Monthly Archives: Lipiec 2015

W naszej umiłowanej Ojczyźnie, gdzie znakomita większość stanowisk decyzyjnych jest obsadzona przez Chazarów, aby dziennikarz dostał etat, a do tego jeszcze wierszówkę i mógł żyć na poziomie nie urągającym ludzkiej godności, musi spełniać odpowiednie psycho-anatomiczne warunki.
Już podczas rozmowy kwalifikacyjnej z redaktorem naczelnym, powinien z zapałem wyrazić pragnienie walki z ksenofobią, wszechobecnym antysemityzmem i wykazać szalbierczą wiedzę o wiodącej roli Polaków w dziele holokaustu.

a

           Odnośnie warunków anatomicznych, wskazane jest przedłożenie zdjęcia Rtg, na którym widnieje całkowicie odwapniony kościec osiowy tułowia – DECOMPRESSIO COLUMNA VERTEBRALIS. Kręgosłup bowiem winien być giętki jak wierzbowa witka. (Dziś pominę choroby psychiczne tej grupy zawodowej, zajmiemy się tym przy innej okazji, bo pacjentów są setki, może tysiące. Im pacjent więcej zarabia, tym poważniejsza jednostka chorobowa. A im poważniejsza jednostka chorobowa, tym chętniej jest przyjmowany do pracy).

           Oczywiście można uniknąć przykrości bezrobocia. Ba, nawet jest możliwość znalezienia każdej wymarzonej posady. W tym celu należy bezwzględnie poddać się rytuałowi obrzezania (CIRCUMCISIO). Na pytanie – co należy zrobić z zasuszonym i odpowiednio spreparowanym napletkiem (PRAEPUTIUM), chętnie odpowiem bezrobotnym dziennikarzom i nie tylko. Czekam na listy do mojej wyimaginowanej kliniki.

           W moim przypadku, akt rytualnego CIRCUMCISIO nie przyniósłby oczekiwanych efektów. Nos (NAUS) w kształcie skoczni narciarskiej, zdradza słowiańskie pochodzenie i w redakcjach nie wzbudza sympatii. Nawet w kolorowych piśmidłach dla kretynów płci obojga. Potentaci prasowi i ich redaktorzy naczelni posiadają z reguły nochale o krzywiźnie odwrotnej, czyli posiadają garb (GIBBUS NASI). Kulfon przypomina bardziej hak lub dziabas do gnoju. Niektórym NAUS wyprostowali antysemici nie uznający faktu że są tylko podludźmi, więc decydenci mają np. odstającą część małżowiny (AURICULA) ucha zewnętrznego (AURIS EKSTERNA), którymi mogą wachlować się w upały. Jeśli są mniejsze od organu słuchu słonia, to zazwyczaj dolna część AURIS tzw. płatek (LOBULE) jest przyrośnięty do kombinatorskiego łba – KEPEŁE (hebr.).

           Pogodzony z losem, że nie zrobię kariery dziennikarskiej, podreptałem do redakcji pisemka ukazującego się w kilku dzielnicach Warszawy. Diabli wzięli ambicje, bo do tej pory pisałem tylko do gazet o zasięgu krajowym. – Lokalna gazeta, to chociaż nie będzie żydowska – pomyślałem i udałem się na rozmowę. Przed redakcją znajdującą się w części apartamentów pięknego szeregowca na warszawskiej Woli, stały dwie limuzyny należące do właścicielki. – No, chociaż nie będzie problemu z wynagrodzeniem – pomyślałem.

           Przyjęła mnie sama pani redaktor i właścicielka gazetki. Jej entuzjazm i zachwyt moimi tekstami, połechtał moją próżność i uśpił czujność. – Bo po co są gały? – Żeby patrzały! A ja tak ogłupiałem ze szczęścia ze znalezienia pracy, że przestałem zwracać uwagę na szczegóły antropologiczne. Śmiało się do mnie blond czupiradło z haczykowatym organem powonienia i wyrażało perspektywy niewysłowionej rozkoszy, jaką będzie współpraca z panią redaktor. Co prawda wierszówka nie wygórowana, etat dopiero za pół roku (jak się sprawdzę), ale ona otwiera przede mną oszałamiającą karierę!

           – A gdzie pan wcześniej pisał?

             Nieśmiało wymieniłem kilka znanych tytułów, m. in. „Tylko Polska”.

           – To już nie miał pan gdzie pisać, tylko dla tego…tego tam Bubla?

           – Nie miałem…

             Przez ułamek sekundy w oczach wielości judaszowych srebrników błysnęły dwa sztylety nienawiści, ale chwilę później , pani redaktor okazała ogromną radość z mojego powrotu na drogę cnoty.

             – Będzie miał pan swoją rubrykę, więc proszę mi przynieść kilka, a najlepiej kilkanaście tekstów na zapas – powiedziała przymilnie.

             Ostro wziąłem się do roboty. Pisałem dniami i nocami. Pani redaktor wyrażała coraz większy zachwyt moimi artykułami, ale o pieniądzach nie wspominała. Jako głupi Goj byłem za każdym razem tak onieśmielony i zażenowany jej lizusostwem wobec mnie, że wstydziłem się zapytać o honorarium.

             Nadchodziło Boże Narodzenie. Perspektywa spędzenia najbardziej ubogich świąt w życiu, zmusiła mnie do przezwyciężenia nieśmiałości i wystąpienia o zaliczkę. Jednakże pani redaktor mnie ubiegła. Zadzwonił telefon i zostałem zaproszony na Wigilię do redakcji, więc w takiej chwili…

           Uroczystość była piękna, choć bez śladu głównego bohatera – Jezusa Chrystusa. Dopiero na ekskluzywnym przyjęciu zauważyłem, że daniem głównym jest…sól. Wytworna gospodyni podała kilka słonych paluszków i szczyptę słonego śledzia na słonych krakersach. Kulturalni ludzie się nie obżerają. oni konwersują. a swoją drogą – krakersy, to czasem nie rodzaj macy?

         Takie przyjęcia mają duże zalety. Dla gospodyni – trwają krótko i nie trzeba zmywać. Dla gości – obecność po raz pierwszy i ostatni w życiu na takiej imprezie wigilijno – integracyjnej. Na imprezie, zostałem dowartościowany. Pani redaktor przedstawiła mnie pozostałym współpracownikom jako objawienie niemalże. Wspomniała również o kondycji finansowej pisma. Jest ona coraz lepsza i od Nowego Roku zaległe honoraria będą już wypłacane poszczególnym osobom w całości. Atmosfera zrobiła się przyjemna, rodzinna niemalże. Zakłócało ją tylko niesamowite pragnienie, takie jakie może mieć tylko głupi Goj, który zabłądził na Saharze. Zebrani pili koka kolę, ale ja tego świństwa do ust nie biorę tak jak członkowie zarządu tej firmy, bo to trucizna. W jednym pół litrze tej substancji, znajduje się 18 łyżek cukru i inne trutki, które rozpuszczają plomby, a na dentystę mnie nie stać. Dlatego chyłkiem ulotniłem się z „Wigilii” i dopadłem do kranu przy ujęciu wody oligoceńskiej. Piłem i piłem, aż brzuch nabrał kształtnego balonu, który utrzymuje się po dziś dzień. Kiedy zaspokoiłem pragnienie, pobiegłem do żydowskiego banku i wziąłem kredyt na lichwiarski procent. Innych zresztą dla Goi nie ma. Wyszedłem bowiem z założenia, że jeśli pani redaktor wypłaci mi honoraria za kilkanaście tekstów, to od razu spłacę kredyt i po ptokach. Stracę „tylko” kilkaset zł prowizji, którą od razu zachachmęcił bankster. Zresztą nie miałem innego wyjścia, bo w lodówce z produktów nadających się do spożycia, znajdował się tylko…szron. I tak dzięki dobrodziejstwu lichwy popłaciłem zaległe opłaty, oddałem długi honorowe i spędziłem normalne święta, jak na katolika przystało.

