Monthly Archives: Kwiecień 2015

Wymodlony, wymarzony i kochany mój synku. Piszę do Ciebie po raz pierwszy i ostatni. W tych dniach bowiem mam być zamordowany. Chciałem być Tobie ojcem i przyjacielem.

Bawić się z Tobą i służyć radą i doświadczeniem w kształtowaniu twego umysłu i charakteru. Niestety okrutny los zabiera mnie przedwcześnie a Ciebie zostawia sierotą. Dlatego piszę i płaczę… – pisał do rodziny Łukasz Ciepliński „Pług”.”

 

 

Łukasz Ciepliński do Żony i Syna zza krat.

Słowa, które kruszą mury.

„W tych dniach mam być zamordowany przez komunistów”

Wymodlony, wymarzony i kochany mój synku. Piszę do Ciebie po raz pierwszy i ostatni. W tych dniach bowiem mam być zamordowany. Chciałem być Tobie ojcem i przyjacielem. Bawić się z Tobą i służyć radą i doświadczeniem w kształtowaniu twego umysłu i charakteru. Niestety okrutny los zabiera mnie przedwcześnie a Ciebie zostawia sierotą. Dlatego piszę i płaczę… – pisał do rodziny Łukasz Ciepliński „Pług”.

Na przełomie listopada i grudnia 1947 r. UB aresztowało prawie wszystkich członków kierownictwa WiN, w tym Łukasza Cieplińskiego. W niektórych okresach śledztwa Ciepliński był torturowany tak okrutnie, że na przesłuchanie wnoszono go na kocu. W następstwie bicia ogłuchł na jedno ucho.14 X 1950 r. sąd skazał Cieplińskiego „na pięciokrotną karę śmierci, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze oraz przepadek całego mienia”.

Sąd wyższej instancji 16 XII 1950 r. utrzymał wyrok w mocy, zaśprezydent Bierut decyzją z 20 II 1951 r. nie skorzystał z prawa łaski. Wyrok na Cieplińskim i jego towarzyszach z IV ZG WiN wykonano 1 III 1951 r. strzałem w tył głowy (katyńskim). Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane.

Po Łukaszu Cieplińskim pozostała niewielka ilość pamiątek. Do najbardziej wzruszających należą grypsy – listy do rodziny pisane w tajemnicy przed władzami więziennymi. Przez okres rządów komunistycznych w Polsce był bohaterem zapomnianym, „żołnierzem wyklętym”, o którym mówić zakazano. 3 maja 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie ppłk. Łukasza Cieplińskiego najwyższym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego.

Grypsy:

Wisiu, siedzę w celi śmierci. Śmierci nie boję się zupełnie. Żal mi tylko Was, sieroty moje najdroższe (…). Wiem, że myślą, sercem i modlitwą jesteś stale przy mnie. ODCZUWAM TO. Widzę wówczas Twoją zbolałą buzię na procesie. Ty znasz mnie najlepiej, dlatego musiałaś boleć słysząc te kłamliwe, prowokacyjne i krzywdzące mnie zarzuty. Bądź Wisiu dzielna. Przejdź nad cierpieniem z godnością i spokojem i wiarą w sprawiedliwość Bożą. Tylko nam ona została. Cel Twój i zadanie to Andrzejek i wierzę, że go wychowasz na człowieka, na Polaka i na katolika, że przekażesz mu swoje wartości duchowe i silnie zwiążesz ze mną i ideą, dla której żyłem.

Widzisz Synku – z Mamusią modliliśmy się zawsze, byś wyrósł ku chwale idei Chrystusowej, na pożytek Ojczyźnie i nam na pociechę. Chciałem służyć Tobie swoim doświadczeniem. Niestety to może moje ostatnie do Ciebie słowa. W tych dniach mam zostać zamordowany przez komunistów za realizowanie ideałów, które Tobie w testamencie przekazuję. O moim życiu powie Tobie Mamusia, która zna mnie najlepiej. W tej ciężkiej dla mnie godzinie życia świadomość, że ofiara moja nie pójdzie na marne, że niespełnione sny i marzenia nie zamknie nieznana mogiła, ale że będziesz je realizował Ty, jest dla mnie wielkim szczęściem. Będę umierał w wierze, że nie zawiedziesz nadziei w Tobie pokładanych. Do serca Cię tulę i błogosławię. Bóg z Tobą.

20 I 51. Andrzejku! Wymodlony, wymarzony i kochany mój synku. Piszę do Ciebie po raz pierwszy i ostatni. W tych dniach bowiem mam być zamordowany. Chciałem być Tobie ojcem i przyjacielem. Bawić się z Tobą i służyć radą i doświadczeniem w kształtowaniu twego umysłu i charakteru. Niestety okrutny los zabiera mnie przedwcześnie a Ciebie zostawia sierotą. Dlatego piszę i płaczę. Ja odchodzę – Ty zostajesz by w czyn wprowadzać idee ojca. – Andrzejku: celami Twego życia to:

a) służba dobru, prawdzie i sprawiedliwości oraz walka ze złem.
b) dążenie do rozwiązywania bieżących problemów – na zasadach idei Chrystusowej. W tym celu realizować jej w życiu i wprowadzać w czyn.
c) służba ojczyźnie i narod[o]wi polskiemu [fragment nieczytelny]. Naród polski [fragment nieczytelny] i wolność. Dobrobyt i szczęście. Świat zapadł się [w] nienawiści, brudzie i złej woli. Potrzeba nowych myśli i właściwego rozwiązania, którą Chrystusowa Idea. Miłość i szczęście dostosować do potrzeb XX wieku. Trzeba potrzeby powyższe rozwiązywać w myśl danych zasad. Zasad, których istota często nie jest właściwie rozumiana przez nas.

20 I 1951.”Andrzejku! Pamiętaj, że istnieją tylko trzy świętości: Bóg, Ojczyzna i Matka”.
W kolejnym grypsie: „Ja odchodzę – Ty zostajesz, by w czyn wprowadzać idee ojca. Andrzejku: celami Twego życia to:
a) służba dobru, prawdzie i sprawiedliwości oraz walka ze złem,
b) dążenie do rozwiązywania bieżących problemów – na zasadach idei Chrystusowej. W tym celu realizować je w życiu i wprowadzać w czyn,
c) służba Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu”.

Andrzejku! W trakcie okupacji niemieckiej dowodziłem inspektoratem rzeszowskim. Podlegało mi około 20 000 ludzi. Wielu z nich zginęło w walce o Polskę i o duszę Narodu Polskiego, wielu jest mordowanych obecnie. W pracy i walce widziałem tak wielkie umiłowanie Ojczyzny, bohaterstwo i bezgraniczne poświęcenie i oddanie Sprawie, że ze wzruszeniem myślę o nich i Bogu dziękuję, że pozwolił dowodzić mi synami bohaterskiej ziemi Rzeszowskiej. Chciałem opisać ich sylwetki i czyny, by nie poszły w zapomnienie i przekazać je historii. Ponieważ nie będę już mógł tego zrobić, na Ciebie spada ten obowiązek.

Cieszę się, że doczekałem dnia dzisiejszego i miesiąca Matki Bożej. Wierzę, że gdy mnie w nim zamordują, zabierze moją duszę Królowa Polski do swych niebieskich hufców – bym mógł Jej dalej służyć i bezpośrednio meldować o tragedii mordowanego przez jednych, opuszczonego przez pozostałych Narodu Polskiego.

Do Braci! Walczyliśmy wszyscy za Polskę. Dzisiaj umierał będę za Nią. Zostaje Andrzejek. To nasza krew i Wasz Syn, Wy – jego ojcowie. Musicie zastąpić mnie dziecku. Zrobili ze mnie zbrodniarza. Prawda jednak wkrótce zwycięży. Nad światem zapanuje idea Chrystusowa, Polska niepodległość odzyska – a człowiek pohańbioną godność ludzką – odzyska. Żegnam Was i przez Was Wasze Żony.

Ból spędza sen z oczu, mózg szarpie i siły,
– czy sny niespełnione powstaną z mogiły
– czy drogiej idei dni wstaną mocarne
– czy nasze ofiary nie pójdą na marne.

Wierzę – nie pójdą, sny wstaną, syn zastąpi ojca (…). Wierzę bardziej niż kiedykolwiek, że Chrystus zwycięży, Polska niepodległość odzyska, a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona.

Andrzejku! Ażeby nie zmarnować życia, ażeby wziąć czynny udział w dokonywujących się procesa[ch] i wnieść w życie pozytywne i twórcze wartości musisz starać się zająć odpowiednie stanowisko społeczne.Celem tego nie mogą być osobiste ambicje, ale świadomość i wiara w ideały, które Tobie mają przyświecać. – Droga do tego prowadzi przez wartości charakteru i umysłu. Przez głęboką wiarę w słuszność celów [wyraz nieczytelny]. – Pamiętaj, że o wartości człowieka stanowi w pierwszym rzędzie jego charakter.

Musisz go szkolić drogą różnych wyrzeczeń. Silna wola, pracowitość, odwaga, inicjatywa, prawdomówność, godność osobista, narodowa i ludzka – oto elementy na które zwrócić musisz specjalną uwagę. Bez silnego charakteru nie osiągniesz żadnego celu. W połowie drogi połamią Cię przeciwności. [fragment nieczytelny] Nie wolno Tobie marnować czasu na głupstwa [fragment nieczytelny] w kraju, wyjed[ź] na zachód celem pogłębienia działu który sobie obierzesz. Wybierz zawód, który będzie Tobie najbardziej odpowiadał, a w którym będziesz mógł najbardziej pozytywnie pracować na chwałę Boga, na pożytek ojczyźnie i pociechę Matce. Na zachodzie zwracaj uwagę na zagadnienia filozoficzne, gospodarcze, społeczne i polityczne. Z języków wybierz angielski. – Musisz poznać również łacinę, celem zapoznania kultury klasycznej, – odbijającej tak bardzo [brak grypsu]

[fragment nieczytelny] pokrzywdzonym. Pamiętaj, że środki materialne, pienią[dze] odgrywają dużą rolę, nigdy jednak nie mogą być Twoim celem.- Bądź posłuszny i kochaj Mamusię za siebie i za mnie. Pamiętaj, że jest to jedyna istota, która żyje Twoim szczęściem i zawsze Ciebie zrozumie i nigdy nie opuści w potrzebie.

16 I 51. Świętości moje ukochane! Czem bardziej zbliżam się końca, tem jesteście mi drożsi i bliżsi. O Was myślę i śnię, z Andrzejkiem się bawię i z Tobą rozmawiam. Widzę piętrzące się przed Wami trudności, które jak zwykle pokonałbym błyskawicznie. Niestety dzisiaj w niczym Wam pomóc nie mogę. To mnie bardzo boli. Okres do wyzwolenia z niewoli będzie dla Was ciężki. Powrót do Rz[eszowa] słuszny.Rodzina i dobrzy ludzie, o ile w ogóle tacy jeszcze istnieją – w tej dobie panowania szatana – pomogą Wa[m] przetrwać. Po wyzwoleniu na pewno otrzymasz stałą pomoc. Miejsce zamieszkania zamień na Kraków, Warszawę lub Poznań. W zależności od miejsca studiów i pracy Andrz[ejka]. Andrzejka proszę by Mamusię słucha[ł] był dla niej dobry, kochał za siebie i za mnie. Miej zawsze Matkę przy sobie. Mieszkajcie razem. W momentach przełomowych i trudnych decyzji – zaciągaj zawsze jej rady. Pamiętaj że jest to jedyna Istota, któr[a] zawsze Ciebie zrozumie i pragnie Twego szczęścia.

Bądź Polakiem, to znaczy całe zdolności zużyj dla dobra Polski i wszystkich Polaków [fragment nieczytelny] Bądź katolikiem, to znaczy pragni[j] poznać Wolę Bożą, przyjmij ją za swoją i realizuj w życiu. Katoli[k] to nie niedołęga, ale zdolny przedsiębiorczy, służący dobru i walczący ze złem. Przez wyks[z]tałcenie umysłu i charakteru osiągnąć musisz odpowiednie stanowisko społeczne – by cele te móc realizować.

