Monthly Archives: Maj 2015

* Unia Europejska coraz bliżej rozpadu.Francuski Front Narodowy wzywa władze kraju, aby przeprowadziły referendum w sprawie wystąpienia Francji z UE za przykładem Wielkiej Brytanii – pisze gazeta „Figaro”. Front Narodowy domaga się od rządu, aby Francuzom zaproponowano analogiczne referendum, trzymając się harmonogramu, który już określili Brytyjczycy – podano w oświadczeniu wiceprzewodniczącego Frontu Narodowego Floriana Philippota.

Jego zdaniem Wielka Brytania demonstruje „godny uwagi spokój podczas przygotowań do historycznego referendum”.  Jeśli rząd odmówi zorganizowania referendum we Francji, spróbujemy zrobić tak, aby ten problem znalazł się w centrum uwagi podczas kolejnej kampanii wyborczej – podkreślił francuski polityk. W środę królowa Wielkiej Brytanii Elżbieta II potwierdziła, że referendum w sprawie wystąpienia Zjednoczonego Królestwa z UE odbędzie się pod koniec 2017 roku.
 
*Wielka Brytania nie przyłączy się ani do strefy euro, ani do strefy Schengen – powiedział na wspólnej z kanclerz Niemiec Angelą Merkel konferencji prasowej premier Wielkiej Brytanii David Cameron. Wielka Brytanie nie zamierza przyłączyć się ani do strefy euro, ani do strefy Schengen. Siła UE polega na jej elastyczności, zdolności do spełniania wymagań różnych państw. Europa powinna być siecią, a nie blokiem – powiedział Cameron. Brytyjski premier podkreślił ważność zawarcia porozumienia o wolnym handlu z USA i dodał, że stosunki handlowe między Zjednoczonym Królestwem a Niemcami są jednymi z najszybciej rozwijających się na świecie.
 
*Grecja coraz bliżej bankructwa. Zostanie ona pozbawiona finansowania z MFW, jeśli nie zapłaci należnej raty – oświadczył  w Waszyngtonie rzecznik Funduszu   William Murray. Szefowa MFW  Christine Lagarde powiedziała wkrótce potem, że wyjście Grecji ze strefy euro „jest możliwe”. Do 5 czerwca Grecja musi spłacić kolejną transzę swych należności wobec MFW w kwocie około 300 mln euro. Łącznie Fundusz powinien od niej otrzymać w przyszłym miesiącu około 1,55 mld euro. Ateny nie zwróciły się do Funduszu z prośbą o pozwolenie na zgrupowanie wszystkich należnych w czerwcu płatności i przelanie ich dopiero pod koniec miesiąca, choć o możliwości takiego rozwiązania poinformowały na początku tygodnia źródła uczestniczące w negocjacjach w Brukseli między Grecją a jej wierzycielami.  Jak komentuje Reuters, jeśli greckie władze zdecydują się nie zapłacić sumy należnej MFW, to „uruchomią opcję nuklearną”, której konsekwencje są trudne do przewidzenia; mogą one np. spowodować run na banki i zmusić Ateny do wprowadzenia kontroli kapitałowej. Wcześniej w czwartek rzecznik greckiego rządu   Gabriel Sakellaridis powiedział, że władze w Atenach mają nadzieję, iż do 31 maja zawrą z zagranicznymi kredytodawcami umowę zapewniającą kontynuowanie pomocy finansowej. Reuters pisze jednak, że dojdzie do tego dopiero wtedy, gdy premier Grecji   Aleksis Cipras zgodzi się na spore ustępstwa w takich kwestiach jak reforma rynku pracy i systemu emerytalnego. Jednak ostatnie wystąpienia Ciprasa, który musi brać pod uwagę opinię lewego skrzydła Syrizy, dowodzą, że gotów jest on przeciągać negocjacje do ostatniej chwili. Nikt nie powinien sądzić, że w miarę upływu czasu Grecja straci w negocjacjach swą determinację i nieprzekraczalne linie znikną. Jeśli ktoś w skrytości na to liczył, niech o tym zapomni – powiedział Cipras. Ponadto niedawne wypowiedzi szefowej MFW Christine Lagarde i ministra finansów Niemiec  Wolfganga Schaeuble dowodzą, że do zgody jeszcze daleko. Jak zauważyła AFP, mimo że oficjalnie Grecja nie miała być tematem szczytu finansowego G7 w Dreźnie z udziałem ministrów finansów i szefów banków centralnych oraz najważniejszych instytucji finansowych, kwestia zamknięcia negocjacji z Atenami zdominowała jednak program dyskusji. Rośnie napięcie między MFW i Atenami – komentuje AFP. Grecki minister finansów   Janis Warufakis powiedział w parlamencie, że brak postępów w negocjacjach jest wynikiem braku porozumienia między wierzycielami. Musimy od tej pory negocjować tylko z Komisją Europejską – zapowiedział. Mimo trwających już cztery miesiące rozmów władze Grecji nie zdołały porozumieć się z MFW i partnerami ze strefy euro w sprawie uwolnienia wynoszącej do 7,2 mld euro pozostałej transzy pomocy, co zapobiegłoby bankructwu państwa. Większość komentatorów uważa jednak, że Ateny pozostaną w strefie euro, nawet jeśli nie spłacą części rat, które w najbliższym czasie powinni otrzymać zagraniczni kredytodawcy.
 
* W wyborach regionalnych i lokalnych władz samorządowych, przeprowadzonych w Hiszpanii 24 maja, dalszy spadek poparcia odnotowały obie partie panujące od kilkudziesięciu lat na krajowej scenie politycznej – socjaliści (PSOE) i „centroprawicowa” Partia Ludowa (PP). Ta ostatnia osiągnęła swój najgorszy wynik od chwili objęcia rządów w 2011 r. Hiszpańscy komentatorzy wróżą na tej podstawie rychły upadek dwupartyjnego systemu politycznego, istniejącego nieprzerwanie od czasu ostatecznego demontażu frankizmu i zastąpienia go przez demoliberalizm.„Decyduje brak zaufania do dwóch największych ugrupowań politycznych, ogarniętych korupcją i nie mających nic do zaoferowania na przyszłość.” – ocenia Miquel Puig, ekonomista z Barcelony. „Koniec systemu jest przypieczętowany.” – wieszczy Jeronimo Andreu z redakcji dziennika „El Pais”. Próżnia, która powoli otwiera się na hiszpańskiej scenie politycznej, nie oznacza jednak automatycznie perspektywy sukcesu ugrupowań o orientacji „antysystemowej”. W wyborach samorządowych trzeci w kolejności wynik, po PSOE i PP, osiągnęło stronnictwo Obywatele – Partia Obywatelska (Ciudadanos), zdobywając 6,5% głosów. To młode, założone w 2006 r. ugrupowanie charakteryzowane jest jako partia liberalna i centrolewicowa, przeciwstawiająca się zarówno hiszpańskiemu nacjonalizmowi, jak i niehiszpańskim nacjonalizmom separatystycznym. Anty-establishmentowy ruch Podemos w majowych elekcjach nie wystawił swoich kandydatów w większości wspólnot samorządowych. W regionalnych wyborach w Andaluzji, które odbyły się w marcu, uzyskał jednak 15% głosów.
 
*27 maja w Finlandii zakończyły się negocjacje w sprawie składu nowego rządu. Niespodzianką było mianowanieTimo Soiniego, przewodniczącego partii Prawdziwi Finowie na stanowisko ministra spraw zagranicznych. Większość członków tej partii wyznaje narodowe poglądy, krytyczny stosunek do Unii Europejskiej i opowiada się za ograniczeniem napływu imigrantów do kraju. Spodziewano się, że Timo Soini zajmie stanowisko ministra finansów. Tradycyjnie przypada ono przewodniczącemu drugiej co do wielkość partii w rządzie. Teka ministra spraw zagranicznych powinna trafić do Alexandera Stubba, byłego premiera Finlandii i przewodniczącego Partii Koalicji Narodowej, którego Europa już dobrze poznała. Podczas konferencji rządowej Juha Sipilä, nowy premier Finlandii oświadczył, że teki ministrów w tym roku zostały podzielone w zgodzie z zainteresowaniami liderów partii. Nowy premier uważa, że obowiązki szefa MSZ to jest to, „czym Soini chce się zajmować”. Zdaniem Johannesa Kotkavirta, dziennikarza gazety „Iltasanomat”, decyzja Timo Soiniego jest „tchórzliwą dezercją”. Teka ministra finansów jest obecnie „znacznie cięższa” ze względu na konieczność poważnych cięć finansowych. Natomiast inny dziennikarz „Iltasanomat”, Seppo Varjus uważa, że prezydent Sauli Niinistö i spokojny z charakteru Soini stworzą dobry zespół. Sytuacja byłaby znacznie gorsza, jeśli to stanowisko zająłby „piskorz Stubb”. Tutaj, zdaniem autora artykułu, Soini ma niezaprzeczalną przewagę. Sądząc z wystąpienia Soiniego na konferencji rządowej, nie będzie kardynalnych zmian w polityce zagranicznej Finlandii. Minister stwierdził, że jego kraj pozostaje częścią Unii Europejskiej, ale chce on widzieć wspólnotę zreformowaną, gdzie Finlandia będzie „aktywnym, pragmatycznym i nastawionym na wytyczony cel członkiem”. Nowy minister spraw zagranicznych podkreślił również wagę podtrzymywania stosunków z NATO i kooperacji wojskowej z krajami północnymi, przede wszystkim ze Szwecją. Soini także oświadczył, że Rosja pozostaje „ważnym sąsiadem”, z którym Finowie powinni budować przyjazne dwustronne stosunki.
 
* Jak zapowiedział wczoraj w Brukseli dyrektor wykonawczy unijnej agencji ds. ochrony granic Fabrice Leggeri  we Włoszech, a konkretnie w Katanii – dużym portowym mieście na Sycylii, znajdować będzie się baza operacyjna Frontexu. Jest to spełnienie postulatu Włoch, które domagały się aby siedziba tej agencji mieściła się w ich kraju. Zadowolenie z podjętej decyzji wyraziły już zarówno włoskie władze centralne, jak i władze lokalne. Katania uznana została za miejsce idealna na siedzibę bazy operacyjnej Frontexu, ponieważ to do tego portu zawijają statki marynarki wojennej i jednostek Straży Przybrzeżnej z tysiącami imigrantów zebranych z dryfujących łodzi. Fabrice Leggeri zapowiedział również, że wkrótce na Sycylii zacznie działać pięć tymczasowych ośrodków, które zajmą się przygotowaniem imigrantów do wysłania ich do innych centrów pomocy w kraju.
 
*Kryzys polityczny w Macedonii został zorganizowany przez tajne służby USA, aby odwieść Skopje od „złego towarzystwa” Grecji i Serbii – państw, które popierają rosyjski projekt „Potok Turecki”, uważa amerykańskipolitolog i były działacz polityczny Paul Craig Roberts.  Grecja, jak twierdzi politolog, znajduje się pod poważnym naciskiem ze strony Brukseli i MFW, a także niemieckich i holenderskich struktur bankowych. Serbia to państwo, które ucierpiało na skutek polityki Zachodu: wystarczy wspomnieć bombardowania byłej Jugosławii ze strony NATO. Waszyngton boi się, że Macedonia, położona między tymi dwoma państwami, może stać się częścią swoistego sojuszu państw bałkańskich, popierających rosyjskie projekty energetyczne w potoku poza kontrolą USA. Jeśli Waszyngton zdoła osiągąć zmianę władzy w Macedonii, to być może spróbuje przekonać Grecję, aby przyłączyła się do amerykańskiego projektu tranzytu gazowego do Europy przez Azerbejdżan, zmniejszając w ten sposób sfery wpływów Rosji w Europie. Politolog zwraca także uwagę na obecność albańskiej mniejszości w Macedonii, która wykorzystywana jest przez USA jako narzędzie zmiany władzy bez użycia siły oraz lobbowania własnych interesów strategicznych. Jednocześnie, jak zauważa Paul Craig Roberts, Departament Stanu obłudnie udaje zaniepokojenie w związku z kryzysem politycznym w Macedonii, który USA same zainicjowały.
 
*Moskwa nie rezygnuje ze współpracy z Waszyngtonem, ale zakres tych kontaktów powinien odpowiadać interesom Rosji – powiedział rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. Bez wątpienia, nie przybieramy pozy obrażonych i nie rezygnujemy ze współpracy. Ale będziemy współpracować nie dla tego, że chcą z nami współdziałać w określonej sferze, ale dlatego, że właśnie ten zakres kontaktów odpowiada również naszym interesom – powiedział minister. Stosunki Rosji z Zachodem pogorszyły się w związku z sytuacją na Ukrainie. Pod koniec lipca 2014 roku UE i USA przeszły od punktowych sankcji wobec poszczególnych osób fizycznych i firm do ograniczeń wobec całych sektorów rosyjskiej gospodarki. W odpowiedzi Rosja ograniczyła import produktów rolnych z krajów, które wprowadziły wobec niej sankcje: USA, państw unijnych, Kanady, Australii i Norwegii.
 
*Dochód Petra Poroszenki w ciągu roku, od momentu objęcia urzędu prezydenta Ukrainy, powiększył się siedmiokrotnie – informuje BBC. Stało się tak na tle upadku gospodarki i trudności, z którymi biznes Poroszenki boryka się w Rosji. W 2013 roku Poroszenko zadeklarował dochód w wysokości ponad 2 milionów dolarów, głównie ze sprzedaży papierów wartościowych i praw korporacyjnych. W 2014 roku „sytuacja kardynalnie się zmieniła”: z ponad 17 mln 90% stanowią przychody z dywidend i procenty od lokat.  Prawdopodobnie związane jest to ze spadkiem kursu hrywny w 2014 roku. Niewykluczone, że Poroszenko trzymał pieniądze na kontach walutowych i uzyskał dochód w hrywnach w wyniku wzrostu kursu. Ale mimo wszystko nie wyjaśnia to tak gwałtownego powiększenia dochodów prezydenta. Komentatorzy uważają, że Poroszenko mógł otrzymać dywidendy jako akcjonariusz swoich projektów finansujących kampanię wyborczą. Ponadto cukiernicza korporacja Roshen zwiększyła w ciągu roku zyski dziewięciokrotnie. BBC zauważa, że mimo obietnic wyborczych i ukraińskiej konstytucji Poroszenko nie sprzedał swoich przedsiębiorstw. Oprócz Roshen należą do niego m.in. stocznie i salony samochodowe, koncern Ridna Marka zajmujący się produkcją piwa oraz przetwórstwem owocowo-warzywnym, firma ubezpieczeniowa. Poroszenko jest także magnatem medialnym. Jest właścicielem jednego z najpopularniejszych na Ukrainie kanałów informacyjnych Kanał 5, tygodnika „Korrespondent” oraz powiązanego z nim serwisu internetowego, a także serwisu Bigmir.net.  Poroszenko był i nadal jest jednym z najpotężniejszych oligarchów na Ukrainie. W kuluarach żartuje się, że przed prezydentem stoi zadanie deoligarchizacji kraju, tak, aby został tylko jeden oligarcha. Tempo, w jakim upłynniany jest biznes prezydenta, pozwala przypuszczać, że ten proces będzie trwał do końca kadencji. Albo prezydent nie planuje rządzić krajem przez pięć lat – powiedział dziennikarz i autor książki o wpływowych ukraińskich politykach i biznesmenach Siergiej Rudenko.
 