            Po Nowym Roku w redakcji nastąpiły poważne zmiany. Starzy współpracownicy zaczęli znikać jak kamfora. Jeden po drugim okazywali się konfliktowi, pazerni na szmal i nacechowani brakiem etyki zawodowej. Kiedy upomniałem się o pieniądze, pani redaktor Wieluńska (nazwisko od nazwy miasta świadczy o wyższym rasowym pochodzeniu), warknęła, iż muszę poczekać jeszcze trzy miesiące, po czym się rozliczymy.

           Wiosną, pani Wieluńska przyjmowała nowego człowieka. Była zachwycona jego tekstami i roztoczyła przed nim wizję niebywałej kariery dziennikarskiej. Mnie zaś ofuknęła i stwierdziła, ze moje artykuły nie wnoszą nic. Żadnego przesłania. Kiedy upomniałem się o pieniądze, wylała na mój głupi, gojowski łeb wiadro pomyj. Blond czupiradło z mysio-czarnymi odrostami wrzaskliwie wyraziło swoją pogardę i nienawiść. Oto wdarł się w jej progi grafoman i szalbierz, który chce biedną, nadobną białogłowę ograbić. Nozdrza haczyka drgały ze złości i ledwo nadążały wciągać powietrze. Ślepia wyszły z orbit i stały się większe od szkieł binokli, zsuwając się ciągle z garbatego organu powonienia. (Nasze słowiańskie nosy są praktyczniejsze, bo chociaż trzymają się na nich dobrze okulary).

           No, dopiero teraz upewniłem się z kim mam do czynienia. Ale objawy aż takiej histerii dały mi powód do przemyśleń. Jako Dyżurny Psychiatra Kraju twierdzę, że tego rodzaju histerii dostają damy niezaspokojone seksualnie. A w przypadku żydówek, wszystkie cierpią na tę dolegliwość. Tak więc podejmując pracę u kobiety co do której istnieje podejrzenie o pochodzenie chazarskie, należy dokonać oględzin. Nam Gojom, brakuje żydowskiego tupetu i na „dzień dobry” nie potrafimy zażądać zdjęcia majtek. A szkoda, bo narażamy się na wykonywanie pracy w systemie niewolniczym. Skoro my Polacy jesteśmy aż tak delikatni, musimy uciekać się do podstępu. U przyszłej szefowej będzie mile widziana sugestia, że giętkość naszego kręgosłupa jest odwrotnie proporcjonalna do anatomicznej części naszego ciała podlegającej obrzezaniu i stan ten może trwać wiele godzin. Przynosi to obustronne korzyści. Dama otrzymuje chwilowe zaspokojenie chuci, a kandydat na pracownika ma możliwość obserwacji ułożenia niewieściego ciała, które tę chuć wywołują. Usytuowanie poprzeczne daje jasny pogląd o pochodzeniu etnicznym i nosi nazwę JUDEOVULVA.

           Zarówno Chazarzy , jak Chazarki mają zdeformowaną dolną część ciała. I choć najważniejszą jest KEPEŁE, bo służy do kombinatorstwa, oszustwa, lichwy, kłamstwa, matactwa, intryg, skłócania całych narodów i ciągłego wymyślania afer gospodarczych, to świadczy o wybraństwie. Nie przez Pana Boga, a lucyfera, o czym wyraźnie mówi w swoim wywiadzie Dawid Rockefeller. A wywiad nosi tytuł „Wszyscy będziecie niewolnikami” i łatwo go znaleźć w internecie. Rockefeller, największy żydowski bankster i autorytet „rządzących” większością państw świata, bezczelnie i otwartym tekstem mówi, jaką rząd światowy gotuje nam, Gojom przyszłość. A w zasadzie to nie przyszłość, bo oni realizują od dawna swoje cele. Mówi również o depopulacji, czyli o chemtrails, stwierdzając wprost – „trujemy was z powietrza”. I w zasadzie czemu ma nie mówić? Głupi Goje patrzą w niebo i mówią, że to spaliny lotnicze! I żeby nie wiem jak im tłumaczyć, to słowa trafiają w próżnię , bo Gazeta Wyborcza nic o tym nie pisze, a nawet w telewizornii nic nie mówią! No i dobrze. Szalom!

Dyżurny Psychiatra Kraju,

Cezary Piotr Tarkowski

Tym razem wypowiadają się różne osoby, powiązane osobiście z tematem tzw. UFO. Ich relacje potwierdzają i uzupełniają świadectwa nawróconych Iluminatów:

 

To Nie Kosmici Nadlatują To Nadchodzi Globalne Oszustwo Iluminatów i Okultystów  


{youtube}N5NQntYTCDs{/youtube}

Washington DC, July 12 th 1952 – przelot tzw. „UFO”

Roger Monreau: (Największy kapłan satanistyczny Iluminatów) mówił: „Wielki plan, wielki plan szatana przyniesie mu żniwo z każdego narodu za sprawą jego dzieła. Stanie się to zaraz przed zakończeniem „Wielkiego Boju” pomiędzy siłami dobra i zła”. Rozmowa trwała, wyraziliśmy chęć poznania dalszych szczegółów, dotyczących działań duchów. Powiedział: „To stanie się w wyjątkowy sposób. Ten wielki plan sprawi, że ludzie zaczną się nim „zajadać”. Ponieważ on mówił: „duchy demoniczne objawią się jako mieszkańcy dalekich planet galaktyki, którzy przybywają na naszą Ziemię, by ostrzec jej mieszkańców przed rychłym jej zniszczeniem”. Będą mówić o zbliżającym się zniszczeniu, przed którym można jeszcze się ustrzec, podejmując odpowiednie kroki.

John Todd: Pojawił się na początku lat 70, ostrzegając społeczeństwo amerykańskie o Iluminatach i ich satanistycznym spisku, dotyczącym przejęcia planety. Ostrzegał przed planem Iluminatów, który miał doprowadzić do bankructwa Ameryki i rynków finansowych innych krajów, aby zrujnować gospodarkę całego świata. Powiedział, że Illuminati będą próbować przejąć kontrolę nad większymi zasobami ropy, aby ją zniszczyć i wywindować ceny na rynku światowym (9/11 i wojna w Iraku). Był znany przede wszystkim z mówienia o UFO i jego związku z Iluminatami. Zajmował się okultyzmem i sam doświadczył spotkania ze zjawiskiem, które nazywamy UFO.