Łukasz.

Jeden z ostatnich grypsów przed śmiercią:
Odbiorą mi tylko życie. A to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą, jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. Wierzę dziś bardziej niż kiedykolwiek, że idea Chrystusowa zwycięży i Polska niepodległość odzyska, a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona. To moja wiara i moje wielkie szczęście. Gdybyś odnalazł moją mogiłę, to na niej możesz te słowa napisać. Żegnaj mój ukochany. Całuję i do serca tulę. Błogosławię i Królowej Polski oddaję. Ojciec.

Grypsy Łukasza Cieplińskiego wynosił z celi współwięzień skazany na dożywocie. Były przechowywane w Anglii i dopiero w 2005 r. wróciły do Polski. Materiały pochodzą ze strony:pomnikcieplinskiego.pl Data wykonania wyroku śmierci na Łukaszu Cieplińskim w dniu 1 marca 1951 r. została uznana za datę obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Jarosław Wróblewski, za Polskie Formacje Wojskowe

 ============

pomnikcieplinskiego.pl (STRONA NIE ISTNIEJE)

Okupant walczący z Polakami, jako ujarzmianymi podludźmi, chce w ramach agresji psychologicznej przeciw nam pochować z honorami miejsca – w Katedrze – Bartoszewskiego – tego pierwszego plugawca całego okresu powojennego.

Którego przypuszczalnie otruto celem uświetnienia kampanii wyborczej Komorowskiego – a to, jako cel drugi, doraźny, wynikający li tylko z potrzeby chwili. A nie byłby to pierwszy przypadek uśmiercenia kogoś w ramach prowadzonej kampanii wyborczej lub nakręcania spirali propagandowej. Np. w Szwecji tak zamordowano minister Annę Lindh, a w Izraelu ogłoszono zgon premiera Sharona, jako zwiastuna wojny z Iranem, a co znacznie wcześniej wyprorokował bardzo mądry rabin. Wszytko wygląda podobnie z „profesorem”.

 

Bartoszewski (tradycyjny trup piątkowy), który bardzo prawdopodobnie – jak i prałat Peszkowski – został uśpiony ludzką ręką, a to w obu wypadkach ze względu na wymogi wyborczego PR. Peszkowski „umarł nagle” w chwili, kiedy miał włączyć się do kampanii PIS (Sejm 2007) i swoją obecnością w okresie przedwyborczym głosów PIS`owi nie przysporzył, bo umarł. To tu, obecnie, jest niejako odwrotnie, Bartoszewski „umarł nagle” i dzięki temu głosów Komorowskiemu przysporzy.

Tak będzie z pewnością, bo łatwo sobie to wyobrazić: świeżo spłakane mohery, które w podniosłej atmosferze napompowane przez huk masmediów neurotyczną muzyką tygodnia posmoleńskiego 2010, oddadzą znacznie chętniej głos na Komorowskiego. Fotografowanego na pogrzebie z licznymi przywódcami światowymi, którzy w przeciwieństwie do kwietnia 2010 stawią się tłumnie.A resztę, w razie zaistniałych specjalnych potrzeb, dopełnią oszustwa PKW.

Peszkowskim opiekowała się jakaś opiekunka, którą Prałatowi mieli zaofiarować Jezuici. Kto podawał herbatę Bartoszewskiemu, to nie wiadomo, ale jest to bez znaczenia. W końcu reżyser Poręba umierał pod kontrolą osobistego lekarza i to na łonie rodziny, a nikt z tego powodu nie zadaje głupich pytań. Ale nie to jest chyba najważniejsze. Chodzi tu o znacznie szerszą lub wręcz inną perspektywę, niż skrytobójstwa żydowskie w obecnym czasie, bo to w końcu u żydów to żadne novum, a metoda jest stara jak świat, powszechna i rodzinna nawet.

Tu i teraz, najważniejsze jest, aby w końcu zauważyć i powiedzieć głośno to, że w ramach ceremonii pogrzebowej i politycznego lansu nastąpi kolejny już akt poniżenia nas przez żydów. Będzie to kolejny już raz, bo my Polacy – od pokoleń całych – zgadzamy się na to, aby żydzi mogli nas plugawić, rabować, mordować, a nawet okradać nas z naszej tożsamości narodowej i religijnej – a to przy naszej pasywności lub gorzej. Właśnie kolejną okazją ku temu jest ten cyrk z żałobą narodową i pogrzebem.

W ostatnich stu latach wszystkie narody europejskie przeżywają dramat agresji konia trojańskiego, jakim są żydzi, jakoś i one również nie potrafią się przed tym obronić – to fakt. My jednak szczególnie negatywnie wyróżniamy się już nie tylko w tolerancji wobec żydów, ale wręcz w kultywowaniu żydowskiego zła na naszej piersi. Niejako wg. własnej inicjatywy i woli, rozwijamy ten żydowski nowotwór na naszym własnym ciele, przodujemy w tym przyzwoleniu na zaszczepianiu w nas mechanizmu autozniszczenia i trwa to od zarania naszych dziejów. Skutkiem tego – od niemal tysiąca lat – nasza kondycja moralna, religijna oraz fizyczna jest taka, jak to widać. I nie ma tu co specjalnie filozofować, nasz stan umysłowo – fizyczny jest właśnie prostą funkcją naszej najpierw tolerancji wobec żydów, a teraz i nawet funkcją (skutkiem) syndromu sztokholmskiego http://pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_sztokholmski, który jest naukowo rozpoznany, jako forma zbiorowego samogwałtu!

Skutkiem tego, takich to opluwaczy jak Bartoszewski mamy w Polsce całe zastępy, ale on – warte podkreślenia – należał do najlepszych z nich, bo najbardziej szkodliwych. Bartoszewski swoją niepohamowaną bezczelnością odpowiadał bardzo dobrze na potrzebę rozbudzania w nas autoagresji i autoupodlenia. To tak dalece, że przy nim to nawet Jerzy Urban wygląda jak ministrant. Bo kiedy Urban „popełnił błąd” polegający na tym, że umieścił się on w sposób wyraźnie widoczny – nawet dla polskich lemingów – poza nawiasem naszego narodowego etosu, to Bartoszewski przebrany w akcesoria Polaka – katolika, jako „Polak” i „katolik” pluł i sobaczył wszystko to, co polskie i katolickie. A robił to bezpardonowo. I kiedy tak opluwał nas wobec Niemców czy żydów, to przynajmniej tych pierwszych swym antypolskim, infantylnym chamstwem wprawiał często w zdumienie i zażenowanie – a co nawet było tam komentowane – sam zaś nie okazywał jakiegokolwiek wstydu czy powściągu – bo bydlakom bez honoru wstyd nie jest dany.

Inni żydzi, jak np. ich obecny organ „narodowy” – „Myśl Polska”, stara się stonować ten straszny obraz Bartoszewskiego w społeczeństwie i wydobywa na powierzchnię jego rzekome zasługi pisarskie i publicystyczne z okresu PRL – bo trzeba być „obiektywnym”. A przecież w PRL`u to jedynie tak było wolno, a Bartoszewski – typowo, czy koniunkturalnie – pracował na zlecenie. Zauważmy: wtedy było nawet prawo karne, które surowo mierzyło w takich, jak późniejszy Bartoszewski pookrągłostołowy! A Bartoszewski prawdziwy to właśnie ten spuszczony ze smyczy po roku 1989. I również – nie jest on tu w niczym oryginalny, bo zachowywał się tak samo, jak wszyscy inni żydzi, którzy po upadku komuny – a faktycznie państwa, uwolnili się z wszelkich więzów i zahamowań i nie skrywają już więcej swoich celów, uprawiając otwarcie antypolskie działania i retorykę. Co przecież widać na każdym kroku. Nie jest też to żaden ewenement, ale reguła u żydów. Jest na to nawet definicja – Felix Koneczny nazywał to żydowskim brakiem powściągu.

Powiedzmy stanowczo, że nie jest prawdą i to, że zachowanie Bartoszewskiego miało charakter słusznej krytyki, polemiki czy intelektualnej prowokacji. Plugastwa Bartoszewskiego nie przekładały się nigdy na atmosferę twórczego krytycyzmu, próby naprawy błędów, czy choćby dawały asumpt do pozytywnej refleksji. To z dwóch prostych powodów: Bartoszewski nie miał takich intencji – to po pierwsze, a po drugie żadne plugastwo nigdy nie jest konstruktywne, tym bardziej rzucane przez tego zaplutego plugawcę i oszczercę na nas – tych, którzy nigdy nie mieli prawa do obrony. My jako Naród, jako katolicy, jako społeczeństwo lub grupa społeczna byliśmy i jesteśmy bezustannie policzkowani przez wszystkich, a w tym i przez tego niczym niepohamowanego bydlaka.

To osobnik, który swoim pluciem na Polskę i Polaków w przeogromnym stopniu otworzył agresję przeciw nam ze strony innych, a głównie żydów i Niemców. Co najgorsze – te chamskie, antypolskie zachowania Bartoszewskiego miały miejsce nie tylko w Polsce, ale wobec obcych – wobec naszych wrogów. Ten antypolski bulgot odbywał się jak w najlepsze w innych państwach, w ich instytucjach, tak jak np. słynne wystąpienie Bartoszewskiego w Parlamencie niemieckim, gdzie on jak mówca pluł z mównicy na Polskę i Polaków – ubliżał nam!

Swoim prowokacyjnym zachowaniem, obnażeniem naszych stron wrażliwych na uderzenie wroga czy „narodowych intymności”, otwierał oczy Niemców, żydów, Anglosasów na oczywisty fakt naszej takiej czy innej słabości, ukazywał to, co powinno być przed wrogiem skrzętnie skrywane: że jesteśmy słabi i niezorganizowani. A to przecież proste i oczywiste, bo nasze rany wojenne i post-PRL’owskie nie uległy zaleczeniu, nie podnieśliśmy się z kolan czy rynsztoka. Ale takie problemy trzeba ukrywać, a nie ukazywać obcym, bo to nie inaczej, jak ukazywanie agresorowi pęknięć w naszym systemie obronnym, to po prostu sabotaż.

Nie dziw zatem, że tak zaskoczeni Niemcy rzucili się na „niczyje w Polsce” a tak samo i inne hieny żydzi czy Anglosasi. Bo skoro nikt nie upomina się o prawdę i o honor narodu, to jak będzie walczył o stocznie, cukrownie, banki czy massmedia? Tak właśnie padły nasze kopalnie, szpitale, szkoły, a nawet i świątynie.

Ten obecny upadek w żadnym wypadku nie jest skutkiem procesów „racjonalnych” czy „dziejowych”, ale jest rezultatem tej przemyślanej akcji – wojny psychologicznej toczonej przeciw nam, gdzie opluwanie jest jej czołowym narzędziem. Sam Bartoszewski, który w opluwaniu Polski – „mobbingu” – na skalę całego państwa i narodu, jako pierwszą figurą społeczno-rządową okresu post- PRL-u, był również jakąś formą ślepego koniunkturalnego narzędzia. Nie był też talentem samorodnym, a elementem zaplanowanym, ufarbowanym na Polaka, którego uplasowano na określonej pozycji, aby tam pracował nad zniszczeniem naszego morale, wyzuciem nas z godności i tak osłabionych wydać nas na pastwę obcych.

Aby to jasno zrozumieć: i mechanizmy zakulisowe, które doprowadziły Bartoszewskiego do szczytowej kariery, i rozpoznać beneficjentów naszej strasznej sytuacji, wystarczy spojrzeć na mapkę cywilizacyjno-gospodarczą Polski w aspekcie pochodzenia etniczno – religijnego jej nowych właścicieli, „naszych nowych panów”.

Z mapy identyfikacyjnej widać wyraźnie, że obecnymi beneficjentami przejęcia na własność „niczyjego w Polsce”: są to głównie Niemcy, Anglosasi, i żydzi oraz ogólnie protestanci. Co bardzo charakterystyczne, są to żywioły oparte na mądrościach talmudycznych, które przed atakiem fizycznym na ofiarę zawsze wstępnie podkopują jej racje i cnoty moralne. Widać to np. w USA, gdzie żydowski establishment zatruwa moralnie niższe warstwy społeczne, trzymając je pod kontrolą poprzez upodlenie. Widać to było w bolszewi – metody czekistów, widać było podczas okupacji niemieckiej w Polsce, to widać to obecnie w Szwecji we wpływie szkoły frankfurckiej, która zniszczyła w Szwedach wszystko co ludzkie i społeczeństwo to za dwadzieścia lat prawdopodobnie zniknie z mapy tego świata.

