Monthly Archives: Styczeń 2014

„W Polsce sowieci ani myśleli o interwencji i dali wolną rękę Jaruzelskiemu, aby transformację przeprowadził po swojemu. Zadaniem Jaruzelskiego było wyselekcjonowanie swoich agentów z opozycji, którzy jednocześnie cieszyli się poparciem skołowanego społeczeństwa.

Dalej, dokooptować na okrasę „pożytecznych idiotów”, których rolę z Kiszczakiem widzieli, jako użytecznych do oplucia twardej niepodległościowej opozycji. Tak zaczęła się praca Kiszczaka i Jaruzelskiego „dla dobra Ojczyzny Polski”.

Gorbaczow testował też w Polsce prywatyzowanie majątku narodowego i cały proces naśladowania kapitalizmu przez uwłaszczanie się komunistów i ich sojuszników, aby przygotować swoim dobrą monopolistyczną pozycję do startu w gospodarkę rynkową. W ten sposób niepodległość spadła nam z nieba, a złodziejska transformacja osunęła się na nas z okrągłego stołu i do dziś jeszcze odczuwamy jej „dobrodziejstwa”. Kadry zostały te same, tylko zmienił się kształt, ale nie własność i jej dyspozytorzy.

Mówca wspominał opinie swoich starszych amerykańskich kolegów, którzy wybrali się do Polski w okresie wybuchu niepodległości i z zażenowaniem komentowali, że w tym kraju nie ma prawicy, a jedynym kreowanym na kompetentnego polityka opozycyjnego jest Bronisław Geremek. Nic dodać nic ująć, patriotów i tych z prawicy polskiej dawno pożegnały serie niemieckich karabinów maszynowych, sowieckie kule w tył głowy, a reszty dopełniły mało przytulne więzienne cele i niezmierzone białe przestrzenie Syberii. Ci, którzy ocaleli musieli zacząć na nowo swoje życie za granicą. Ci, co powrócili wyrokiem sądów i czerwonych mediów zostali podniesieni do tytułu „pokraczny karzeł reakcji” i skutecznie wyciszeni.

Dr Chodakiewicz przypomniał, że czasy przed upadkiem sowieckiego imperium były bardzo rewolucyjne, pełne pulsujących szans i niebezpieczeństw, ponieważ powstawała pustka, którą, trzeba było szybko i bezpiecznie zagospodarować. Dalej wskazał, że prezydent G.H.W. Bush próbował jak tylko mógł podtrzymać jedność terytorialną upadającego sowieckiego imperium, najbardziej obawiając się możliwości wybuchu wojny atomowej. W Polsce natomiast Bush usilnie popierał kandydaturę na pierwszego prezydenta „wolnej” Polski gen. Wojciecha Jaruzelskiego, byleby w obozie wschodnim utrzymać spokój.

Profesor wyjaśnił, że w przepastnych archiwach Kremla kryje się jeszcze wiele ważnych tajemnic, a w okresie przemian po 1991 roku jego starszy kolega Władimir Bukowski, zdołał zeskanować tam ok. miliona stron dla pożytku potomnych i ku wielkiej radości historyków.

Pytania z sali dotyczyły wielu obszarów omawianych zagadnień. Na sugestie o rosnącej sile Chin i płynących stąd kłopotów dla USA, Profesor przyznał, że porównawczo USA niestety nie mają wypracowanej wizji strategicznej, natomiast Chiny mają warianty swojej wizji strategicznej opracowane na 100 lat. W odpowiedzi na pytanie o dobrodziejstwa płynące z Unii Europejskiej zaznaczył, że silna scentralizowana unia nie będzie sprzyjała zbudowaniu silnej i suwerennej Polski.

Na pytanie, do której z partii politycznych w dzisiejszej Polsce ma zaufanie, odpowiedział: do harcerstwa. To jednoznacznie wskazuje na jego odrzucanie okrągłostołowej złodziejskiej transformacji przeprowadzonej według receptur i w imieniu Kremla przez posłuszny mu komunistyczny aparat: dla siebie i przez siebie… Z powyższej prezentacji jasno wynika, że Polacy ciągle jeszcze stoją w kolejce do Polski Suwerennej.

Polska przez wieki była poniewierana przez najeźdźców. Od rozbiorów Polski, poprzez wojny światowe do okupacji Związku Radzieckiego. Od 1989 roku jesteśmy krajem teoretycznie niezależnym. Kto chce pozbawić całkowitej suwerenności Polski ?

Kim jest grupa ludzi, która od wieków decyduje o losie świata ?Aby zrozumieć co siedzi w ich głowach, musimy poznać ich najbardziej skrywaną tajemnice.
Na pierwszych stronach gazet, czy w telewizji widzimy prezydentów, premierów, prezesów wielkich korporacji uśmiechniętych, życzliwych niosących pomoc wszystkim narodom świata. Ten fałszywy wizerunek schowany jest pod pojęciem – religia.
Nikt kto nie należy do ich organizacji religijnych, nie może sprawować ważnej funkcji w kartelach finansowych.

 

Organizacje wielbiące bożków

Masoni – starożytne religie

Rys1 – Masoni Iluminaci – starożytne religie

 

Na powyższym schemacie widzimy przekrój religii-zakonów od Babilonu do obecnych czasów. Wszystkie te religie potępia Bóg w Biblii. Opierają się one na wierzeniach w bożków takich jak: zeus czy baal, którymi Bóg brzydził się. Wszystkie wymienione religie-zakony przejęły rytuały oddawania czci między innymi egipskim bożkom czyli szatanowi.
Masoneria – organizacja satanistyczna

        Jest to międzynarodowe stowarzyszenie, częściowo tajne, którego członkowie rozpoznają się za pomocą odpowiednich znaków i emblematów. Wiele ludzi nie orientuje się o sile tej organizacji. Wystarczy popatrzeć na znaki – symbole masońskie, którymi posługują się. Są takie same jak symbole satanistów.

Samo słowo masoneria wywodzi się z języka angielskiego – free masons „wolnomularz”. Określano w ten sposób murarzy, kamieniarzy i budowniczych, którzy organizowali się w międzynarodowe cechy. Korzenie wolnomularstwa sięgają średniowiecza, a konkretnie XIV wieku, gdzie podupadająca loża budowniczych katedr katolickich (mularzy), zaczęła przyjmować do swego grona także nie mularzy. Właśnie wtedy weszli w jej skład spadkobiercy dawnych templariuszy i alchemików (zwanych różokrzyżowcami) i zajmowali się propagowaniem gnozy ( wiary w zbawienie przez wiedzę, a nie przez wiarę).

Różokrzyżowcy zakładając masonerię dodali do symboliki cechu mularzy symbole alchemiczne i gnostyckie.

Oficjalna datą powstania masonerii jest dzień 24.06.1717 r. w Londynie. Powstanie Wielkiej Loży Londynu stało się możliwe dzięki połączeniu czterech mniejszych lóż Londynu.
Prawdziwy obraz masonerii

        Masoneria ma 33 poziomy wtajemniczenia. Tylko mała grupa osób jest dopuszczana do pełnych celów tej organizacji. Tylko oni znają całą prawdę. Natomiast zdecydowana większość masonów nie przekracza pierwszych trzech stopni. Wyższe stopnie zarezerwowane są dla osób zajmujących wysokie pozycje w społeczeństwie.

Masoneria jak każda organizacja satanistyczna ma dwa oblicza: oficjalną i prawdziwą.

Oficjalna wersja mówi o szlachectwie, dobroci, samokształceniu, przynależności do inteligencji.

Prawdziwa forma organizacji, to wielbienie lucyfera czyli oddawanie czci szatanowi. Wielbią różnych bożków jak na przykład zeusa czy baala przy różnych rytuałach.

Schemat wpływania na ludzi składa się z trzech etapów. Pierwszy to wmawianie ludziom, że człowiek jest równy Bogu. Przeprowadza się to poprzez wywyższanie nauk i filozoficznych twierdzeń. Kolejnym etapem jest ateizm czyli odrzucenie Boga i ostatni to satanizm – oddanie się pod opiekę szatana.

Dużo wiemy o ciemnej stronie masonów/iluminatów ze źródeł angielskich. Gdzie na przykład Alex Jones, sfilmował wielu ludzi ze stron pierwszych gazet, kłaniających się wielkiej sowie w lasach Bohemian Grove.

Przedstawił to w poniższym filmie:

 
Masoni w Polsce

        Polscy masoni twierdzą, że ich organizacja jest normalną grupą dla intelektualistów. Jeżeli tak jest naprawdę, to dlaczego identyfikują się z masonerią, która na zachodzie ma typowo lucyferiańskie oblicze ?

Gdy porozmawiasz z masonem o ich wierze, to natychmiast mówią o tajemnicy.

Oto kilka wybranych faktów o masonerii polskiej:

Bardzo ciekawą sprawą są informacje o hymnie polskim.

 Jeden z masonów w filmie „Masoni w Polsce”1 przyznaje, że:

      twórcą muzyki do hymnu Polski był Karol Kurpiński – mason,

      słowa napisał Józef Wybicki – mason.

Słowa, które są w refrenie „marsz marsz Dąbrowski z ziemi włoskiej do polski …” opisują Dąbrowskiego – masona 29 stopnia wtajemniczenia. Należał do lóż masońskich w Polsce, we Włoszech i w Niemczech.

W sejmie czteroletnim na liczbę 359 posłów, aż 74 było masonami. Konstytucja 3 maja została opracowana przez masonów.

Przy jej tworzeniu brali udział tacy masoni jak:

      Stanisław August Poniatowski – król Polski,

      Ignacy Potocki – główny promotor konstytucji,

      Hugo Kołłątaj,

      Stanisław Staszic.

W obecnych czasach znanymi masonami między innymi są:

     Andrzej Olechowski, który założył wraz z Donaldem Tuskiem i Maciejem Płażyńskim Platformę Obywatelską. Jest on również członkiem grupy Bilderberg i Komisji Trójstronnej,

    Janusz Palikot sam twierdzi, że jest byłym masonem i członkiem Komisji Trójstronnej. Natomiast znawca masonerii Stanisław Krajski mówi, że Janusz Palikot jest wysokim stopniem masonem.

 Dlaczego masoneria jest niebezpieczna ?

        W Polsce i na świecie pojawia się trend biednych masonów, nękanych przez społeczeństwo. Jest to taki sam temat jak z homoseksualizmem czy antysemityzmem.