Mówi John Todd: „Zasiewali niebo (latającymi obiektami) UFO i patrzyli, jak wszyscy się nimi ekscytują. Jedna z najbardziej niezwykłych obserwacji UFO miała miejsce w Ohio na początku lat 70. Śmiali się z tego, bo w tym czasie stali w wielkim kręgu, wywołując razem z innymi demony. I to właśnie było UFO – anioły „światła”, zabawiające się na niebie. Pamiętajcie, że demony mogą przyjąć dowolną formę, również formę kosmitów, czy statków kosmicznych. Dlatego znikają tak szybko, jak się pojawiają – bo nie są niczym więcej, jak fizyczną manifestacją tych bytów niematerialnych”.

John Todd został wrobiony w gwałt, umieszczony w szpitalu psychiatrycznym, a następnie zniknął, by już nigdy nie dać znaku życia.

Fritz Springmeier był jednym z najbardziej znanych badaczy NWO/Iluminatów lat 90. Opisał swoje badania i dał wiele wykładów, w których o nich opowiadał. Prześledził więzy krwi Iluminatów i udokumentował w książce „Bloodlines of the Illuminati”. Mówił również o demonicznych hybrydach, które Illuminati hodują dla swojego kosmicznego spisku.

Mówi Fritz Springmeier: „No i oczywiście ich plan sfingowanej inwazji „obcych”. Mówiłem w skrócie w audycji Prophecy Club, pamiętajcie, że demony nigdy nie zamieszkiwały piekła. (Uwaga B.K.: Tutaj trzeba wstawić sprostowanie: Chodzi u „upadłe anioły”. Przeważająca część zbuntowanych aniołów została natychmiast strącona do piekła, a część z nich pozostawiono na ziemi, a potem przeniosła się w „powietrze” i o takich właśnie demonach jest tutaj mowa). To bajka wymyślona przez Hollywood o latających spodkach. Ktoś z samej góry NWO, kto został nawrócony przez mojego bliskiego przyjaciela, mówił o tym, że rząd USA posiada UFO i myślał, że istoty, które prowadzą te pojazdy to „obcy”, ale potem zrozumiał, że to demony. Moja konkluzja jest następująca: nie ma czegoś takiego jak dobrzy „obcy”. „Obcy” to są demony i mamy do czynienia z połączeniem złych bytów niematerialnych oraz ciała, krwi i kości – za pomocą różnych eksperymentów genetycznych.

W 2003 roku Fritz Springmeier został skazany za napad z bronią w ręku na 9 lat więzienia.

Fritz Springmeier: „Daję wam tylko małą próbkę tego, jak wyszukane jest to programowanie. Szatan przeszedł sam siebie. Mają też program infiltracji kościołów. I każdy, kto im się nie podoba, będzie wykryty i namierzony. Namierzony i zastąpiony agentem Iluminatów.

Ken Hovind: „Generalnie jest zgoda co do tego, że są dwa rodzaje UFO: ściśle tajne statki rządowe i demoniczne manifestacje”.

Hovind był znany ze swoich wykładów na temat kreacjonizmu i ewolucji oraz debat z propagatorami teorii ewolucji. Odkąd dowiedział się, że rząd i gospodarka USA kierowane są przez satanistów, przestał płacić podatki, co uczyniło z niego łatwą zwierzynę. Illuminati wsadzili go do więzienia za „liczne oszustwa podatkowe” na 10 lat.

Bill Cooper był prawdopodobnie ostatnim z prawdziwych badaczy NWO. Połączył on te dwie sprawy w swojej książce: „Behold a Pale Horse”. Chociaż nie wchodził w szczegóły, dotyczące demonów / upadłych aniołów, mówił wiele o tajnym rządzie (Iluminatach) i jego ciągłych oszustwach, dotyczących prawdziwej natury zjawisk UFO, przy użyciu szczegółowo zaplanowanych przedstawień i fałszywych dokumentów (jak choćby domniemamy wypadek w Strefie 51, czy projekt MJ-12).

Mówi Bill Cooper: „Doszedłem do wniosku, że historie o pozaziemskim pochodzeniu UFO to nonsens, chociaż cała ta technologia oczywiście istnieje. Wielu z nas pokazano te fałszywe dokumenty, żebyśmy potem powtarzali to innym. Jak można by utrzymać istnienie obcych w tajemnicy, jeśli byliby oni prawdziwi? I jak można milczeć, wiedząc o oficjalnych dokumentach oznaczonych jako TOP SECRET, potwierdzających istnienie istot pozaziemskich, odwiedzających naszą planetę. Chciałem wiedzieć, ile z tego jest prawdą i rozpocząłem swoje własne dochodzenie, czy „obcy” istnieją i to, co odkryłem, było zaskakujące. Odkryłem, że od około 1917 roku istnieje plan, żeby stworzyć sztuczne zagrożenie z zewnątrz dla Ziemi, aby stworzyć Ogólnoświatowy Totalitarny Socjalistyczny Rząd. Przeprowadzono eksperymenty, aby sprawdzić wiarygodność pomysłu o inwazji z kosmosu i trwają one nadal. Aby stworzyć Rząd Światowy, niezbędny jest zewnętrzny wróg. Choć w dzisiejszym świecie wydawać się to może grubo przesadzone, to podobnie rzecz ma się z zagrożeniem bronią nuklearną, które wyparte może zostać przez zagrożenie zanieczyszczenia środowiska, będące również dobrym substytutem wojny. Zaczyna to do was docierać, kochani?”.

Illuminati próbowali wrobić Billa Coopera w oszustwa podatkowe i uciszyć go. Po tym, jak przewidział on ataki 11 września 2001 na kilka miesięcy do przodu, Illuminati nie mogli pozwolić sobie na zachowanie go przy życiu. Zabito go przed jego własnym domem 5 listopada 2001.