I Polska jest rozszabrowana właśnie na tym poniżającym ją pluciu Bartoszewskiego, na „pogromach kieleckich E. Wisel `a”, na wypędzaniu karmelitanek z Oświęcimia, na „Idzie” czy „Jedwabnem Grossa”, które to kłamstwa, brednie i terror złamały nasz system immunologiczny na płaszczyźnie życia socjalnego, duchowego czy czysto intelektualnego.

Jest to od starożytności rozpoznany proceder „mobbingu”, który środkami propagandy, zastraszenia, pomówienia czy poniżenia wprowadza w przeciwniku chaos, dezorientację i brak woli walki. Technika ta jest najpowszechniej stosowana na wschodzie, bo odpowiada mentalności ludzi wschodu. A to, że podane metody widzimy w Skandynawii czy w Anglii lub USA, nie stoi w żadnej sprzeczności, a to z tego względu, że protestantyzm nie jest niczym zachodnim, ale jest jakąś formą judaizmu i niczym więcej, czyli wschodem.

Przechodzenie pokonanych pod wzniesionym nad ich głowami mieczami zwycięzców w starożytności ma swoje odpowiedniki w procesach w Polsce o „antysemityzm” czy rasizm. Suspendowanie księży z posługi kapłańskiej za cytowanie Nowego Testamentu jest obecną formą przechodzenia pod żydowskim mieczem, także i tej sfery naszego bytu, która zawsze była nienaruszona i najświętsza, a teraz jest rzucona w rynsztok. W obronie udręczonych kapłanów nie pada już ani jeden głos sprzeciwu. W narodzie, który był Przedmurzem Chrześcijaństwa, nie ma już ani jednego obrońcy Imienia Chrystusa, bo plwocina Bartoszewskiego okazała się w ludziach silniejsza niż moc Ducha Świętego.

W tej Katedrze, nasza umęczona Ojczyna i splugawiony Kościół Święty mają być świadkiem kolejnej już plugawej hecy urządzonej przez wrogów Polski i Kościoła, a przed naszym biernym i bezmyślnym wzrokiem. Ma to być kolejny akt ujarzmienia nas jako ludzi i ma to być  kolejny akt zaboru żydowskiego już nie na naszych bankach, szpitalach i kopalniach, ale na naszej tożsamości.

Jeden żyd po drugim jest już tradycyjnie ceremonialnie chowany z laudacjami kościelno – politycznymi w perłach naszego Narodowego Serca: w Katedrze, na Skałce, w Katedrze Polowej WP. I jeżeli na to pozwolimy to ten metodyczny zabór i subwersja będą oglądane przez tępe spojrzenia naszego polskiego motłochu, który w swej szabesgojskiej gorliwości wystawi nawet warty honorowe przebrane w kontusze i z szablami u boku oraz obowiązkowymi czapami na tych durnych łbach. Czapy na łbach są tu najważniejsze, bo żydy, które tam do Katedry wejdą w swoich myckach, będą miały dzięki temu swój kulturowy prejudykat, łatwiej schowają się w tłumie, no a co najważniejsze – przyuczą gojów do chodzenia po kościele w czapie na łbie, a co jest obrazą Świątyni katolickiej.

To fakt, my mamy prawo być bardziej umęczeni niż inni. Żaden naród na świecie w jego pisanej historii nie wycierpiał tak strasznie od licznych wrogów jak my. Ale z drugiej strony to właśnie nam bardziej niż innym powinno zajaśnieć w głowach ostrzeżenie przed zagładą. Tzw. „Zachód” jest śmiertelnie zatruty żydowskim jadem i pierwszy, jedyny, niezłomny sojusznik judaizmu – islam – trzyma już nóź na gardłach Niemców, Francuzów czy Anglików.

Nam jest przeznaczone jeszcze większe piekło: nasze gardła mają pójść pod żydowskie noże, a nikt nie jest okrutniejszy od żydów.

W Bułgarii są pobudowane olbrzymie obozy w pełni wyposażone do zamieszkania przez przyjezdnych. Obozy są ukryte w terenach górzystych, które łatwo zamknąć dla wścibskich oczu. Nietrudno się domyślić, że lasy polskie są żydom potrzebne nie tylko dla pieniędzy i władzy, ale też mają stanowić naturalne miejsce szybkiego ukrycia uchodźców żydowskich z Izraela. Naturalny leśny drzewostan ma być skutecznym zamaskowaniem masowego żydowskiego osadnictwa w Polsce. Żydzi będą właścicielami tych olbrzymich terenów, w których ukryją gigantyczne getta. Żaden Polak nigdy nie policzy tego, ilu tam jest żydów. A kiedy żydzi stamtąd wyjdą to przerazi się tą ilością tych mas żydowskich i poziomem ich uzbrojenia. Wtedy będzie za późno na cokolwiek.

Chrystus, Duch Boży w sercach, nawet w chwilach ciężkiego doświadczenia naszych przodków, był zawsze i naszym Odnowicielem, i Orężem. Ale nasi przodkowie nigdy nie doświadczyli upadku Kościoła Świętego, a co jest naszym udziałem – to prawda. Z tego kościoła widzialnego nic już nie możemy czerpać poza goryczą utraty Daru Bożego i to też prawda.

Jednakże w Kościele Świętym nigdy nie jest tak, aby czegoś nie można było odbudować! Polacy, jako Naród Chrystusa i to bez względu na nasze grzechy, nigdy Chrystusa nie zdradzili, a co jest rzadkością wśród chrześcijan. Tak i teraz więc powinni podnieść się z upadku Jego mocą, co sam im obiecał. Ale podniesienie się nie odbędzie się drodze zwodniczego mędrkowania, ale na drodze prostego czynu. Czynu opartego na prostej logice, którą sformułowali nasi ojcowie już przed wiekami.

Ojcowie nasi – X. Przecław Moiecki – napisali tak:

Ściągnęlibyśmy bowiem na siebie wieczną karę („pokutę”), gdybyśmy pozwalali na „żydowskie przeciwko Bogu y majestatowi yego blużnierstwa, urągania nad Sakramentem naświętszym, pośmiewiska sromotne z na­bożeństwa naszego, przeklinania Chrześcian, przenaimowanie złodziei, aby kościoły nasze okradali a do nich wynosili, gwałcenia praw koronnych, oszukiwania, zabobony czartowskie y inne łotrostwa, które się niżey po wierzchu namieniaią”.

http://gazetawarszawska.com/pugnae/685-bartoszewicz-antysemityzm-w-literaturze-polskiej-xv-xvii-w-cz-3

Czy w tych słowach naszego średniowiecznego myśliciela nie ma mamy wskazówek do działania? Czyż nie widać tam proroctw, które się spełniły na naszych głowach; mordy katyńskie, mord Powstania Warszawskiego, ludobójstwo aborcyjne na naszych nienarodzonych, na obecnym wypędzeniu z Ojczyzny, a i tak bez wytchnienia, bo na nowych miejscach prześladują nas, nasze małe dzieci odbierają rodzicom, a większe gwałcą?!

Słowa te napisano pięćset lat temu, a współczesne kataklizmy są właśnie skutkiem odrzucenia tamtych mądrości. A teraz jest z nami gorzej niż wtedy, a co niewątpliwe, bo z dumnych huzarów stajemy się Ezawami!

Trzeba z tym skończyć, odwrócić bieg wydarzeń. Tych plugastw w Polsce z oddawaniem żydom naszych katolickich świątyń na ich bluźnierstwa, w tym kabotyńskie sabaty czy pogrzeby, mamy już dość!

Zanim oddamy miasta i wsie, lasy, łąki, fabryki, domy w ręce prawowitych włodarzy, oddajmy wpierwej nasze świątynie z powrotem w ręce kapłanów Chrystusa. A pierwszym krokiem ku temu niech będzie powstrzymanie tego bluźnierczego pochówku w Katedrze. Przed krokami walki nie należy się cofać, a to wg zasady: że cel uświęca środki. To kolejne świętokradztwo musi być powstrzymane:

Oddawanie zatem honorów tej kanalii jest już i naszym bluźnierstwem czy świętokradztwem – tu jeśli jedynie na to pozwalamy, aby ktokolwiek oddał – w naszym imieniu – honory wobec trupa tego plugawca. Bo mamy obowiązek sprzeciwu, a jeżeli nie orężem, to chociaż słowem

 

Bartoszewski w Katedrze?! ….Nigdy! …. na kirkut z tym trupem!

 

In Christo

Krzysztof Cierpisz

29-IV-2015

 

gazetawarszawska.com/pugnae/1465-kirkut

„…  Agora S.A. przegrała w Sądzie z Grzegorzem Braunem i będzie musiała przeprosić na łamach Gwiazdy Śmierci!!!” – czytamy na facebookowym profilu „Popieram Grzegorza Brauna.

28 kwietnia 2015 r. Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał Maciejowi Stasińskiemu i spółce Agora S.A. przeproszenie Grzegorza Brauna za podanie nieprawdziwych informacji skutkujących naruszeniem jego dóbr osobistych w postaci czci i dobrego imienia, poprzez publikację – w ciągu 48 godzin od daty uprawomocnienia się orzeczenia w niniejszej sprawie – na drugiej stronie dziennika Gazeta Wyborcza w ramce o wielkości ¼ strony, standardową wielkością liter, czcionką koloru czarnego na białym tle oświadczenia o następującej treści:

 

„Gazeta Wyborcza, Maciej Stasiński oraz Agora S.A. przepraszają pana Grzegorza Brauna, kandydata na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej za podanie w artykule pt. „Faszyzm w eterze” opublikowanym w Gazecie Wyborczej w dniu 21 kwietnia 2015 r. nieprawdziwych informacji, jakoby pan Grzegorz Braun promował faszyzm oraz użył wobec dziennikarzy przywołanych w artykule sformułowań, które nie zostały przez niego faktycznie wypowiedziane, a które przypisane zostały przez nas panu Grzegorzowi Braunowi prowadząc wobec niego negatywną agitację wyborczą.”

Sam kandydat na Prezydenta RP w rozmowie z PCh24.pl tak opisuje przebieg rozprawy, która odbyła się w przyspieszonym trybie wyborczym. – Tłumaczyłem sądowi, że jako monarchista sytuuję się na antypodach praktyk totalitarystycznych i kolektywistycznych. Przypomniałem, że propaganda faszyzmu ma w Polsce charakter przestępczy w wymiarze kodeksowym i konstytucyjnym. Zatem używanie wobec mnie takiej etykiety ma na celu zadanie mi śmierci cywilnej i wyeliminowanie mnie i mojej argumentacji z przestrzeni publicznej.

Jego zdaniem, walka z polskim patriotyzmem przy użyciu hasła antyfaszyzmu ma długą tradycję. W 1926 roku sowieckie politbiuro nakazało walkę z Polakami pod hasłem właśnie antyfaszyzmu – „Gazeta Wyborcza” nieprzypadkowo sięgnęła po to narzędzie walki z tymi, którzy opowiadają się za kontrrewolucją przeciwko rewolucji światowej – uważa Braun.

 

Stronie ukaranej przysługuje prawo do odwołania się od wyroku w ciągu 24 godzin.

 

– Równolegle został oddalony mój wniosek dotyczący publikacji tego samego tekstu autorstwa Macieja Stasińskiego na portalu gazeta.pl – dodaje reżyser.

 

Oddalono wniosek dotyczący prezentowania Grzegorza Brauna przez Gazetę Polską jako agenta obcego mocarstwa oraz sympatyka totalitaryzmu w jego wydaniu sowieckim i postsowieckim.