Nie dajmy sobie wmówić, że osoby ubrane w faryzeuszowskie szaty to dobrzy ludzie. Często w gazetach możemy zauważyć podobizny tych wielmożnych panów ubranych w fartuszki i poobwieszanych medalami.

Sprawdź historie masonów, a dowiesz się że przejęli wierzenia z religii starożytnych, które Bóg potępia. Jeżeli należysz do jakiekolwiek organizacji masońskiej, to wybierasz lucyferiańską drogę.

Co to wszystko ma wspólnego z NWO ?

Bardzo dużo.

Bankowcy, którzy w 1913 roku przejęli władzę nad pieniądzem w USA, należą między innymi do masonerii czy iluminatów. Opanowali cały świat poprzez różne organizacje jak: ONZ, Bank Światowy czy Unie. Ich celem nie jest budowanie, a niszczenie. Znamy to z historii.

Masonami byli zarówno Stalin, Churchill jak i Roosevelt.

Czy myślisz, że byli wrogami ?

Zróbmy wszystko co możliwe, aby w Polsce odsunąć od władzy ludzi, którzy mają jakiekolwiek zapędy masońskie. Którzy mówią o niewinnej organizacji dla ludzi biznesu. Nie wdajmy się wrobić w propagandę medialną.

Ludzie, którzy czczą szatana nie mogą mieć uczciwych zamiarów wobec człowieka. Ich powierzchowność jest miła, uprzejma i ciepła, ale prawdziwy obraz tyranów pokazują wtedy, gdy dostają władzę. Wtedy jest za późno, aby działać. Wtedy oni mają prawo i wojsko po swojej stronie.

Wtedy zaczyna się rzeź, czyli to co planuje rząd NWO.

Ta rzeź czyli depopulacja ludzi, wynika z ich skrywanych planów. Pojawiają się one od setek lat w książkach znanych masonów jak i w publikacjach grupy Bilderberg.

Co powinniśmy robić ?

Odsuwać od władzy w Polsce ludzi, którzy są masonami, iluminatami, mówiącymi pozytywnie o jednym wspólnym rządzie. To nie są dobrzy ludzie. To są kłamcy.

Jeżeli tego nie zrobimy, to coraz częściej będziemy świadkami działań terrorystów z pierwszych stron gazet. World Trade Center, Boston czy Smoleńsk będzie naturalnym obrazem tego świata.

Czego w konsekwencji doprowadzą do sytuacji, w której Ty lub Twoja rodzina stanie się ich ofiarą.

 

1 – Zapraszam do działu z filmami  – „Masoni w Polsce” oraz do wykładu Stanisława Krajskiego na temat powstania masonerii w Polsce – http://filmy.robertbrzoza.pl/masoneria

2 – Zapraszam do artykułu – czy Donald Tusk jest masonem ?

3 – Więcej na temat masonów, którzy dotarli do Polski dzięki służbą specjalnym, znajdziesz w darmowym raporcie – „Polska Sprawa”

4 – Sprawdź kto jest masonem – „Lista Masonów.”

 Robert Brzoza

Co jakiś czas warto przypominać wielkie oszustwo żydo-systemu III RP związane z zapędzeniem Polaków do żydowskiego, totalitarnego obozu UE. Uświadamiać społeczeństwu piramidalne oszustwo unijnych dotacji, o dobrodziejstwie których bębnią powszechne żydo-media.

A przecież do dzisiaj żaden żydo-rząd III RP, żadna rządząca banda oszustów i złodziei nie sporządziła bilansu zysków i strat członkostwa Polski w UE – to wystarczający dowód ich oszustwa, przestępstwa całego żydo-systemu.

a661-90x60

Rządząca banda zamiast faktycznych, rzeczywistych kwot dotacji wypłaconych przez UE Polsce, podaje tylko kwoty zaplanowane przez UE jako tzw. dofinansowanie. Rządząca banda nie podaje natomiast kwoty wszystkich obciążeń jakie ponoszą Polacy na rzecz żydowskiego tworu UE.

Jest oczywiste, że wszyscy bandyci winni zniszczenia polskiej gospodarki, poddania jej dyktatowi żydowskich światowych banków, zapędzenia Polaków do UE, choć nawet wyniki sfałszowanego referendum akcesyjnego wskazywały, że za członkostwem opowiada się znacznie mniej niż połowa Polaków, staną kiedyś przed narodowym trybunałem.

Nie wolno także nie zauważać, że wszystkie koncesjonowane partie żydo-systemu III RP popierają ukraińskich syjonistów chcących wymusić na władzach Ukrainy przystąpienie do UE.

 

 

 

Tekst pochodzi z wydawanej przez SKOK gazety „Dobry znak” z 12.11.2010 http://www.gazetadobryznak.pl/index.php?art=818

 

                                    Unia nie oddaje naszych pieniędzy?

autor: Rafał Pazio

Entuzjaści naszej integracji z Unią Europejską reagują gwałtownie, kiedy próbuje się zasygnalizować problemy z pozyskiwaniem tzw. pieniędzy unijnych. Osoba, która próbuje poddać pod rozwagę pewne praktyki i działania urzędników zajmujących się przekazywaniem dotacji, od razu jest krytykowana jako przeciwnik „polskiej szansy na rozwój”.

Tymczasem należy pamiętać, że na kontach Unii leżą przede wszystkim nasze pieniądze – pieniądze polskiego podatnika płacone w ramach składki. Do nich mamy przede wszystkim prawo, gdyż powinny być zainwestowane w niezbędne dla Polaków przedsięwzięcia, przede wszystkim infrastrukturalne.

Niepokojące sygnały

Pojawiają się jednak niepokojące sygnały, że nie otrzymujemy należnych nam pieniędzy. Ostatnio miałem okazję rozmawiać z Pawłem Bogdanowiczem, radnym gminy Chełmiec (okolice Nowego Sącza), który przekonywał mnie, że do Polaków wraca dużo mniej pieniędzy niż wpłacili w ramach składki.

Jak wiadomo, wiele się mówi o pieniądzach unijnych, które zmieniają Polskę. Proste obliczenie pokazuje jednak, że z formułowaniem takiej opinii trzeba być bardzo ostrożnym. Radny z Chełmca pomnożył ilość mieszkańców gminy przez składkę, jaka przypada na statystycznego Polaka. W efekcie otrzymał wynik informujący o tym, że w latach 2007-2010 mieszkańcy gminy Chełmiec wpłacili kwotę 33,5 miliona złotych. Nie trzeba nikomu mówić, jaki efekt przyniosłoby skierowanie tej kwoty na gminne inwestycje.
Warto również zaznaczyć, że pozyskiwanie pieniędzy unijnych również pochłania dodatkowe koszty. Na samym starcie trzeba wydać kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy złotych. Nie mamy też żadnej pewności, że dostaniemy dofinansowanie, ale swoją część musimy wydatkować. Przedstawiciele gmin bardzo często muszą zabiegać o względy polityków, ponieważ większość środków unijnych jest rozstrzygana na poziomie województwa – z reguły sejmiku. Często obowiązuje zasada: kto ma znajomości, ten ma dotację.

                                                 Obieg pieniądza

W „Dzienniku Polskim” z 25 września napisano, że na Program Rozwoju Obszarów Wiejskich Małopolska przeznaczono ponad 700 milionów złotych. Do tej pory wydano niespełna 9 milionów, a pieniądze trzeba zainwestować do 2013 r. Należy wyraźnie powiedzieć, że samorządowcy chcą pozyskiwać pieniądze unijne, ale z niewiadomych względów biurokracja unijna paraliżuje przyznawanie unijnych dotacji. Kilka miesięcy czeka się na przeczytanie wniosków, które odrzuca się bardzo często z powodu drobnych uchybień w dokumentacji.

Podobna sytuacja zdarza się w gminach Mazowsza. Bardzo często do budżetów wpływa kilka procent z przyznanych pieniędzy. Na przykład jednej z podwarszawskich gmin zadeklarowano przyznanie 60 milionów złotych, a do budżetu trafiło 500 tys. zł.

Pozostaje ważne pytanie. Jeśli nie otrzymujemy pieniędzy na konta samorządów, to gdzie się podziewają? Paweł Bogdanowicz powołuje się na artykuł, który czytał na portalu internetowym „Parkiet”. Napisano tam o przewalutowaniu środków unijnych, co miało uratować budżet państwa. Te środki będzie trzeba jednak zwrócić. Jeśli minister finansów Jacek Rostowski przewalutował to, co przychodziło z Unii na złotówki i w ten sposób uratował dziurę budżetową, przecież musi sobie zdawać sprawę, że pieniądze powinny trafić do samorządów na inwestycje, a nie do budżetu, żeby załatać dziurę.

Trzeba pozyskiwać nasze pieniądze

Podejmując próbę przeanalizowania tego, co dzieje się z pieniędzmi unijnymi, nikt nie próbuje zniechęcać do ich pozyskiwania, szczególnie że pochodzą one ze składki polskich podatników. Zastanawia jednak, dlaczego wysiłek samorządowców i pracowników poszczególnych gmin jest marnotrawiony przez wstrzymywanie unijnych dotacji, które powinny trafiać do małych, lokalnych wspólnot.

Podkreślenia w tekście – D.Kosiur

 

                                                                Komentarz

Na temat tzw. unijnego dofinansowania pisałem kilka lat temu w artykule „Bilans kosztów członkostwa Polski w UE„ (tekst dostępny na str: http://wiernipolsce.streemo.pl/Community/Blog.aspx?BlogEntryId=24758)

Przeciętna składka do budżetu UE, o której pisze autor, Rafał Pazio, w przeliczeniu na statystycznego Polaka wynosi ok. 330 zł/rok (jej dokładna wartość zależy od PKB w danym roku). Gdyby jednak uwzględnić wszystkie płatności na rzecz UE związane z naszą przynależnością byłaby ona ponad dwukrotnie wyższa (na podst. Traktatu Akcesyjnego – „Bilans kosztów członkostwa Polski w UE”).

Do dnia dzisiejszego, po sześciu latach naszego członkostwa w UE bardzo wielu Polaków nie może wręcz uwierzyć, że biedna Polska ponosi część kosztów składki za bogatszą od nas Wlk. Brytanię. Na przykład za rok 2009 Ustawa Budżetowa § 8567 przewidywała – wpłata z tytułu finansowania rabatu brytyjskiego1.029.535.000 zł (tzn. ponad 1 mld zł) – za blogiem posła PSL Janusza Piechocińskiego: http://www.wnp.pl/blog/6_146.html.