* Konflikt na Ukrainie i amerykańskie szpiegostwo w Europie są niezgodne z europejskimi wartościami – powiedział w wywiadzie na łamach „Bild” wicekanclerz Niemiec, minister gospodarki i technologii, szef SPD Sigmar Gabriel. UE opowiada się za europejskimi wartościami: wolnością słowa, demokracją i państwem prawa. Te wartości są zagrożone na Ukrainie w tym samym stopniu, co ze względu na terror Państwa Islamskiego. Możemy bronić naszych wartości tylko wtedy, jeśli podniesiemy sobie wysoko poprzeczkę. Szpiegostwo NSA również jest niedopuszczalne, jak i kara śmierci, której wprowadzenie obecnie omawiane jest przez państwo unijne, Węgry – podkreślił niemiecki polityk. Odnośnie rozwoju UE jako całości, Gabriel powiedział, że  Europa musi zdobyć się „na więcej odwagi dla różnych prędkości współpracy”.  „Niektórzy, głównie Francja i Niemcy, powinni iść naprzód. Na przykład, w sferze energetyki lub współpracy w kwestiach polityki gospodarczej czy finansowej.  Pozostali mogą się przyłączyć, kiedy będą na to gotowi – powiedział. — Niemcy i Francja są motorem Europy – stwierdził Gabriel, podkreślając, że potrzebne są  „jeszcze bardziej intensywne prace pod egidą UE”.
 
 *Rosja i Egipt mogą porozumieć się w sprawie dostaw 12 samolotów Suchoj Superjet 100 z możliwością sprzedaży jeszcze 12 maszyn, dostawy samolotów do Egiptu mogą rozpocząć się już pod koniec 2016 roku – poinformował szef Ministerstwa Przemysłu i Handlu Denis Manturow. „Przygotowaliśmy prezentację dla egipskich linii lotniczych dwóch samolotów SSJ-100, które znajdują się na międzynarodowym lotnisku w Kairze, jest to pasażerska wersja mieszcząca 95 pasażerów i wersja VIP, którą prezentujemy za granicą” — oznajmił minister. Manturow powiedział, że porozumiał się z ministrem lotnictwa cywilnego i ministrem transportu Egiptu, że po zakończeniu demonstracji specjalistom, zainteresowanym kupnem samolotów, Rosja zapewni najlepsze warunki finansowe. Według niego, obecnie ta kwestia jest rozpatrywana. 
 
*Szef Ministerstwa Obrony Rosji Siergiej Szojgu i jego irański odpowiednik Hossein Dehqan w rozmowie telefonicznej pozytywnie ocenili poziom współdziałania wojskowo-technicznego krajów, a także omówił przyszłe kierunki współpracy – poinformowało biuro prasowe rosyjskiego resortu obrony.Wcześniej wice-sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Jewgienij Łukjanow poinformował, że decyzja w sprawie dostawy S-300 do Iranu została podjęta, lecz jej realizacja potrwa jakiś czas. Później MSZ Rosji poinformowało, że eksperci Rosji i Iranu dopracowują kontrakt na dostawę do Teheranu rosyjskich systemów S-300. 13 kwietnia prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dekret, znoszący zakaz dostaw rakietowych systemów przeciwlotniczych S-300 do Iranu. Rzecznik prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow oznajmił, że dostawy systemów S-300 do Iranu mogą rozpocząć się w każdej chwili. USA i Izrael opowiedziały się przeciwko tej decyzji Rosji.
 
*Premier Serbii Aleksandar Vučić skomentował swoją wcześniejszą wypowiedź dla agencji Associated Press podczas wizyty w Albanii odnośnie tego, że kraj może dywersyfikować źródła dostaw gazu.Jego zdaniem „nie jest to zwrot ku Ameryce”, a potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego i wydajności Serbii. Premier przypomniał, że w 2019 roku Rosja zamierza odciąć dostawy gazu do Europy poprzez Ukrainę i że w tym roku Serbia nie będzie otrzymywać gazu z Węgier: „Kiedy w 2019 roku Rosjanie przestaną dostarczać gaz poprzez Ukrainę, to skąd go weźmiemy?”. Vučić podkreślił, że jego zadanie polega na „dbaniu o Serbię”. Według niego, „Serbia jest gotowa na rozmowy o gazie z różnymi stronami”. Oczywiście, jesteśmy za dywersyfikacją i będziemy próbowali otrzymywać gaz ze wszystkich stron. Jeśli mogą nam pomóc Rosjanie – dziękujemy, jeśli Amerykanie – dziękujemy, ktokolwiek – dziękujemy – powiedział Vučić na konferencji prasowej w Belgradzie.  Dodał on, że każdy premier dąży „do zapewnienia efektywności energetycznej kraju”.
 
*Kolegium szefów sztabów armii USA proponuje nową formułę stosunków z Rosją: współzawodnictwo i współpracę zamiast konfrontacji. Oznacza to koniec „wojskowego konsensusu” amerykańskich elit odnośnie kryzysu ukraińskiego. Wizyty wysokiej rangi amerykańskich polityków w Rosji pokazały, że Biały Dom zrozumiał, iż wybrana w ostatnim czasie polityka wobec Rosji nie powiodła się i wymaga trzeźwej oceny, powiedział Steven Cohen, żydowski historyk z USA, profesor Uniwersytetu Princeton na antenie programu radiowego „The John Bachelor Show”. „Niech nawet ta formuła przypomina charakter stosunków między Rosją i USA podczas zimnej wojny, niemniej jednak, dokonany został ważny krok. Jeśli kolegium wojskowe, zauważcie, nie cywilne, mówi o tym, że Waszyngton powinien ostudzić zapał i trzeźwo spojrzeć na realną sytuację na Ukrainie, to jest to bardzo ważny krok, możliwe, że ważniejszy niż sama wizyta Johna Kerry’ego w Soczi” – uważa Steven Cohen. Steven Cohen jest zdania, że w chwili obecnej trudno zarysować kontury „kursu” Białego Domu na Moskwę, ale podkreśla znaczący, jego zdaniem, szczegół, a mianowicie, że w Waszyngtonie zerwaniu uległ wojskowy konsensus wobec ukraińskiego konfliktu. Takie przesunięcie  symbolizuje też ostrzeżenie Jona Kerry’ego pod adresem ukraińskich władz, aby trzymały się porozumień Mińsk-2, na tle oświadczeń ukraińskiego prezydenta Petro Poroszenki o „przywróceniu” donieckiego lotniska. „Po raz pierwszy urzędnik amerykański tak wysokiej rangi jak John Kerry publicznie skrytykował działania Kijowa. To oznacza, że Biały Dom znacznie zmniejsza poparcie dla Petra Poroszenki i Arsenija Jaceniuka”. Jednocześnie, jak uważa Cohen, „partia wojny” amerykańskiego establishmentu nieuchronnie dokona odwetu wobec zwolenników procesu negocjacyjnego z Rosją z powodu kryzysu ukraińskiego. Wiąże on informacje o „rosyjskiej agresji”, pojawiające się w amerykańskich mediach z interesami tzw. jastrzębi, którzy będą musieli prowadzić walkę polityczną ze zwolennikami bardziej elastycznej polityki pod adresem Rosji, jak również walkę o elektorat i o pozycję wewnątrz politycznego systemu Stanów Zjednoczonych. „Poraża mnie ogromna ilość bajek na temat „rosyjskiej agresji” i na temat „okupacji krajów nadbałtyckich” w amerykańskich mediach. Wszystko to kłamstwo i jak dwie krople wody przypomina oświadczenia o obecności broni masowego rażenia w Iraku tych, którzy lobbowali kampanię wojenną przeciwko Bagdadowi” – zauważa Cohen.
 
* Podczas ćwiczeńw północno-wschodniej częściAtlantyku w październiku 2015 roku NATO przećwiczy przechwytywanie rosyjskich rakiet balistycznych – powiedział wiceminister obrony Rosji Anatolij Antonow. Wiceminister podkreślił, że tego typu ćwiczenia wojskowe nie mogę nie wywoływać zaniepokojenia strony rosyjskiej. NATO rozbudowuje mobilne systemy okrętowe do przechwytywania rakiet balistycznych na równi z tworzeniem stacjonarnych obiektów tarczy antyrakietowej, przeprowadza ćwiczenia praktyczne pod kontem ich funkcjonowania w jednolitym obiegu informacyjnym i ogniowym. W przypadku nieograniczonego rozwoju obrony przeciwrakietowej, która może przechwytywać rosyjskie międzykontynentalne rakiety balistyczne, trzeba będzie podjąć odpowiednie kroki – podsumował rosyjski wiceminister obrony.
 
*Prezydent Rosji Władimir Putin spotka się 2 czerwca w Moskwie z premierem Słowacji Robertem Fico – informuje biuro prasowe Kremla. Podczas spotkania omówione zostaną kluczowe kwestie dwustronnej współpracy, a także aktualne zagadnienia międzynarodowego porządku dnia – podano w komunikacie. Wcześniej Putin oświadczył, że nadchodząca wizyta, jego zdaniem, będzie korzystna dla rozwoju dwustronnych stosunków. Jego zdaniem „będzie temu sprzyjać zaplanowana na przyszły tydzień wizyta w Rosji premiera Roberta Fico, który, nawiasem mówiąc, był w Moskwie również 9 maja na rocznicy Zwycięstwa.
 
*Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko 29 maja przyjechał z wizytą roboczą do obwodu donieckiego.Rzecznik prasowy prezydenta Ukrainy Swiatosław Cehołko powiedział, że Poroszenko pojechał do Słowiańska. Prezydent przebywa z wizytą roboczą w Słowiańsku, gdzie weźmie udział w obchodach ostatniego dzwonka w szkole, która została całkowicie odbudowana przez ukraińskie władze po wyzwoleniu miasta – powiedział Cehołko. Obecnie Słowiańsk jest kontrolowany przez ukraińską armię. Miasto jest symbolem konfliktu w Donbasie. Wczoraj lider proklamowanej w trybie jednostronnym DRL Aleksander Zacharczenko oświadczył, że republika odzyska Słowiańsk, Konstantynówkę i Krasnoarmijśk środkami politycznymi. Według niektórych doniesień, Poroszenko pojedzie później do Kramatorska.
 
*Kraje G7 pomogą Ukrainie w restrukturyzacji zadłużenia zagranicznego – powiedział niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble w piątek na konferencji prasowej podsumowującej spotkanie finansowej „siódemki” w Dreźnie. Rozmawialiśmy o Ukrainie i zgodziliśmy się zrobić wszystko, aby wesprzeć ukraiński rząd w jego ambitnym planie finansowym oraz pomóc w realizacji porozumień mińskich. Uzgodniliśmy, że każdy z nas na swoim stanowisku będzie sprzyjał rozwiązaniu problemu restrukturyzacji zadłużenia Ukrainy – powiedział  Schäuble. Wczoraj Petro Poroszenko podpisał ustawę o moratorium na spłatę zadłużenia zagranicznego. Na listę zobowiązań, wobec których może być zastosowane moratorium, trafiły również dwuletnie euroobligacje Ukrainy na sumę 3 miliardów dolarów, które Rosja wykupiła pod koniec 2013 roku. Kolejna wypłata miała nastąpić 20 czerwca.
 
*Być może, gdyby gospodarzami mundiali w 2018 i 2022 roku nie były Rosja i Katar, FIFA miałaby mniej problemów – powiedział przewodniczący FIFA Sepp Blatter. Dwukrotnie wyznaczaliśmy i potwierdzaliśmy miejsca organizacji mundiali w 2018 i 2022 roku. 2 grudnia 2010 roku tutaj, w Zurychu, kiedy podejmowano decyzję w sprawie obu pucharów świata, jeśli wyznaczono by dwa inne kraje, to byłoby z pewnością mniej problemów. Ale to już historia. Aby świat stał się lepszy, trzeba coś robić w tym kierunku – powiedział Blatter na kongresie FIFA w Zurychu. Dziś FIFA w atmosferze skandalu korupcyjnego wybierze nowego przewodniczącego.

Ciekawy wywiad z Victorem Olevichem. Na początek nowego rozdania na portalu i znakomitego powrotu do źródeł, chciałbym przedstawić Państwu bardzo ciekawy wywiad.

„Rosja mówi nie dla Światowego Rządu”
Iron Sheik 22.04.2015 World News
http://govtslaves.info/russia-says-no-to-one-world-government/
(Victor Olevich) Wybitny amerykański konserwatywny myśliciel i pisarz William Lind tłumaczy, dlaczego Zachód atakuje Rosji.