 

 

luk

Foto Luka Lukasiak/Forum

Read more: http://www.pch24.pl/wyborcza-przegrywa-z-braunem–agora-s-a–bedzie-musiala-przeprosic-rezysera,35415,i.html#ixzz3YdYdv6wV

Na nowohuckich ulicach zaczęły rozgrywać się dramatyczne sceny: barykady, płonący milicyjny gazik, wybite szyby w budynku Dzielnicowej Rady Narodowej, petardy, strzały z broni palnej – mówi dla portalu PCh24.pl dr Jan Franczyk, autor książki „Na fundamencie krzyża.

Kościół katolicki w Nowej Hucie w l. 1949-1989”.

Woleli zginąć, niż żyć w "mieście bez Boga"

Panie redaktorze, co było powodem wybudowania w bezpośrednim sąsiedztwie Krakowa nowej dzielnicy – Nowej Huty?

W dość rozpowszechnionej opinii wybudowano ją w zemście za przegrane przez komunistów w Krakowie pierwsze po wojnie referendum. Sprawa nie jest jednak tak oczywista. Decyzję o lokalizacji Nowej Huty na terenie wsi Mogiła i Bieńczyce, a kombinatu metalurgicznego na terenie Pleszowa, Ruszczy i części Mogiły, zapadła przed referendum. Faktem jest jednak, że dość szybko w swej propagandzie komuniści zaczęli przeciwstawiać rodzące się nowe, robotnicze miasto, mieszczańskiemu i „zacofanemu”, czyli konserwatywnemu i klerykalnemu Krakowowi. Ślady tej propagandy są widoczne nawet do dzisiaj.

 

Jakie w założeniu władz komunistycznych miało to być miasto?

Miasto i związany z nią ściśle kombinat metalurgiczny miały być kuźnią wykuwającą nowego, socjalistycznego człowieka, budowniczego zsowietyzowanej Polski – oczywiście człowieka niewierzącego w Boga, dla którego religia stanie się jedynie przezwyciężonym przesądem. To miało być miasto idealne – z jasnymi mieszkaniami, żłobkami, przedszkolami i szkołami, z kinami i teatrem, z domami kultury, sklepami i restauracjami. Ale miało to być również miasto bez kościoła i bez Boga.

 

Kto zajmował się opieką duszpasterską nad przybyłą do Nowej Huty ludnością? Jak ta opieka duszpasterska wyglądała?

Na terenach, na których rozpoczęła się wielka budowa od wieków, a dokładniej od początku XIII wieku, działali cystersi, którzy w Mogile mieli swój klasztor, a w ich klasztornym kościele znajdował się słynący łaskami wizerunek ukrzyżowanego Pana Jezusa. We wsi Bieńczyce znajdowała się niewielka kaplica obsługiwana przez księży z parafii Raciborowice. W pobliżu pierwszych baraków pełniących funkcję hoteli robotniczych znajdował się kościół parafialny w Pleszowie. To księża i zakonnicy z tych trzech ośrodków służyli opieką duszpasterską przybyłym na budowę robotnikom. Problem w tym, że osiedla Nowej Huty budowane były na terenach Mogiły i Bieńczyc, więc opiekę duszpasterską nad nowymi mieszkańcami sprawowali mogilscy cystersi dla osiedli południowo-wschodniej Nowej Huty, a część północno-zachodnia była przypisana Bieńczycom, gdzie zresztą w 1951 roku została erygowana nowa, wydzielona z Raciborowic, parafia. Jej pierwszym administratorem został ks. Stanisław Kościelny.

 

Kiedy po raz pierwszy hierarchia Kościoła i wierni zaczęli domagać się wybudowania kościoła w Nowej Hucie?

Gdy w latach stalinowskich z archidiecezji krakowskiej został wypędzony abp Eugeniusz Baziak i jego sufragan, bp Stanisław Rospond, tymczasowym zarządcą diecezji został ks. bp Franciszek Jop. I właśnie to on, w połowie lat 50. ubiegłego wieku, zwracał się do władz komunistycznych o zgodę na wybudowanie kościoła w Nowej Hucie. Pisał, że w niewielkiej kaplicy w Bieńczycach mieści się około 100 osób, a w parafii mieszka 20-30 tysięcy mieszkańców. Taką ilość szacował ówczesny proboszcz, ks. Kościelny. Tłumy stały więc na zewnątrz – na mrozie, w deszczu, w śniegu, a w lecie w palącym słońcu. Biskup Jop na żaden ze swoich listów nie otrzymał odpowiedzi. Sytuacja zmieniła się dopiero po przełomie tak zwanego polskiego października, po powrocie do władzy Władysława Gomułki i po uwolnieniu ks. kard. Stefana Wyszyńskiego.

 

Jaki te starania miały przebieg?

W grudniu 1956 roku do Warszawy udała się delegacja parafian z Bieńczyc, która spotkała się z Władysławem Gomułką. Ten przyjął postulaty parafian ze zrozumieniem i odesłał ich do szefa Urzędu ds. Wyznań, Jerzego Sztachelskiego. Ten zapewnił, że zgoda na kościół zostanie wydana, a szczegóły prosił załatwiać z Prezydium Rady Narodowej w Krakowie i tamtejszym Wydziałem ds. Wyznań. Faktycznie, na początku 1957 roku władze taką zgodę wydały. Wskazały też teren, na którym świątynia miała być wybudowana. 17 marca 1957 roku, w obecności arcybiskupa Baziaka, który po październikowej politycznej odwilży mógł powrócić do Krakowa, na miejscu budowy został uroczyście posadowiony duży, drewniany krzyż. W uroczystości wzięły udział tysiące mieszkańców Nowej Huty.

 

Jednak już 27 kwietnia 1960 r. dochodzi w Nowej Hucie do krwawej pacyfikacji ludności, która stanęła w obronie krzyża. Dlaczego?

Jak wiadomo, władze komunistyczne dość szybko wycofały się z danych nowohuckim katolikom obietnic. Stosunki państwo – Kościół zaczęły się zaostrzać już w 1958 roku. 19 kwietnia 1960 roku bieńczycka parafia otrzymała pismo z Dyrekcji Budowy Osiedli Robotniczych, w którym domagano się, by parafia do 26 kwietnia usunęła krzyż z terenu, który został przeznaczony przez władze pod budowę szkoły. W piśmie zaznaczono, że jeśli parafia tego nie uczyni, to krzyż zostanie usunięty przez DBOR „na koszt i ryzyko parafii” – jak napisano w piśmie. W niedzielę 24 kwietnia kolejny administrator parafii, ks. Mieczysław Satora, w trakcie czytania ogłoszeń parafialnych zapoznawał wiernych z treścią pisma oraz informował, że na piśmie odmówił usunięcia krzyża.

 

Rankiem 27 kwietnia wynajęci robotnicy przystąpili do wykopywania krzyża. Pracę obserwowała grupa mieszkańców, wśród których przeważały kobiety. Słowne utarczki robotników z kobietami dość szybko przerodziły się w rękoczyny, gdy krzyż zaczął się przechylać. Z każdą minutą przybywało mieszkańców obserwujących rozwój sytuacji. Wreszcie kobiety grudami ziemi zaczęły odpędzać robotników. W efekcie ci ostatni pozbierali narzędzia i uciekli. Majster, który kierował pracą i operator spychacza zostali poturbowani. Krzyż wyprostowano i położono pod nim kwiaty. O godzinie 11.15 na placu budowy było już około tysiąca osób. Zebrani modlili się, śpiewali pieśni religijne, palili świeczki. O 14.00 kombinat zaczęła opuszczać poranna zmiana hutników, do których zaczęły docierać informacje o porannych wypadkach pod krzyżem. Wielu z nich udało się pod krzyż. Po godzinie 15.00 zebrany tłum liczył już około 2000 osób. Do Nowej Huty skierowane zostały oddziały ZOMO, a o godzinie 16.40 milicja podjęła próbę rozpędzenia czterotysięcznego tłumu, który zebrał się pod siedzibą Dzielnicowej Rady Narodowej. Później wypadki potoczyły się według konfrontacyjnego scenariusza. Po godzinie 17.10 komendant wojewódzki MO płk Żmudziński wydał rozkaz ściągnięcia do Nowej Huty oddziałów ZOMO z Tarnowa i Oświęcimia. Po godzinie 19.00 Komenda Wojewódzka MO uzyskała zgodzę ministra spraw wewnętrznych na użycie oddziałów ZOMO, wyposażonych w armatki wodne i inne środki do uśmierzania zajść, w tym w broń z ostrą amunicją. Noc przyniosła eskalację zamieszek. W całej dzielnicy wyłączono oświetlenie, wyłączono zasilanie dla linii tramwajowej z Krakowa do Nowej Huty, która praktycznie stała się na tę noc miastem zamkniętym. Na nowohuckich ulicach zaczęły rozgrywać się dramatyczne sceny: barykady, płonący milicyjny gazik, wybite szyby w budynku Dzielnicowej Rady Narodowej, petardy, strzały z broni palnej.

 

Co wiadomo o represjach, jakie dotknęły protestujących? Ile osób zostało rannych? Ilu zatrzymała milicja?

Wiadomo, że w nowohuckim Szpitalu im. Żeromskiego leczonych było 17 rannych osób, a w Klinice Chirurgii przy ul. Kopernika w Krakowie przebywało pięciu postrzelonych, w tym jeden ciężko ranny. Według danych milicji, formacja ta w czasie zajść wystrzeliła 140 sztuk ostrej amunicji. Do dzisiaj nie udało się ustalić, czy ktoś w wyniku tych zajść stracił życie. Na możliwość ofiar śmiertelnych wskazuje ks. Antoni Pawlita, który w roku 1960 był wikariuszem w Bieńczycach. Ksiądz Pawlita kilka dni po wypadkach nowohuckich, na żądanie MO, przybył na cmentarz Rakowicki w Krakowie. Tam uczestniczył w dwóch pogrzebach – jak mu oświadczono – robotników z Nowej Huty. W pochówkach brało udział tylko kilka osób ze strony rodzin zmarłych. Milicjanci zabronili księdzu z nimi rozmawiać.

 

W wyniku zajść aresztowano 493 osoby, w tym 25 kobiet i 50 nieletnich. 87 osób sąd skazał na kary od 6 miesięcy do 5 lat więzienia. Kolejne 119 osób została ukaranych przez ówczesne kolegia ds. wykroczeń grzywnami, a cztery inne osoby kilkumiesięcznym aresztem. Wiele osób zwolniono z pracy.

 

Czy ktoś z ówczesnych władz komunistycznych na szczeblu wojewódzkim czy miejskim, zarówno administracyjnym, jak i SB i MO, poniósł po 1989 r. odpowiedzialność za te wydarzenia?

Przez kilka lat śledztwo w sprawie wypadków nowohuckich prowadził pion prokuratorski krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Nie przyniosło ono jednak efektu w postaci skierowania aktów oskarżenia.

 

Jak Pan sądzi, w jaki sposób obrona Krzyża Nowohuckiego wpłynęła na postawę pozostałej ludności Nowej Huty?

Obrona krzyża w Nowej Hucie przez mieszkańców tego miasta była prawdziwym szokiem dla ówczesnych władz komunistycznych. Przecież do czegoś tak niebywałego doszło w mieście, które miało być polskim wzorcem komunizmu. Od tej pory trwała swoista walka o rząd dusz w tym mieście.

 

Komuniści robili wszystko, by zdławić, albo przynajmniej ograniczyć życie religijne w Nowej Hucie. A Kościół robił to, co powinien robić Kościół – głosił Ewangelię i przyciągał ludzi, nie tylko starszych mieszkańców, wywodzących się w dużej mierze ze wsi, ale ludzi młodych, uczniów, studentów. Na budujących się kolejnych osiedlach walczono o nowe kościoły – tak było na Wzgórzach Krzesławickich i w Mistrzejowicach. W tych staraniach zawsze pomocny był ówczesny metropolita krakowski, kard. Karol Wojtyła. To on przyjeżdżał na pasterki, które były odprawiane pod gołym niebem, przy tymczasowych kaplicach, postawionych nielegalnie, gdzie jednak ludzie zbierali się na modlitwę, gdzie były odprawiane niedzielne Msze św., gdzie katechizowano dzieci. Najpierw przyjeżdżał do tymczasowej kaplicy w Bieńczycach, później na Mistrzejowice i na Wzgórza Krzesławickie.