Kathy O’Brien – ex ofiara programu kontroli umysłów Illuminati: „Wiem na pewno, że planem jest uczynić nas wszystkich bezradnymi, żebyśmy myśleli, że to, co się dzieje, jest poza naszym zasięgiem, że „obcy” przejmą kontrolę nad naszym światem, że oto nastał nasz Dzień Niepodległości, a więc strzeżcie się tego. (Sądząc po całej propagandzie apokalipsy i 2012 – pokazanej w filmach – należy się spodziewać, że te rzeczy wydarzą się w okolicach roku 2012). Zrozumcie, że ci kryminaliści trzymają w sekrecie informacje o dostępnej technologii, zasłaniając się bezpieczeństwem narodowym. Technologicznie są przynajmniej 25 lat przed nami, jeśli nie dalej. Potraficie sobie wyobrazić, co już mają? Powiedział, że tego fatalnego dnia wiele lat temu, statek najpierw zniknął, a później pojawił się z powrotem jako statek kosmiczny – przenosząc go w czasie, żeby został senatorem (Eksperyment Filadelfia – dop. tłum.). Z całą pewnością wydawał mi się on nieludzki, więc nietrudno było uwierzyć, że jest on kosmitą. A gdy pokazał mi w 1977 roku super tajnego „Stealth Fightera” – wyglądało to dla mnie jak statek kosmiczny. To był trójkątny statek, o którym nikt wtedy nie słyszał i który był trzymany w ścisłej tajemnicy. A on używał technik kontroli umysłu oraz manipulował moim umysłem, abym wierzyła, że on jest kosmitą i czuła się całkowicie bezbronna i zrobiła wszystko, co on mi kazał. Nie zamierzam mówić, z mojej wąskiej perspektywy, okrojonej kontrolą umysłu, ani nawet teraz, gdy badam to zagadnienie, że „obcy” to w rzeczywistości ludzie, albo iluzje, jak J. Bennett Johnston. Nie wiem tego, ale twierdzę, że miała miejsce zamierzona, skoordynowana akcja, żeby wmanipulować mój umysł w uwierzenie, że jestem dręczona przez „obcych”, żeby zmylić prawdę od fikcji, abym robiła, co mi kazano. Za każdym razem, gdy rząd ma jakieś sekrety, które chce ukryć przed ludźmi, może nami manipulować, tak jak mną. Oni są przynajmniej 25 lat przed nami, jeśli chodzi o technologię, informacje, wiedzę, tajemnice. I używają tego wszystkiego przeciw nam. Przez lata wielokrotnie słyszałam, że planem jest wprowadzenie Nowego Porządku Świata, uczynienie wszystkich ludzi bezradnymi wobec NWO. To jest plan dominacji świata poprzez wmówienie nam, że zostaliśmy najechani przez „obcych”, abyśmy powiedzieli: „Prosimy was, ONZ, pomóżcie nam”. Dlatego pamiętajcie, że istnieje ten zjednoczony plan, aby uczynić ludzi poddanymi przez technologię, informacje i wszystko, co się przed nami zataja pod pretekstem tzw. National Security Act”.

Następujące słowa są fragmentem wywiadu z kobietą zwaną Svali. Uważam, że Svali była Illuminatką, która opuściła organizację.

Pytanie: Svali, muszę cię o to spytać: krążą historie po Internecie, mówiące, że Iluminaci (i inne grupy) rządzone są przez istoty pozaziemskie, a w szczególności gadzią rasę z wyższego wymiaru. Chciałabyś coś o tym powiedzieć?

Odpowiedź: Moja odpowiedź wywoła pewnie wiele gniewu, ale nie zamierzam nikomu nadepnąć na odcisk. Oto ona: Nigdy nie widziałam „obcego”, istoty pozaziemskiej. Widziałam za to programowanie, które sprawiało, by ludzie myśleli, że widzieli „obcych”, aby ukryć programowanie, które się na nich przeprowadzało, jeśli coś z niego zapamiętali. Żadni ze zwierzchników i innych dowodzących radą, nie wierzyli w „obcych”, choć nigdy ich o to wprost nie spytałam. Osobiście wierzę, że wszystko związane z owymi „Reptylianami” to tak naprawdę sprawki sił demonicznych. Widziałam transformację (shape shifting) i inne rzeczy spowodowane działaniem sił demonicznych. Ok., niektórzy tutaj powiedzą: ona wierzy w demony, to jeszcze gorzej, niż wierzyć w „obcych”. Cóż, jest to rzecz, w którą Illuminati wierzą z całą pewnością – oni WIEDZĄ, że istnieją byty duchowe, które oni sądzą, że potrafią kontrolować. Cynicy mogliby powiedzieć, że te zmiany formy były halucynacjami, wywołanymi przez narkotyki, czy histerię zbiorową, podczas grupowych rytuałów. Pozwolę każdemu czytelnikowi zdecydować samemu na podstawie własnego osądu, ale żadnych „obcych”, czy Reptylian nie widziałam w Waszyngtonie, czy San Diego (na stan 5 lat temu).

Roger Morneau: Mówił: „Wielki plan szatana przyniesie mu żniwo z każdego narodu za sprawą jego dzieła. Stanie się to zaraz przed zakończeniem „Wielkiego Boju” pomiędzy siłami dobra i zła”. Rozmowa trwała, wyraziliśmy chęć poznania dalszych szczegółów, dotyczących działalności duchów. Powiedział: „ To stanie się w wyjątkowy sposób. Ten wielki plan sprawi, że ludzie zaczną się nim „zajadać”. Ponieważ on mówił: „Duchy demoniczne objawią się jako mieszkańcy dalekich planet galaktyki, którzy przybywają na naszą Ziemię, aby ostrzec jej mieszkańców przed rychłym jej zniszczeniem. Będą mówić o zbliżającym się zniszczeniu, przed którym można jeszcze się ustrzec”…

Przepisanie i opracowanie: B.K. 23.07.2015

 

Nazwiska 12 ofiar komunizmu, w tym żołnierzy antykomunistycznego podziemia zidentyfikowanych po ekshumacjach na Wojskowych Powązkach,ogłosiłwczoraj Instytut Pamięci Narodowej.

– Wciąż silna jest grupa ludzi, której zależy na tym, żeby zatrzeć pamięć o nich – mówiła „Gazecie Polskiej Codziennie” wnuczka Stanisława Mieszkowskiego, bohaterskiego obrońcy Helu z 1939 r., którego szczątki odnaleziono w kwaterze „Ł”.Dzisiaj obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Podczas piątkowej uroczystości odczytano nazwiska 12 ofiar komunistycznej bezpieki. Wśród nich znalazł się ostatni komendant Wileńskiego Okręgu Armii Krajowej Antoni Olechnowicz. Jako jeden z nielicznych oficerów wileńskiej AK uniknął w lipcu 1944 r. aresztowania przez NKWD. Kontynuował działalność niepodległościową. Został aresztowany 26 czerwca 1948 r. we Wrocławiu w wyniku ogólnopolskiej operacji Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, obejmującej żołnierzy polskiego podziemia z Wileńszczyzny. Został stracony 8 lutego 1951 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.

Podczas uroczystości obecne były prawie wszystkie rodziny odnalezionych. – To duża ulga – mówi Ignacy Gajdek, syn Adama Gajdka ps. Agata, Antek i Olek, podoficera Wojska Polskiego, żołnierza Związku Walki Zbrojnej, Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. –Wreszcie wiemy, gdzie mamy najbliższych. Ja sam taty nie pamiętam. Gdy przyszliśmy z bratem bliźniakiem na świat, był już w więzieniu. Wtedy mama powiadomiła tatę o naszych narodzinach, wysyłając do aresztu dwie cebule– wspomina.

– Przez cały czas, gdy ojca nie było, mama miała mnóstwo problemów, łącznie z brakiem pracy i mieszkania, z którego została wyrzucona– mówi nam z kolei syn Mariana Orlika, podpułkownika Wojska Polskiego, który w maju 1952 r. został zatrzymany przez oficerów Informacji Wojskowej pod fałszywym zarzutem udziału w tzw. spisku w wojsku. Został stracony 3 grudnia 1952 r. – Z tym nazwiskiem mama nie mogła nigdzie znaleźćpracy. Była na marginesie z dwójką maleńkich dzieci.Dziś ja sam czuję ulgę. Ulgę, że wreszcie wiadomo, gdzie mam zapalić świeczkę– dodaje.