Victor Olevich: Prawie ćwierć wieku minęło od zakończenia zimnej wojny. Jednak, zarówno Rosja, jak i Zachód po raz kolejny znaleźli się na skraju przepaści nowej zimnej wojny. Dlaczego Waszyngton wzial sie do prowadzenia agresywnej polityki zagranicznej wobec Moskwy po tym jak ZSRR rozpadl sie po roku 1991? Czy takim wydarzeniom mozna było zapobiec?
William Lind: Policy Washingtonu, które jest ponadpartyjne, polega na glebokim przekonaniu elit dzierzacych wladze w USA, że teraz moga rządzić światem. Ze moga dyktować wszystkim- i na wszystkich moga wymusić swoja ideologie, która jest okreslana mianem globalizmu, czy liberalna demokracja. W rzeczywistosci jest tylko miękkim totalitaryzmem- Brave New World. Jeśli to konieczne, z uzyciem siły militarnej. Jest to klasyczna pycha, ktora w przeciagu historii niszczyla jedno panstwo po drugim. Nie ma w tym nic nowego.
Victor Olevich: Dlaczego Waszyngton wybrał Ukrainę -jako pole bitwy w nowej zimnej wojny z Rosją?
William Lind: Rosja pod rządami prezydenta Putina reprezentuje narodowy system państwa i sposób w jaki państwa normalne działaly w oparciu o ich narodowe interesy. Ideologia obecnych elit Waszyngtonu twierdzi, że tak nie powinno byc i ze dalej swiat tak dzialac nie moze. Zamiast tego będzie zasadniczo jeden światowy rząd z siedzibą w Waszyngtonie. Ideologia ta obejmuje takie pojęcia, jak feministyczna definicja praw kobiet, dewaluacja wszystkich religii, tak zwanych praw gejów i przekonania, że musi to być uniwersalne. Rosja mówi- NiE….i stwierdza, że nadal wierzy w system państwa narodowego i jako takie będzie realizować swoje własne interesy na arenie międzynarodowej. Więc kiedy Rosja potwierdziła swoje interesy w obliczu prob wepchniecia Ukrainy do NATO, to Waszyngton zareagował bardzo mocno i natychmiast.
Victor Olevich: Biały Dom i Departament Stanu często krytykują Rosję i inne narody na całym świecie za podważanie norm demokratycznych. Jednak Waszyngton nie zastanawial sie dwa razy podżegajac do obalenia demokratycznie wybranego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza i wspiera rząd, który doszedł do władzy w Kijowie w wyniku zamachu stanu. Jak wytłumaczyć te podwójne standardy? Co mówią o wartościach tkwiących w dzisiaejszej polityce zagrnaicznej USA ?

William Lind: Wedlug wlasnej Policy Washington definiuje demokrację jako system, który w trybie tzw demokratycznych wyborów- wybiera tylko ludzi, ktorzy juz wczesniej wyselekcjonowani – musza być wybrani. Jeśli takie wybory w kazdej innej części świata nie umieszcza przy władzy takich rządow, jakie podobaja sie Waszyngtonowi – to Waszyngton poprostu odmawia uznania wyborów. Widzieliśmy to najbardziej dramatycznie wyraznie w Strefie Gazy, gdzie w najbardziej wolnych i najpiękniejszych wyborach, jakie kiedykolwiek odbyły się w świecie arabskim i doprowadziły rząd Hamasu do władzy. Waszyngton natychmiast ogłosił, że nie będzie go uznawal i z nim wspolpracowal.

Victor Olevich: Jaka jest rola neokonserwatystów w zaostrzeniu aktualnej konfrontacji z Rosją?

William Lind: Neokonserwatyści nigdy nie pogodził się z Zimna Wojna i reprezentują myślenie, że była ona dzialaniem antyrosyjskim długo przed ZSRR, jako aparat polityki antyrosyjskiej stworzony w 19 wieku. Niestety dla Ameryki i reszty świata, mieli oni( bneocony)ogromny wpływ na amerykańską politykę zagraniczną. Nie ma zadnego powodu, usprawiedliwiajacego to, ze powinni one mieć ten wpływ, ponieważ wszystkie ich przedsiewziecia i plany okazały się katastrofalne. Oczywiście, to ich dzielem jest zupełnie niepotrzebna i katastrofalna w skutkach wojnę w Iraku. Niemniej jednak ludzie nadal ich słuchaja. Może to mieć duzo wspólnego z faktem, że mają dużo pieniędzy do swojej dyspozycji.
Neokonserwatyści i neoliberałowie są bardzo podobni, praktycznie nie roznia sie wcale i działaja razem. Policy Waszyngtonu realizowana jest za obopolna zgoda ponadpartyjnie.Sa elementy na lewej i prawej stronie, który odbiegaja od niego, zwłaszcza senator Rand Paul, ale obydwa zachowuja konsensus na plaszczyznie politycznej Ukladu, chociaż udaja dla celow propagandowych, że sa sobie przeciwne, ale tak naprawdę nie są. Hillary Clinton, na przykład, jest neoliberalna. Ale ako prezydent jej polityka, bedzie mało różnic się od tej neokonserwatystów.

Victor Olevich: rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow stwierdził niedawno, że celem sankcji nałożonych przez USA i UE wobec Rosji jest zmiana reżimu w Moskwie. Czy kampania Waszyngtonu wobec Putina rykoszetem?

William Lind: Tak jest, oczywiście. Stany Zjednoczone i Unia Europejska bardzo bolesnie odczuly wlasne sankcje przedewszystkim. Rosja ma bardzo duże rezerwy walutowe, a ponadto winna pozyczyla i jest winna około 800 miliardów dolarów bankom zachodnim, z czego wiekszosc tych pozyczek zaczyna wchodzić w terminy splat. Teraz, ze względu na sankcje, Rosja nie będzie w stanie przefinasowywac, pożyczając wiecej na Zachodzie. Oczywiście, to- co Rosja może zrobić w tej sprawie to poprostu oswiadczyc, że zawiesza płatności wszystkich kredytów ze względu na to, ze instytucje finansowe znajduja sie w krajach, które nalozyly i uczestniczą w sankcjach- dotad- dopóki sankcje nie beda zniesione. I tak nagle w tak prosty sposob, sankcje zaszkodzily Europie znacznie więcej, niż skrzywdzily Rosję, ponieważ Europa skreowala sam asobie calkiem nowy, ogromny kryzys bankowy u siebie.
W zeszłym tygodniu pojawily sie wieści, ze Rosja i Chiny kupują bardzo duze ilosci złota. To wskazuje ze maja tez inny sposób , dzieki ktoremu sankcje spala na panewce. Reszta świata, a nie tylko Rosja, jest zmęczona dyktatem Stanów Zjednoczonych w szczególności banki. Ktore w ich własnych krajach, zmuszone sa postepowac tak, jak gdyby były amerykańskimi instytucjami , przy całkowitym braku poszanowania dla ich krajowej suwerenność. Jednym ze sposobów, aby zniszczyć cały ten mechanizm sankcji, nie tylko w przypadku Rosji, ale także w odniesieniu do innych krajów, jest przeniesienie rozliczen handlowych na baze złota- zamiast na bazie dolara. Gdyz wtedy rola banków amerykańskich nie bedzie miala zadnego znaczenia, ponieważ transakcja zostanie rozliczana w złocie.

Victor Olevich: Czy Europa jest w stanie działać samodzielnie, niezależnie od celów polityki zagranicznej USA?

William Lind: Nie, w tej chwili cala Europa jest na orbicie Waszyngtonu. Nie byłoby przesadą stwierdzenie, że UE jest amerykański satelita. Europa zbyt boi sie amerykańskiego gniewu- aby wazyc sie do podjęcia jakichkolwiek rosyjskich ofert. Jest to raczej kwestia podjęcia logicznych krokow podyktowanych aktualna sytuacją. Problem zadłużenia- mówiłem wcześniej -z pewnością zwróci uwagę Europy i uzmyslowi jej, że polityka antyrosyjska niesie znacznie większe niekorzystne konsekwencje dla nich, niż dla Waszyngtonu. W tym sensie, ze interesy europejskie i amerykańskie są bardzo rozbieżne.

Victor Olevich: Rosja ostrzega o niebezpieczeństwach obalenia syryjskiego prezydenta Baszara al-Assada od początku kampanii Waszyngtonu wobec jego rządu. To -ze to prez. Putin mial racje i mowil prawde okazały tuż najnowsze wydarzenia związane ISIS?

William Lind: Tak, oczywiście, i jak sie okazuje -to on mial rację. Polityka US na Bliskim Wschodzie jest poprostu głupia, tworzy realne zagrozenie, ze w pewnej chwili znajdziemy się w sytuacji aktywnej walki naraz ze wszystkimi stronami konfliktu – z islamskimi rebeliantami w Syrii, rządem Assada i Iranem. Trzeba rzczywiscie specyficznego talentu dyplomatycznegio , zeby sie w pakowac w walke ze wszystkimi, zwalczajac wszystkich naraz w tym samym czasie, pomimo faktu, że one wzajemnie tez sie zwalczaja. Jedyną szansą dla stabilności w Syrii, i dla zachowania porzadku i panstwa w Syrii jest rząd Assada. Decydenci Waszyngtonu chcea Assada obalic, tylko dlatego ponieważ nie jest on częścią ich – globalistów systemu i ich Policy. Widzieliśmy juz podobną sytuację w Libii, gdzie obalenie Muammara Qaddaffi doprowadziło do rozpadu państwa i stan permanentnego chaous.

Victor Olevich: Co stoi za masową kampanię propagandową praw LGBT na Zachodzie? Dlaczego ten temat podane tak wiele uwagi, natomiast zagadnienia bardziej wazne i naglące są ignorowane?

William Lind: To jest częścią ideologii klasy panującej tutaj, to w rzeczywistości jest pewna odmianą marksizmu. To marksizm Instytutu Badań Społecznych szkoły frankfurckiej, ktora przełożyła marksizm z gospodarczej domeny na kulturalna. Ta oczywiście, jest zupełnie inna od marksizmu dawnego Związku Radzieckiego, który był bardziej ekonomiczny niż kulturowy. Celem marksizmu kulturowego od 1919 roku, kiedy to został pomyślany niezależnie przez Lukacs’a na Węgrzech i Gramsci’ego we Włoszech jest zniszczenie zachodniej kultury i religii chrześcijańskiej. Lukacs, kiedy został zastępcą komissarza Kultury w rządzie Beli Kuna wprowadzil edukację seksualną do szkół węgierskich, bo wiedział, że jeśli zniszczyć seksualnych obyczajów społeczeństwa, to miało byc olbrzymim krokiem w kierunku zniszczenia jego kultury jako całości. Węgierska klasa robotnicza była tak oburzona tym, co zrobił Lukacs, ze gdy Rumunia najechała Wegry, ci nie nie pojeli walki i rząd Beli Kuna został obalony. Marksizm kulturowy dalej rozwijano w 1930-1950s i jest to teraz ideologia obowiazujaca na Zachodzie. Fakt, że prezydent Putin jest przyczyną , ze Rosja wylonila sie jako najbardziej konserwatywne z wielkich mocarstw,dokladnie tak samo, jak Rosja w 19 wieku, rozwściecza marksistow kulturalnych i sprawia, że Rosja stala sie ich wrogiem numer jeden.

Victor Olevich: Jak Rosja moze pomoc zdrowym siłom konserwatywnym na Zachodzie, ktore sprzeciwiają się marksistom kulturalnym?

William Lind: Myślę, że Rosja powinna zrobić to, co robi teraz – pokazując ludziom na Zachodzie, że można oprzeć sie marksizmowi kulturowemu, że nie trzeba myśleć, że jest on nieunikniona droga ku przyszłości, i że to tylko panstwo narodowe może decydować, zachowujac swój tradycyjny sposób życia i wiare.

Victor Olevich jest rosyjsko-amerykańskim politologiem z Moskwy. Jego artykuły ukazywały się w Izwiestija, Planeta, Komsomolskaja Prawda i innych głównych rosyjski- i anglojęzycznych gazetach i czasopismach. Jest częstym gościem w roznych rosyjskich programach opubicystycznych i politycznych radia i telewizji.

William Lind paleoconserwatywny pisarz i były dyrektor Centrum Kultury Konserwatyzmu we Fundacji Wolnego Kongresu. Pisze regularnie dla amerykańskich magazynow Konserwatywnych i jest współautorem „Ameryka może wygrać: w przypadku reformy wojskowej” (1986) napisanej wsolnie ze senatorejm i byłym kandydatem na prezydenta partii Demokratycznej Gary Hart.
Tlum: Roman Kafel
Uwagi tlumacza:
Wspomniany przez pana Lind „specyficzny marksizm” tzw elit amerykanskiego establishmentu zarowno neokonow, jak i neoliberalow, to znany stary i swojski antynomizm Frankistowski. Wlacznie z jego otoczka sexualizmu bazujaca na heretyckim kabalizmie z praktykami perwersyjnych sexualnych orgii, feminizmu i zboczen . Pan Lind nieslusznie zwalnia bolszewizm ZSRR z kulturowego marxizmu iluminckiego-antynomizmu, gdyz zmiany kulturowe w Rosji pochlonely wiecej ofiara niz bolszewickie przeksztalcenia wlasnosciowe.
Zauwaza natomiast slusznie, ze to co jest zrodlem sily tych dwoch frakcji tego samego illuminackiego Frankizmu to potezne pieniadze! Nieogranczone fundusze na ich projekty.
Pieniadze jakie plyna rzeka z exploatacji obecnego systemu bankowosci ulamkowej i kreacji pieniadza kredytowego o parytecie dlugu pod dyktatem Banku Rezerw Federalnych, tworzacych pieniadze z niczego i okladjac go odsetkami w procesie lupiezczej exploatacji narodow, przeznaczajac w ten sposob zrabowane srodki narodow na projekty sluzace ich bezwzglednemu niszczeniu.”

Wyszperane u „Gajowego” z komentarza pana RomanaK.

https://marucha.wordpress.com/2015/04/23/dajcie-przyklad-przywodcy/

Wczoraj, 28 maja 2015 r. minęła 34 rocznica śmierci niezapomnianego naszego Prymasa 1000-lecia kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Warto przypomnieć tę wspaniałą postać.

 

{youtube}X36PHW7lTEc{/youtube}

 

http://pl.cyclopaedia.net/wiki/Stoczek_Klasztorny

Pojęcie wolności należy obecnie do najbardziej eksploatowanych w propagandzie przez siły liberalno-lewicowe haseł. W wyrafinowany sposób manipulując nim, anarchizuje się, modernizuje i zniewala społeczeństwo.

