony załamanie Polski w momencie ataku Rosji pozbawiłoby USA miana głównej siły równoważącej wpływy Rosji na Nizinie Północnoeuropejskiej. Z drugiej strony interwencja USA bez dania im odpowiednio dużej ilości czasu jest mało prawdopodobna.

 

Dlatego kluczową strategią Polski w tej sytuacji powinno być rozwijanie zdolności polskiego wojska do powstrzymania lub opóźnienia potencjalnego rosyjskiego ataku tak długo, aby USA, i być może europejscy sojusznicy, mieli czas na ocenę sytuacji, zaplanowanie odpowiedzi i uderzenie.

 

471

 

Polska może nie być w stanie bronić się cały czas, dlatego potrzebuje sojuszników, których interesy będą pokrywały się z interesami Warszawy. Ale nawet jeśli Polska pozyska takich sojuszników, to jej historia pokazuje, że musi ona również być w stanie poprowadzić operację odpierającą i opóźniającą atak przez co najmniej kilka miesięcy, aby dać sojusznikom czas na interwencję.

 

Oczywiście połączony atak ze strony Niemiec i Rosji nie może być odparty, a takie przypadki nie są wyjątkiem w polskiej historii. Dlatego o ile Warszawa w tej sytuacji nie poradziłaby sobie, o tyle w przypadku ataku z jednej strony byłoby to możliwe, choć kosztowne.

 

Budowanie polskiego potencjału militarnego jest kwestią możliwości finansowych i woli politycznej. Sytuacja ekonomiczna Polski w ostatnich latach uległa dramatycznej poprawie, ale budowanie efektywnej siły militarnej wymaga czasu i pieniędzy.

 

Jako że zagrożenie ze strony Rosji jest dziś bardziej hipotetyczne niż realne, zaś polska gospodarka pozostaje silna, Polacy mają zarówno czas jak i możliwości finansowe, aby wzmacniać niezwykle istotną zdolność obronną.

 

Dziś kluczową w tym zakresie kwestią dla Polski jest wspieranie woli politycznej. W XVIII wieku upadek polskiej potęgi był spowodowany zarówno przez wewnętrzny podział wśród polskiej szlachty jak i trójstronne zagrożenie z zewnątrz. W okresie międzywojennym w Polsce istniała wola, aby się bronić, ale nie zawsze uwzględniane były koszty inwestycji w obronność. Zamiast tego wierzono, że sytuacja nie była tak zła, jaką się ostatecznie okazywała.

 

Wyzwaniem dzisiejszych czasów w kwestii polskiego bezpieczeństwa jest wiara w to, że to Unia Europejska i NATO, a nie własne zabezpieczenia, są gwarantem spokoju.

 

Możliwe są pewne kroki dyplomatyczne. Polskie zaangażowanie na Ukrainie i na Białorusi jest ważne ze strategicznego punktu widzenia, bowiem te dwa kraje zapewniają Warszawie bufor, który może zabezpieczać jej wschodnią granicę. Polska zapewne nie wygra pojedynku z Rosją w tych dwóch krajach, ale jest to zdecydowany manewr w kontekście szerszej strategii.

 

Polska może przyjąć gotową strategię, która zakłada ciągłe sprzymierzenie się z Niemcami oraz ciągłą słabość i brak agresji ze strony Rosji. Założenia takie mogą się nawet okazać słuszne, ale wciąż jest to tylko loteria. Polacy wiedzą, że zarówno Niemcy jak i Rosja mogą zmieniać swoje reżimy i strategie z zaskakującą prędkością.

 

Konserwatywna strategia bezpieczeństwa dla Polski wymaga bilateralnej relacji z USA. Relacja ta musiałaby być budowana w oparciu o zrozumienie, że USA polegają na równowadze sił, zaś interwencja militarna jest dla nich ostatecznością. Oznacza to, że Polska powinna być w stanie zapewnić równowagę sił w regionie i w razie agresji, umieć ją odeprzeć, dając tym samym czas Waszyngtonowi na decyzję i interwencję.

 

USA mogą zapewnić bezpieczeństwo na Nizinie Północnoeuropejskiej na zachodzie Polski, sprzymierzając się z silniejszymi państwami z Europy Zachodniej. Tymczasem obrona Polski wschodniej wymagać będzie polskiej siły, której zbudowanie i utrzymanie może sporo kosztować. A pieniądze te ciężko będzie zdobyć do czasu, aż zagrożenie się nie zmaterializuje.