Otwocczanie nabici w butelkę

W moim Otwocku miejscowa jewropejska prasa (a tylko taka istnieje i to nawet ta wydawana za nasze podatki przez urząd miasta) odtrąbiła tryumfalnie, że przy realizacji  inwestycji wodno-kanalizacyjnej – inwestycji obowiązkowej, wymuszonej traktatem akcesyjnym! – Otwock otrzymał aż ok. 68,4 mln zł unijnych dotacji. Inwestycja jest rzeczywiście, jak na Otwock przeogromna. Jej wartość przekracza 200 mln zł przy budżecie liczącym ok. 60 mln zł (!), którego lwia część pochodzi z dotacji budżetu centralnego państwa, ponieważ w Otwocku nie istnieje jakakolwiek licząca się produkcja fizyczna. Miejscowa jewropejska prasa nie informuje mieszkańców, że od 2004 r. do 2010 r. wpłacili do UE 101,6 mln zł (średnio 330 zł/osobo/rok x 7 lat x 44000 mieszkańców gminy Otwock). Gdyby policzyć zgodnie z traktatem akcesyjnym, czyli ze wszystkimi składkami łącznie okazałoby się, że jest to kwota ok. 240 mln zł, czyli kwota przewyższająca wartość otwockiej inwestycji. A, zatem Otwock mógłby samodzielnie sfinansować własną inwestycję i nie wpędzać budżetu miasta, czyli nas mieszkańców, w niespłacalne zadłużenie.

W pierwszych dniach stycznia 2011 żydo-media doniosły, że Otwock jest na Mazowszu liderem w pozyskaniu środków europejskich. Innymi słowy mieszkańcy Otwocka winni skakać z radości, że z pośród wszystkich gmin na Mazowszu oni jedni zostali najmniej orżnięci przez jewropejską unię.

Od roku 2010 do dzisiaj nie otrzymałem od władz Otwocka odpowiedzi, czy zadeklarowane przez UE dofinansowanie dla Otwocka rzeczywiście wpłynęło na konto miasta.

Jak długo jeszcze będzie funkcjonowało jewropejskie oszustwo – obóz UE? Ano, zobaczymy? Według wszelkich znaków na niebie i ziemi można z całą pewnością twierdzić, że jego dni są już policzone.

 

                                     Metoda na wykazanie unijnego oszustwa

1. Otóż, każdego roku, poczynając od 2004 r. sejm RP uchwala ustawę określającą wielkość polskiej składki do budżetu UE.

Wielkość tej składki, dla każdego kolejnego roku, dzielimy przez ilość ludności Polski (przez 38 mln ludzi). Otrzymamy wielkość składki przypadającą na każdego Polaka w każdym roku naszego członkostwa w UE – oznaczmy tę składkę przez An, a zatem w 2004r. każdy Polak wpłacił – A1, w 2005r. – A2,…..i w 2010r. –A7.

 

2. Dofinansowanie z UE wpływa do budżetów polskich gmin.

Jeśli po kilku latach członkostwa w UE (np. po 7 latach) nasza gmina dostała z UE dofinansowanie w wysokości DUE zł, to należy policzyć, ile w tym czasie pieniędzy – SG od wszystkich mieszkańców naszej gminy (ilość mieszkańców gminy – LMG) wpłynęło do budżetu UE, czyli:

                   (A1 + A2 + A3+ A4 + A5 +A 6+ A7) x LMG = SG

3. Porównanie

Mieszkańcy naszej gminy przez 7 lat wpłacili do UE SG zł, a otrzymali z UE DUE zł.

Istnieją trzy możliwości: a) SG  = DUE; b)SG  > DUE; c) SG  < DUE

 

a)      nasza gmina wpłaciła do UE tyle samo, ile otrzymała z UE,

b)      nasza gmina wpłaciła do UE więcej, niż otrzymała z UE

c)      nasza gmina wpłaciła do UE mniej, niż otrzymała z UE

Mieszkam w gminie Otwock. Gmina Otwock zajęła w 2010 r. pierwsze miejsce na Mazowszu pod względem wielkości otrzymanego z UE dofinansowania.

Otwock otrzymał 69,4 mln zł (za cały okres członkostwa w UE). Na podstawie powyższych wyliczeń stwierdziłem, że mieszkańcy gminy Otwock do 2010 r. wpłacili do budżetu UE prawie 100 mln zł – to chyba więcej, niż otrzymali, nieprawdaż?

Na Mazowszu są także gminy, które nigdy nie otrzymały dofinansowania z UE, mimo, że mieszkańcy tych gmin byli obciążeni składkami na rzecz budżetu UE!!!!.

Każdy z P.T. Czytelników może przeprowadzić powyższe wyliczenia dla własnej gminy. Obawiam się jednak, że ich wynik nie będzie lepszy od wyniku takich samych obliczeń dla Otwocka.

Polecane teksty:

http://tomaszcukiernik.pl/artykuly/teksty-o-unii-europejskiej/prawda-i-falsz-o-dotacjach-z-ue/

http://www.bankier.pl/wiadomosc/6-mitow-na-temat-dotacji-z-Unii-3003181.html

 

Dariusz Kosiur

„OTÓŻ JA, OFICER WOJSKA POLSKIEGO, TU, w OBECNOŚCI WSZYSTKICH tu ZEBRANYCH, DAJĘ SŁOWO HONORU, że panią przeproszę, jeśli na następne spotkanie przyniesie chociaż jeden akt notarialny, że taki to a taki Icek otrzymał od swego ojca czy matki, spadek w postaci majątku ziemskiego, czy młyna itd.

Bo tak odbywa się przekazywanie majątków kolejnemu pokoleniu na całym świecie, a także i w Polsce. Ale pani go nie przyniesie, bo takich aktów notarialnych żaden Żyd nie posiadał.rogatywka

POLSKIE MAJĄTKI trafiały w RĘCE ŻYDÓW za ZDRADĘ POLSKI ?!!!

*****

 .

„OTÓŻ JA, OFICER WOJSKA POLSKIEGO, TU, w OBECNOŚCI WSZYSTKICH tu ZEBRANYCH, DAJĘ SŁOWO HONORU, że panią przeproszę, jeśli na następne spotkanie przyniesie chociaż jeden akt notarialny, że taki to a taki Icek otrzymał od swego ojca czy matki, spadek w postaci majątku ziemskiego, czy młyna itd. Bo tak odbywa się przekazywanie majątków kolejnemu pokoleniu na całym świecie, a także i w Polsce. Ale pani go nie przyniesie, bo takich aktów notarialnych żaden Żyd nie posiadał.

.

Posiadał inny akt nadania mu tych dóbr – Dekret cara Aleksandra II, który Żydom i każdemu innemu, nadawał taki majątek.

.

Wie pani za co? – ZA ZDRADĘ POLSKI.

.

Polski, która jako jedyne państwo na świecie przyjmowała Żydów ze wszystkich krajów, które Żydów wyrzucały. A wyrzucały liczne kraje Europy – dekretami królów, wyrzucały wielokrotnie na przestrzeni kilku wieków. I przecież nie za dobrą pracę dla kraju, w którym byli, ale za grabież, oszukaństwa, morderstwa, lichwę i przejmowanie władzy w swoje ręce.

.

Polska ich przygarniała i nadawała liczne przywileje, szczególnie w handlu.

.

W okresie rozbiorów Polski, ŻYDZI – ich przywódcy, PODSYCALI i PODGRZEWALI ATMOSFERĘ do POWSTAŃ. Ale nie dlatego, żeby Polska zrzuciła jarzmo ucisku caratu. Ale dlatego, że WIDZIELI w DEKRECIE CARA OKAZJĘ, by POSIĄŚĆ MAJĄTKI POLAKÓW.

.

A przypomnę tu państwu, że w tym okresie, kształcić swoje dzieci mogli ziemianin, właściciel tartaku czy młyna lub olejarni lub apteki. To była warstwa ludzi, gdzie patriotyzm przekazywano z pokolenia na pokolenie.

Chłopi posiadający kilka mórg ziemi i klepiący biedę nie myśleli o wykształceniu swych dzieci. I do powstań nie szli synowie biednych chłopów, a właśnie tych ludzi których stać było na naukę swych dzieci.
ŻYDZI, SKWAPLIWIE i DOKŁADNIE DONOSILI do WŁADZ CARSKICH o TYCH, co POSZLI do POWSTANIA. I na mocy DEKRETU CARÓW PRZEJMOWALI te WSZYSTKIE DOBRA.
Odpłacili narodowi i Polsce za to, że ich, jak swych synów, przygarniała w dniach, gdy wypędzano ich z wielu krajów. ODPŁACALI ZDRADĄ na RZECZ CIEMIĘŻYCIELA i ZABORCY, i to BEZ ŻADNYCH SKRUPUŁÓW.
Zresztą nie tylko pod zaborem rosyjskim to robili, u NIEMCÓW ZAŻĄDALI, by WYDZIELIĆ CZĘŚĆ POLSKI DLA NICH. A NA ŚWIECIE żądali ZROBIENIA z POLSKI JUDEO-POLONII.

Na tę okoliczność zachowały się liczne dokumenty tak na świecie jak i w Polsce.

.

Mojemu dziadkowi i jego bratu, którzy poszli do powstania, nie tylko odebrano całe majątki na rzecz Żydów zdrajców, ale zesłano ich na sybir. I na zawsze zostali na Syberii lub może zginęli po drodze na Syberię.

.

A pani śmie się tu DOPOMINAĆ ZWROTU tych MAJĄTKÓW?!

.

W ten sposób zabieracie całe ulice, np. w Krakowie. Domy, które zostały przez Polskę Ludową, czyli przez Naród, odbudowane lub wyremontowane wy mając swoich prezydentów lub premierów i ministrów odbieracie po cichu, bez rozgłosu.