Szermując z jednej strony hasłami walki o wolność, a z drugiej posługując się przemocą, przymusem i siłą, co jest swoistym paradoksem, obala się również dzisiaj niewygodne, „niedemokratyczne” rządy i systemy. W tym procesie modernizacji, budowy nowych, „wolnych”, „obywatelskich” społeczeństw, wychowania „nowego”, wolnego, a w istocie całkowicie zniewolonego człowieka, bazuje się na różnych ludzkich słabościach i tęsknotach, poczuciu nędzy i niesprawiedliwości. Celowo rozpala się w ludzkich duszach wewnętrzne, wolnościowe pragnienia. A jak wykazuje historia, kreowane sztucznie procesy wolnościowe służą wyłącznie interesom wąskich grup społecznych, niektórym narodom. Nie sięgając daleko, za przykład może tutaj posłużyć praktyczna realizacja hasła z lat 80-tych „nie ma wolności bez solidarności” w nowej już rzeczywistości. Wraz z rozgrabieniem w „wolnej” już Polsce dorobku pokoleń, pogorszeniu uległa sytuacja wielu walczących o jej wolność ludzi. Wzbogacili się w niesamowitym tempie tylko nieliczni. Dla spauperyzowanych nie spełniło się marzenie o wolności, którym ich tak usilnie karmiono.

 

Pod płaszczykiem toczącej się walki o wolność i demokrację dla Iraku, Białorusi, Rosji itd. również nie kryje się walka o wolność dla tych społeczeństw, ale o bogactwa naturalne, światowe zasoby energetyczne, o wpływy ekonomiczne, polityczne w regionie i całym świecie. Do tej walki o rzekomą wolność, najczęściej prowadzonej w interesie innych, a nie swoim, wciągane są, jak zauważył Roman Dmowski, wszelkimi sposobami osoby naiwne, łatwowierne, narody niedojrzałe. Dla tych walczących o wolność, walka ich jest w swej istocie walką o fikcyjną, a nie rzeczywistą wolność, której wewnętrznie pragną, za którą przelewają krew, ale do której nigdy się nie zbliżają. Ta wymarzona wolność ciągle jak horyzonty się odsuwa, gdy próbują ją uchwycić, zawsze staje się przyszłością, gdyż nie istnieje w rzeczywistości, a więc dzisiaj, tu i teraz. Wolność ta nie jest niczym innym jak fatamorganą, instrumentem do mamienia ludzi, manipulowania społeczeństwami i światem.

 

Różne wolności!

 

Najwyższą wartość wszechobejmującą rzeczywistą wolność, o którą człowiek – jak mu się wydaje – walczy, od niepamiętnych czasów, trudno jest zdefiniować. Żyjąc w czasie i przestrzeni, świecie trójwymiarowym, człowiek nie może pojąć, czym jest rzeczywista, prawdziwa, absolutna wolność, a nie fikcja tej wolności. Może co najwyżej poprzez bolesne życiowe doświadczenia zrozumieć, czym nie jest wolność i tworzy sobie swoje osobiste, cząstkowe wyobrażenie tej wolności. I tak dla jednych wolnością będzie prawo do publicznego wyrażania własnych poglądów, zaspokajania i upowszechniania różnych egoistycznych skłonności i dewiacji, a dla jeszcze innych możliwość wykorzystywania, eksploatowania bliźnich. Utożsamiając wolność z solidarnością, w nośnym ostatnio haśle: „Nie ma wolności bez solidarności i solidarności bez wolności”, pojęcie wolności sprowadzono w praktyce do solidarnego, mafijnego, grupowego grabienia i zawłaszczania sobie Polski.

 

Wolność, o którą ciągle człowiek się dobija, to jest tylko pozorna wolność, kiepska imitacja prawdziwej wolności. Wyobrażenia tej pozornej wolności każdy sobie kształtuje sam, poprzez swoje osobiste „ja”. Indywidualne „ja”, nawet te same przeżycia, zmysłowe spostrzeżenia w różny sposób, odmiennie u każdego – filtruje. Do świadomości przekazywane są tylko wrażenia i informacje akceptowane przez dane „ja”, uważane za ważne i istotne. To, co nie odpowiada, nie pasuje, nie jest przyjmowane, ale od świadomości odpychane. W ten sposób kształtuje się nie tylko indywidualne wyobrażenie o pozornej „wolności”, ale w ogóle rzekomy obraz świata indywidualnego człowieka. Według tego swojego osobistego, ograniczonego wyobrażenia wolności człowiek próbuje zmieniać świat. Jednakże inspirowane zazwyczaj w ukryciu przewroty, rewolucje i przemiany, nawet do tej wydumanej wolności, nie przybliżają go o krok.

 

Wzrastające zniewolenie!

 

Wraz z coraz potężniejszym wołaniem w dzisiejszych czasach o wolność, w tym głównie wolność pozorną, wydumaną, następuje z drugiej strony coraz silniejsze zniewolenie człowieka. Za pośrednictwem środków masowego przekazu, reklam, systemów wychowawczych itd. wykorzystujących wyniki badań naukowych, osiągnięcia techniki narzuca się ludziom wbrew ich woli różne sztucznie spreparowane wyobrażenia i steruje ich zachowaniami w zaplanowanym, pożądanym kierunku. Dotyczy to milionów, miliardów bezrobotnych ludzi na całym świecie, którzy coraz intensywniej uganiają się za tymi narzuconymi im, wmówionymi, nie swoimi celami, uważając je za swoje. Ludzie ci już od dzieciństwa poddawani różnorakim negatywnym impulsom i oddziaływaniom z upływem czasu nieświadomie wprowadzają się w stan autohipnozy i ich usypiający rozum interpretuje rzeczywiście istniejący świat w sposób całkowicie fałszywy. Następuje coraz silniejsze, szczelniejsze odgradzanie człowieka od otaczającej go rzeczywistości.

 

Nadchodząca obecnie, po okresie materialistycznego konsumpcjonizmu niezdolnego zaspokoić często sztucznie wykreowanych ludzkich potrzeb, epoka wiedzy i informacji nastawiona na uzyskanie jak największej ilości informacji, w jak najkrótszym czasie również szczególnie silnie programuje umysły wszystkich ludzi w jednym i tym samym ustalonym z góry kierunku. Wiedza i informacja dla ludzkiego intelektu, torującego w normalnych warunkach człowiekowi drogę, staje się teraz niezbędnym pożywieniem, bez którego intelekt nie może już żyć.

 

Ten nadmiar wiedzy i informacji, jakim zalewany jest współczesny człowiek, nie pozwala na świadome jej przyswajanie. W konsekwencji następuje zablokowanie świadomości i jej rozwój w niewłaściwym kierunku. Sprzyja temu również promowanie dzisiaj wyłącznie intelektualnego rozwoju człowieka. Jedynie rozwijanie intelektu w rozsądnych granicach prowadzi do prawidłowego rozwoju świadomości i zdolności myślenia. Sam bowiem intelekt, skończona w sobie zdolność ludzkiej istoty, mimo intensywnego treningu, nie jest w stanie przekroczyć swoich strukturalnych ograniczeń oraz rozwiązać, o czym śni wielu zwłaszcza materialistycznie nastawionych naukowców i intelektualistów, podstawowych ludzkich problemów, uwolnić człowieka do życia w prawdziwej wolności. Na niemożliwość poznania przez intelekt prawdziwej rzeczywistości, a tym bardziej Boga, zwracał uwagę Tertulian w stwierdzeniu: „Credo quia absurdum: Wierzę, ponieważ przełamuje to ograniczenia umysłu”. Niezdolny w wyniku swoich strukturalnych ograniczeń do rozpoznania prawdziwej rzeczywistości, co dostrzegali już greccy sceptycy, a także Platon w opowieści o uwięzionym w jaskini, tworzy człowiek na podstawie złudnych projekcji zmysłów, osobistych doświadczeń, własny obraz rzekomej rzeczywistości. Toteż całe dzieje ludzkości, jak wykazuje historia myśli ludzkiej i filozoficznej, są właśnie historią ludzkich myślowych obrazów, modeli określających ich tożsamość, kreujących ich życie. Każdy bez wyjątku człowiek tworzy sobie na drodze analizy systematycznej jakiegoś obiektu czy też zjawiska umysłowy model własnej rzeczywistości. Model taki, tym bardziej szczegółowy, im bardziej rozwinięta zdolność myślenia, ciągle modyfikowany, względny i ograniczony, nie zdolny do uchwycenia tego, co nienamacalne, pozwala nam jedynie poznać, ale też nie do końca, tylko jakiś wąski wycinek rzeczywistości. Ponadto przyjmowane za pewnik, często fałszywe ludzkie mniemanie, uznawanie za prawdę tylko tego, co zgadza się z własnym modelem, szybko prowadzi do modelu tego skostnienia i całkowitego zwyrodnienia.

 

Nasze modele myślowe, zniekształcające rzeczywistość, to psycho-emocjonalne pola energii. Ciągle odżywiane energią psychiczną, stają się z czasem niezależnymi już od nas fantomami, żyjącymi własnym, niezależnym życiem, zmuszającymi do myślenia przez ich pryzmat, według ich woli, utrudniając wyjście naszego myślenia poza wyznaczone, utarte szlaki, koleiny, uniemożliwiające tym samym działalność, w pełni tego słowa, twórczą.

 

W dzisiejszej epoce informatyczno-elektronicznej modele, często wprowadzane celowo do ludzkiej podświadomości, zaciemniające obraz rzeczywistości, ograniczające ludzkie możliwości poznawcze, coraz silniej wewnętrznie zniewalają ludzką duszę. Stając się ich więźniem, człowiek w tęsknocie za prawdziwą wolnością podejmuje walkę o pozorną wolność, swobodę realizacji najczęściej swoich egoistycznych, partykularnych interesów, a nawet o tolerowanie wszelkich dewiacji i wszelkiego zła. Obecnie w kierunku walki o pozorną, fikcyjną, fałszywą wolność programowane są całe narody, na gruzach których zamierza budować się sztuczne, posłuszne decydentom tego świata społeczeństwa obywatelskie. Dla sił programujących w tym kierunku nie liczy się prawda o istocie człowieka, strukturalnym jego zniewoleniu, naturalnych związkach z innymi. Ukrywa się również przed ludźmi, że ta wolność, o której się ciągle dzisiaj tyle mówi i o którą wzywa się do walki w skali międzynarodowej i na ulicach, faktycznie dla nich nie istnieje. A uznawanie naturalnych powiązań i ograniczeń człowieka za oczywistą prawdę, zamachem na wolność i godność człowieka, nazywa się wręcz totalitaryzmem. Po dziś dzień zarzuca się między innymi Dmowskiemu skłonności do totalitarystycznego sposobu myślenia, nawiązując do jego wypowiedzi po doświadczeniach japońskich, w których uznał, że związek moralny człowieka z narodem nie zależy od woli jednostki, że „w pewnej, szerokiej sferze czynów” jednostka „nie ma wolnej woli, ale musi być posłuszna woli zbiorowej narodu, wyrażającej się w odziedziczonych instynktach”. A przecież istnienie oczywistego faktu potężnego, integrującego, magnetycznego pola siły, szkieletu duszy narodu, wytwarzanego przez wszystkie pokolenia, wszystkie wydarzenia zapisane w zbiorowej pamięci, znajdującego się w narodowej świadomości, aktywnego w ludzkiej podświadomości, w pełni uzasadniało trafność sprzed ponad 100 lat wypowiedź Dmowskiego co do zakresu wolności, siły związku Japończyka z własnym narodem, niezdolnego „nawet przy największym wysiłku woli, wyrwać z duszy swej tego uczucia, które go trzyma wśród narodu, wiąże z jego przeszłością, z jego celami”. Oczywiście, Dmowski również dostrzegał, że ta wiążąca w całość magnetyczna siła duszy narodu, ograniczająca dowolne działania człowieka, faktyczny decydent wytyczający przyszłość jako strażnik ukształtowanego modelu charakteru narodowego, utrudnia pozbywanie się negatywnych cech i skłonności z zachowań narodu. Obiektywny, naturalny stan rzeczy, w którym człowiek ograniczony w swym wolnym postępowaniu, stanowi ogniwo dla wszystkich, łączące przeszłość z przyszłością i przez swój związek krwi z rodzicami ma swój udział w biologicznym łańcuchu przodków, wszystkich pokoleń jest nie do zaakceptowania przez kosmopolityczno-lewicowych apologetów pozornej wolności, o czym świadczą ich jawne i ukryte destruktywne działania wobec narodów.

 

Uwięziony w osobie!

 

Człowiek nie jest wolnym ptakiem, jak się wydaje wszelkiej maści wolnościowcom, lecz wręcz przeciwnie, marionetką wprawioną w ruch przez niewidzialną rękę, aktorem i zarazem widzem toczących się wydarzeń na ziemskiej scenie.Mówi nawet o tym pojęcie „osoba” (persona) używane do określenia zewnętrznej istoty człowieka, a które w łacinie oznacza również postać z dramatu – maskę. Właśnie na tę maskę-osobę, zakrywającą autentyczność prawdziwego człowieka, zwrócił niedawno uwagę Benedykt XVI w warszawskiej katedrze. To, że osoba-maska,zewnętrzna powłoka zasłania tylko nicość upadłego człowieka, skłoniło nawet św. Pawła do napisania w liście doRzymian (2,11), że: „u Boga nie ma względu na osobę”.