 

George Friedman – amerykański politolog, założyciel i dyrektor ośrodka analiz strategicznych Staratfor. Jest autorem głośnej książki z 2009 roku pt.: “Następne 100 lat. Prognoza na XXI w.” (The Next Hundred Years: A Forecast for the 21st Century).

uwaga: Ilustracje i wytłuszczenia w tekście Friedmana mojego autorstwa.

ROMUALD
Szeremietiew

W grudniu 2004 r. Duma Państwowa Rosji postanowiła, że 4 listopada będzie w Rosji świętem państwowym na pamiątkę „oswobodzenia Moskwy od polskich i litewskich interwentów oraz heroizmu całego narodu”. Rosja wróciła do ukazu carskiego z roku 1649, który uczynił ten dzień świętem narodowym.

W rzeczywistości polska załoga opuściła Kreml 7 listopada 1612 roku.

 

My też mamy co wspominać, a najbardziej 29 października 1611 r., gdy car rosyjski Wasyl Szujski, razem z braćmi, składał hołd królowi polskiemu Zygmuntowi III Wazie.

 

Lata 1598-1613 nazywane są w Rosji czasem Wielkiej Smuty. Po interwencji wojsk Rzeczypospolitej Polka Maryna Mniszchówna została uznana za carową. Po rebelii przeciwko Dymitrowi Samozwańcowi carem został bojar Wasyl IV Szujski. Zawarł układ ze Szwecją, oddając jej Inflanty. 4 lipca 1610 r. pod Kłuszynem (między Smoleńskiem a Moskwą) jazda polska, dowodzona przez hetmana Stanisława Żółkiewskiego, rozbiła armię rosyjską Szujskiego i posiłki szwedzkie. To było największe militarne zwycięstwo Polaków od czasu bitwy pod Grunwaldem! Wojska polskie zajęły Moskwę, a car został przewieziony do Polski. Uznał prawa królewicza Władysława Wazy do tronu rosyjskiego.

 

29 października 1611 r. na Krakowskim Przedmieściu odbył się tryumfalny wjazd hetmana Żółkiewskiego. Car i jego rodzina zostali zaprowadzeni na zamek i złożyli hołd Zygmuntowi III Wazie, przyrzekając posłuszeństwo. Car został wywieziony do Gostynina, zmarł rok później. W roku 1635 wydano Rosji trumny Wasyla, Dymitra i Jekatieriny Szujskich.

 

Polacy opuścili Kreml, a rosyjski sobór ziemski obrał na cara księcia Michaiła Romanowa. Dał on początek nowej dynastii rosyjskiej.

 

Pamiętajmy o dniach naszej chwały. Nie tylko o hołdzie pruskim, ale i ruskim.

 

Piotr Szubarczyk

 

Hołd ruski - obraz Jana Matejki

Hołd ruski – obraz Jana Matejki

W sobotę mija okrągła rocznica – 400 lat od wydarzenia, którego miejscem był Zamek Królewski w Warszawie.

Tam, 29 października 1611 r., przed królem Zygmuntem III Wazą car Wasyl IV Szujski wraz z braćmi: Iwanem i Dymitrem złożył czołobitny hołd, przysięgając posłuszeństwo królowi i nienaruszalność granicy polsko-rosyjskiej. Wydarzenie to poprzedził triumfalny wjazd zwycięskiego hetmana Stanisława Żółkiewskiego, który przez Krakowskie Przedmieście w Warszawie, przywiódł królowi cara wraz z jego braćmi.

Hołd Ruski był następstwem zwycięskiej bitwy stoczonej 4 lipca 1610 r. pod Kłuszynem (między Smoleńskiem a Moskwą) gdzie nieliczna polska jazda, w ilości niespełna 7 tysięcy ludzi, dowodzona przez hetmana Żółkiewskiego, rozbiła rosyjsko-szwedzką armię kniazia Szujskiego (brata carskiego) liczącą 35 tysięcy. Wojska polskie zajęły wówczas Moskwę ponownie, a car został uwięziony i przewieziony do Polski.

Obiekty związane z hołdem i pobytem Szujskich były konsekwentnie usuwane i niszczone w imię rosyjskiej racji stanu. W okresie między latami 1764-1768, z polecenia ambasadora rosyjskiego Nikołaja Repnina wydobyto i zniszczono zachowaną tablicę z Kaplicy Moskiewskiej, w której pochowano wziętego do niewoli cara Rosji. Z kolei w PRL rozebrano rotundę z XVII w. przy ul. Świętokrzyskiej 1 z powodu uznania jej przed 1939 r. za pozostałości Kaplicy Moskiewskiej.