– Gdyby dziadek żył, bardzo trudno byłoby mu odnaleźć się we współczesnej rzeczywistości– mówi wnuczka Stanisława Mieszkowskiego, komandora Marynarki Wojennej, który we wrześniu 1939 r. dowodził kanonierką „Generał Haller”, uczestnicząc w obronie polskiego wybrzeża przed lotnictwem niemieckim, a potem brał udział w obronie Helu. Aresztowany 20 października 1950 r. przez oficerów Zarządu Informacji Marynarki Wojennej w Gdyni pod nieprawdziwym zarzutem szpiegostwa. Został stracony 16 grudnia 1952 r.

Wnuczka Stanisława Mieszkowskiego jest pełna goryczy. – Nie wydaje mi się, aby to święto(Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych)zbyt wiele zmieniło. Wciąż silna jest grupa ludzi, której zależy na tym, żeby zatrzeć pamięć o nich – dodaje.

Podczas uroczystości prezes IPN‑u Łukasz Kamiński zapowiedział, że jeszcze w tym roku nastąpi kolejny etap poszukiwań ofiar reżimu komunistycznego. O trudnościach mówi „Codziennej” kierujący pracami prof. Krzysztof Szwagrzyk. – W tej chwili musimy dotrzeć do szczątków tych 90 osób, które z całą pewnością spoczywają na „Łączce”. Problem polega na tym, że znajdują się one pod współczesnymi pomnikami z lat 1982–1984. Trzeci etap prac musi się odbyć. Trzeba tylko znaleźć skuteczną metodę, aby nasze działania nie doprowadzały do konfliktów. To nam do niczego nie jest potrzebne– mówi laureat nagrody Człowiek Roku „Gazety Polskiej” 2013.

Biogramy wszystkich zidentyfikowanych żołnierzy można przeczytać tutaj.

Kilka godzin po katastrofie, miejsce tragedii, a na twarzach Donalda Tuska i Władimira Putina uśmiechy. Czy to zdjęcie pogrąży szefa polskiego rządu?

„W Sieci” zapowiadając nowy numer tygodnika, opublikowało okładkę, na której pojawia się dotąd niepublikowane zdjęcie ze Smoleńska. Na fotografii z 10 kwietnia widać szefów polskiego i rosyjskiego rządu, którzy spotkali się na miejscu katastrofy. Władimir Putin jest wyraźnie uśmiechnięty, jak również Donald Tusk, który trzyma uniesione do góry pięści, bądź też trzyma kciuki.

Skąd zadowolenie w takim miejscu, kilka godzin po katastrofie samolotu z 96 pasażerami na pokładzie, z prezydentem RP na czele?

„Premier Donald Tusk tuż po tragicznej śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego i polskiej elity. Kiedy poznamy prawdę?” – brzmi podpis tygodnika na okładce. Jeśli to zdjęcie jest prawdziwe to pogrąży ono ostatecznie Donalda Tuska.

fot. tygodnik wSieci

fot. tygodnik wSieci

Do fotografii ze spotkania premierów odniósł się poseł Prawa i Sprawiedliwości, Joachim Brudziński który razem z bratem śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Jarosławem Kaczyńskim był 10 kwietnia na miejscu katastrofy.
Polityk już parę lat temu opisywał zachowanie Donalda Tuska w Smoleńsku, twierdząc że dla osób towarzyszących premierowi najważniejsze było gdzie i jak będzie ustawiona kamera, kiedy będą podchodzili z Putinem. Na końcu nagrań miały paść między nimi pytanie: „Którędy będzie wchodziła Kaczka? Dobra, to my spieprzamy tamtędy”.

„Powoli prawda wychodzi na jaw. Kiedy po tragedii opowiedziałem o zachowaniu PDT [premier Donald Tusk] w Smoleńsku  zarzucano mi kłamstwo” – napisał Joachim Brudziński na Twitterze, po czym spytał:
„Czy Pan Ambasador Bahr pisze w swojej książce (wydanej przez GW) o rechoczącym w Smoleńsku PDT i Putinie?”

Na jednym z archiwalnych nagrań wideo ze spotkania Władimira Putina i Donalda Tuska, na którym szef polskiego rządu wysłuchuje opisu przyczyn katastrofy, widać te same osoby towarzyszące premierom co na opublikowanym zdjęciu. W tym tłumaczkę polskiego premiera i żonę byłego szefa WSI Marka Dukaczewskiego, Magdę Fitas-Dukaczewską. Stąd, jak można podejrzewać, zdjęcie wykonano właśnie w tym czasie, zapewne już po wyłączeniu kamer:

Po publikacji zdjęcia część internautów sugerowała, że skoro Donald Tusk na nagraniach z miejsca tragedii, które pokazywały stacje telewizyjne w Polsce, był zasmucony, to zdjęcie musi być zmanipulowane. Jak dotąd nie pojawiły się jednak żadne dowody na to, że fotografia jest w jakikolwiek sposób sfałszowana.

Z kolei „Gazeta Wyborcza” piórem Dominiki Wielowieyskiej nie podważyła prawdziwości zdjęcia, jednak w ostrych słowach skrytykowała sam fakt ujawnienia. „Chcecie doprowadzić do tragedii? Opamiętajcie się!” – krzyczy w tytule dziennikarka „GW”.

– Do czego zmierzacie? Chcecie doprowadzić do tragedii podobnej do tej, jaka miała miejsce w Łodzi? Czy chcecie tak nakręcić emocje, by ludzie dali ostatecznie upust swojej nienawiści? Bo jak potraktować szefa rządu, który zaplanował z obcym mocarstwem taką tragedię jak Smoleńsk i wciąż chodzi bezkarny? Opamiętajcie się. – oburza się Wielowieyska.
Dalej w swoim tekście broni Tuska, który jej zdaniem, wbrew temu co widać na zdjęciu „płakał jak my wszyscy”.Tusk nie jest robotem, jest żywym człowiekiem, który po Smoleńsku płakał, tak jak płakaliśmy my wszyscy! I dobrze o tym wiecie, a jeśli nie wiecie, to znaczy, że zaślepiła was nienawiść – oskarża dziennikarka.

Dominika Wielowieyska nie wspomina jednak ani słowem treści słynnego SMS-a, jakiego już 10 kwietnia rozesłało do polityków PO, szefostwo tej partii: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił” Treść tej wiadomości ujawnił jeszcze za życia śp. gen. Sławomir Petelicki

Sam Donald Tusk nie odniósł się jeszcze do sprawy, zrobił to jednak jego rzecznik, Paweł Graś. – Wszyscy, także pan premier, byliśmy całą sytuacją głęboko wstrząśnięci. Sugerowanie, że było inaczej jest najzwyklejszą, niczym niewytłumaczalną podłością – powiedział w rozmowie z „Faktem” rzecznik rządu.