 

Upadły człowiek, karykatura człowieka boskiego, uwięziony w wytworzonej przez siebie personie (osobie) postępuje w życiu tak samo jak błazen i to właśnie jego „błazeństwo”, określane również w języku arabskim słowem maska, nie pozwala mu na osiągnięcie rzeczywistej wolności. Daremne jego wysiłki na drodze do uwolnienia opisuje stary mit o Prometeuszu symbolizujący upadłego człowieka, który wykorzystując boski ogień, boskiego ducha niezgodnie z wolą Boga, nadużywając boskiej wolności, boskich sił stwórczych do manipulowania boskim porządkiem, nie jest już w stanie osiągnąć prawdziwego, absolutnie boskiego wyzwolenia, na które wciąż z utęsknieniem czeka. Wytwarzając kulturę i sztukę człowiek tym samym oddzielił się od Stwórcy i przykuł do twardych skał wytworzonej przez siebie pozornej rzeczywistości, własnych, przemijających w czasie obrazów i wytworów. W opisie obrazującym pożeraną przez orła i ciągle odrastającą wątrobę Prometeusza przykutego do skał, mit daje odpowiedź, dlaczego upadły człowiek dąży tylko do pozornej, względnej, zewnętrznej wolności polegającej na chwilowych stanach psychicznych, na ciągłym usuwaniu stanów odczuwanych jako ograniczające, a nie do wolności prawdziwej, wewnętrznej, trwałej i absolutnej. Jeżeli przyjmiemy za wieloma religiami i koncepcjami, że wątroba jest siedzibą ludzkiego „ja”, „ludzkich pożądań”, tak jak serce siedzibą duszy ludzkiej, to właśnie ciągle odrastająca wątroba Prometeusza, egoistyczne „ja” upadłego człowieka, nie pozwala mu się wznieść do nad natury, przykuwając go łańcuchami swoich pożądań do twardych skał wytworzonej przez siebie nierzeczywistości i zagubionego w ciągłej pogoni za pozorną wolnością, prowadzi od jednego do drugiego zniewolenia. Ta pozorna wolność, za którą ugania się ludzkie „ja”, zawsze wszystko wyradza w egoizm. Do prawdziwej, wyższej wolności, niezależnej od ludzkich wyobrażeń, egoistyczne „ja” nigdy człowieka nie doprowadzi. A toczona przez nie od tysiącleci walka o wolność, o uwolnienie „pełnie swobód i praw”, rozwój na drodze kultury i humanizmu zazwyczaj prowadzi do przelewu krwi, nie zmienia go w jakikolwiek sposób strukturalnie i pozostaje ono w swej istocie zawsze takie samo, a wręcz utwierdza się wraz z „rozwojem cywilizacji” w istniejącym stanie.

 

Prawdziwa wolność!

 

Do prawdziwej wolności, za którą tęskni głębsza duchowa istota człowieka, a nie egoistyczne „ja”, dążące jedynie do uwolnienia się od tego wszystkiego, co aktualnie stoi mu na przeszkodzie, nie dochodzi się drogą przewrotów, przemian, modernizacji i rewolucji oraz w naszym czasie i przestrzeni. Wolność rzeczywista, pełna, ostateczna i jedyna znajduje się w innym, wyższym duchowym wymiarze. Drogę do niej wskazują wielkie systemy religijne. Ujmując rzecz skrótowo, polega ona na odrzuceniu dyktatu ziemskiego, przemijającego, egoistycznego „ja”, które od tej wolności odgradza, ukrzyżowaniu go na krzyżu codziennej, dobrowolnej służby na rzecz aspektu duchowego, przebudzeniu głębszej, duchowej, prawdziwej istoty człowieka, rozwiązaniu stopniowym jego imitacji, tj. istoty pozornej, osoby-maski, która rozwinęła się po upadku w miejsce prawdziwego, pierwotnego boskiego człowieka, uniemożliwiając mu tym samym dalsze swoje objawienie. Ta przemiana, ponowne narodziny, ale już nie z krwi i ciała, tylko z wody i ducha, to niezbędny warunek do wkroczenia w świat ducha, porządek niezdeterminowany przez zmysły, emocje, naturę, jak i wszelki ład społeczny. Człowiek tylko wówczas odzyskuje absolutną, prawdziwą wolność, gdy ponownie jednoczy się z boskim porządkiem, w którym już żył będąc nośnikiem obrazu Logosu, współdziałając z boskich procesach twórczych. Niezmierzona, doskonała, wieczna wolność jest życiem w boskiej wszechjedności, współdziałaniem w boskim wszechobjawieniu, urzeczywistnieniem się w harmonii z boskim porządkiem, rozpoznawaniem w nim samego siebie jako słowa Boga. Ale powrotu z czasoprzestrzeni, w której odnoszący wszystko do siebie człowiek jak mityczny Narcyz, zakochany w sobie, w swoim obrazie i stworzeniu, spożywa owoce z „drzewa poznania dobra i zła” do nieprzemijalnej formy objawienia, znoszącej wszelkie formy zniewolenia, mieszczącej się w jedności z Bogiem o własnych siłach, dokonać sam nie może. Dlatego Ojciec wysłał mu na pomoc Zbawiciela Swojego Syna, oczyszczającego na Boga otwarte serce, rozpalającego w wiecznej nieśmiertelnej duszy człowieka moc uśpionego w niej, na skutek grzechu pierworodnego, boskiego ducha. Człowiek dotknięty duchem prawdziwej już wyższej wolności zaczyna rozumieć, co wolność boska oznacza i wyzbywając się swojej maski w pełnym poświęceniu na rzecz innych, rodziny i narodu, rozpoznaje sens swej ziemskiej wędrówki przygotowującej go do pełnej wolności w jedności z Bogiem. W ten sposób powstaje pomost ku wolnemu życiu, wolności i boskiej miłości, mieszczących się we wszechobejmującej doskonałej z Bogiem jedności. W tej jedności znoszącej wszelkie zniewolenia tkwi potężna, niezniszczalna i wieczna siła.Zmierzając zatem do prawdziwej, a nie fałszywej wolności, budujmy w życiu nieegoistyczną jedność i harmonię z boskim stworzeniem, drugim człowiekiem, w swojej rodzinie i w swoim narodzie. Myśl Polska

 

Wierzę w Boga i Bogu jestem posłuszny a nie człowieczkowi!!
http://www.christusvincit-tv.pl/viewpage.php?page_id=1
http://gloria.tv/?user=48386&videos

 

Ci co uważają, że z czasem Duda stanie się prezydentem niezależnym są w wielkim błędzie, ponieważ jego dotychczasowa kariera w polityce wskazuje, że jest on posłusznym człowiekiem do wykonywania konkretnych poleceń, jak chłopiec na posyłki.

Wieloletnia propaganda PiS jako partii patriotyczno-katolickiej wyniosła Andrzeja Dudę na stanowisko prezydenta RP. Sukces tej promocji jest ewidentny w wynikach wyborów w Toronto, gdzie w drugiej turze Duda otrzymał 90% głosów. Frekwencja była jednak niska, głosował tylko jeden procent (2400 z 220,000) tutejszych Polaków.

W Polsce bardzo dobrze podsumował wynik głosowania Jerzy Wasiukiewicz, członek zarządu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości:

„To nie Duda wygrywa te kampanię wyborczą, tylko Komorowski ją przegrywa. I to dzięki ogromnej aktywności ludzi spoza PIS, takich jak narodowcy, korwinowcy, kibice, lokalni działacze różnych środowisk patriotycznych, którzy przychodząc na wiece i spotkania z Komorowskim zdziałali coś, czego całe PiS przez ostatnie 5 lat nie było w stanie zrobić. Doprowadzili do tego, że notowania sondażowe Bronisława Komorowskiego zaczęły lecieć w dół.”

Przyznajmy więc sobie kredyt za odebranie Komorowskiemu drugiej kadencji ale czy wybór Andrzeja Dudy jest powodem do świętowania zwycięstwa?

Od ponad 15 lat ostrzegam przed układem PO-PiS, który to wszelkimi sposobami dąży do eliminacji pozostałych organizacji politycznych, aby Polacy mieli możliwość głosowania na tylko te dwie partie. Dowodem tego była niemoralna nagonka na Ligę Polskich Rodzin oraz Samoobronę, które zostały unicestwione za to, że były za bardzo narodowe. Wynik obecnych wyborów prezydenckich pokazał że PSL i SLD także są spychane poza burtę i prawdopodobnie nie przeskoczą progów w następnych wyborach do Sejmu.

Stworzy to sytuację, gdzie na scenie politycznej pozostaną tylko dwa ugrupowania: PiS i PO i nie będzie miało większego znaczenia, na które się będzie głosowało w przyszłości. Obie partie PO–PiS aktywnie wspierają powstanie federacji Polski i Ukrainy (syjono-banderowska) pod egidą Stanów Zjednoczonych z jerozolimską szlachtą i słowiańskimi niewolnikami. Temat tej akcji, która stanowi największe zagrożenie dla Polaków był wspomniany w wyborach tylko przez Grzegorza Brauna. Ten zdradziecki plan jest już w zaawansowanej fazie wykonania.

Do osiągnięcia dwupartyjności w Polsce,  propagandowo są wykorzystywane motywy nacjonalistyczne: na Ukrainie wskrzesza się pamięć UPA, a w Polsce nasi wrogowie przybierają postawę religijnych patriotów. PiS jest promowany jako partia katolicko-narodowa stowarzyszona z klubami „Gazety Polskiej” i ze wsparciem katolickiego Radia Maryja. Ale jeśli ktoś sprawdzi rejestr głosowań w Sejmie, to zobaczy, że większość posłów tej partii głosowała wbrew naszej Racji Stanu.

Podobnie rzecz ma się z PO, spadkobierczynią znienawidzonej Unii Wolności Leszka Balcerowicza i Tadeusza Mazowieckiego, którą wyborcy porzucili wiele lat temu jako szkodliwą dla Polski.

W międzyczasie układowi PO-PiS udało się podzielić kraj na wiele sposobów w myśl zasady „dziel i rządż”.

Jednym z widocznych podziałów są wyniki głosowania: Dudę wybrała rdzenna ludność wschodniej a Komorowskiego napływowa ludność zachodniej części kraju z tzw. terenów przesiedleńczych. Inny podział to na wieś, gdzie zwyciężył Duda i na miasta, gdzie zwyciężył Komorowski. Okazało się, że partyjna propaganda działa inaczej na różne grupy ludności. Głosami ignorackich Polaków podatnych na medialną manipulację Żydzi zdobyli kolejnego prezydenta, który im będzie wiernie służył. Tak jak Wałęsa, Kwaśniewski, Kaczyński i Komorowski. Ile razy można dać się oszukać wyborczą propagandą? Czy nie dlatego na Zachodzie mamy opinię głupich Polaków?

Jako partia wodzowska PiS zawsze był przeciw ordynacji wyborczej JOW, który to postulat dał w wyborach prezydenckich Pawłowi Kukizowi wiele głosów. Andrzej Duda z kolei w czasie swojej kampanii wyborczej pominął temat JOW całkowitym milczeniem. Podobnie nie wspomniał o konieczności suwereności emisji pieniądza i związanego z tym uzależnienia gospodarki od banków zagranicznych. Nie nawiązał w swoich wystąpieniach do wymogu działania zgodnie z naszą Racją Stanu. Można więc sądzić, że są to dla niego niewygodne tematy, sprzeczne z polityką narzuconą mu przez jego mocodawców.

Ci co uważają, że z czasem Duda stanie się prezydentem niezależnym są w wielkim błędzie, ponieważ jego dotychczasowa kariera w polityce wskazuje, że jest on posłusznym człowiekiem do wykonywania konkretnych poleceń, jak chłopiec na posyłki. Czas pokaże czy się mylę. Lepiej dmuchać na zimne…

22 maja br. prezydent Rosji Władimir Putin, którego większośc uważa za patriotę podpisał ustawę, która pozwala na nadawanie zagranicznym i międzynarodowym instytucjom pozarządowym statusu „niepożądanej organizacji w Rosji”. Przyswojenie tego statutu wiąże się z zakazem działalności w Rosji, zamknięciem oddziałów w tym kraju i zakazem rozpowszechniania materiałów informacyjnych. Podobne prawo od dawna istnieje w Stanach Zjednoczonych.

Polska Racja Stanu wymaga aby podobny przepis zaistniał w Polsce i prezydent powinien zgłosić taką ustawę do zatwiedzenia przez Sejm. Jest ona konieczna aby zamknąć działalność wrogiej nam Fundacji Stefana Batorego w Warszawie należącej do Sorosa, który jest prawdziwym autorem przemian ustrojowych w Polsce i aktywnie finansuje stworzenie federacji Polski i Ukrainy. Wątpię, że Andrzej Duda kiedykolwiek przygotuje czy też podpisze taką ustawę. Wręcz przeciwnie, tak jak Bronisław Komorowski, będzie popierał powstanie takiej (syjono-banderowskiej) federacji, w zamian za medialne poparcie ze strony polskojęzycznych mediów dla swojej prezydentury.

Brak chęci wprowadzenia tego typu rozwiązań jest jednoznaczny ze zdradą naszej Racji Stanu ponieważ jest to luka, która niewątpliwie w najbliższym czasie zostanie wykorzystana do całkowitego zniewolenia Polaków jako nisko płatnych parobków pozbawionych własnej reprezentacji politycznej. Z zagranicznymi wpływami wrogich nam organizacji trzeba skutecznie walczyć i do tego jest potrzebne prawo, które nas będzie chronić.

Bronisław Komorowski ma być prezydentem do 6-tego sierpnia i do tej daty może jeszcze szkodzić jak przysłowiowy „zając w kapuście”. Będziemy pilnie śledzić jego działalność do tego czasu. Tak samo bacznie będziemy obserwować pierwsze kroki Andrzeja Dudy jako prezydenta RP. Nadchodzące wybory do Sejmu i Senatu tej jesieni dadzą mu szansę wykazania się czy jest on strażnikiem prawa i budowniczym demokracji, czy też pozorowanej dwupartyjności PO-P-S. Nasz prezydent powinien przede wszystkim ułatwić wejście do Sejmu naszym patriotom.

Na dzień dzisiejszy nie ma w Polsce wiarygodnej organizacji politycznej, która by mogła i potrafiła pozyskać większość miejsc w Sejmie i stworzyć nowy rząd złożony z naszych patriotów. Do wyborów na jesieni zostało bardzo mało czasu aby zgromadzić dużą grupę ludzi i pieniądze konieczne do ich promocji czy też obrony przed medialnym atakami ze strony układu PO-PIS. Sukces wyborczy… Pawła Kukiza daje jednak nadzieję, że wbrew wszelkim przeszkodom można będzie wprowadzić pokażną grupę patriotów do Sejmu aby Polacy mieli tam choćby ostrzegawczy głos opozycji. Taka formacja jeśli pokaże jakość, może odnieść większy sukces w kolejnych wyborach.

Chyba, że Polacy nagle zorientują się, że są prowadzeni „na rzeż” przez układ PO-PIS i dadzą swoim kandydatom wsparcie większą ilością pieniędzy aby wyrównać swoje szanse wygranej z sumami dotacji, które PO-PIS bierze z budżetu państwa na swoje akcje, jakieś 35 milionów złotych.

Wyrwanie władzy w wyborach z rąk naszych odwiecznych wrogów to  jest precyzyjna walka, która wymaga dobrej strategii, organizacji, pieniędzy i dobrych kandydatów, czego moim rodakom z całego serca życzę. Aby Polska, nasza ojczyzna była matką, a nie okrutną macochą.