MYŚLICIE, że NARÓD POLSKI o tym SIĘ NIE DOWIE?”

za: Albin Siwak: „Chciałbym dożyć takich dni”

http://konwentnarodowypolski.wordpress.com/2014/01/23/myslicie-ze-narod-polski-sie-o-tym-nie-dowie/

Poniższe słowa napisał w artykule „Europa przemówiła” w marcu 2010 roku, tuż po rezolucji Parlamentu Europejskiego w której znalazła się krytyka nadania Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy. Wiatrowycz nie mógł zrozumieć, dlaczego podczas pomarańczowej rewolucji europejscy politycy, w tym wielu Polaków, pozdrawiali tłum słowami „Sława Ukrainie”, a później potępiali Banderę:

„Poważni przedstawiciele struktur europejskich, którzy zachwycali się Ukrainą pod koniec 2004 roku, nie mogli nie zauważyć na Majdanie, pośród pomarańczowego morza, licznych czerwono-czarnych flag UPA. Nie mogli nie słyszeć oprócz „Razom nas bahato” [hymn pomarańczowej rewolucji – Kresy.pl] wielotysięcznych wykonań powstańczej pieśni „Lenta za lentoju” [jedna z pieśni UPA – Kresy.pl]…

Zresztą, oni sami zwracali się do ludu banderowskim pozdrowieniem „Sława Ukrainie!”. Tak odbyło się pojednanie europejskich demokratycznych wartości – z bohaterską przeszłością. To co się zmieniło?”.

Link do całości tekstu Wiatrowycza:

http://www.pravda.com.ua/columns/2010/03/2/4824766/

Urodzony w 1977 roku we Lwowie Wołodymyr Wiatrowycz od młodych lat był związany z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym. W roku 2002 stanął na czele powołanego z inicjatywy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (banderowskiej) – Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego (CDWR), instytucji, która otrzymała za zadanie propagowania na Ukrainie pozytywnego, propagandowego obrazu OUN-UPA.

Gdy pod koniec swojej kadencji prezydent Wiktor Juszczenko politycznie zbliżył się do środowisk banderowskich, Wiatrowycz objął funkcję dyrektora Archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Po zakończeniu kadencji Juszczenki został odwołany.

Kierowane przez Wiatrowycza Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego kreuje na Ukrainie jednostronny, nieomal hagiograficzny obraz Ukraińskiej Powstańczej Armii jako „armii nieśmiertelnych” (tytuł jednej z książek opublikowanych przez CDWR). Wydało dotąd kilkadziesiąt publikacji, zarówno mających uchodzić za naukowe, jaki i popularyzatorskich, nakierowanych na masowego odbiorcę.

Sam Wiatrowycz często wypowiada się w ukraińskich mediach na temat rzezi wołyńskiej, negując odpowiedzialność UPA za jej przeprowadzenie i określając ją mianem „wojny polsko-ukraińskiej”.

Obecnie jest jednym z liderów Obywatelskiego Sektora Euromajdanu, porozumienia ukraińskich działaczy pozarządowych, niezwiązanych z partiami politycznym.

Nasz apel do polskich polityków posługujących się na kijowskim Majdanie hasłami banderowskimi:

Gdy za kilka miesięcy będziecie czcić ofiary OUN-UPA i potępiać ukraińskich nacjonalistów, nie zdziwcie się, że u dużej części osób do których wykrzykiwaliście hasło „Sława Ukrainie!” wywoła to niezrozumienie lub szok. Zdecydujcie się, chcecie pojednania europejskich demokratycznych wartości z „bohaterską przeszłością” Ukraińskiej Powstańczej Armii czy też nie?

Kresy.pl

Jako osoba mieszkająca na Ukrainie chcę powiedzieć, że to, co pokazują media, jest niezgodne z prawdą. Dlaczego? Tu trzeba zauważyć niektóre rzeczy. Media, które chcą publikować prawdę, są zagłuszane głosem mediów z głównego nurtu.

To, co głoszą polscy (i nie tylko) dziennikarze, powtarzający jak barany hasło „sława Ukrainie”, jest obrzydliwe, a wiara w to, że nikt nie wie, co znaczy to hasło, jest po prostu zatrważająca, bo kończy się ono stwierdzeniem „smert’ lacham”. „Ukraina ponad wszystko” – skąd to hasło się wzięło i czy niczego Wam nie przypomina? Teraz główne pytanie – od czego to się zaczęło? Że przebrała się miarka? Niekoniecznie. Chcieli ludzie do Europy? A czy dotrą do niej z koktajlem Mołotowa w ręku? Czy obecny prezydent Ukrainy nie został wybrany w legalnych wyborach? Czy nie było to kilka przynajmniej spokojnych i może nawet lepszych lat niż za Juszczenki? Czy nie wstrzymał on inflacji, którą pozostawił po sobie były prezydent Ukrainy? Szacunek mu się należy nawet za to, że pościągał tytuły bohaterów z Bandery i innych członków OUN-UPA.

Mówią o totalitarnym reżimie – a przecież było wszystko w miarę dobrze. Przynajmniej normalnie pracowały urzędy, organizacje społeczne tak ważne dla Polaków, których istnienie w obecnej sytuacji stoi pod znakiem zapytania. Ludzie w Kijowie, a teraz nie tylko, bo w innych miastach też, nie bali się wychodzić z domu. A teraz? Co mamy? Tu można wyliczać w nieskończoność. Co z tego wyniknie? Każde prawo ma dwie strony. O ile dla Polaków, jak i innych mniejszości narodowych jest źle, to dla Ukraińców zabezpiecza porządek. I tu nie ma co się dziwić, bo kto widział pokojowe demonstracje z ludźmi w kaskach, zasłoniętą twarzą i narzędziem do walki w ręku?

Kto Wam powiedział, że na Ukrainie nie było wolności słowa i myśli obywatelskiej? Kto mówił, że było tak źle, aby stało się jeszcze gorzej? Kto powiedział, że to Berkut zastrzelił ludzi? Kto widział, skąd leciały kule? Oczywiście, że Berkut nie miał prawa bić ludzi wtedy, gdy jeszcze była pokojowa demonstracja. Ale dlaczego nie padło nazwisko – kto dał rozkaz pobicia ludzi?

Po co wdzierać się do rad obwodowych w Równem, Chmielnicku, Czerkasach, Lwowie i innych miastach? Czy jest normą niszczenie przez tłum budynków rządowych? Czy to normalne, że przewodniczący obwodowej rady Iwano-Frankiwska klęka przed ludźmi? Czy na porządku dziennym jest zmuszanie przewodniczącego obwodowej lwowskiej rady do podania się do dymisji?  Czy na ich miejsce przyjdą lepsi? Czy właśnie nie ci przewodniczący od początku wspierali Majdan? Czy to nie spod lwowskiej rady jechało codziennie kilkadziesiąt autobusów do Kijowa? Gdzie jest logika?

Kto płaci za jedzenie, spanie i leczenie tych ludzi? Kto przewodniczy strajkom w Kijowie i innych miastach? Kto zabezpieczył strajk oponami, kaskami, workami z piaskiem i innymi rzeczami? Czy to normalna pozycja obywatela zrywanie bruku z ulicy i rozbijanie go młotkiem? Przecież to wszystko kosztuje. I to nie mało. Kto zapłaci za odbudowę miasta i zniszczone mienie, m.in. nie tylko w kijowskich urzędach? Jak urzędnicy mają pracować w tym wszystkim? Jak ma funkcjonować państwo?

I tu wracamy do głównego pytania – o co poszło? Od czego zaczął się Majdan? Czego chcieliśmy? Czy to tak miało być? Kto zapłacił, aby ten, co stoi na Majdanie, miał gdzie się wyspać i co zjeść, a jeszcze kask na głowie i jakiś instrument w ręku? Jedno pytanie – dla kogo to jest wygodne? Komu sprzyja taki rozwój sytuacji?

A póki trwają w Kijowie pokojowe godziny, możemy się zastanowić – czy nie jest zbędną ingerencją w wewnętrzne sprawy państwowe postawa Brukseli? Czy mają prawo mówić, że z tym prezydentem nie będą się umawiać? A z jakim? Czy nie są zbędne gesty ze strony USA w wypowiedzi, że rozważają możliwość wprowadzenia sankcji? I jak tu oceniać wypowiedzi z Rosji, że mogą Ukrainie pomóc?

Tymczasem mamy najbardziej ekscytujące kadry dla BBC i innych tego rodzaju kanałów. Zastanówmy się – co to nam da? Czy Janukowycz dobrowolnie odejdzie od władzy i rozpłynie się w mroku Majdanu? Nie! Czy Tiahnybok odżegna się od neofaszystowskich haseł i przekreśli cały program partii Swobody? Nie! Czy Jaceniuk pomagający Tymoszenko i dzięki temu mający w ogóle jakiekolwiek poparcie jest w stanie coś zaproponować Ukrainie? Nie! Czy Kliczko, który ma niby najlepsze rokowania według sondaży europejskich na bycie prezydentem Ukrainy, może nim zostać? Nie!

Tu sprawa jest banalnie prosta – Janukowycz mocno trzyma władzę, Tiahnybok nie zrezygnuje z ideologii, która jest obca większości Ukrainy, Jaceniuk po prostu nie może, a Kliczko jest obywatelem Niemiec. I co w tej sytuacji ma począć zwykły obywatel?

Główne pytanie siedzące we wszystkich głowach – co dalej zrobić z Majdanem? Czy ci ludzie mogą tam stać wiecznie? Czy obecna władza pójdzie na ustępstwa? I na czym w ogóle one mają polegać? Kto w wyniku tego wszystkiego dojdzie do władzy?

I jeszcze jedno – w którym miejscu zaczyna się demokracja lub gdzie ona się kończy? Gdzie tu jest miejsce dla zwykłego obywatela? Może to wszystko tylko cudzy scenariusz rozgrywki, krwawej i okrutnej? Co będzie dalej?

Maria Pyż

„Nasz Dziennik”

 Autorka jest redaktorem Polskiego Radia Lwów.

Rumunia nie ukrywała swoich rewanżystowskich pretensji terytorialnych i „kierunku strategicznego” dla stworzenia Wielkiej Rumunii przez Anschluss w jej skład Mołdawii i terytoriów ukraińskich – Północnej Bukowiny, okręgu Herz i Południowej Besarabii, czyli większej części obwodu odeskiego. Według „Rosyjskich Wieści”, już teraz Rumunia przygotowuje się do zbrojnej inwazji na Ukrainę w przypadku rozpoczęcia tam wojny domowej. Obecnie emisariusze Rumunii rozpoczęli już działalność w obwodach czerniowieckim, iwano-frankiwskim oraz odeskim w celu przygotowania podatnego gruntu do ewentualnej interwencji – twierdzi rosyjska prasa. W samej Rumunii rumuńska prasa centralna przygotowuje opinię publiczną do takiego wariantu rozwoju wydarzeń. Wykorzystując bieżące wydarzenia na Ukrainie, 25 stycznia prawie wszystkie główne media rumuńskie zaczęły wygłaszać wezwania do interwencji wojskowej przeciw Ukrainie w celu „obrony dawnych rumuńskich terytoriów”.
 