 

Kiedy zostały wybudowane pierwsze nowohuckie kościoły?

Pierwszym kościołem wybudowanym w Nowej Hucie jest kościół w Bieńczycach pw. Matki Bożej Królowej Polski, czyli tzw. Arka Pana. Jego budowniczym był ks. Józef Gorzelany. Za datę rozpoczęcia jego budowy można przyjąć 13 września 1965 roku. Tego dnia Wydział Budownictwa, Urbanistyki i Architektury PRN w Krakowie udzielił wstępnej zgody na rozbudowę istniejącej kaplicy w Bieńczycach i budowę plebanii. Arka Pana została konsekrowana przez kard. Karola Wojtyłę 15 maja 1977 roku.

Początkiem świątyni w Mistrzejowicach było postawienie nielegalnej, tak zwanej zielonej budki przez ks. Józefa Kurzeję, w której rozpoczął katechizację dzieci z rozbudowującego się osiedla, a samą budkę przekształcił w tymczasową kaplicę. Zgodę na budowę świątyni w Mistrzejowicach parafia uzyskała dopiero 8 lipca 1972 roku. Jednak ostateczne zezwolenie na budowę zostało wydane dopiero 22 kwietnia 1976 roku. Kościół poświęcił Jan Paweł II w trakcie swojej drugiej pielgrzymki do Polski, w roku 1983.

 

Dłużej trwały starania o budowę kościoła na odległych od centrum Nowej Huty Wzgórzach Krzesławickich, gdzie wybudowany dwa bardzo duże osiedla. Prezydent Krakowa wydał zgodę na budowę budynku mieszkalnego dla księdza wraz z salkami katechetycznymi 22 listopada 1977 roku. Zezwolenie na budowę kościoła wydano 25 maja 1980 roku.

 

Kilka zezwoleń wydano w latach pierwszej Solidarności i w latach stanu wojennego.

 

Warto przypomnieć, że właśnie w stanie wojennym Nowa Huta była jednym z najsilniejszych bastionów walki o wolność. A ludzie podziemnej Solidarności i opozycji znajdowali schronienie w nowohuckich parafiach.

 

 

Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiał Kajetan Rajski

Motto: „Ogromnie lubię, jak ludzie bałwanieją do kwadratu”. (Józef Szwejk)
Wiceminister pracy Jacek Męcina uważa, że na nowo tworzącym się rynku usług domowych i osobistych jest ok. 200 tys. miejsc pracy – to m.in. usługi sprzątania, opieki nad dziećmi i osobami starszymi, niesamodzielnymi.

Ten rynek jest dziś głównie w szarej strefie – dodał.

 

Męcina uczestniczył w środowej konferencji “Nowy zawód opiekun osób niesamodzielnych” zorganizowanej w Warszawskim Centrum EXPO.

Według Męciny, świadczenie usług domowych i osobistych powinno być regulowane w sposób rynkowy, przy wsparciu państwa. Podkreślił, że inwestowanie w opiekę nad seniorami jest nie tylko opłacalne z punktu widzenia finansowego, bo osoby wychodzące z szarej strefy płacą podatki, ale też jest to kwestia solidarności pokoleniowej.
Wiceminister wskazał, że po trzech latach prac przygotowany został projekt ustawy o pomocy osobom niesamodzielnym, autorstwa senatora Mieczysława Augustyna (PO). Według założeń projektu osoby niesamodzielne otrzymywałyby czek na usługi opiekuńcze – jego kwota byłaby uzależniona od stopnia niesamodzielności, który oceniałyby powiatowe komisje orzekające obecnie o niepełnosprawności. Dla osób z pierwszym stopniem niesamodzielności czek byłby wart tysiąc złotych, z drugim z umiarkowanym stopniem – 850 zł, dla osoby z trzecim stopniem – 650 zł. Czekiem płaciłoby się za usługi opiekuńczo-pielęgnacyjne, sprzęt i środki potrzebne do zapewniania godnych warunków życia.
http://biznes.onet.pl/praca/prawo-pracy/mecina-200-tys-miejsc-pracy-na-rynku-uslug-domowych-dzis-to-szara-strefa/32sj98asem

jula

Tymczasem rok temu:

Rząd PO-PSL pracuje nad projektem ustawy, która da możliwość samorządom odbierania majątków i oszczędności emerytom, którzy otrzymują mniej niż 1400 zł/mies.
Władysław Kosiniak-Kamysz – minister pracy i polityki społecznej, wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego poprawił projekt swojej poprzedniczki, pani Fedak. W nowej odsłonie przyjął postać projektu ustawy, który daje samorządom prawo odbierania majątków i oszczędności starym, schorowanym osobom, których emerytura będzie niższa, niż 1400 zł/mies. a zdecydują się pójść np. do Domu Spokojnej Starości.
– To jakiś żart? Zabiorą nam mieszkanie, jeśli matka zechce pójść do domu starców? – denerwuje się pan Henryk. Dwa lata temu stracił pracę, więc musiał zrezygnować z wynajmowanego mieszkania i wraz z konkubiną oraz jej dzieckiem zamieszkał u matki. – Nie jest fajnie, bo matula mojej kobity nie lubi i coraz częściej wygraża, że pójdzie do domu starców, by mieć spokój. To mieszkanie rodzice kupili od miasta, gdy jeszcze żył mój ojciec, i teraz miałoby iść z powrotem do państwa czy jak? – pyta zaniepokojony mężczyzna.
http://parezja.pl/rzad-odbierze-emerytom-prywatne-majatki/

6304804_starosc-nie-radosc–

Czy „czeki”, o których mówi Jacek Męcina, mają dać ten sam efekt?
I najuboższym zostaną w świetle prawa odebrane majątki?
PO-mysł wydaje się wręcz genialny – przecież „czeki” stanowić będą dodatkową pomoc, a więc logicznie i w duchu kapitalizmu trzeba za nią zapłacić, bo nie wchodzą w skład świadczenia emerytalnego.
Skoro bezrobotnych zstępnych nie stać będzie na pokrycie kosztów, majątek wstępnych zostanie przejęty za długi.
Pod pozorem opieki nad seniorami rząd Ewy Kopacz (z domu Lis) najwyraźniej szykuje mechanizm służący wywłaszczeniu Polaków.
3obieg.pl

Bardzo interesującym jest fakt nazywania uchodźców, że są z ,,Afryki”. Dlaczego z ,,Afryki”? Odpowiedź jest prosta – morderców z Francji dręczy sumienie i określenie z ,,Afryki” ma prowadzić widza w bliżej nieokreślone manowce przestrzenne.
Tylko jakiś pajac eurodeputowany może nabrać się na taką sytuację, w której My Polacy mamy pomagać bezprzyczynowym i bez terytorialnym uchodźcom z tzw ,,Afryki”.

 

 

 

Za śmierć 400 uchodźców odpowiada osobiście ten francuski śmieć, kurdupel, były prezydencik Francji, który w porozumieniu z innym śmieciem, psychopatą Żydkiem Bernardem Henrykiem Lewim, dokonał w efekcie zabójstwa na Kaddafim, co w efekcie spowodowało obecne skutki w postaci totalnej destrukcji w społeczności zamieszkiwanej w Libii, skąd wypłynął z tragicznym skutkiem statek.

 

Zatem psychopatyczne żabojady żydowskiego pochodzenia niech przyjmują teraz tych uchodźców, którzy wypłynęli z Libii, a część z nich potopiła się na Morzu Śródziemnym. Jest przyczyna i jest skutek. Odpowiedzialność za te działania niech biorą ścierwa na siebie, a nie znów zrzucają skutki swoich psychopatycznych działań na usłużne dziwki zwoływane przez króliczka Europy.

 

 

Kto zamordował uchodźców z Afryki

Kto zamordował uchodźców z Afryki

Kto zamordował uchodźców z Afryki

Kto zamordował uchodźców z Afryki

Kto zamordował uchodźców z Afryki

Kto zamordował uchodźców z Afryki

 

http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-europoslowie-po-godza-sie-na-obowiazkowe-przyjmowanie-uchodz,nId,1722043

 

Jeśli podobna sytuacja z uchodźcami pojawi się od strony Ukrainy, to także rozwiązanie powinno być  podobne :

 

Kto zamordował uchodźców z Afryki?

Kto zamordował uchodźców z Afryki?

 

Kto sieje kurewstwo, ten niech później opiekuje się uchodźcami.

 

http://www.tvn24.pl/opinie,120,m/jacek-stawiski-o-imigrantach-trafia-do-polski,535878.html

Prawie każda grupa trzymająca władzę uprawia podobną propagandę: stara się przekonać rządzonych, że tak dobrze, jak za jej panowania, nie mieli chyba jeszcze nigdy. Niedawno słuchałem, jak polityk partii rządzącej Polską roztaczał wizję wspaniałego rozwoju gospodarczego naszego kraju pod rządami Platformy Obywatelskiej.

Inni dyskutanci w telewizyjnym studiu próbowali mu wykazać, że nie ma racji. Polityk replikował: mówiąc o rozwoju gospodarczym, powinniśmy wiedzieć, o czym rozmawiamy; trzeba przyjąć jakieś kryteria oceny rozwoju ekonomicznego; w tej kwestii jako kryterium powszechnie stosuje się wzrost PKB, a wzrost PKB w okresie naszych rządów jest znaczny.

Rzeczywiście, wzrost PKB to najczęściej przywoływany miernik rozwoju gospodarczego i bogacenia się społeczeństw – nie wiadomo dlaczego, bo całkowicie mylący. Aby dojść do takiego wniosku, nie trzeba być ekonomistą, wystarczy chwilę logicznie pomyśleć. PKB dla danego kraju w przyjętym okresie, np. w ciągu roku, oblicza się z reguły jako sumę wydatków konsumpcyjnych jego mieszkańców, wydatków na inwestycje, wydatków z budżetu państwa oraz nadwyżki eksportu nad importem. W założeniu im większy wzrost tej sumy, tym bogatsi stają się mieszkańcy kraju, bo jeśli coraz więcej wydają, to znaczy, że coraz więcej mają do wydania. Iluzoryczność tego założenia widać gołym okiem. Wzrost tak obliczanego PKB może zupełnie nie wynikać ze wzrostu zasobności społeczeństwa. Ba, może występować również w okresach ekonomicznej stagnacji, czy wręcz regresu gospodarki i spadku zamożności. Wystarczy na przykład, by w badanym okresie wzrosły ceny najbardziej podstawowych artykułów – takich, z których zwyczajny nabywca czy gospodarstwo domowe w praktyce nie może zrezygnować, nawet jeżeli wzrostowi ich cen nie towarzyszy wzrost jego zarobków – jak żywność czy paliwo do samochodu. Wzrost cen towarów podstawowego znaczenia sprawi, że większość ludzi będzie zmuszona wydawać na nie coraz więcej, choćby musiała w tym celu wpaść w spiralę zadłużenia, nękać rodzinę prośbami o pieniądze, żebrać albo dokonywać kradzieży. PKB wzrośnie, ale realny poziom zamożności obniży się, bo przy wyższych cenach rzeczy niezbędnych i niezmienionej wysokości płac normalnemu człowiekowi coraz trudniej będzie wiązać koniec z końcem.

 Może też zaistnieć inna sytuacja: w wyniku – na przykład – systemowych zmian ekonomicznych nastąpi wzrost wydatków wywołany rzeczywistym wzrostem dochodów, ale tylko dla mniejszości najbogatszych i najlepiej zarabiających. Nawet jeśli wskutek tych samych przemian cała reszta społeczeństwa zubożeje, a jej dochody i wydatki zmaleją, wzrost wydatków warstewki plutokratów może się okazać na tyle duży, że PKB na papierze wzrośnie, choć naprawdę sytuacja materialna większości mieszkańców kraju pogorszyła się.