Stanisław Tymiński

Acton, Kanada 26 maja 2015

www.rzeczpospolita.com

 W poniedziałek „postępowi” biskupi z Francji, Niemiec i Szwajcarii spotkali się w Rzymie na tajnym zebraniu, by wypracować wspólne stanowisko na najbliższą sesję synodu poświęconą rodzinie.

Narada odbyła się na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim

 

Najprawdopodobniej w rozmowach udział wzięło ok. 50 osób. Wśród nich znajdować się miał m.in. doradzający papieżowi kard. Walter Kasper i przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec kard. Reinhard Marx. Zaproszono teologów, którzy opowiadają się za „ewolucją” katolickiej doktryny w stosunku do rozwodników żyjących w kolejnych związkach i homoseksualistów.

 

W rozmowach udział wziął o. Alain Thomasset SJ, twierdzący, że „sumienie chrześcijańskie” ma prawo popadać w „rozsądną niezgodę” z magisterium Kościoła katolickiego. Na spotkanie najprawdopodobniej przybył niemiecki teolog Eberhard Schokenhoff walczący m.in. o nowe podejście do osób homoseksualnych. Jego zdaniem zadeklarowani homoseksualiści „zasługują na wsparcie i pozytywną odpowiedź Kościoła”. Z Niemiec obecna też będzie Eva-Maria Faber, domagająca się położenia końca nierozerwalności małżeństwa.

 

Program spotkania był jasny: miał to być dzień „studiów” poświęcony sytuacji rozwodników żyjących w związkach pozamałżeńskich i homoseksualistów trwających w grzechu.

 

Co przyniesie najbliższa sesja synodu?

pch.pl

Wielu z nas wydaj się że być biernym, to nic złego, być biernym, to danie szansy innym, bierność to nieingerowanie w życie innych. Niestety docelowo ta nasza bierność postaw tak religijnych, politycznych i społecznych powoduje że w pewnym momencie pojawiają się narzekania, że jak to ludzie mogli wybrać kogoś takiego?

Jak to mogli zadecydować tak a nie inaczej? Takich słów możemy usłyszeć bardzo wiele, a wiini jesteśmy my, swoją biernością!Tak, taki, nie przesłyszeliście się, właśnie cudowne lekarstwo na wszystko – być biernym, niech inni za nas zadecydują! Czy słusznie? Jeżeli takich osób uzbiera się setki, tysiące nawet i miliony, to ,okazuje się że bierność jest cechą narodową, którą wykorzystują ci, którzy chcą z nas zrobić niewolników. Tak, nie pomyliłem się, nowoczesne niewolnictwo, to praca za grosze, na kilku etatach, a zarobki ledwie wystarczają do pierwszego. Nie jeden był już za granicą, widział tamtejsze życie, lecz z tych wycieczek zarobkowych też trzeba wyciągać wnioski. Nie zdawać się na tzw. doświadczenie innych, gdyż staż nie oznacza od razu doświadczenia. Staż nie oznacza rozumienia i umiejętności podejmowania decyzji.

Wielu traktuje funkcje publiczne jako tani sposób na pracę, bez wysiłku, zaś za nich całą mokrą robotę odwalają pracownicy. Dotyczy to tak posłów, senatorów, prezydenta, jak i radnych, wójtów itd. Niestety też często ci ludzie wybrani na takie stanowiska, oprócz dobrych zarobków zaczynają być kuszeni, zaczynają brać łapówki. Dochodzi do przestępstwa, lecz oni nie widzą nic zdrożnego w takim zachowaniu. Dla nich to tylko dodatkowa nagroda za “ciężką pracę”. Dlatego tak chętnie walczą o kolejne kadencje.

Polska kraj katolicki, lecz wielu tych znaczących katolikami jest od święta, jak trzeba się pokazać, pójść do kościoła, czy dać jałmużnę. Lecz katolikami przestają być tuż po. Chętnie sprzeniewierzają publiczne pieniądze, co najwyżej powiedzą że nie wiedzieli, odsiedzą jakiś mały wyrok, za to rodzina i konta będą zachowane w spokoju. Liczy się kasa! Reszta? A kto by się przejmował.

Niestety życie to też odpowiedzialność, za siebie i za innych. Wielu zapomina że oprócz sądów ziemskich, którym można umknąć w jakiś sposób, to jest też ten sąd ostateczny, na którym rozliczeni zostaną wszyscy bez wyjątku. Ci zaś co swoją karę odbyli już na ziemi, zostanie i tam w jakiś sposób zaliczona. Niestety ten sąd ostateczny, niepodważalny, bez odwołania, jest też bez łapówek. Jedyny sprawiedliwy, a każdy kto ma nadzieję na umknięcie, na tym sądzie zawsze się znajdzie. Bóg jest sprawiedliwy aż do bólu. Tam nie ma wytłumaczenia bo mi się coś od życia należy, tam jest tylko i wyłącznie sprawiedliwość i dotyczy każdego, bez względu na poglądy, partie polityczne, wyznawaną religię itd.

Podobnie i bierność postaw też brana jest pod uwagę. Nasze niezdecydowanie, też może być grzechem, grzechem bezczynności wobec dziejącego się zła. Są osoby, które wręcz krzyczą POMÓŻ, a mu stoimy i mówimy, a co nie on obchodzi! Taka postaw nie jest postawą dobrą, lecz zabraniem szansy na zbawienie. To postawa bierna powoduje że kiedyś skutki swojej bierności odczujemy. Niektórzy odczuwają już dzisiaj jej skutki, że kiedyś pozwolili działać niewłaściwym ludziom. Bo nie podjęli trudu zastanowienia się nad czynami tych, których mogli wybrać lub odrzucić. Często była możliwość wybrania innego godnego człowieka, lecz przez nasze lenistwo, wybrany został inny, który swoimi samolubnymi decyzjami zgotował piekło innym, a być może i nam.

Niedawno były wybory prezydenckie, wygrał Andrzej Duda, czy będzie lepszy? Zobaczymy. Lecz już niedługo kolejne, za pół roku do sejmu i senatu. Tu apeluję do wszystkich, zastanówcie się i idźcie do wyborów, wybierzcie dobrze i mądrze. Już widać było że jest w kim wybierać, patrząc nie niektórych kandydatów na prezydenta. Pojawiły się nowe opcje, nowe pomysły ratowania Polski, lecz musimy pójść i zadać cios nieuczciwości i łapówkarstwu. Prawo ma być dla wszystkich, nie dla wybranych. Jedynie Bóg ustanowił najdoskonalsze prawo, zarazem proste, jak i skuteczne.

Wybierzmy Królestwo Boże już tu na ziemi, a zmieni się nasz los, Bóg pobłogosławi, zaś naród pracą i modlitwą postawi cały kraj na nogi. Żyć po Bożemu to nie takie trudne zadanie, lecz zły nie śpi, lecz szuka sposobu na zwodzenie nas, ku tzw. “wolności”. Zaś ta wolność to tylko ułuda, gdyż za jej fasadą kryją się prawa coraz bardziej ją ograniczające. Dają wolność wybranej grupie, lecz nie wszystkim. Niestety do tych wszystkich zaliczmy się MY.

Wolność to Bóg i jego proste i skuteczne prawo, Czcijmy go, nie kradnijmy, nie zabijajmy, nie niszczmy innym ludziom życia i małżeństwa. Wtedy będziemy wolni, bo wolność to odwaga bycia dobrym. To odwaga bycia niezależnym, zaś życie w społeczeństwie też niestety wymaga odwagi podejmowania decyzji, dobrego wyboru drogi, którą chcemy iść. Nie dajmy sobie wmawiać że jesteśmy winni wszystkim nieszczęściom, lecz przez postawę aktywną, naprawiajmy wszystko zanim się popsuje. Nie czekajmy na cud, gdyż cud to nasza wolna wola, odwaga bycia dobrym i wierzącym. Bóg nie wymaga od nas za dużo, trochę modlitwy i zachowania przykazań.

Dotyczy to wszystkich, nas zwykłych ludzi, osoby publiczne i duchownych. Miejmy odwagę powiedzieć NIE złu, zaś miejmy odwagę robić dobre rzeczy. Świat czeka na odważny przykład, którym możemy być MY, Naród Polski, niepodległy i wierzący w Boga Wszechmogącego, Jego Syna Jezusa i Ducha Świętego. BÓG HONOR i OJCZYZNA niech będą naszym hasłem na co dzień. Nie wstydźmy się być dobrymi i aktywnymi, lecz działajmy już teraz i zwalczajmy zło. Czasami zostaniemy przez to poturbowani, lecz dla Boga będziemy zbawieni.

Prośmy w modlitwie o dobrych pasterzy, módlmy się też za nawrócenie tych zagubionych, aby wrócili z całą owczarnia na drogę prawdy i zbawienia. Módlmy się też za dobrych kandydatów w niedługich wyborach, aby mieli odwagę głosić prawdę. Módlmy się za tych biernych, aby mieli odwagę podejmować decyzje. Prośmy Boga Wszechmogącego o dar oświecenia naszych umysłów, abyśmy mogli mądrze o dobrze wybierać. Prośmy też o wielu dziennikarzy, którzy zagubieni w gąszczu kłamstw i pochwał, odnaleźli drogę ku dobru. Tak nam dopomóż Bóg.

 

Forum„Partie okrągłostołowe, sitwa postpeerelowska, szuka możliwości wykonania przeszeregowań, które by złudziły publikę na następnym etapie.
Ale ciągle sięga się po te same zgrane karty” – mówił Grzegorz Braun w wywiadzie udzielonym przed drugą turą wyborów prezydenckich.

 

Fakt, że zaraz po tej pierwszej turze wyłożone zostały na stół propozycje utworzenia nowych formacji, nowej lewicowej i nowej wolnościowej – tej wolnościowej miałby przewodzić pan Leszek Balcerowicz, a tej lewicowej, sprawiedliwej społecznie, miałby mieć poczesne miejsce ktoś taki jak Jan Hartman z Krakowa, z loży B’nai B’rith Polin – dowód na to, jak krótka jest ta ławka rezerwowych – ocenił znany reżyser.

 

Przed rozstrzygnięciem w pierwszej turze zwróciłem uwagę na to, jak w ostatnich dniach niemalże kampanii wyborczej kandydatura pana Pawła Kukiza spodobała się i została zareklamowana, zarekomendowana przez, z jednej strony, kogoś takiego jak pan Kuba Wojewódzki, a z drugiej, przez pana Grzegorza Schetynę – mówi Grzegorz Braun w rozmowie dla Pikio.pl.

 

Z całą sympatią dla mojego szanownego kontrkandydata, który osiągnął tak znakomity wynik w pierwszej turze, z tym też wiążę to osiągnięcie. Z podjęciem pewnych decyzji politycznych w konstelacji, którą roboczo nazywam „układem wrocławskim”. Myślę, że to nie bez znaczenia, że to na Dolnym Śląsku znalazło się tak wiele miejsca dla tego ruchu buntu i sprzeciwu. Miasto Lubin – kombinat miedziowy – to są bardzo poważne sprawy. Nie wierzę w żaden spontan i nagłe rewizje sumienia uczestników tego establishmentu dolnośląskiego – ocenia Braun.

 

Z całą sympatią, szacunkiem i podziwem dla osiągnięcia mojego szanownego pana Pawła Kukiza trzeba to jasno widzieć, że zza jego pleców wychyla się twarz Grzegorza Schetyny jako kandydata na nowego premiera po tym, jak już pani Kopacz już ośmieszy to wszystko, co jest do ośmieszenia – kontynuuje reżyser.

 

Następnie Braun dodaje, że Paweł Kukiz powinien być przygotowany na takie próby wykorzystania społecznego niezadowolenia. Reżyser przypuszcza, że prawdopodobnie Kukiz bierze to pod rozwagę – Ale ponieważ wszystkie partie, także te nowe, są – jak to w demokracji – tworzone przez mafie, służby i loże, to jaka loża tworzy tę nową, lepszą i wrażliwą partię lewicową już wiemy. B’nai B’rith Polin już tam jednego, wybitnego działacza oddelegowała. Jaka loża tworzy partię Leszka Balcerowicza et consortes? To znowu zdaje się pan generał Czempiński, który się chwalił na poprzednim etapie, że u niego na kanapie powstała Platforma Obywatelska – mówi Grzegorz Braun.

 

 

Źródło: youtube.com

Witam i pozdrawiam serdecznie. Kresowianie z Polski i z wielu miejsc na świecie gratulują seredecznie Panu Andrzejowi Dudzie zwycięstwa, zarówno w I jak i w II turze wyborów 2015 w zaciętym wyścigu do fotela prezydenckiego.

Zarazem Dzieci Kresów uratowane z banderowskiego ludobójstwa, pragną przypomnieć, że zwraciły się oficjalnie z ważnymi pytaniami do Pana Andrzeja Dudy przed II turą wyborów prezydenckich. Poniżej i w załączniku List Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu, podpisany przez Panią Prezes Janiną Kalinowską z Zamościa. List wraz z ważnymi treściami i pytaniami, na które Kresowianie chcieli uzyskać odpowiedzi, ale niestety nie uzyskali jeszcze przed Niedzielą 24 maja 2015, a zarazem Uroczystością Zesłania Ducha Świętego, w którym to dniu przypadły w tym roku wybory prezydenckie.

Żywiłem nadzieję ja jak i wielu innych, że Pan Andrzej Duda, który swoją popularność zawdzięcza nie tylko tezom programowym PiS, ale także oddolnej, narastającej od lat w społeczeństwie polskim, wielkiej potrzebie odnowy naszego życia zarówno społecznego, gospodarczego, politycznego nie zmarnuje, tej cennej szansy, lecz zwróci się z oficjalną odpowiedzią do Kresowian w Polsce, którzy na realizację swoich, dobrze znanych w naszym narodzie postulatów, czekają już od wielu dziesiątków lat. Niestety ale po dziś dzień, tak się nie stało, przynajmniej mi nic o tym nie wiadomo. Rozumiem, że kalendarz spotkań z wyborcami, naciągnięty był do granic możliwości, ale teraz jest dość sporo czasu, by te kilka tez odnośnie postulatów Kresowian ująć, streścić i przekazać opinii publicznej. Nie można bowiem uznać, że dwa przydługie zdania, wypowiedziane w odpowiedzi na dość przpadkowe pytania dziennikarza są właściwą, miarodajną i adekwatną odpowiedzią na zadane przez Kresowian pytania, kandydatowi na najwyższy urząd RP, a obecnie prezydentowi elektowi Andrzejowi Dudzie.