W szczególności cieszący się autorytetem rumuński dziennik „Adewaruł” / „Prawda” pyta: „Ukraina znajduje się na krawędzi wojny domowej. Nie jest wykluczony podział kraju na proeuropejski Zachód i prorosyjski Wschód. Czy Rumunia jest gotowa do interwencji w celu ochrony Rumunów z Północnej Bukowiny, okręgu Herc, Północnej i Południowej Besarabii?”
 
Następnie  „Adewaruł” / „Prawda” kontynuuje: „Ukraina, sztuczne, niejednorodne państwo, które pojawiło się na gruzach ZSRS, z prawie 24-letnią historią, w stosunku do którego Rumunia ma największe roszczenia terytorialne, może w najbliższej przyszłości ostatecznie podzielić się na dwie części. Konflikt z proeuropejską opozycją, rozwiązywany siłą przez administrację Janukowycza, cicho przekształca się w prawdziwą wojnę domową.”
 
Rumuńska gazeta podkreśla: „Czy w tej sytuacji, w przypadku demonstracji przemocy, państwo rumuńskie nie powinno interweniować, w tym przy użyciu sił zbrojnych, w celu obrony Rumunów mieszkających na terytorium obecnego państwa ukraińskiego? Rosja zdecydowanie będzie bronić swoich rodaków, tak jak to robi na Kaukazie od prawie 20 lat.
 
Logicznym wnioskiem jest, że państwo rumuńskie nie tylko nie powinno wykluczać, ale nawet powinno starannie przygotować się do sytuacji, gdy stanie się nieuchronna ewentualna interwencja zbrojna w Północnej Bukowinie, okręgu Herc, Północnej i Południowej Besarabii, i, a dlaczegóż by  nie, w Naddniestrzu, kiedy państwo ukraińskie nie będzie już w stanie utrzymać porządku publicznego na terytoriach zamieszkanych przez Rumunów.” Węgry i Rumunia szykują się do wojny – podaje rosyjska prasa. Lokalne media nie potwierdzają tej wersji, jednak informują swoich rodaków o konieczności zbrojnej interwencji w przypadku zagrożenia życia i zdrowia ich obywateli. Węgry planują wprowadzić wojsko na tereny Zakarpacia, natomiast Rumunia ma dużo większe plany obejmujące nie tylko tereny Ukrainy, ale także Mołdawii.

Ukraina, będąca obecnie na pograniczu wojny domowej jest łatwym celem dla obcych państw, chcących coś uzyskać przy okazji zamieszek. Rosyjskie kolumny czołgów zbliżają się do granicy z Ukrainą, Węgry i Rumunia wśród opinii publicznej budują świadomość ewentualnego ataku, w imię obrony własnych obywateli. Co na to Polska? Póki co nasi politycy nie mają żadnych sprecyzowanych planów wobec wschodniego sąsiada, mgliste propozycji nałożenia sankcji są niczym w porównaniu do planów ekspansji tych dwóch państw.
.
W prasie węgierskiej spekuluje się na temat wprowadzenia wojsk na tereny Zakarpacia, w celu “stabilizacji sytuacji i dla obrony swoich obywateli”, byłaby to sytuacja podobna do 1939 roku gdy węgierscy żołnierze wkroczyli na te tereny sprzeciwiając się galicyjskiemu ekstremizmowi. Póki co są to nieoficjalne informacje z gazety “Nowiny Zakarpacia”, jednak mogą się one przerodzić w realny konflikt. W takim przypadku Polska musiałaby objąć stanowisko w tej sprawie.
.
Rumunia jest dużo bardziej zdecydowana. Od soboty (25.01) główna prasa przekazuje opinii publicznej informacje o konieczności wkroczenia zbrojnego na tereny Ukrainy. Argumentują to słabością państwa – “Ukraina, sztuczne, niejednorodne państwo, które pojawiło się na gruzach ZSRS”. Ponadto rumuńska gazeta stawia jasne pytanie:
“Czy w tej sytuacji, w przypadku demonstracji przemocy, państwo rumuńskie nie powinno interweniować, w tym przy użyciu sił zbrojnych, w celu obrony Rumunów mieszkających na terytorium obecnego państwa ukraińskiego? Rosja zdecydowanie będzie bronić swoich rodaków, tak jak to robi na Kaukazie od prawie 20 lat”. Rumuni doskonale wiedzą, że teraz jest idealny moment na atak, w chwili osłabienia Ukrainy, braku zdecydowanego stanowiska zachodu, oraz, co najważniejsze, braku reakcji Rosji. Jednak nie tylko nasz wschodni sąsiad mógłby paść ofiarą agresji, Mołdawia, będąca na drodze do Ukrainy może także zostać wcielona w skład Rumunii. Rosyjska prasa twierdzi, że “obecnie emisariusze Rumunii rozpoczęli już działalność w obwodach czerniowieckim, iwano-frankiwskim oraz odeskim w celu przygotowania podatnego gruntu do ewentualnej interwencji”.
.
Co w sytuacji ataku na Ukrainę powinna zrobić Polska? Być może także wkroczyć na tereny Ukrainy? Komentarze są dwuznaczne, z jednej strony nikt nie chce angażować się w konflikt, z drugiej jednak nie powinniśmy przyglądać się bezczynnie atakom na sąsiadów.

 
Andriej Buracziow, Kiszyniów
 
tłum. Wiesław Tokarczuk
 
źródło: rosvesty.ru

W dniu dzisiejszym o godz. 18:46, w Warszawie, w wieku 80 lat, zmarł Bohdan Poręba, reżyser filmowy i teatralny, niestrudzony patriota kochający Polskę , której poświęcił całe dzieło swego życia.

Pan Bohdan Poręba był współzałożycielem Stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej i członkiem Zarządu naszej organizacji.

Wspomnieniom o osobie Zmarłego, którego śmierć zupełnie nas zaskoczyła, gdyż żył nadzieją na realizację filmu o Jedwabnem, mającego być zwieńczeniem Jego twórczego życia, poświęcimy specjalny reportaż.

 

Wyrażamy głęboki żal oraz przekazujemy słowa kondolencji najbliższej rodzinie Zmarłego.

 

Żegnaj druhu ! Przyjacielu! Kresowy Rycerzu!

 

 

 

Zarząd Stowarzyszenia

 

Wierni Polsce Suwerennej

 

 

 

Paweł Ziemiński

 

Dariusz Kosiur

 

Andrzej Skorski

 

Tadeusz Dylak 

 

 

 

Przypomnijmy

 

 

 

Bohdan Poręba: Najbardziej kontrowersyjna postać polskiego kina

 

 

 

“Kontrowersyjność” dorobku artystycznego i samej osoby Bohdana Poręby, to określenie z arsenału tzw. poprawności politycznej.

 

Z percepcją twórczości reżysera nie ma problemów żaden szczery,  polski patriota. Z tych m.in.powodów wielkim zaszczytem jest dla stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej, że pan Bohdan przyjął propozycję współtworzenia naszego Stowarzyszenia i podjął się funkcji wiceprzewodniczącego Zarządu WPS.

 

W czasach takich jak obecne, kiedy toczy się walka na śmierć i życie między światem wartości i antywartości nie tylko artystycznych, ale przede wszystkim ludzkich i narodowych –  dorobek i postawa takich osób jak Bohdan Poręba jest szczególnie godna podkreślenia i rozpowszechniania.

 

PZ

 

Fanatyk czy patriota?

 

Fanatyk czy patriota?

 

Kazimierz Kutz powiedział kiedyś, że gdyby rozpisać konkurs na najbardziej nielubianą postać w środowisku filmowym, to reżyser„Hubala” wygrałby w cuglach. Od wielu lat Bohdan Porębaprzebywa poza krwiobiegiem polskiej kultury. Dla jednych patriota i artysta wyklęty, dla innych fanatyk, antysemita, piewca narodowego komunizmu, a przede wszystkim symbol tego, co najgorsze w polskiej polityce powojennej. 

 

O tym jak silne emocje budziła w środowisku osoba Poręby niech świadczy fakt, że Stanisław Barejawielokrotnie kpił z niego w swoich filmach. Koledzy nigdy nie wybaczyli mu koneksji z PRL-owską władzą i przynależności do niesławnego Zjednoczenia Narodowego „Grunwald”, szkalującego opozycję demokratyczną i tropiącego „syjonistyczne spiski”.

 

Do historii przeszło również jego spotkanie z Andrzejem Czeczotem. Kiedy reżyser odmówił podania mu ręki, karykaturzysta odpowiedział: „I słusznie, panie Poręba, bo pan jest ch***m, a ch*j rąk nie posiada”…

 

Najmłodszy reżyser Europy

 

Najmłodszy reżyser Europy

 

Bohdan – a właściwie Jerzy Bogusław – Poręba urodził się 5 kwietnia 1934 roku w Wilnie w rodzinie o silnie narodowych tradycjach. Był synemsanacyjnego oficera, czym później tłumaczył swoje przystąpienie do komunistycznej ZMP (Związek Młodzieży Polskiej).

 

– W Polsce Ludowej z takim pochodzeniem byłem elementem podejrzanym. Dzięki ZMP dali mi spokój – tłumaczył w wywiadzie dlaGazety Wyborczej.

 

W 1955 roku ukończył Wydział Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Jak sam mówi, po studiach był najmłodszym reżyserem w Europie. Miał zaledwie 21 lat.

 

Sześć lat na bezrobociu

 

Sześć lat na bezrobociu

 

Rok później udało mu się nakręcićdokument zatytułowany „Apel poległych”, który pierwotnie miał zrobić Andrzej Wajda. W 1959 tpku zadebiutował pełnometrażowymi„Lunatykami”.

 

Wszystko zmieniło się w 1963 roku, kiedy Poręba wyreżyserował „Daleką drogę” – historię I Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka. Mimo dość jednoznacznej, pro-PRL-owiej wymowy, film kosztował reżysera złamanie kariery.

 

Dlaczego? Poręba twierdzi, że został poszkodowany wskutek rozgrywek partyjnych, choć nie wyklucza, że w sprawie maczał palce ówczesny szef polskiej kinematografiiAleksander Ford. Pewne jest, że doPoręby przylgnęła łatka nacjonalisty.