 Przypadki konkretnych krajów najwymowniej pokazują, jak mitologia PKB ma się do rzeczywistości. Za największą afrykańską potęgę ekonomiczną uznaje się powszechnie Republikę Południowej Afryki. W 2012 r. gospodarka RPA wytwarzała 1% światowego PKB. Czy jednak fakt ów znajduje przełożenie na jakość życia w tym państwie? Odpowiedzi udzielają inne dane statystyczne. RPA od lat jest światowym liderem statystyk przestępczości, wyprzedzając pod tym względem nawet pozostałe państwa afrykańskie. W 2000 r. w RPA popełniono 20.000 zabójstw, 26.000 usiłowań zabójstwa, 50.000 gwałtów, 95.000 rozbojów, 87.000 włamań do siedzib przedsiębiorstw i 298.000 włamań do domów mieszkalnych, 260.000 poważnych napadów i 239.000 zwykłych napadów, a ogółem 2,4 miliona poważnych przestępstw przy ówczesnej liczbie ludności wynoszącej 42 miliony osób. Statystyka obejmuje wyłącznie przestępstwa zarejestrowane, zatem rzeczywista skala wymienionych zjawisk była jeszcze większa, np. jak szacuje policja, zgłaszany jest tylko co piąty gwałt. Część przestępstw popełniają sami policjanci, a jedna z przyczyn (choć oczywiście nie wyłączna) tego stanu rzeczy tkwi w dotkliwym niedofinansowaniu organów porządku publicznego: jeszcze niedawno zatrzymani przez policję z powodu braku środków finansowych na sprzęt przeważnie nie byli w ogóle fotografowani, co już na wstępie paraliżowało wiele dochodzeń. Policyjne analizy z 1998 r. przypisywały 14% wszystkich przestępstw nielegalnym imigrantom, których liczbę oceniano nawet na osiem milionów. Wszystko to w państwie o imponującym PKB.

 Najwyższy skok PKB w Afryce notowała ostatnio Nigeria. Średni roczny wzrost PKB tego państwa w latach 1999-2014 sięgał 8,6%. Zachodni ekonomiści i dziennikarze gospodarczy niemal do wczoraj piali peany na cześć najszybciej rozwijającej się gospodarki Czarnego Lądu. Pomijali tylko jeden fakt: państwo to najdosłowniej się rozpada. Wahabici dokonują ataków terrorystycznych na chrześcijan, a ci odpowiadają akcjami odwetowymi przeciw muzułmanom. Spory obszar w północno-wschodniej części państwa kontroluje partyzantka Boko Haram, bezkarnie uprowadzając z ulic setki dziewcząt za jednym zamachem. Na południu od 1990 r. tli się konflikt zbrojny w delcie Nigru, sprowokowany brutalnym traktowaniem miejscowej ludności przez brytyjski koncern Shell, który od 1958 r. eksploatuje tamtejsze złoża ropy naftowej. Według rządowych statystyk 40% mieszkańców Nigerii żyje poniżej granicy ubóstwa, a 74% poniżej średniej stopy życiowej. I w czym pomógł Nigeryjczykom rekordowy wzrost PKB?

 Przypuszczam, że następnym państwem chwalonym za szybki wzrost PKB okaże się Etiopia: zachodnie firmy coraz częściej przenoszą tam swoje fabryki z Chin czy Bangladeszu. Ów prastary wschodnioafrykański ośrodek chrześcijaństwa i ojczyzna unikalnej, starożytnej cywilizacji jest obecnie krajem, gdzie tak zwany koszt pracy należy do najniższych na świecie. Etiopia była długo dotknięta klęską głodu, więc Etiopczycy są gotowi pracować za jedzenie. Miesięczna płaca robotnika fabrycznego w Etiopii jest średnio dziesięć razy niższa niż w Chinach, dlatego nawet chińskie przedsiębiorstwa przenoszą do niej swoją produkcję. Napływ zagranicznych inwestycji sprawi, że etiopski PKB wzrośnie, być może nawet rekordowo (bo wystartuje z bardzo niskiego poziomu). W rzeczywistości jednak Etiopia pozostanie kolejnym poletkiem eksploatacji dla zagranicznego kapitału, wykorzystywanym ze względu na swoją biedę i bezbronność.

 Nie tylko na powyższych przykładach można się przekonać, iż ani PKB, ani jego procentowy wzrost nie stanowią miernika realnego dobrobytu czy pomyślnego rozwoju sytuacji gospodarczej. Aby wiarygodniej ocenić te ostatnie, należy zastosować zupełnie inne mierniki, takie jak pełne zatrudnienie (lub stopień zbliżenia do niego) czy upowszechnienie dostępu do usług publicznych.

 Na koniec warto odnotować pewną prawidłowość. Jakie państwa spoza bloku zachodniego są z reguły chwalone w Ameryce czy Unii Europejskiej za „racjonalną” politykę gospodarczą? Są to zwykle kraje, które wpuszczają do siebie zachodnie koncerny na warunkach podyktowanych przez same koncerny i pozwalają im na wszystko, w tym na uchylanie się od płacenia podatków. Kraje, które „nie windują sztucznie kosztów pracy”, to jest utrzymują swoje prawo pracy na poziomie nie nakładającym na pracodawcę w miarę możliwości żadnych zobowiązań wobec pracownika, takich jak obowiązek zapewnienia mu bezpiecznych i zdrowych warunków pracy, wypłaty wynagrodzeń o określonej wysokości, opłacenia pracownikowi ubezpieczeń społecznych, ograniczenia czasu pracy – dzięki czemu pozostają rezerwuarem taniej i dyspozycyjnej siły roboczej na potrzeby zachodnich firm. Kraje, które otwierają swój rynek wewnętrzny na napływ zachodnich towarów (nawet jeżeli państwa zachodnie utrzymują swoje rynki zamknięte na ich towary), nie stawiają żadnych wymogów co do jakości i ceny tych towarów, nie nakładają na nie opłat celnych, czyli w żaden sposób nie próbują wspomóc krajowych wytwórców w nierównej konkurencji z zachodnimi molochami, co określa się mądrze mianem „deregulacji” i „nieinterwencji”. Kraje, które prowadzą prywatyzację, to znaczy wyprzedają majątek narodowy, często za cenę znacznie poniżej jego wartości, zachodnim koncernom lub krajowym wielkim biznesmenom mocno powiązanym finansowo z zagranicą. Z czyjego punktu widzenia jest to „racjonalna” i „skuteczna” polityka? Zachód obsypuje pochwałami tych, co pracują na jego, a nie na własną zasobność. To oni zazwyczaj zbierają najlepsze recenzje za rzekome osiągnięcia gospodarcze. Mitologia PKB pozostaje elementem tej ekonomicznej propagandy.

 

 Adam Danek

Choć niektórym z Was może wydawać się to nieprawdopodobne, to ten zwyczaj istnieje naprawdę. Metzitzah b’pehto tradycyjny żydowski obrzęd, który ma miejsce tuż po obrzezaniu niemowlaka płci męskiej.

Obrzęd polega na ssaniu penisa niemowlaka przez rabina, który dokonał obrzezania. Procedura ma na celu „oczyszczenie” otwartej rany dziecka. Ten trudny do zrozumienia dla mnie obrządek przynosi jednak wręcz odwrotny skutek.

 

zydki-2

 

Jak donosi prasa w Nowym Jorku – jeden z tamtejszych rabinów zaraził właśnie opryszczką 14 niemowląt. Nie jest to pierwszy przypadek tego typu. Do podobnych incydentów dochodziło już niejednokrotnie, niekiedy kończyły się one nawet śmiercią dzieci z powodu zakażenia.

Za: http://viralka.pl/stary-rabin-zarazil-kilka-noworodkow-opryszczka-ssac-im-genitalia/

Podesłano. Umieszczam dla przypomnienia, nic nowego tu nie ma, ale… pisze Rosjanin, więc i tam to widać.. MD] – KOPIUJCIE I ROZPOWSZECHNIAJCIE BO SĄ SYGNAŁY ŻE TEN ARTYKUŁ W „DZIWNY” SPOSÓB ZNIKA !

Jest to jeden z najlepszych artykułów na temat żydowskiego Nowego Porządku Świata jaki kiedykolwiek pojawił się na Stop Syjonizmowi. Artykuł szokujący, jak szokujący jest talmudyczny plan względem ludzkości. I tym cenniejszy, ponieważ pochodzi z patriotycznego, prawosławnego rosyjskiego portalu. Prosimy kopiować i powielać poniższy materiał. Dostępny jest także w formacie PDF pod linkiem. Artykuł, ze względu na swoją treść, jest podwieszony do niedzieli. Admin.  Źródło: http://3rm.info/27961-nekrokratiya-i-haos.html

Data publikacji: 4.9.2012  Tłum. RX

 ==========================

 Konstantin GORDIEJEW

Bardzo często podczas dyskusji na temat współczesnych nam globalistycznych tendencji i planów rządu światowego mówimy o budowie New World Order jako o najbliższej przyszłości. Ale jest to błąd. New World Order jest już dzisiejszą rzeczywistością. Jest on już zbudowany a wstęga inauguracji jest także przecięta.

„Serdecznie witamy w ziemskim piekle, przedsionku piekła właściwego”- mówią nam pachołki Antychrysta a także i on sam.

Już wszyscy ludzie na planecie mają nadane imiona, cyfrowe imiona. Pozostało tylko umieścić je na czołach lub rękach (oznakować jak bydło) ludzkiego, niemego stada.

„Elektroniczne obroże” są już ludziom zakładane. Dlatego trzeba rozumieć znaki czasu i nie przerażać się jak uczy nas Bóg. To jest dla nas, prawosławnych chrześcijan, nie do przyjęcia żeby dać się opanować strachowi i popaść w rozpacz i smutek. Bóg wszystkich zwyciężył!

A my jesteśmy Jego dziećmi. Dlatego naszym głównym celem jest uniknięcie zdrady Boga i przywarcie do Niego i do Jego opieki. Nie zdradzić Boga oznacza nie przyjęcie warunków Antychrysta i jego pachołków, nie wyrazić zgody na wiernopoddaństwo Szatanowi w jego globalnym królestwie. Naszym królem jest Bóg a my po przyjęciu, podczas chrztu, imion od Niego jesteśmy wiernymi poddanymi Boga Wszechmogącego- Trójcy Przenajświętszej.

Bracia i siostry!

Swoimi nie odpokutowanymi grzechami oddajemy władzę nad sobą diabłu. Zacznijmy stałą pokutę i modlitwę do Boga o zesłanie nam, niedołężnym, Jego pomocy w oporze przeciwko Antychrystowi i jego pachołkom. Bez pomocy Bożej nikt się nie uratuje!

Będziemy modlitwą wypraszać Go o obdarowanie narodu rosyjskiego carem i o wyzwolenie spod żydowskiego jarzma okrutnie smagającego Ruś już od ponad 100 lat.

Nie będziemy przyjmować dokumentów Antychrysta, w pierwszej kolejności UEK (Uniwersalna Karta Elektroniczna). Jest to dokument Antychrysta i, można powiedzieć, wiza do piekła.

Dopomóż nam Boże!

Zadziwiające ale faktem jest to, że dwie rzeczy, leżące na samej powierzchni i dlatego oczywiste, są w świadomości społecznej nieobecne i niezauważone i dlatego, naturalnie, zupełnie nie rozważane.

Dwie oczywistości.

Ileż to już słów wypowiedziano, we wszystkich możliwych kontekstach!, o nadejściu „Nowego Porządku Świata”. I o tym przeciwko komu jest on skierowany i jakie siły są w niego zaangażowane i jak „wielobiegunowość” walczy z „jednobiegunowością”. I jeszcze jak na służbę „światowego żandarma” została zaprzęgnięta „technologia kontrolowanego chaosu”. Przy czym negatyw podobnych argumentów jest schizofrenicznie równoważony pozytywem o tym jak „międzynarodowa społeczność” przeciwdziała globalnemu kryzysowi (który sama organizuje), jak karmi głodnych (tak, trującymi produktami spożywczymi GMO) i jak leczy z chorób (szczepionki, które są groźniejsze od samych chorób), jak informuje i zwalcza międzynarodowy terroryzm (który sama stworzyła i sama nim kieruje), jak ustanawia „progresywne” normy konsumpcyjne, normy „opieki medycznej” i „oświaty” (zamieniając narody w chorych debili), jak obiecuje zapewnić ludzkości „zrównoważony i stały rozwój” (który w istocie oznacza ludobójstwo ogromnej większości mieszkańców Ziemi w imię postępu technologicznego i dobrobytu niewielkiej mniejszości).