Otóż po haniebnej decyzji ukraińskiego prezydenta Petro Poroszenki, który w piątek wieczorem 15 maja, podpisał ustawę gloryfikującą UPA i inne organizacje nacjonalistyczne jeden z dziennikarzy zadał Andrzejowi Dudzie, jeszcze kandydatowi na urząd prezydenta RP, następujące pytanie: „Panie Pośle, obecne władze Ukrainy – władze, z którymi staramy się utrzymywać przyjazne stosunki – jawnie i nader ostentacyjnie gloryfikują zbrodniarzy z UPA. Czy nie uważa Pan, że Polska – także w osobie Prezydenta RP – powinna zająć w tej sprawie dużo bardziej stanowcze stanowisko?”.

Odpowiedź Pana Andrzeja Dudy miała brzmieć: „Uważam, że Polska powinna zająć w tej sprawie stanowcze stanowisko i jeżeli Ukraina będzie chciała mieć z nami dobre relacje, dobre relacje także z polskim społeczeństwem – bo jednak głos społeczeństwa jest niezwykle w tych sprawach istotny i prezydent powinien o tym pamiętać – to musi prowadzić taką politykę, która prowadzi do pojednania narodów, a nie do pogłębiania istniejących animozji. Prawda historyczna jest taka, że setki tysięcy Polaków zostało zamordowanych na Ukrainie i gloryfikowanie tych, którzy ich zamordowali, jest absolutnie działaniem, które nie zmierza do poprawy sytuacji z Polską”.

Marek Magierowski publicysta tygodnika „Do Rzeczy” oraz felietonista miesięcznika „W drodze” i „Przewodnika katolickiego” pytał zatem dalej: „Rozumiem, że jako prezydent podniesie Pan tę kwestię w ewentualnych rozmowach z prezydentem Poroszenko?”. Odpowiedź Pana Andrzeja Dudy brzmiała dość obiecująco: „Oczywiście. Ja uważam, że należy prowadzić uczciwą politykę historyczną, także pomiędzy państwami. Trzeba zmierzać do pojednania i trzeba budować dobre relacje. One są dzisiaj bardzo potrzebne, także nam. Ale nie w ten sposób, że my będziemy starali się je budować, a nasi partnerzy będą nam udowadniali, że to jest niepotrzebne albo że będą oni realizowali swoją politykę ponad naszymi interesami. Na tym nie polegają partnerskie relacje.”. Wzmianki o tych wypowiedziach zamieścili na swoich stronach: portal kresy.pl oraz ks Tadeusz Isakowicz – Zaleski.

Przypomnijmy, że Rada Najwyższa Ukrainy tydzień wcześniej w ustawie „O upamiętnieniu zwycięstwa nad nazizmem w czasie II wojny światowej w latach 1939-1945”, uznała żołnierzy UPA, podłych zbrodniarzy i ludobójców za „bojowników o niepodległość Ukrainy”. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko podpisując 15 maja ustawę, która oficjalnie uznała UPA za „bojowników o niepodległość Ukrainy”, przyłożył tym samym rękę do nieludzkiego prawodawstwa, które wydaje się nie ma odpowiednika obecnie w całym chrześcijańskim, cywilizowanym świecie. Można przekonaać się o tym osobiście na stronie: www.president.gov.ua

 Poroszenko podpisał w piątek wieczorem cztery ustawy, m.in zakazującą propagowania komunizmu i nazizmu oraz ich symboli, W sprawie dostępu do archiwów reżimu komunistycznego z lat 1917 – 1991, O upamiętnieniu zwycięstwa nad nazizmem w czasie II wojny światowej w latach 1939-1945, oraz o uczczeniu pamięci bojowników o niepodległość Ukrainy w XX wieku. Nadęty do granic możliwości Poroszenko nie zapomniał przy okazji postarszyć Lachiv! Podpisując te prawa, prezydent powiedział, że w najbliższym czasie do Rady Najwyższej zostanie przedłożony projekt ustawy mający na celu poprawę przepisów dotyczących odpowiedzialności za naruszenie statusu bojowników o niepodległość Ukrainy w XX wieku. Według ustawy „bojownikami” godnymi upamiętnienia są wszystkie osoby biorące udział w walce o niepodległość ukraińskiego państwa. Chodzi więc m.in. o żołnierzy UPA i OUN.

Póki co jest zatem jasne, że odpowiedzi sensu stricto Pana Andrzeja Dudy na List Otwarty Pani Janiny Kalinowskiej nie ma i jak na razie nie widać widoków, by miała w najbliższym czasie być. Tymczasem zbliża się wielkimi krokami 72-ga już rocznica rzezi wołyńskiej i jest to znakomita okazja, by taka odpowiedź do Kresowian oficjalnie i otwarcie została skierowana! Pan prezydent elekt Andrzej Duda nie może bowiem chować się w jakimś sensie za plecami dziennikarzy w tak niezmiernie ważnych i fundamentalnych sprawach dla Polaków, a szczególnie tych dotkniętych wprost ludobójstwem. Kresowianie oczekują, że świeżo wybrany prezydent elekt, będzie autentycznie kandydatem wszystkich Polaków w tym setek tysięcy rodowitych Kresowian i kilku milionów Polaków, mających kresowe korzenie. Dziś nie ma najmniejszych wątpliwości, że kilkaset tysięcy głosów oddanych przez Kresowian i ich rodziny na kandydata polskiej prawicy, polskiej rodziny, polskiej kultury i tradycji, walnie przyczyniło się, że dziś raz jeszcze możemy mieć wszyscy nadzieję na oddanego ojczyźnie naszej, uczciwego prezydenta.

Osobiście uważam, że z szeregu postulatów, zgłaszanych przez liczne organizacje kresowe od lat, fumdamentalne znaczenie mają dwa, podkreślam zarazem odpowiedzialnie, że jest to absolutne minimum, na co oczekują Kresowianie w Polsce. Po pierwsze: uchwalenie przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Uchwały, w której rzezie na Wołyniu, Podolu, Polesiu, Pokuciu, w Bieszczadach, na Zasaniu i na Lubelszczyźnie w latach 1939 – 1947, uznane i nazwane zostaną wreszcie po imieniu, to znaczy po prostu ludobójstwem. Naturalnie ludobójstwo sensu stricto miało miejsce na Wołyniu w roku 1943, niemniej jednak wszystkie zbrodnie w wyszczególnionym, kilkuletnim okresie czasu, mają bezpośredni związek z rzezią wołyńską, po temu w naturalny sposób łączą się ze sobą i są przez ogół Kresowian postrzegane, jako całość martyrologii naszego narodu na Kresach Południowo-Wschodnich. Ofiar, poszkodowanych rodzin polskich i nie tylko nie można dzielić bowiem na lepsze i gorsze. Poza tym we wszystkich tych przypadkach mamy doczynienia z tym samym okrutnym sprawcą, którym jest barbarzyński w swych metodach ukraiński nacjonalizm, budzący w swych początkach nienawiść etniczną, a potem także powołujący do życia OUN – UPA, organizacje polityczną i wojskową, shańbione nieludzkimi metodami walki, jakże często z niewinnymi polskimi kobietami, dziećmi, osobami w podeszłym wieku, właściwie z każdym kto był rozpoznawany jako Polak, Żyd, Ormianin, Rosjanin, Czech.

Po drugie uchwalenie przez Sejm Rzeczypospoltej Polskiej Uchwały, ustanawiającej 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Ten drugi postulat nabiera w ostatnich latach i miesiącach szczególnego znaczenia z uwagi na naturalny proces odchodzenia ostatnich świadków hekatomby naszych rodzin, naszego narodu na Kresach. Tymczasem jest absolutnie konieczne, by trwała żywa pamięć o naszych braciach i siostrach, którzy tam zostali już na wieczną wartę, o Męczennikach Wołynia i Kresów, także w następnych pokoleniach Polaków.

 

Z poważaniem

Sławomir Tomasz Roch

26.05.2015 Watford k. Londynu

Sławomir Tomasz Roch

rycerzniebieski@wp.pl

 

            A oto poniżej treść Listu Otwartego Pani Janiny Kalinowskiej w imieniu Zarządu Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych Na Wołyniu z siedzibą w Zamościu oraz w imieniu właściwie wszystkich Kresowian w Polsce i na całym świecie.

 

Szanowny Pan Andrzej Duda

kandydat na Prezydenta Rzeczpospolitej

Zarząd StowarzyszeniaUpamiętniania Polaków Pomordowanych Na Wołyniu. Gratuluje Panu zwycięstwa w pierwszej turze wyborów prezydenckich, chcielibyśmy jednak zadać Panu kilka pytań przed nadchodzącą decydującą fazą głosowania.

Środowisko i ludzie związani z działalnością naszego Stowarzyszenia w pierwszej turze w większości oddali swój głos na pana Pawła Kukiza, który bardzo wyraźnie określił swój stosunek do upamiętnianej przez nas Zbrodni Wołyńskiej a także do tego co obecnie dzieje się za naszą wschodnią granicą, zarówno w kwestii pamięci historycznej jak i zachowania administracji i środowisk politycznych naszego sąsiada.

Jesteśmy stowarzyszeniem otwartym na poglądy każdego , nie możemy jednak pozwolić na świadome i mamy wrażenie dokładnie wypracowane próby zakłamywania tego co działo się w województwach południowo-wschodniej Polski w czasie drugiej wojny światowej.

Stosunek obecnego Prezydenta do Naszej Sprawy zdążyliśmy niestety poznac w czasie całej pięcioletniej kadencji. Nie chcemy jednak oddawać swojego głosu na kogoś o kim nie wiemy do końca jaki jest jego stosunek do naszej działalności . W związku z powyższym chielibyśmy zadać Panu kilka pytań, na które mamy nadzieję, pomimo niewątpliwie napiętego kampanią kalendarza, zechce Pan udzielić odpowiedzi.

Czy ma Pan zamiar kontynuować linię obecnych władz naszej Ojczyzny, które oferują stałą i właściwie nieograniczoną pomoc oligarchom i wyłonionej przez nich władzy na terenach obecnej Ukrainy, zapominając , że pieniądze te muszą być każdorazowo odebrane z naszego wspólnego polskiego budżetu ? Zabrane matkom , pielęgniarkom czy wojsku.

Czy poprze Pan projekt Uchwały w sprawie nasilenia się tendencji nacjonalistycznych na Ukrainie zgłoszony do laski marszałkowskiej Druk 3261 Warszawa 17.03.2015r. Sejm RP VII kadencji?

Czy jest Pan zwolennikiem dozbrajania Ukrainy przez Państwo Polskie?

Czy możemy liczyć na to, że wystąpi Pan do władz obecnej Ukrainy w sprawie likwidacji przynoszących hańbę polskiej pamięci pomników Suchewycza, Bandery i zbrodniczej formacji SS Galizien?

Czy wystąpi Pan do władz sąsiadującego obecnie z nami państwa o ściganie a w pierwszej kolejności uznanie zbrodni ludobójstwa, której dopuścili się Ukraińcy na narodzie polskim?

Mamy nadzieję, że możemy liczyć na wyczerpującą odpowiedź na zadane przez nas pytania. Będziemy wtedy mogli z pełną odpowiedzialnością przekazać wszystkim naszym rozsypanym po całej Polsce członkom i sympatykom w ilości sześciu milionów osób wiadomość o tym ,że jest osoba , która będzie o nas pamiętać i nie pozwoli zapomnieć, a mamy nadzieję , że także pomoże w upamiętnieniu 200 tysięcy Polaków pomordowanych na kresach wschodnich przez bandy ukraińskich nacjonalistów , w tym około 70 tysięcy  zamęczonych naszych najbliższych na Wołyniu. Na prawdę o ludobójstwie Polaków na Wołyniu i pozostałych kresach naszej ojczyzny czekamy już 72 lata.

 

Z wyrazami szacunku

Prezes Stowarzyszenia Janina Kalinowska

Ta, co pierwsza uczy kochac  Najważniejszą rolą, jaką może spełniać kobieta jest rola matki, która chce za wszelka cenę wychować swe dzieci na szlachetnych i uczciwych ludzi oraz szczerych patriotów. To matka w głównej mierze kształtuje osobowość dziecka, wpływając na to, jakim ono kiedyś będzie człowiekiem.

Każda prawdziwa matka kocha swe dzieci, cierpi ich cierpieniem, a przede wszystkim gotowa jest za nie się poświęcać.
Motyw cierpiących i kochających matek, pojawia się już w literaturze starożytnej. Oto nieszczęśliwa królowa Jokasta matka i żona Edypa na wieść o tym, że przez wiele lat żyła w kazirodczym związku, popełniła samobójstwo. Królowa Eurydyka, żona Kreona także popełnia samobójstwo, kiedy dowiaduje się o śmierci swego syna Hajmona, który targnął się na swoje życie przy zwłokach ukochanej Antygony. Czy w tych dwóch przypadkach, możemy mówić o miłości? Oczywiście, że tak. Hajmon ogarnięty tym jakże pięknym uczuciem do Antygony, bez niej nie widzi już sensu życia, a Jokasta, która otoczona była złą miłością wstydzi się przed światem swojej hańby. Najpopularniejszym z motywów literatury średniowiecznej, jest przykład Matki Boskiej Bolejącej, opłakującej ofiarną śmierć Jezusa. Łacińska pieśń pod tym tytułem powstała w XIII wieku, opisuje ona miłość matki po stracie dziecka oraz miłość Jezusa, do ludzi, za których on oddaje swoje życie. Jak pisał w swoich utworach Jan Półtorasiński, ..nie ma większej miłości na ziemi, niż ta którą okazał światu Boży Syn… Natomiast w polskiej literaturze średniowiecznej, jednym z najpiękniejszych, poetyckich utworów jest „Lament świętokrzyski”. Maria, matka Jezusa w tym utworze pozbawiona jest atrybutów boskości. Jej cierpienie ma wymiar typowo ludzki, a są to przeżycia zrozpaczonej matki, zmuszonej patrzeć na męczeńską śmierć swego syna. Nieszczęśliwa matka prosi o współczucie, gdyż jej matczyna miłość, spleciona jest z tragedią.