 

Reżyser dostał propozycję kręcenia kryminałów, którą odrzucił. Przez sześć kolejnych lat był bezrobotny.

 

”Poświęciłem życie odkłamywaniu historii Polski”

 

''Poświęciłem życie odkłamywaniu historii Polski''

 

„Daleka droga” zapoczątkowała militarno-patriotyczną twórczośćPoręby. W wywiadzie dla miesięcznikaFilm z 1985 r. podkreślał, że interesuje go „walka dobra ze złem, a nie zgoda na zło”, a narodowe zaangażowanie kinematografii uważa za wartość najwyższą.

 

– Poświęciłem życie odkłamywaniuhistorii Polski. Ktoś napisał nawet, że ja walczę swoimi filmami o amnestię dla naszej historii – tak reżyser podsumował swoją twórczość w wywiadzie z 2008 roku.

 

Sama patriotyczna postawa Porębybyła od zawsze kwestionowana.Jak zauważa Rafał Smoczyński, chociaż filmowiec uważał się za Polaka-katolika i spadkobiercę Narodowej Demokracji, to legitymizował ustrój represjonujący Kościół oraz działaczy przedwojennej endecji, czynnie zwalczając realny przejaw patriotyzmu wyrażający się w działalności KOR-u.

 

Marzec 1968 i antysemicka nagonka

 

Marzec 1968 i antysemicka nagonka

 

Przełomem, który ukształtował tożsamość polityczną Porębybyły wydarzenia z marca 1968 roku.Antysemicka kampania i działalność frakcji „partyzantów”gen. Mieczysława Moczara (choć filmowiec zaprzecza, że łączyła ich jakakolwiek znajomość) wywarła duże wrażenie na filmowcu, który rok później wstąpił do PZPR.

 

Po marcu nastał najlepszy okres dla jego twórczości. Poręba stworzył „front narodowy w kinematografii”, nakręcił m.in. serialdla młodzieży „Gniewko, syn rybaka”, dramat społeczno–psychologiczny„Prawdziwe oczy” oraz swój najlepszy film „Hubal” o pierwszym partyzancie II wojny światowej.

 

– Boże, ile wspaniałych recenzji, ile gratulacji wtedy odebrałem, trzymam je wszystkie do dziś. Ile łez w oczach kombatantów widziałem. Chciałbym jeszcze raz przeżyć coś takiego – wspominał kilka lat temu filmowiec.

 

”Bareja ciągle sobie ze mnie jaja robił”

 

''Bareja ciągle sobie ze mnie jaja robił''

 

„Hubal” okazał się wielkim sukcesem, aPorębie zaproponowano objęcie stanowiska kierowniczego w nowo utworzonym Zespole Filmowym „Profil”.

 

Z tamtego okresu słynne są jego wystąpienia na kolaudacjach, podczas których niezbyt pochlebnie, delikatnie mówiąc, wyrażał się m.in. o „Przesłuchaniu” Bugajskiegoczy „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”Barei, który przez następny rok musiałprzerabiać film i użerać się z cenzurą. Zresztą reżyser kultowychkomedii nie był mu dłużny. W swoich późniejszych filmach wielokrotnie dyskretnie naigrawał się z Poręby.

 

– Bareja ciągle sobie ze mnie jaja robił. Taka środowiskowa poprawność polityczna. A niech się śmieją – myślałem. Niechby nawet reżyser w “Misiu” nazywał się Porębal, a nie Zagajny, mnie to nie przeszkadza – mówił w wywiadzie dla Wyborczej.

 

„Misiu” reżyser, który kręci„Ostatnią paróweczkę hrabiego Barry’ego Kenta” pierwotnie miał nazywać się Porębal (sprzeciw cenzury). Z kolei w „Zmiennikach”pojawia się postać reżysera Barewicza, tropiciela żydowskich spisków i twórcy filmu“Spadkobiercy Grunwaldu”.Również w jednej ze scen w„Alternatywy 4” pojawia się dość jednoznaczna aluzja do jego osoby i środowiska w jakim się obracał.

 

Tropiciele syjonistycznych spisków

 

Tropiciele syjonistycznych spisków

 

W latach 80. Poręba stał się jedną z najbardziej znienawidzonych osób w środowisku. Często wypominano mu żywe koneksje z partią, a jego współpracowników nazywano„ułanami Rakowieckiej” (na tejulicy mieściła się siedziba MSW – przyp. red.). W 1980 roku reżyser podpisał wraz z 43 innymi dziennikarzami i artystami apel do władz PRL o zaostrzenie polityki kulturalnej.

 

Jednak najbardziej niechlubnym epizodem w karierze Poręby okazało się przystąpienie donacjonalistycznego i antysemickiego Zjednoczenia Patriotycznego „Grunwald”, często nazywanego najczarniejszą sotnią PZPR.

 

Zrzeszało ono działaczy narodowych, którzy akceptowali peerelowską rzeczywistość lat osiemdziesiątych. Członkowie obsesyjnie tropili „elementy syjonistyczne” (m.in. w opozycji demokratycznej) orazstraszyli niemieckim rewizjonizmem.

 

Pierwsze publicznej wystąpienie „Grunwaldu” miało miejsce 8 marca 1981 roku i było reakcją na rocznicową sesję zorganizowaną przez „Solidarność” na Uniwersytecie Warszawskim.

 

”O syjonizmie, który nie ucichł po 1968 roku i znów nas atakuje”

 

''O syjonizmie, który nie ucichł po 1968 roku i znów nas atakuje''

 

Poręba został przewodniczącym Rady Krajowej „Grunwaldu”, jeździł po kraju, występował nawet z czterema odczytami dziennie. O czym mówił?

 

– O zagrożeniach, jakie niesie “Solidarność”, kiedy ulega wpływom KOR-u. O Kuroniach i Michnikach wszelkiej maści, którzy chcą zdobyć władzę. O tym, że razem z Bermanami, Mincami, Zambrowskimi chcą przywrócić w Polsce stalinizm. O syjonizmie, który nie ucichł po 1968 roku i znów nas atakuje. I o klasie robotniczej, która powinna być czujna i na to nie pozwolić – wspominał reżyser „Hubala”.

 

„Grunwald” działał w porozumieniu z „betonem” PZPR i był wspierany m.in. przez Stanisława Kociołka.

 

Od 1983 roku zaczęło działaćwydawnictwo “Unia Nowoczesnego Humanizmu”, które wydawało m.in. publikacje Jędrzeja Giertycha. Zjednoczenie zostało rozwiązane w połowie lat 90.

 

Bezrobotny od 20 lat

 

Bezrobotny od 20 lat

 

W latach 80. Poręba nakręcił jeszcze kilka filmów – m.in. serial „Polonia Restituta” oraz dramat „Penelopy”,jednak było mu coraz trudniej.Ostracyzm środowiskowy dawał mocno o sobie znać. Reżyser zaczął być traktowany jak banita.

 

Ostatnią jego fabułą była „Siwa legenda” z 1991 roku. Przez kolejne lata Bohdan Poręba bezskutecznie próbował zainteresować swoimi scenariuszami potencjalnych inwestorów i filmowców.

 

– Poświęciłem życie odkłamywaniu historii Polski, ktoś napisał nawet, że ja walczę swoimi filmami o amnestię dla naszej historii. Dlaczego więc, do cholery, mam dziś tak strasznie pod górę? Najgorsze, że zlikwidowali mi Profil – żalił się Poręba w 2008 roku – Ja rozumiem zasady kapitalizmu, rozumiem, że teraz samemu trzeba zarobić, znaleźć sponsorów, a nie czekać na dotację. Tylko że nikt mi nie dał szansy. Profil zlikwidowano nagle i bezprawnie. Napisałem w tej sprawie dziesiątki skarg i listów. Pisałem do premierów, do Sejmu, do Senatu – dodał reżyser, który od ponad 20 lat jest bezrobotny, jeśli nie liczyć wyreżyserowanego przez niego przedstawienia„Zmartwychwstanie”, na które pieniądze dał… Andrzej Lepper.

 

Samoobrona, listy do premiera i cebula

 

Samoobrona, listy do premiera i cebula

 

Próbował zajmować się polityką – w 1993 roku kandydował do Sejmu z list Samoobrony, a w 2001 r. z ramienia PSL-u. W wyborach samorządowych w 2010 bez powodzenia kandydował do rady miasta Warszawy z listy Polski Patriotycznej. Nie poszło mu też w biznesie – został oszukany przez wspólnika, z którym miał eksportować cebulę do Rosji.

 

Od czasu do czasu jest zapraszany na odczyty, prowadzi bloga, publikuje. Sam mówi, że ma masę scenariuszy, które tylko czekają na sfilmowanie. Do tego jednak prawdopodobnie nigdy nie dojdzie.

 

– Nazwisko Poręba ma czarną legendę. I brakuje odważnego, który podałby mi rękę. Ale ja nigdy nie składam broni – mówił reżyser „Hubala”.

 

W tym roku Bohdan Poręba skończył 78 lat. Bezskutecznie próbuje przypomnieć o sobie kolejnym politykom. Kilka lat temu wysłał nawet długi list do premiera Jarosława Kaczyńskiego. Nigdy nie otrzymał odpowiedzi. (gk/mf/mn)

 

za: http://film.wp.pl/idGallery,10859,idPhoto,331641,galeria.html?ticaid=1f84b

 

 

 

za: http://wiernipolsce.wordpress.com/2012/11/13/bohdan-poreba-najbardziej-kontrowersyjna-postac-polskiego-kina/

 

 

 

Bohdan Poręba

 

Bohdan Poręba - galeria
Kondolecje przesyla RadioPomost

 

Prokurator Generalny Prokuratura Generalna ul. Barska 28/30 02-316 Warszawa pr.bpk@pg.gov.pl Laudetur Iesus Christus.

 

 

 

 

Zawiadomienie o przestępstwie.

 

 

 

Niniejszym zawiadamiam o przestępstwie próby dokonania zamachu – celowego doprowadzenia do katastrofy lotniczej – na samolot pasażerski PL LOT o numerze lotu LO016 /Boeing B-767-300 – lądującego w Warszawie w dniu 1.XI.2011 roku.