W nowojorskiej siedzibie Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL), najbardziej wpływowej organizacji żydowskiej na świecie założonej w 1913 r,, odbyła się uroczystość uhonorowania jej dyrektora Abrahama Foxmana najwyższym odznaczeniem Metropolitalnej Archidiecezji Krakowskiej –

Złotym Medalem Jana Pawła II. Przyznała go kapituła pod przewodnictwem kard. Stanisława Dziwisza.

.

 

Medal i specjalną bullę wręczał delegat kardynała, ks. kanonik Mirosław Król. W mowie laudacyjnej podkreślił długoletni wkład Abrahama Foxmana w dziele dialogu polsko-żydowskiego i chrześcijańsko-żydowskiego.

Dzięki odznaczonemu udało się m.in. zrealizować historyczną wizytę 300-osobowej pielgrzymki Metropolii Krakowskiej w Yad Vashem w Jerozolimie. Z jego inicjatywy ADL uhonorowała kardynała Stanisław Dziwisza specjalną nagrodą ekumeniczną tej organizacji im. Kardynała Augustyna Bea (współautora soborowej deklaracji „Nostra Aetate”).

Dzięki Foxmanowi ukazała się także wydana przez ADL monografia zawierająca pełny zbiór dzieł Jana Pawła II poświęconych Żydom, judaizmowi i relacjom chrześcijańsko-żydowskim.

Ks. Król silnie zaakcentował zaangażowanie dyrektora Foxmana w utrwalanie dzieła Jana Karskiego, sięgające 1988 roku, kiedy bohater II wojny otrzymał „Courage to Care” („Odwaga ratunku”) ADL. Kard. Dziwisz przekazał przez swego wysłannika wyrazy osobistego szacunku dla uhonorowanego, z którym pozostaje od lat w bliskich relacjach. Wyraził nadzieję rychłego spotkania i wizyty w siedzibie ADL podczas mającej nastąpić w niedługim czasie wizyty duszpasterskiej w USA.

Podkreślił również, że obaj są też laureatami Nagrody Orła Jana Karskiego, co jest znamiennym znakiem i symbolem.

Na uroczystość zostali zaproszeni i uczestniczyli w niej przedstawiciele Towarzystwa Jana Karskiego. Przekazali oni uhonorowanemu serdeczne gratulacje.

Waldemar Piasecki (KAI Nowy Jork) / Nowy Jork / KAI

KOMENTARZ@@

Hebraizacja świata – potop kłamstw i oszustw.
Od wieków trwa hebraizacja Biblii, czyli walka mediów, władz oraz wielu religii chrześcijańskich z Watykanem na czele o przekonanie nas, że największymi ekspertami Biblii są Żydzi, ponieważ wszystkie wydarzenia biblijne działy się w Izraelu i dotyczyły Żydów. Jezus był Żydem oraz wszystkie księgi Biblii zostały spisane w języku hebrajskim.
Niestety niemal wszystko powyższe to kłamstwa. Jest w tym tekście jedna półprawda. Wydarzenia biblijne dotyczyły częściowo także Żydów.
Język nazywany obecnie hebrajskim jest w rzeczywistości językiem judeo-aramejskim, czyli jednym z dialektów języka aramejskiego, odziedziczonego przez Żydów podczas ich niewoli w Babilonie. Babilon i Asyria posługiwały się właśnie tym językiem. Za czasów Heroda alfabet aramejski – spółgłoskowy uproszczono i tak powstał obecnie używany kwadratowy alfabet aramejski, nazywany dzisiaj kłamliwie alfabetem hebrajskim.
Oryginalnym językiem Starego Testamentu jest tzw. paleo-hebrajski, który według dzisiejszej nomenklatury nie jest językiem semickim. Dlatego mamy w tej kwestii wielki problem. Jeżeli paleo-hebrajski sklasyfikujemy jako język semicki oraz jako hebrajski – nowoczesny hebrajski czyli judeo-aramejski nie jest ani językiem semickim, ani hebrajskim.
Wiadomo także, że Nowy Testament był pisany tylko i wyłącznie po grecku. Stąd jego druga jego nazwa – Chrześcijańskie Pisma Greckie.
Żyd – pojęcie wyjątkowo mylące, ponieważ Żyd nie nie powinien być utożsamiany z Izraelitą.

Jakub, czyli Izrael miał dwunastu synów. Jeden z nich miał na imię Juda, a jego pokolenie to Judejczycy. Chrystus urodził się w pokoleniu Judy, w Judei z pokolenia Judy – tak ze strony Marii, matki Jego jak i przybranego ojca, Józefa. Teoretycznie można by Go nazwać Judejczykiem. Jest jednak kwestia, która wyklucza tę opcję.

Jego Ojcem jest Bóg, więc Isus nie był Judejczykiem ale był i jest Synem Bożym.

Nie był On nigdy Żydem.

Według Biblii to mężczyzna zrodził tę osobę czy inną. Adam zrodził Seta, Jesse zrodził Dawida – typowe biblijne wersety, które są w oczywistym konflikcie żydowskiej percepcji, że matka stanowi o pochodzeniu swego dziecka. Biblia mówi, że ojciec!

Mateusza 1:2 Abraham był ojcem Izaaka, a Izaak ojcem Jakuba, a Jakub ojcem Judy oraz braci jego. 3 A Juda zrodził z Tamar Faresa i Zerę, a Fares był ojcem Ezrona, a Ezron ojcem Arama. 4 A Aram był ojcem Aminadaba, a Aminadab ojcem Naasona, a Naason ojcem Salmona. 5 A Salmon zrodził z Rahab Booza, a Booz zrodził z Ruty Jobeda, a Jobed był ojcem Jessego.

Wszelkie rodowody przedstawiają ojca, jako sprawcę urodzin oraz kontynuację rodu. Trzeba także wyraźnie podkreślić, że Isus nie przyszedł do Żydów, ale do zagubionych owiec z domu Izraela. Dlatego do większości z nich mówił jedynie w przypowieściach.

Od syna Izraela – Judy wzięła się nazwa Żydzi, ale i to nie jest prawdą. Nazwa ta jest zniekształcona. Współcześni Żydzi ogólnie nie są Judejczykami. Przeważająca ich część to potomkowie Chazarów, reszta to Edomici, którzy zostali podbici przez Judejczyków około 125 lat przed narodzeniem Isusa. Edomici zostali zmuszeni do przejścia na Judaizm. Zniekształcili go z czasem oraz aktywnie zwalczali wszelkie formy Chrześcijaństwa. Król Herod był Edomitą (syn Idumejczyka) oraz znaczna część faryzeuszy.

Ok. 163 p.n.e. terytorium Edomu zostało podbite przez Judę Machabeusza, władcę żydowskiego. Ostatecznie ok. 125 p.n.e. podbił Edomitów Jan Hirkan I, który zmusił ich do przyjęcia religii żydowskiej. Od tej pory Edomici stanowili część narodu żydowskiego.
Edomici wielbili (zgodnie z Biblią) El, Baala, Kaus i Aszerę. Najstarsze tradycje wskazują na Yahweh jako główne bóstwo południowego Edomu. Takich informacji jest znacznie więcej w literaturze i staje się jasne, że Yahwe był bogiem Kanaanu oraz Idumei – z pewnością nie był bogiem Izraela! Yahweh jest także utożsamiany z Baalem. I w tym miejscu mamy problem.