Pożałuj mnie stary i młody,
Boć mi przyszły krwawe gody:
Jednego ciem syna miała
I tego ciem ożalała.

Maria chciałaby dzielić z synem jego mękę, błaga, aby przemówił on do niej słowami niosącymi pociechę, pragnie obmyć krew spływającą z jego ran, lecz drzewo krzyża, na którym wisi jej dziecko, jest zbyt wysokie dla niej. W końcu matka Jezusa zwraca się do wszystkich matek, życząc im przede wszystkim, aby nigdy nie musiały cierpieć tak, jak ona. W „Trenach” Jana Kochanowskiego, napisanych po śmierci jego ukochanej córki pojawia się matka Orszulki, a także matka samego poety. W trenie V zmarła Orszulka została porównana do młodej oliwki, która została ścięta, przez nazbyt gorliwego ogrodnika i padła pod nogi zrozpaczonej matki i ojca. W trenie VI umierające dziecko, żegna się ze swą matką słowami pieśni ludowej, śpiewanej przez pannę młodą, opuszczającą na zawsze dom rodzinny:

Już ja tobie, moja matko, służyć nie będę,
Ani za twym wdzięcznym stołem miejsca zasiądę;
Przyjdzie mi klucze położyć, samej precz jechać,
Domu rodziców swych miłych wiecznie zaniechać.

W trenie VII natomiast, przedstawiona jest nieszczęśliwa matka Orszulki, która zamierzała wyszykować dla swej córki piękną i bogatą wyprawę, tym czasem jednak za cały posag starczyło jej „giezłeczko” uszyte z lichej tkaniny, w którym złożono ją w trumnie.
Natomiast w trenie XIX, pojawia się dawno zmarła matka poety, aby nieść swemu zrozpaczonemu synowi pocieszenie. Pojawia mu się we śnie, ze zmarłą Orszulką na ręku. Koi jego zbolałe serce wiadomością, że Orszulka zażywa wiecznej szczęśliwości w niebie, a przez swą przedwczesną śmierć uniknęła wiele nieszczęść i cierpień, które czekają każdego człowieka na ziemskim padole. Matka poety apeluje do jego rozsądku przypominając synowi, że wszyscy ludzie są śmiertelni, każdy ma swój wyznaczony czas życia i śmierci:
…Śmiertelna jako i ty twoja dziewka była, Póki jej zamierzony kres był, póty żyła…Ignacy Podolski, więzień Pawiaka mawiał zawsze, że…nie ma wśród ludzi takiej miłości, która z czasem nie zaznałaby smutku, łez i tragedii…
W literaturze polskiego oświecenia obok postaci modnych dam, naśladujących cudzoziemskie trendy pojawia się też pozytywny portret prawdziwej matki Polki. Jest nią Podkomorzyna, matka Walerego z komedii Juliana Ursyna Niemcewicza „Powrót posła”. Wychowała ona swych synów na prawdziwych obywateli i patriotów. Jeden z nich służy w kawalerii, drugi w ziemskiej władzy administracyjnej, a najmłodszy Walery jest posłem na sejm z ramienia stronnictwa patriotycznego. Podkomorzyna i jej mąż są kochającymi rodzicami, którzy dobro swych dzieci uważają jako priorytet. Próbują nawet wpłynąć na decyzję starosty Gadulskiego, który rękę swej jedynaczki Teresy chce oddać człowiekowi, którego ona nie kocha. Literatura romantyczna zdominowana została przez tematykę narodo-wyzwoleńczą, gdyż kraj nasz znalazł się wówczas w niewoli trzech państw zaborczych. Pojawiają się więc w tamtejszej literaturze postacie matek, wychowujących swych synów na patriotów i cierpiących po stracie, umiłowanej ojczyzny.
Piękną kreację matki Polki stworzył Adam Mickiewicz w wierszu pod tytułem „Do matki Polki”. Utwór rozpoczyna się apostrofą do polskich matek, aby wychowywały one swych synów na patriotów. jeśli ich synowie zdradzają w dzieciństwie odwagę i szlachetność.  Kto zna uczucie prawdziwej miłości do polskiej ziemi, powinien po rycersku upomnieć się o jej prawa, by na zawsze nie być poddanym rosyjskiemu katu. Matki widząc niedolę narodową swych dzieci, powinny w miłości opowiadać im o tym, co uczynił nam zaborca, mieniąc się wówczas panem, nad uciskanymi Polakami.
…Wcześnie im ręce okręcaj łańcuchem, Do taczkowego każ zaprzęgać woza (…) By przed katowskim nie zbladnął obuchem, Ani się spocił na widok powroza”.
Postać kochającej i zrozpaczonej matki, występuje też w „Dziadach” Adama Mickiewicza, w scenie rozgrywającej się w pałacu senatora Nowosilcowa, który prowadzi śledztwo filomatów i filaretów. W wileńskim więzieniu znajduje się też młody Rollison, uczeń wileńskiego gimnazjum, który został tak dotkliwie pobity w czasie przesłuchania, że sam senator zdziwił się, iź chłopiec jeszcze żyje. Wkrótce do senatora przybywa matka Rollisona. Jest ona w towarzystwie Kmitowej, ponieważ ma ona kłopoty ze wzrokiem. Jest zrozpaczona, złamana bólem, zaniepokojona o los syna jedynaka, ponieważ dziecko to jedyna nadzieja jej podeszłego już życia. Została ona dopuszczona przed oblicze senatora tylko dzięki protekcji księżnej. Widząc płaczącą kobietę, senator obłudnie mówi, że nic nie wiedział o pobiciu jej syna. Pełna nadziei Rollisonowa wyznaje, że zawsze wierzyła w szlachetność Nowosilcowa, który jedynie jest otoczony zgrają złych ludzi, wyzutych z najpiękniejszego uczucia miłości. Zaraz po jej wyjściu, senator postanawia w niezwykle perfidny sposób pozbyć się niewygodnego więźnia, o którego pyta zbyt wiele ważnych osobistości. Oprawcy rozmyślnie umożliwiają mu samobójstwo, otwierając okienko jego celi. Po kilku dniach, nieszczęśliwa matka jeszcze raz wtargnęła do salonu Nowosilcowa, zakłócając trwający tam bal. Przeklina ona oprawców swego syna, demonstrując tym samym swe uczucie, jakie do niego żywiła.
Niezwykle głębokie i szczere uczucie, łączyło z matką Juliusza Słowackiego. Skazany na rozstanie z nią, staje się autorem pięknych, a zarazem nacechowanych miłością listów, które pisał do niej przez całe życie. Także w wielu utworach lirycznych, kreśli on portret swej matki. W wierszu „Testament mój”, będącym swoistym pożegnaniem matki, przyjaciół i wszystkich rodaków, autor prosi, aby po śmierci jego serce zostało oddane matce. Matka spotkała się z synem przed jego śmiercią, ponieważ jej gorejące serce, spowite zostało miłością do syna i niepokojem o jego los. W epoce pozytywizmu, nadal funkcjonował portret matki Polki. Kobiety polskie na znak żałoby po powstańcach styczniowych, przez wiele lat chodziły w czerni. Na czarno ubiera się też, mimo iż od powstania minęło ponad dwadzieścia lat, pani Andrzejowa Korczyńska, bohaterka powieści „ Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. Wychowuje ona samotnie swego syna Zygmunta, a poległego męża czci, jako bohatera narodowego. Ma ona nieskrywaną nadzieję, że jej syn także wyrośnie na patriotę, zostanie malarzem i tym sposobem upamiętni czyn swego ojca. Niestety syn zawiódł jej wszystkie nadzieje. Wyrósł na egoistę i kosmopolitę, który wolał przebywać za granicą niż we własnej ojczyźnie. Ojca nazwał niebezpiecznym szaleńcem, a jego miłości do ojczyzny w ogóle nie rozumiał. W końcu zaproponował on matce, aby sprzedała majątek i wyjechała za granicę. Nieszczęsna pani Andrzejowa stwierdziła wówczas, że był to najstraszniejszy dzień w jej życiu od śmierci męża. Rozdarte zostało jej kobiece serce, w którym drzemała wciąż niezatarta miłość do męża, syna i do ojczyzny.
Kobieta matka zatroskana o los niemowlęcia pozostawionego w chacie bez opieki, występuje w krótkiej nowelce Stefana Żeromskiego zatytułowanej, „Zmierzch”. Gibałowa pracuje wraz z mężem od świtu do nocy przy kopaniu torfu. Jest to walka o przetrwanie, o pokonanie biedy i głodu. Im robi się później, tym częściej Gibałową ogarnia strach o pozostawione w chacie maleństwo. Męża jednak także się boi, bo przecież już niejednokrotnie ją bił. Toteż, mimo zbliżającego się zmierzchu i wielkiej trwogi o ukochane niemowlę Gibałowa kopie nadal, by zarobić na suchy kawałek chleba. Tragiczne są losy Jadwigi Barykowej, matki Cezarego, głównego bohatera „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego. Wydana za mąż wbrew swej woli za Seweryna Barykę, podążyła wraz z nim z rodzinnych Siedlec do dalekiego i obcego jej Baku. Chociaż w kraju pozostał jej ukochany Szymon Gajowiec, Jadwiga okazała się dobrą żoną i wzorową matką. Kiedy wybuchła pierwsza wojna światowa, jej męża Seweryna wcielono do rosyjskiej armii, skąd zbiegł do legionów Piłsudskiego. Jadwiga pozostała sama w obcym kraju, z dorastającym i potrzebującym szczególnej miłości synem. Dotąd bardzo niesamodzielna i całkowicie zależna od męża, teraz robiła wszystko, aby swemu jedynakowi zapewnić podstawowe warunki egzystencji. Z narażeniem własnego życia wyprawiała się na wieś, aby za olbrzymie sumy zdobyć mąkę i nocą upiec chleb lub podpłomyk. Cezary początkowo nie zdawał sobie sprawy z poświęcenia matki, której siły wciąż malały. Pracowała przecież jako służąca, prała, sprzątała, gotowała. Posiwiała gwałtownie, zgarbiła się, a nawet wkrótce zaczęła się podpierać sękatym kijem. Wówczas dopiero Cezary zrozumiał celowość i sens jej wypraw za miasto, podczas których słaniając się na wątłych nogach, wlokła w worku, pod groźbą kary śmierci, dla niego zboże. Rozumiejąc miłość matki, z czułością okrywał ją nocą, uspokajał, wyręczał w domowych zajęciach. W okresie drugiej wojny światowej, ożywa w literaturze portret matki Polki, kobiety patriotki. Odnajdujemy go w wierszu Krzysztofa Kamila Baczyńskiego „Elegia o chłopcu polskim”. Jest to monolog liryczny zrozpaczonej matki, skierowany do poległego na wojnie syna, który będąc u progu swego życia, został pozbawiony pięknych snów i marzeń, osaczony przez wrogów, musiał stać się uczestnikiem tragicznych wojennych wydarzeń:
…haftowali ci syneczku, smutne oczy rudą krwią, malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg, wyszywali wisielcami drzew płynące morze…
 

Równie tragiczna jest sytuacja tytułowej bohaterki wiersza Tadeusza Różewicza „Matka powieszonych”. Poeta, nawiązując do wydarzeń wojennych, przedstawia rozpaczającą, obłąkaną po stracie synów matkę. Poeta stosuje sugestywne metafory, pisząc o matce, która „siwą głowę niesie w rękach, jak ciężką bryłę”, porównując ją do „pomylonej syreny”, która „wyje do obrzękłego księżyca”. Najbardziej jednak trapi poetę obojętność ludzi, głuchych na cierpienie nieszczęśliwej kobiety, która „ociera się o szorstką skórę tłumu”. Ludzie są obojętni na jej tragiczny los, w którym splotła się  nić miłości ze sznurem beznadziejności i płaczu.
Podobny motyw znajduje się w wierszu Czesława Miłosza zatytułowanym „Ballada”. Utwór ten, został poświęcony poległemu w czasie powstania warszawskiego polskiemu poecie Tadeuszowi Gajcemu. Jednocześnie jest on wyrazem poetyckiego hołdu, złożonego matce Polce, rozpaczającej po stracie jedynego syna, pielęgnującej pieczołowicie jego grób. Dla cierpiącej matki czas zatrzymał się w miejscu, chociaż inni powrócili już do normalnego życia. Myśli nieszczęśliwej kobiety, są pełne goryczy, która wyrosła na gruncie miłości do własnego dziecka. Tragizm śmierci młodego bohatera potęguje stwierdzenie, że już nigdy nie usłyszy on huku lodów w rzece wiosną, nie zobaczy rozkwitającego w ciemnym lesie zawilca, nie poczuje on odurzającego zapachu czeremchy. Tragiczny jest ów bezsens śmierci w zestawieniu z odwieczną urodą przyrody, w której także zawarta jest szczypta miłości.

Mówią, synku, Źe wstydzić się trzeba, Że niedobrej broniłeś ty sprawy,
A ja nie wiem, niechaj Bóg to osądzi, Kiedy z tobą rozmawiać nie mogę”.

Sylwetkę cierpiącej matki, kreuje też Leon Kruczkowski w dramacie pod tytułem „Niemcy”. Jest nią Norweżka pani Soerensen, która w okupowanej przez hitlerowskie Niemcy ojczyźnie, przychodzi błagać Williego Sonnenbrucha o łaskę dla jej więzionego i torturowanego syna. Zalękniona i zrozpaczona, gotowa jest za bezcen oddać drogocenny naszyjnik, rodzinny klejnot, nie wiedząc, że brutalny gestapowiec perfidnie drwi z jej macierzyńskich uczuć, obiecując uwolnić więźnia, który jak się okazało już dawno nie żył. Postępowanie Willego jest tym bardziej nieludzkie, że naszyjnik wyłudził on od nieszczęśliwej kobiety dla swojej matki, którą rzekomo bardzo kochał. Czuł on miłość do matki, ale zlekceważył i pogardził miłością innej kobiety, kierowanej do jej dziecka. Miłość jest pięknym uczuciem, ale jak mawiał polski filozof przedwojenny August Koma, tylko wybrani ją czują i rozumieją.

EWA MICHAŁOWSKA WALKIEWICZ