 

Specyfikacje lotu, jak i opis techniczny zdarzenia podane są wg. dokumentu: SCAAI-1400/2011-EPWA-SP-LPC (rev.1) 30/11/2011 1 /Preliminary Report (rev.1) opublikowanego na stronie internetowej Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju – na dzień 30-XII-2013, wg. linku http://www.transport.gov.pl/files/0/30680/20111400RWenglish.pdf . – załącznik nr. 1.

 

 

 

Zawiadomienie jest ugruntowane na informacjach zaczerpniętych z załącznika nr 1 i na wyspecyfikowanych tam dowodach, a dotyczy to głównie fotografii nr 7, 8, 13, 14.

 

Ok1OK2OK3OK4

 

Wyżej wyexponowane fotografie – w przekonaniu komisji badającej wypadek – mają być podstawą do zbudowania zespołu dowodów umożliwiających przyjęcie pierwotnej hipotezy mówiącej to, że problem z otwarciem podwozi podczas lądowania B-767 na Okęciu polegał na usterce instalacji hydraulicznej, to znaczy :

 

przewód hydrauliczny pękł, a skutkiem tego wyciekał z niego płyn hydrauliczny i to z tego powodu system działał wadliwie.

 

Te zdjęcia zał.1. (7,8,13,14)  pokazujące „uszkodzony i nieszczelny przewód” są fałszywe – jako rzekomy dowód na przypadkowe zaistnienie usterki. To w tym sensie, że przewód hydrauliczny w takim samolocie, w żaden sposób nie mógł mieć podobnego charakteru uszkodzenia na jego powierzchniach zewnętrznych: tzn. deformacji (przecięcia i rozciągnięcia włókien) oplotu.

 

Zdjęcie ze zdeformowanym (wyskubanym obcęgami – nie inaczej) oplotem jest ewidentnym oszustwem! To nie tylko ze strony techników komisji, którzy taki „dowód”  bezkrytycznie dostarczyli (podrzucili) do materiału dowodowego, ale i ze strony śledczych prokuratorów badających sprawę oraz innych organów badawczo – śledczych, które to ciała bezkrytycznie ten dowód przyjęły jako autentyczny.

 

Niewątpliwie, również i prokuratorzy nie zareagowali właściwie – na płaszczyźnie stosownych przepisów prawnych. Bo także prokurator – osoba bez wykształcenia technicznego – powinien umieć skonkludować to, że wygląd zewnętrzny tego przewodu hydraulicznego nie licuje z intuicyjnie przyjętym stanem zewnętrznym instalacji hydraulicznej w wielkim samolocie pasażerskim. A ten zły stan zewnętrzny przewodu, będący skutkiem czynników zewnętrznych, których w samolocie nie ma – łatwo rzuca się w oczy. I tu sprawa ta jest bardzo poważna – formalno-prawnie –  i będzie o tym na końcu niniejszego zawiadomienia.

 

 

 

Opis przewodu hydraulicznego – zdjęcia 6,7, 13,14 wg zał.  1:

 

  1. Taki defekt – pęknięcie przewodu hydraulicznego – nie może doprowadzić do uwidocznionych lub podobnych deformacji włókien oplotu zewnętrznego jak to widać na zdjęciu! Fragment foto 13:

 

To z tego powodu, że płyn wyciekający z przewodu hydraulicznego nie może dokonać takich lub podobnych deformacji na włóknistej konstrukcji oplotu. Na zdjęciach nr 13. i 14. widać wyraźnie zdeformowanie całego fragmentu oplotu, pod którego powierzchnią – mamy zasugerowane – miało nastąpić pękniecie fragmentu przewodu.

 

Deformacje włókien – jak na zdjęciu – nie mogły wystąpić, dlatego że nie występują jakiekolwiek zależności miedzy własnościami fizycznymi włókien a warunkami zewnętrznymi, które takie deformacje mogą wywołać. Włókna, z którego jest zrobiony oplot zewnętrzny, są wykonane z materiału o bardzo wysokiej wytrzymałości (kevlar), a na włókna te nie działały jakiekolwiek siły, które takie deformacje mogłyby spowodować.

 

 

 

Oplot ten utkany jest z cienkich włókien (średnica przekroju pojedynczego włókna jest liczona w mikronach). Przy domniemanym wycieku zachodzi duża dysproporcja pomiędzy siłami strumienia cieczy (ciśnienia dynamicznego) napierających na powierzchnię włókna budującego oplot zewnętrzny, a wytrzymałością mechaniczną tego włókna na te obciążenia (warunki wprowadzania sił działających na włókno). Siły od ciśnienia dynamicznego wypływu cieczy hydraulicznej oddziałujące na powierzchnie włókien są tak małe (w proporcji do własności wytrzymałościowych włókna), że mogą być zaniedbane przy ew. obliczeniach obciążeń oplotu (co najwyżej – teoretycznie, przy sztucznie wymyślonych parametrach – strumień wycieku mógłby jedynie lokalnie przeciąć włókna, ale nigdy je rozciągnąć trwale, jak to widać na zdjęciach).

 

 

 

Mówiąc już całkowicie obrazowo: wyciek płynu hydraulicznego z przewodu porównywalny jest – w  skutkach – do cedzenia wody z kranu w zlewie kuchennym za pomocą sita kuchennego. Jak wiemy, strumień wody z kranu nie odkształca trwale włókien sitka.

 

 

 

  1. Te widoczne na zdjęciach uszkodzenia oplotu przewodu hydraulicznego:

 

 

 

2.1  Nie mogą mieć nigdy miejsca w jakimkolwiek samolocie zdolnym do lotu.

 

2.2  Nie mogą nigdy obiektywnie wystąpić (wykluczenie okoliczności) ani w trakcie lotu, ani w trakcie serwisu naziemnego.

 

2.3  Nie mają jakiegokolwiek odniesienia do praktycznych przykładów w rzeczywistości. .Jak powiedziano powyżej(P.1.), przewód ten nie mógł być tak uszkodzony (oplot) – nawet przy normalnym jego pęknięciu – a jego oplot powinien pozostać nienaruszony, to nawet w takim stopniu, że wzrokowe badanie nieszczelności nie mogło być możliwe, bo pękniecie jest bardzo małe i faktycznie niezauważalne.

 

Zdjęcie poniżej w jakimś stopniu –  przykładowo – ukazuje zjawisko pęknięcia i wycieku płynu hydraulicznego (jest to przewód bez oplotu zewnętrznego).

 

OK5

Na podstawie tego zdjęcia łatwo jest wyobrazić sobie to, że nawet gdyby oplot uległ uszkodzeniu (przecięciu) mechanicznemu z powodu ciśnienia dynamicznego strumienia, to uszkodzenie oplotu byłoby mikroskopijne i niezauważalne dla kontroli wzrokowej.

 

 

 

Na podstawie tego zdjęcia łatwo jest wyobrazić sobie to, że nawet gdyby oplot uległ uszkodzeniu (przecięciu) mechanicznemu z powodu ciśnienia dynamicznego strumienia, to uszkodzenie oplotu byłoby mikroskopijne i niezauważalne dla kontroli wzrokowej. 

 

 

 

  1. Zdjęcie nr 13 sugeruje to, że przewód hydrauliczny tam ukazany nie był exploatowany na miejscu pokazanym na zdjęciach nr 7, 8 (tzn. że przewód ten nie jest częścią pochodząca z przedmiotowego samolotu). Spostrzeżenie to wynika ze stanu wygięcia przewodu hydraulicznego exponowanego na zdjęciu nr 13. Na zdjęciu nr 13, przewód wygina się w zupełnie przeciwną stronę niż to ma wynikać w wygięcia (exploatacyjnego) na zdjęciach nr 7, 8. Ugięcie przewodu na zdjęciu nr 13 wynika z „pamięci” materiałów kompozytowych czy plastycznych. Przewód hydrauliczny wieloskładnikowy i z oplotem zewnętrznym zachowuje kształt jego wygięcia instalacyjnego nawet po zdemontowaniu go z urządzenia, na którym pracował przez jakiś czas. Jest to skutkiem dwóch zjawisk:

 

–  w/w „pamięci” materiałów, z których zbudowany jest przewód.

 

–  drobin zanieczyszczeń z powierza, które wnikają w oplot (w szczeliny miedzy włóknami) I w ten sposób nabudowują warstwę dodatkową, która uniemożliwia całkowite wyprostowanie przewodu (obrazowo: brud tworzy sztywną skorupę na przewodzie).

 

+++

 

We współpracy (konsultacji) z doświadczonymi firmami serwisowymi  samolotów  tego modelu i rocznika dokonaliśmy oceny warunków eksploatacyjnych przewodów hydraulicznych na przedmiotowym modelu samolotu – także w perspektywie historycznej.

 

A wiadomo, że każdy typ samolotu ma rejestr uszkodzeń czy wypadków, liczony od pierwszego dnia eksploatacji w skali całego obszaru użytkowania modelu samolotu. Otóż, specjaliści od serwisu – kraje poza Polską – tych zespołów hydraulicznych, na tych modelach samolotu, zgodnie twierdzą, że: samolot tego modelu nigdy nie miał problemów z przewodami hydraulicznymi. To w szczególności w tym fragmencie struktury konstrukcji płatowca. Ci doświadczeni serwisanci twierdzą, że przed laty – na samym początku exploatacji – model ten miał pewne problemy z przewodami hydraulicznymi, ale jedynie z tymi, które były zamontowane w okolicy silników. Tam intensywne drgania od napędów dawały ryzyko pęknięć, ale i tak nieszczelności nie nastąpiły. Bo problem ten został szybko zauważony i przewody te podwieszono na specjalnych amortyzatorach drgań. Po tych poprawkach historia serwisów B-767 nie wykazuje jakichkolwiek problemów z przewodami hydraulicznymi.

 

Należy tu jeszcze dodać to, że w samolocie każdy element ma swój „resurs” tzn. ustaloną ilość godzin, której nie wolno przekroczyć w exploatacji – dzięki czemu unika się ryzyka czynnika ludzkiego w postaci np. subiektywnej oceny przydatności eksploatacyjnej danego elementu. Tak narzucony limit godzin pracy (resurs) umożliwia kontrolowaną – profilaktyczną – wymianę części zużywających się. Przewody hydrauliczne zaś, ze względu na standardowy i masowy charakter ich produkcji oraz na przewidywalność warunków ich pracy, bardzo rzadko ulegają awariom.