 

Ażeby wspomniana schizofrenia nie raziła to wszystko podaje się w sosie pustej gadaniny i zgadywanek jakie mamy międzynarodowe instytucje zarządzające wszystkim, kto co powiedział, kto co zrobił i dlaczego, kiedy zbierał się „rząd światowy” złożony z różnych „klubów bilderberskich” i „komisji trójstronnych” i nad czym obradowali. Osobnym „płodnym” tematem z tej listy są bolesne rozważania o procesach globalizacyjnych, ich przejawach, pozytywnych i negatywnych i możliwych konsekwencjach dla rodzaju ludzkiego.

Tymczasem, o jako priorytetowej oczywistości, trzeba mówić o tym, że globalizacja jest już całkowicie zrealizowana i „nowy porządek świata” jest już zasadniczo zbudowany.

Kto dzisiaj rządzi na Ziemi? ONZ? Prezydent? Instytucje międzynarodowe? Niektóre państwa, które politolodzy pospiesznie ogłaszają „hegemonami”? Nie!

Władzę sprawuje bardzo mała grupa ludzi kontrolująca wszystkie (lub prawie wszystkie) przepływy finansowe i dużą część mocy produkcyjnych planety.

A kto kontroluje ten i podejmuje decyzje przynależne realnej władzy, obowiązujące wszystkie marionetki i kukły na stanowiskach w tak zwanych „rządach” i „instytucjach”. Chociaż te marionetki i kukły pozornie wydają się być suwerenne to są jednakże całkowicie służebne w stosunku do swoich właścicieli-lalkarzy.

Tak więc „nowy porządek świata” w istocie nie „nadchodzi” a już jest i przedstawia sobą ucieleśnioną władzę globalnych grup finansowych (GGF) i trans-nacjonalnych korporacji (TNK), które otrzymały zadanie całkowitego wdrożenia właśnie rynku globalnego, zasadniczo istniejącego już od roku 2000. Jakaż tam „wielobiegunowość”. Rothschildzie kontra Rockefellerze, czy co? Oczywiście występują sprzeczności i pomiędzy nimi i wzajemne pretensje ale i jedni i drudzy należą do jednej, ponadnarodowej (i mówiąc ogólnie nawet etnicznie nie zupełnie jednorodnej) grupy starającej się zagrabić całe istniejące bogactwo na Ziemi, ruchome i nieruchome, żywe i nieożywione, ludzkie i zwierzęce.

Odwrotna strona „porządku światowego”, który już panuje, to druga oczywistość!, polega na tym, że kim by nie byli obecni władcy Ziemi to ze wszech miar są oni w istocie patologicznymi zwyrodnialcami lub inaczej nekrokratami, wrogimi wobec całej ludzkości i nieporównywalnymi w nikczemności i podłości z wszystkimi potworami minionych czasów.

 

Sieć i chaos.

Kiedy ponad dziesięć lat temu putinowski analityk A. Ignatow snuł rozważania o „rządzie światowym” jako o strukturze działającej w interesie „nielicznej elity” zjednoczonej pochodzeniem etnicznym i wtajemniczeniem w lożach o destrukcyjnych ideologiach to on prawdopodobnie niezbyt zdawał sobie sprawę na ile trafna jest jego ocena. Jednakże właśnie chaos, na początku skrycie a następnie całkowicie jawnie, z kalamburem na jego określenie, tak zwanym „kontrolowanym chaosem”, stał się główną siłą zapewniającą panowanie nowego hegemona.

Cały projekt przechwycenia władzy globalnej zorientowanej, jeszcze prawie pół wieku temu, na budowę społeczeństwa technotronicznego, uwzględniał ten fakt, że w miarę automatyzacji produkcji, pracujący w niej ludzie z powodzeniem są zastępowani „mądrzejszymi automatami” i „uduchowionymi robotami” i stają przed dylematem czy być zbędnymi czy uznać swoją funkcjonalną równość z robotami. Odpowiednio. Po pierwsze, będąc zrównana z bezdusznymi „mocami produkcyjnymi” zniewolona ludzkość musi pogodzić się z narzuconym jej podejściem do samej siebie jako do mechanizmu roboczego podlegającemu eksploatacji (według przydatności i znaczenia), amortyzacji, odpisowi i demontażowi na części.

Po drugie. Społeczeństwo poddało się transformacji w jedną strukturę sieciową, zbudowaną na obraz i podobieństwo linii automatycznych gdzie każdy węzeł posiada funkcjonalne znaczenie, wyrazistość i jest przystosowany do realizacji ściśle określonych zadań. Stosownie jeden z apologetów sieci tak pisze o niej jako o kolektywnym współdziałaniu, które poprzez włókno i powietrze wiąże w jedno szybko rosnącą liczbę obiektów przyrody ożywionej i nieożywionej. (Co ciekawe, w rosyjskich perspektywicznych programach państwowych tak się pisze: „Nanoelektronika będzie integrować się z bio-obiektami i będzie zapewniać nieprzerwaną kontrolę nad utrzymaniem ich funkcji życiowych”).

A główna właściwość takiej sieciowej struktury polega na tym, że jest ona idealnie dostosowana do konkretnego działania funkcjonalnego i łączy wewnątrz siebie absolutnie nie powiązane ze sobą elementy co w istocie jest formą „kontrolowanego chaosu”. I dlatego opuszczenie takiej struktury odpowiada w pełni trwałej utracie miejsca w układzie społecznym to znaczy wyzwoleniu do nikąd”. Jednocześnie sieć zbudowana jest jako hierarchia rang i stopni przypisanych do „węzłów” i „obiektów” (w tym bio-obiektów) w zależności od ich funkcjonalnych użyteczności. Podobne ustawianie i szeregowanie jest nie tylko organizacyjne ale optymalizuje strukturę układu i służy razem z tym skutecznym mechanizmom pozbywania się tych, których wkład w ogólnosystemowe działanie utracił dla niego swoje znaczenie i przestał być potrzebny (im bardziej użyteczny tym wyższy status, im mniej tym niższy status, całkowicie bezużyteczny oznacza „nie potrzebny” i sugeruje przy ostatecznym werdykcie o braku perspektyw i następujące „spisanie i demontaż na części zapasowe”).

 

Innymi słowy „nowy-sieciowy-porządek” w istocie nie tylko „konserwuje” chaos wewnątrz siebie ale jest również dla siebie sposobem autokreacji. Naturalnie, że stworzenie podobnej konstrukcji „agregacji milionów, indywidualnie podtrzymywanych, niezorganizowanych obywateli”, to znaczy sieciowego „umysłu” społecznego, wymagało bardzo dużo czasu przy czym na skutek nie tyle stworzenia odpowiednich warunków ekonomicznych i wystarczającego rozwoju odpowiednich możliwości technologicznych, co moralnej przebudowy powszechnego wychowania ludzi, pierwotnie adaptującego do życia w ludzkim a nie w jakimś „technotronicznym” społeczeństwie. Jeszcze na samym początku projektu podjętego przez nekrokratów w celu przechwycenia globalnej władzy, jedna z ich struktur instytucjonalnych całkowicie szczerze ogłosiła „żeby dojść do utworzenia jednego rządu światowego, żeby koniecznie wyzwolić ludzi od ich tożsamości, od przywiązania do rodziny, narodowego patriotyzmu i religii, którą wyznają”.

Jak by nie odnosić się do brzmienia i wiarygodności powyższego wezwania to jednak wszystkie jego elementy były, przez minione cztery dekady z kawałkiem, były realizowane ,praktycznie rzecz biorąc, w sposób doskonały. Triumfujący mondializm zmiażdżył i podporządkował sobie wszystkie doktryny religijne, ogłosił relatywizm ich prawd, uczynił religijny synkretyzm dominującym nurtem religijno-politycznym. [No, chciałby, ale przecież wiemy, że przegra. Wystarczy poczytać Apokalipsę… MD]

 Patriotyzm stracił swój fundament ze względu na starcie różnic kulturowych, internacjonalizację życia codziennego, zniszczenie państw narodowych i globalizację gospodarki. W tyglu zastępczej demografii języki i narody giną w tempie prawie jednego dziennie. Celowe zniszczenie kultury, zbydlęcenie za pośrednictwem środków masowego przekazu doprowadziły do skrajnego egocentryzmu uprzednio tradycyjne, wzmocnione religijnymi zasadami, moralne postawy ludzi. Konsekwencją tego ( w połączeniu z sukcesami w rozwoju gospodarki i technologii, które zapewniły możliwość wygodnej egzystencji w pojedynkę) był upadek rodziny.

Kult zwierzęcej konsumpcji pomnożony przez dyktaturę wszelkiego rodzaju mniejszości, pobudzony folgowaniem wszelkim możliwym zboczeńcom i perwersjom, obniżył rodzinne stosunki do żądzy i przypadkowych związków i w rzeczywistości zniósł tę metodę konstrukcji społecznej. A prawo dla nieletnich przekształcono w system terroru państwowego, nakierowanego na odbieranie rodzicom dzieci („państwo ogłosiło dzieci swoją własnością”), stało się jednym z najskuteczniejszych mechanizmów zniszczenia trwałych więzi pomiędzy ludźmi i ich atomizacji.

Wojownicy Syjonu. Tolerancja na wieki. Liberalizm, tolerancja, sodomia. ŚMIERĆ GOJOM!

Całokształt tego wszystkiego, co wymieniono powyżej, przygotował percepcję depersonalizacji, która jest nieuchronna przy włączeniu człowieka do sieci (aż do jego apatycznej zgody na przemianowanie go w bezosobowy numer inwentarzowy, całkowicie zrównującym jego nosiciela z majątkiem nieożywionym, środkiem produkcji, wytworzonym produktem) jako coś zupełnie naturalne i konieczne, jako reakcja obronna przed całkowicie niepewnym i niestabilnym otaczającym światem. Ludzkość została osaczona, zmuszona do zmiany, podmieniono sens jej istnienia, zmuszono ją do wciśnięcia się w odpowiednie formy i …zatrzaśnięto pułapkę.

 

Oazy śmierci.

To bardzo interesujące, że istota opisanej powyżej transformacji społecznej nigdy właściwie nie była skrywana przed szeroką opinią publiczną. Przecież jeszcze 20 lat temu w 1991 roku nie byle jaki paplający fantasta, ale Jaques Attali, filozof i wybitny bankier, szef Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, to znaczy człowiek o wysokim statusie w globalnej elicie nekrokratycznej i, jak czas pokazał, znający szczegóły przebudowy społeczeństwa, opublikował książkę „Na progu nowego tysiąclecia” (inny tytuł „Millenium”) w której wystarczająco szczegółowo i wiarygodnie opisał realia dnia dzisiejszego.

 

W odmalowanym przez niego obrazie cały świat należy się „zwycięzcom”, których on nazywa „nomadami” przedstawiających sobą „koczowniczą” to znaczy ponadnarodową elitę, nie związaną ze swoją ojczyzną i narodem. Jedyną rzeczą, która ich jednoczy są „globalne, elektroniczne sieci informacji i handlu” w których nowi władcy świata identyfikują siebie nazwą lub numerem. Przy tym są oni niejednorodni i różnią się statusem i odpowiadającą mu sytuacją majątkową. Udział „koni pociągowych”, albo jak nazywa ich sam Attali, „nomadów średniego poziomu” to hotelowe baraki w pobliżu węzłów transportowych. „Nomadzi” wyższego statusu, to znaczy uprzywilejowani i majętni, zdołają dysponować środkami żeby zostać właścicielami nieruchomości w dużych miastach-oazach. No a o możliwościach prawdziwych „panów życia” w książce się nie mówi. Zrozumiałe, że dysponują oni praktycznie bezgranicznymi możliwościami.

Paralele z apokaliptycznymi jak i z zachodzącymi dzisiaj w świecie procesami są oczywiste.