Imię Yahweh jest manipulacją. Żydzi twierdzą, że Tetragram to imię. Jest to nieprawdą.

Tetragram jest rzeczownikiem – znaczy – Bóg. To właśnie o Edomitach podających się za Żydów mówi nam Objawienie:

Objawienie 2:9
„Znam ucisk twój i ubóstwo, lecz tyś bogaty, i wiem, że bluźnią tobie ci, którzy podają się za Żydów, a nimi nie są, ale są synagogą szatana”

Werset ten wskazuje niedwuznacznie, że ludzie nazywani Żydami są wielbicielami szatana. Isus określił ich także w ten sposób:

Mateusza 23:33 (NWT PL)
„Węże, pomiocie żmijowy, jakże uciekniecie przed sądem Gehenny?”

Rzeczywisty naród – Izrael zawierał 12 pokoleń synów Izraela. Tymczasem dzisiejszy fałszywy Izrael posiada zaledwie niewielką cząstkę ludzi, których można nazwać Judejczykami.

A gdzie reszta z 11-ciu pokoleń?

Narodem wybranym przez Boga był 12 pokoleniowy Izrael – nie tylko Judejczycy czy Żydzi!

Niemal wszystkie oficjalne informacje o Żydach to stek kłamstw.

„Nie ma przypadków, są tylko znaki” mawia często Stanisław Michalkiewicz.

Wczoraj we Wrocławiu premiero Kopacz ochraniali przed rozsierdzonym tłumem obywateli rośli młodziankowie poubierani nie jak BOR tylko jak izraelskie służby (zdjęcie).

Ochrona Evity Szpadel

Od półtora roku obowiązuje u nas ustawa zezwalająca na działalność obcych służb w Polsce. Oczywiście wiemy, że III RP to folwark na którym obce służby robią to co chcą, czasami zostawiając trochę kasy naszej rozwiedce, w kartonach. Ale ustawa przegłosowana przez PO reguluje jawną i otwartą działalność obcych służb, na przykład podczas imprez masowych. 

 

A podróże po Polsce premiero Kopacz to przecież imprezy masowe, na każdym przystanku pojawiają się tłumy rozwścieczonych obywateli, którzy najchętniej zrobiliby Kopacz na miejscu drugą Tunezję albo drugi Egipt.

Czy to przypadek, że wczoraj na zdjęciach z ucieczki Kopacz z ulic Wrocławia pojawili się rośli młodzieńcy, już nie poubierani klasycznie jak BOR, tylko odziani tak jak izraelskie służby ochrony VIP-ów (zdjęcia) ?

 

Czyżby Kopacz już nie ufała BOR-owi, któremu kiedyś zbytnio ufał śp. prezydent Kaczyński? A może chłopaki z BOR są na wakacjach i mamy zastępstwo? Chyba, że jest offset za izraelskie rakiety koncernu Raphael, kupione przez Siemoniaka?

 

Pamiętajmy też, że Miś Kamiński, alkoholowy mózg kampanii Kopacz, pracował jeszcze kilka miesięcy temu dla izraelskiej firmy wywiadowczej PRISM STRATEGY GROUP:

 

monsieurb.neon24.pl/post/122624,byla-firma-misia-czuwa

monsieurb.neon24.pl/post/118725,izrael-zaciera-rece

 

Mamy tylko nadzieję, że po jesiennych wyborach Kopacz nie ucieknie do Izraela przed pytaniami obywateli na temat tego co ona właściwie robiła w Moskwie po katastrofie smoleńskiej?

 

Teraz Polska ?
 

Jan Kulczyk rozpoczął interesy na początku lat 80. Po 1989 roku blisko współpracował z państwem, zatrudniał ludzi związanych ze służbami specjalnymi. Po śmierci jest wychwalany pod niebiosa. „Wielki Polak wolnej Polski”, „Wybitny”, „Lider przemian” – to tylko niektóre określenia Jana Kulczyka, jakie padły w radiu TOK FM.

Radio, należące do wydającej „Gazetę Wyborczą” Agory, poprosiło po śmierci Jana Kulczyka o komentarze dotyczące tej postaci. Pochwały i superlatywy wylewające się z ust rozmówców TOK FM są chyba nie na miejscu…

Marek Goliszewski z Business Center Club tak określił Kulczyka:

„Był nie tylko jednym z najbogatszych, ale i najbardziej przedsiębiorczych polskich biznesmenów. Pokazywany jako przykład Polaka zdeterminowanego, myślącego szerokimi horyzontami. Szkoda człowieka, szkoda postaci, która budziła oczywiście kontrowersje, bo każdy wybitny Polak budzi kontrowersje”.

Były premier Kazimierz Marcinkiewicz dał się jeszcze bardziej ponieść fantazji:

„Jan Kulczyk był wielkim Polakiem wolnej Polski i odcisnął swoje piętno zarówno na naszej wolności, jak i tym sukcesie, jaki przez 25 lat osiągnęliśmy. On miał niesamowicie wysublimowany smak życia. […] Prawie wszystko, czego się dotknął, zamieniał w złoto”.

Z kolei Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Bank Polska, wychwalając zmarłego oligarchę, posunął się do stwierdzenia, że Jan Kulczyk został… wygnany z Polski – w domyśle oczywiście przez PiS (Kulczyk w 2005 r. przeniósł się do Wielkiej Brytanii)

To był lider przemian. Człowiek, który zbudował imperium, a niewielu Polaków tego dokonało. Inwestował w Polsce, kiedy wygnano go z Polski działał w Afryce, otwierając nowe rynki.

Niestety – prawda o biznesowym wizjonerstwie Jana Kulczyka wygląda nieco inaczej. Pierwszym wielkim interesem Kulczyka w III RP była w 1991 r. dostawa samochodów dla policji i UOP. Kierowane przez Andrzeja Milczanowskiego MSW zamówiło bez otwartego przetargu w firmie Kulczyka 3 tys. samochodów za 150 mln zł. Fakt, iż ojciec Kulczyka, Henryk, został według dokumentów IPN pozyskany do współpracy z SB w 1961 r., a w latach 70. przekazany na nieformalny kontakt Departamentu I MSW, to rzecz jasna jedynie zbieg okoliczności. Tak samo jak to, że Kulczykowi w latach 90. doradzał Gromosław Czempiński, szef UOP z lat 1993–1996, w PRL funkcjonariusz SB. 

W 2004 r. okazało się, że Jan Kulczyk jest zamieszany w Aferę Orlenu. W ramach pracy Sejmowej Komisji Śledczej ujawniono, że Jan Kulczyk miał ogromny, niewspółmierny do liczby posiadanych akcji, wpływ na działanie i obsadzanie kluczowych stanowisk w PKN Orlen, oraz to że spotkał się z byłym rezydentem KGB w Polsce Władimirem Ałganowem – do spotkania doszło, co ciekawe, w Wiedniu, gdzie dziś zmarł Kulczyk

KOMENTARZ@@

oja | 30.07.2015 [00:10]

to tak jak Tobiasz ubek przed konfratacja z Red Bulem zatancowal sie na smierc a ten jesli to prawda nie ocknal sie po zabieku kardiologicznym za slowami GWnoprawda, a moze oligarcha zmienil wyglad I smieje sie ,moze musial zniknac przed ujawnieniem tasm i zawartoscia tresci ktoz to wie?