 

+++

 

Generalnie jest łatwo zauważalne to, że awaryjne lądowanie samolotu LO016 miało inne przyczyny, aniżeli te prymitywnie wymyślone historie z uszkodzonym przewodem hydraulicznym czy „odbitym” bezpiecznikiem w tablicy zasilania elektrycznego. Komisja badająca sprawę jest nie tylko zakłopotana ewidentnym brakiem technicznych przyczyn „awarii”, ale i stoi wyraźnie po stronie oszustwa, bo te przyczyny fabrykuje, względnie przymyka oczy na fałszowanie dowodów w sprawie.

 

Zamach na samolot – lotu LO016 – był widocznie tak przygotowany, że nie liczono się z problemem udowadniania czegokolwiek, bo samolot nie „miał wylądować” bezpiecznie na lotnisku w Warszawie. Musiano zakładać, że w przypadku katastrofy w obszarze morskim lub rozbiciem się przy lądowaniu dowody rzeczowe albo ulegną całkowitemu unicestwieniu, albo też będą tak zniszczone, że łatwo będzie uznać je z przyczynę katastrofy. Posłużenie się „przeciekiem hydraulicznym” jest chytrym wybiegiem w tym oszustwie, bo przewody hydrauliczne są łatwopalne, a w katastrofie połączonej z pożarem dowód w sprawie ulega spaleniu.

 

Jak jednak wiemy, samolot lotu LO016 wylądował bez ubytków w „materiale dowodowym”, ale i tak ustalenie prawdy nie jest możliwe na tym etapie. To głównie z tego powodu, że  najważniejszy świadek w sprawie, dowódca statku kpt. T. Wrona, opisując przebieg wydarzeń nie mówi prawdy. Wrona nie mówi prawdy świadomie – kłamie – lub też ma luki pamięciowe skutkiem poddania mu przed lotem lub w jego trakcie środków psychotropowych. A jeżeli tak, to – w domniemaniu – dotyczy to całego personelu technicznego w kabinie samolotu. Nie jest więc – przypuszczalnie  – wiadome to, co działo się kabinie pilotów w trakcie lotu.

 

Okoliczności tej nieudanej próby zamachu są maskowane przez władze, co oczywiste, bo w przeciwnym razie dowódca statku powietrznego Wrona i co najmniej drugi pilot już dawno powinni byli być poddani pod sąd karny. To z powodu podjęcia decyzji o kontynuowaniu lotu przy zdiagnozowanej usterce systemu hydraulicznego – o ile byli oni zdolni do rozpoznawania stopnia zagrożenia, bo np. osobnik pod wpływem środków antydepresyjnych nie jest do tego zdolny – ale co tu oceniałby sąd karny. To bezdyskusyjne, również i w okolicznościach, gdzie decyzja taka była podjęta rzeczywiście czy też stworzono całkowicie fałszywą informacje o takiej decyzji, a faktycznie pilot nic o usterce nie wiedział.

 

+++

 

Zatem przy widocznej próbie oparcia wniosków śledztwa na „przewodzie hydraulicznym”  – co jest formą ukrywania prawdy o zamachu – zasadnym jest zdyskwalifikowanie tego głównego i jedynego dowodu w sprawie, jakim jest przewód hydrauliczny zdjęcia: 7, 8,13,14 wg. załącznika nr.1,  co niniejszym czynimy.

 

Przy czym to, czy wyskubanie oplotu był aktem sabotażu w USA i dało faktyczny wyciek płynu z systemu, czy też było celową wizualizacją usterki dokonaną na Okęciu, celem jedynie stworzenia fałszywych dowodów na wyciek, który faktycznie nie mógł mieć miejsca –  nie jest przedmiotem tego zawiadomienia. Bo nie ma jakichkolwiek przesłanek do skłonienia się w kierunku jakiejkolwiek hipotezy: czy przewód hydrauliczny został spreparowany w USA i tam zamontowany w systemie, czy dokonano tego już na Okęciu.

 

Dodatkowo nie jest ujawnione to, czy sprawdzono zwartość bagaży na okoliczność ładunków pirotechnicznych lub podobne, ani to, czy bilans osób, które weszły na pokład samolotu w USA zgadza się z bilansem osób, które z tego samolotu wyszły w Polsce – bo nie musi być oczywiste to, że liczby te musza się zgadzać! A przy tym nie jest wiadomo, jaka to firma (prywatna) dokonywała odprawy celno – paszportowej w USA, bo to przedsiębiorstwo celno – paszportowe w USA mogło być w spisku z zamachowcami. Komisja badająca wypadek demonstracyjnie „nie patrzy w tamtą stronę”, a co również powinno być przedmiotem zainteresowania  prokuratury.

 

+++

 

 

 

Kończąc podajemy raz jeszcze (p.2): uszkodzenia oplotu nie mogły nastąpić w trakcie exploatacji, a są skutkiem albo sabotażu w USA, albo fałszerstwem dowodowym w Warszawie. „Pamięć” wygięcia przewodu (p.3) wskazuje to, że przewód ten nie był exploatowany na tym miejscu, które pokazują fotografie nr 7,8, a został podmieniony albo przy starcie z USA – celem dokonania sabotażu, albo po awaryjnym wylądowaniu na Okęciu, celem fabrykowania dowodów na usterkę.

 

Tak jak na wstępnie, niniejszym , powtarzamy zawiadomienie o przestępstwie próby zamachu na samolot PL LOT o numerze lotu LO016 /Boeing B-767-300.

 

W świetle powyższego zachodzi dodatkowo uzasadniane podejrzenie, że próby zamachu względnie usiłowania ukrycia tego faktu winne są następujące osoby:

 

  1. Personel USA, który miał dostęp do samolotu w trakcie jego stacjonowania tam, który mógł dokonać aktu sabotażu w postaci:

 

– uszkodzenia przewodu, lub wprowadzenia do systemu komputerowego samolotu informacji o takim przecieku, gdzie przeciek faktycznie nie miał miejsca – co też jest możliwe.

 

– wyłączenia systemu bezpieczników elektrycznych.

 

– odurzeniu personelu kabinowego (technicznego) za pomocą środków biochemicznych tak, że w trakcie krytycznego lotu personel samolotu miał obniżoną zdolność do rozpoznawania czynu.

 

2.   Personel techniczny dowódca samolotu: pierwszy pilot T. Wrona i drugi pilot, którzy

 

podjęli decyzje o kontynuowaniu lotu przy stwierdzonej poważnej usterce, względnie ukrywając inne powody, dla których nie wypuszczono podwozia, zeznając nieprawdę twierdząc, że system hydrauliczny nie działał lub że nie zauważono wybitego bezpiecznika elektrycznego.

 

3.  Personel dyżurny Warszawa Okęcie, który w widoczny sposób jest zamieszany w manipulowanie informacjami, które wymieniał (sterował zachowaniem kapitana Wrony) z dowództwem lotu LO016 /Boeing B-767-300 – na okres lotu i lądowania przedmiotowego samolotu, krytycznego dnia.

 

4. Personel służb ochrony samolotu – po jego awaryjnym lądowaniu na Okęciu – który podmienił przewód lub umożliwił to osobom trzecim.

 

5.  Personel wchodzący w skład Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych ( przewodniczący dr inż. M. Lasek), który nie zareagował prawnie na niezwykle w swym charakterze uszkodzenia oplotu przewodu, a którego charakter jest całkowicie niezgodny z warunkami eksplantacji samolotu, co musi rzucać się w oczy każdemu technikowi.

 

6. Personel prokuratury, który zapoznał się z dowodami, a na ewidentnie podejrzany stan przewodu nie zareagował prawnie.

 

 

 

Krzysztof Cierpisz

 

09-I-2014

ZA ; http://gazetawarszawska.com/2014/01/17/zawiadomienie-o-przestepstwie-lotu-lo016-boeing-b-767-300/

Nakładem wydawnictwa m ukazała się praca Doroty Kani „Cień tajnych służb”. Autorka dziś prześladowana za ujawnienie prawdy o postkomunistach w mediach III RP, w swojej książce „Cień tajnych służb” przybliżyła czytelnikom najgłośniejsze „samobójstwa” i zabójstwa w III RP, z którymi związani byli funkcjonariusze służb specjalnych PRL (jako ofiary, osoby związane z ofiarami, lub jako osoby osaczające i terroryzujące ofiary).

Praca Kani opisuje kulisy śmierci: byłego pracownika kontrwywiadu PRL Andrzeja Stuglika, małżeństwa Alicji i Piotra Jaroszewiczów, komendanta policji Marka Papały, ministra sportu z AWS Jacka Dębskiego, Jeremiasza Barańskiego, szefa Ośrodka Studiów Wschodnich Marka Karpa, Krzysztofa Olewnika, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska Grzegorza Michniewicza, dopuszczonego do największych tajemnic NATO szyfranta Stefana Zielonki, Andrzeja Leppera, funkcjonariusza WSI Leszka Tobiasza. generała Sławomira Petelickiego, oraz tajemniczych śmierciach świadków katastrofy smoleńskiej.

 

 

Autorka przedstawia życiorysy ofiar i powiązanych z nimi osób, ich związki z aparatem PRL, powiązania w III RP, związki polityków z przestępcami, machinacje finansowe postkomunistów. Przy okazji wspominając o niezwykle interesujących sprawach: nazistowskich archiwach które znalazły się w PRL i zawierały informacje o nazistowskich kolaborantach, którzy zrobili kariery w Europie zachodniej, likwidacji przez sowietów generała Sylwestra Kaliskiego który pracował w PRL nad stworzeniem bomby wodorowej.

 

 

 

W tajemniczych zabójstwach opisywanych na łamach książki pojawia się wiele wspólnych elementów, współpraca ofiar lub świadków ze służbami PRL i ZSRR, niebezpieczne interesy, śledztwa prowadzone w sposób wywołujący oskarżenia o zacieranie śladów, martwi świadkowie, partie polityczne jako instrument pasożytowania na Polakach. Książka Kani w przerażający sposób obnaża prawdę o III RP kraju przeżartym patologiami i mafijnymi układami, kraju w którym za fasadą państwa, kryją się brudy na miarę republik bananowych i karteli narkotykowych. Z książki Kani jednoznacznie wynika, że elity III RP to jedno wielkie bagno, rodziny i kumple gangsterów albo komunistycznych zbrodniarzy. Że polskie życie polityczne to wzajemne powiązania przestępców, biznesu i polityki.

 

 

 

Jan Bodakowski

 

http://www.mwydawnictwo.pl/content/images/thumbs/0000589_cien-tajnych-sluzb_300.jpeg