Jednakże jeszcze bardziej wywołuje wrażenie opis odwrotnej strony transformacji społeczeństwa w sieć. Jak już wspomniano, centrum koncentrującym władzę sieciowego świata są miasta-oazy, dobrze ufortyfikowane i bronione są sercem sieciowego społeczeństwa. Bronione przed kim? Przed zwyciężonymi „liczba których znacznie przewyższy liczbę zwycięzców. Zwyciężeni będą usiłowali dostać szansę na godne życie ale im, najprawdopodobniej, takiej szansy się nie stworzy. Zderzą się oni z rażącymi uprzedzeniami i strachem. Okaże się, że znaleźli się oni na szarym końcu, będą dusić się od zatrutego powietrza i nikt na nich nie będzie zwracał uwagi ze zwykłej obojętności. Wszystkie okropności XX wieku zbledną w porównaniu z takim obrazem”.

W odróżnieniu od nomadów-nekrokratów, wszystko co pozostawi się wyrzuconym poza nawias społeczny i przekształconym w społeczne łajno, chaos i rozkład , ograniczy się do włóczęgostwa, zdziczenia i wymierania bez jakiejkolwiek perspektywy zmiany swojej sytuacji. Innymi słowy na wspomniane, „ufortyfikowane oazy” nekrokraci nałożyli funkcję filtra-separatora dla tych, których sieć już nie potrzebuje i proponuje im tylko jedną , ostatnią dla nich możliwość czyli wybór rodzaju śmierci. Od narkotyków, w bezowocnych atakach terrorystycznych na niezwyciężoną obronę sieciowej cytadeli, sprzedając siebie na biologiczne części zapasowe albo po prostu z głodu i chorób. I to w naszych właśnie czasach jest już całkowicie urzeczywistnione.

Przykład- Brazylia z jej elitarnymi gettami w otoczeniu nędzarskich faweli, z wysokimi ogrodzeniami rozdzielającymi dwa światy, z ostrym reżimem kontroli i ochroną gotową strzelać bez ostrzeżenia. Kryzys przyspieszył rozprzestrzenianie się tego modelu w całym świecie, włącznie z USA, a w Rosji ten model jest już całkowicie stworzony jako struktura ustroju społecznego (tylko wszyscy starannie próbowali to ignorować). I nawet kiedy w otoczeniu D. Miedwiediewa wyrażano ideę przekształcenia ustroju federacyjnego państwa w 20 aglomeracji o łącznej populacji 60 milionów ludzi, to wszyscy, chociaż tę ideę krytykowali i nie pozwolili uczynić z niej hasła wyborczego, to tym nie mniej, nie uważali za coś poważnego.

A niepotrzebnie ponieważ wzmiankowany zamiar stał się wytyczną w planowym działaniu władz, które zdecydowały, że „zmuszenie ludzi do przenosin (do aglomeracji) jest niemożliwe, ich można nakłonić do tego tylko poprzez stymulację ekonomiczną”. I dlatego te „oazy nowego życia” aktywnie tworzą się tam właśnie gdzie określono to w planie Miedwiediewa, i wielokrotnie „po cichu”, upychano w realizowaną „mapę drogową” rozwoju Federacji Rosyjskiej zwanej „Stratiegija 2020”, gdzie niemalże w każdej części można znaleźć zdanie o przykładowo takiej treści; „stymulowanie terytorialnej mobilności ludności, rozwoju aglomeracji i optymalizacji systemu rozsiedlenia”. A chyba najbardziej uderzającym i klasycznym przykładem „tworzenia oaz” jest aglomeracja Moskwy i okręgu moskiewskiego, które nie tylko się przenikają wzajemnie ale nawet potrafiły wykrystalizować w swoim łonie podział na rosyjskie „getto dla elit” (tak zwana „wielka Moskwa” i kilka jeszcze oligarcho-polisów) i „dzielnice slumsów dla przegranych”. Cóż, można „nomadów” zrozumieć. Mają przed kim się odgradzać i bronić się ponieważ prawdziwe znaczenie pogranicza oaz to gigantyczne „piece hutnicze” pełne zbędnego ludzkiego „biomateriału”, obozy śmierci dla planowej redukcji niepotrzebnej ludności. Rozpatrzmy to bliżej, zacznijmy od liczb. Skąd nagle Miedwiediewowi wzięło się, w zleceniu, danym specjalistom opracowującym strategię rozwoju, narzucanie im progu zaludnienia rosyjskich oaz-aglomeracji na poziomie nie większym niż 3 miliony ludzi co w sumie, dla 20 podobnych jednostek administracyjnych daje górną granicę zaludnienia Federacji Rosyjskiej na poziomie 60 milionów ludzi w czasie kiedy obecna liczba ludności, według oficjalnych statystyk, jest dwa razy większa?

Gdzie ma się podziać nadmiar obecnej rdzennej ludności? A jaki będzie ich los jej los wśród tych którzy dożyją do 2020 roku? Odpowiedź jest prosta. Przyjmuje się, że przytłaczającą większość będą w przyszłości stanowić imigranci, ci sami „nomadzi niższego i średniego poziomu”, którym będzie wolno znaleźć sobie pracę w oazach. Pozostałym, pozostawionym samym sobie, z braku chociażby podstawowych warunków życiowych, włącznie z otaczającym środowiskiem, wyżywieniem, ochroną zdrowia, edukacją, bezkarnością nasyłanych przez nomadów reketierów i łowców głów a także miejscowych bandytów, przygotuje się skrycie wymarcie i pozbycie się ich tym samym z zajmowanych przez nich terenów. Albo, jeśli wyrażać się z użyciem terminologii z poprzedniej części tego artykułu, wciągnięci w chaos, który ich wchłonie.

Dzisiaj ta „maszynka do mielenia mięsa” jeszcze nie pracuje pełną swoją mocą. Jednakże koło zamachowe globalnej polityki tworzenia „kontrolowanego chaosu” kręci się coraz szybciej, niszcząc jedne państwa i nasycając ich fragmentami inne państwa, przygotowując w ten sposób dogodną sytuację do wybuchów społecznych w nowych, póki co, dostatnich miejscach w świecie. Imigrant jest skandalicznie tanią siłą roboczą, imigrant podważa poziom życia rdzennej ludności, imigrant sam żyje poza nawiasem ludzkiej egzystencji i wysysa i tak ograniczone fundusze wsparcia społecznego. Ogólny spadek poziomu życia osłabia gospodarkę i uzupełnia liczbę przegranych o przedstawicieli małego i średniego biznesu, którzy do tej chwili jeszcze jakoś się utrzymywali na powierzchni i walczyli ze sztucznie stworzonym ekonomiczno-finansowym kryzysem. Wynikiem jest odgradzanie się nomadów-nekrokratów w ich bunkrach i twierdzach i proponowanie wszystkim tym, których wyrzucili za burtę, żeby unicestwiali się wzajemnie przy granicach oaz do takiej liczby, która może być odpowiednia do „nowego porządku zarządzania. A jeśli wziąć pod uwagę, że liczba takich skazanych nieprzerwanie maleje to „maszyna śmierci”, mieląca ludzi na kurz i pył, musi działać i pracować nieprzerwanie.

 

Nieludzka nieśmiertelność.

Jednakże nekrokracja wraz z przetwarzaniem społeczeństwa w chaos, ze wszystkimi jej „zewnętrznymi”, sieciowymi projektami, nie wyczerpuje na tym swojej działalności. Najbardziej cechujący ją, podstawowy, nihilistyczny światopogląd polega na tym, że widzi w ludzkim stworzeniu źródło chaosu, swojego rodzaju automat złożony z mnóstwa różnorodnych, odrębnych elementów odpowiednio dopasowanych i zmontowanych w skomplikowane systemy operacyjne to znaczy tak jakby z elementów konstruktorskich.

Jako takie te poszczególne elementy „konstrukcyjne” można „remontować”, zamieniać i usprawniać. I to się robi.

Żywe zrasta się z martwym, martwe symbolicznie przywyka do żywego. I dobrze żeby była mowa o protezach. Nie, zamach jest znacznie większy, chodzi o rozbiór człowieka na elementy pierwsze i o to, by ponownie złożyć w lepszej formie. W istocie chodzi o tenże „niewolniczy chaos” ale nie na poziomie społecznym ale na poziomie biologicznym.

I oto już pełną parą opracowuje się technologie klonowania, stworzenia całkowicie sztucznych organizmów, połączenia nieprzystających do siebie gatunków w monstrualne chimery z właściwościami nie wpisującymi się w ani jeden organizm pierwotny ale tworzącymi super wyższość w urzeczywistnieniu określonych funkcji. Prowadzi się aktywne przygotowania także do produkcji cyborgów, autonomicznych i nieautonomicznych z dominacją albo intelektu maszynowego albo biologicznego, zależnie od ostatecznej potrzeby, a według R.Kurzweila, całkowicie symbiotycznej kombinacji człowieka i maszyny, istoty absolutnie nieludzkiej natury, idealnie dostosowanej do życia w systemach sieciowych w roli wiecznego niewolnika ale także i wiecznego pana.

Nieśmiertelność to jest to na co złapali się nekrokraci. Finansując „demontaż” istoty ludzkiej na części zapasowe (to już się robi, co prawda na poziomie transplantów, zarówno żywych jak i elektronicznych), i wykorzystywanie ludzkiego ciała jako źródła surowcowego użytecznych substancji (a czy tak nie jest?, od kosmetyków dla wybranych do farmaceutyków dla wszystkich!) oni wyznaczyli już zadanie wydzielenia substancji, która, podobnie do sieci automatycznych, jest w stanie „rozmnażać” biologiczny i, związany z nim, elektroniczny chaos, nadać mu formę nadającą się do translokacji, naprawy, renowacji i modernizacji.

Właściwie, podjęty obecnie gwałtowny skok w głębiny materii, ze wszystkimi jego przeszkodami i nanotechnologiami, dąży do tylko jednego celu a mianowicie ażeby wyekstrahować tę „sieciową”, „matriksową”, zasadę, która kształtuje z bezkształtu wielokształtność form to znaczy duszę, samoświadomość, umysł, jeżeli zastosować to do osoby ludzkiej, i wykorzystywać poznaną wiedzę jako źródło mocy, panowania i wiecznego życia. I w tym co powiedziano nie ma żadnej przesady. Jeśli spojrzeć na materiały takich rosyjskich projektów przyszłościowych jak Forsajt Project „Dietstwo 2030” i OD „Rossija 2045” to najbliższy rozwój społeczeństwa, spójny ze strukturami władzy, będzie szedł właśnie w kierunku redukcji liczby żyjących ludzi i zmiany ich natury od „poprawienia” jej za pomocą technologii komputerowych do całkowitego wydobycia „matrycy” z biologicznej otoczki. Z pewnością jest całkowicie niepotrzebne wyjaśnianie, że zwycięski w dzisiejszym świecie „nowy porządek” jest wrogi społeczeństwu i człowiekowi, jego naturze, świadomości i duszy.

 

Pomimo to trzeba o tych czterech rzeczach wspomnieć.

 

Po pierwsze- wypuszczony na wolność chaos jest nieodwracalny. Jest on ostateczną kropką nad i w zmianach rzeczy. Dlatego, jeżeli założyć, że obecna strategia urzeczywistni się w pełni to ludzkość skazana jest na zagładę.

Po drugie- hipoteza o duszach jako materialnych meta-strukturach, wewnątrz których znajduje się chaos jest w konflikcie z metafizyczną naturą ich nieśmiertelności. Albo jedno albo drugie. I dlatego projekt budowy „New World Order” jest nie tyle polityczny czy ekonomiczny co religijny.

Po trzecie- przyjmujący to oszustwo jako podstawę dla swoich świadomych i celowych działań w dużej mierze już teraz są, w najlepszym wypadku, tylko zachowującymi niektóre cechy ludzkie potworami.

Po czwarte- ten proces zaszedł dzisiaj już tak daleko, że uniknięcie bezpośredniej konfrontacji ludzi z bezcielesnym niebytem już jest niemożliwy albowiem nie ma już pola manewru ani dla jednych ani dla drugich a ceną jest przeżycie rodzaju ludzkiego.

 

Konstantin GORDIEJEW

dakowski.pl