Szanowni Państwo, obecna sytuacja Państwa Polskiego wymaga radykalnej przebudowy. Dzisiaj żyjemy w  surrealistycznej (nie)rzeczywistości. W dużych miastach widzimy szklane i aluminiowe gmachy, na ulicach luksusowe auta, w telewizji uśmiechnięte i zadowolone twarze prezenterów i polityków.

 

Ale za tą fasadą kryje się inna, prawdziwa Polska, Polska powiatowa, Polska drugiej kategorii; bezrobocie, śmieciowe umowy, w wyniku których rośnie armia przyszłych emerytów bez emerytur, armia przyszłych lokatorów mieszkania pod mostami i w kanałach, już teraz rosnąca liczba samobójstw z powodów ekonomicznych. Ci, którzy chcą tego uniknąć, głównie młodzi ludzie wyjeżdżają „za chlebem”, bezpowrotnie zubożając Polskę o najzdrowszą, produkcyjną tkankę społeczną. Dodajmy do tego koszmarny, ponad bilionowy dług publiczny, który ciągle w zastraszającym tempie rośnie, vide tzw. zegar Balcerowicza, który powinien nazywać się „Długiem Balcerowicza”.
 Można do tego dodać niedokończone a już psujące się autostrady, „sypiący się”, a wybudowany na mistrzostwa Euro w 2012 roku Dworzec Wschodni w Warszawie i tysiące innych przykładów patologii a także zlikwidowanych zakładów pracy i całych gałęzi przemysłu. Polska staje się jedynie wyrobnikiem i rezerwuarem siły roboczej dla obcego  kapitału, który już przejął za bezcen  prawie w całości najlepsze „srebra rodowe” Polski w postaci naszej własnej produkcji i własnego przemysłu, z którego jeszcze do lat 80. ubiegłego wieku byliśmy dumni i samowystarczalni. Dzisiaj tego już nie ma i tak wygląda dzisiaj prawdziwa Polska.
 
Czy można się z tego otrząsnąć?
Można. Niech za przykłady posłużą takie kraje jak Islandia i Węgry!
W internecie można dojrzeć wielkie wrzenie zaniepokojonych tą sytuacją Polaków. Tworzą się różne ruchy, które chcą zatrzymać ten proces i odwrócić te zabójcze dla Polski tendencje.
Które z tych ruchów są autentyczne, trudno na pierwszy rzut oka stwierdzić?
Ja natrafiłem na ruch o nazwie Komitet Wyborczy Wyborców „Pospolite Ruszenie Polaków” .

Adres: www.komitetwyborczywyborcow.pl

Angażuję się w ten Ruch, bo przecież coś trzeba robić. Na jesieni odbędą się wybory do Sejmu i Senatu.
Nie wiem, czy uda się do tego czasu dotrzeć do znacznej liczby świadomych obecnej sytuacji Polaków?
Jednak nie możemy tracić wiary.
Róbmy coś bo nic nie robiąc na pewno Polacy utracą swój kraj i staną się jedynie mniejszościową nacją pośród obcych przybyszów, bo młodzi wyjeżdżają a dla Polaków chcących wrócić do swojej Ojczyzny Polaków ze Wschodu piętrzone są trudności.
 
Osoby zatroskane losem naszej Ojczyzny, do których dotrze ten list proszę o zbieranie podpisów, wspierających zgłoszenie Komitetu Wyborczego Wyborców „Pospolite Ruszenie Polaków” i odsyłanie tych list na adres podany w załączonej także Deklaracji przystąpienia do budowy Nowej Epoki Dobrobytu Materialnego i Duchowości.

Bogusław Homicki
Co roku prawie 800 Polek trafia z Polski do Kosowa, będącego centrum handlu kobietami do domów publicznych w całej Europie. Polki są brutalnymi gwałtami i narkotykami zmuszane do prostytucji. Ofiarami tego procederu padają zazwyczaj młode, biedne i niewykształcone kobiety. 
Dramat polskich kobiet opisuje w najnowszym kwartalniku Frondy Remigiusz Włast -Matuszak.

a

Z Bałkanów Polki są transportowane do krajów Unii Europejskiej. Po trzech latach całkowicie wyeksploatowane są mordowane.

Remigiusz Włast-Matuszak w swoim tekście przypomina że 15 albańskich rodzin mafijnych z USA, utworzyło z pomocą skorumpowanych polityków amerykańskich i Stanów Zjednoczonych Kosowo, by mieć w Europie centrum operacyjne mafii m.in. dla handlu ludźmi. Już w 1999 „Interpol oficjalnie szacował, że mafia kosowska kontroluje 60% europejskiego rynku haraczy, 50% handlu bronią i około 30% handlu kobietami i ludzkimi organami”. W krajach Zatoki Perskiej i w Wielkiej Brytanii Albańczycy z Kosowa całkowicie zmonopolizowali handel kobietami. Mafia albańska dostarcza też niewolnice na Cypr, do Izraela, Turcji, Libanu.

Temat niewolnictwa we współczesnym świecie i kobiet zmuszanych do prostytucji poruszył w swoim tekście oraz w wywiadzie z Ireną Dawid – Olczyk – prezesem Fundacji „La Strada” Mateusz Dziób.

Większość 30.000.000 współczesnych niewolników stanowią robotnicy przymusowi, z czego 1/3 to kobiety zmuszane do prostytucji. Dostępność niewolników sprawiła, że są oni dziś niezwykle tani. Podczas gdy niewolnik w USA w czasie wojny secesyjnej kosztował tyle co dziś dobry samochód, to dzisiejsza cena niewolnika wynosi tyle co empetrójka.

Według autora artykułu na Haiti 120.000 dzieci rocznie sprzedawanych jest w niewolę przez swoich własnych rodziców. Dzieci takie stają się ofiarami wykorzystywania seksualnego i pracy przymusowej. W Indiach niewolnictwo legalne było do 1926 roku. Dziś ofiarami niewolnictwa są ludzie z najniższej kasty. 14.000.000 ludzi dożywotnio zniewolonych jest odsetkami od lichwiarskich długów, odziedziczonych po rodzicach. Tysiące dziewczynek pełni funkcje rytualnych niewolnic seksualnych. W Sudanie niewolnicami są kobiety porwane i wykorzystywane seksualnie, oraz dzieci oddane pod zastaw kredytów. Niewolnictwo w Mauretanii legalne było do 1981 roku. Dzisiejsi niewolnicy nie są świadomi tego, że zostało zniesione.

Islamscy imamowie przekonują niewolników, że niewolnictwo zgodne jest z wolą Boga i pokornych niewolników czeka nagroda w niebie, a krnąbrni trafiają do piekła. W Europie przymusowi robotnicy pracują w obozach pracy a kobiety trafiają do domów publicznych. Niewolnice seksualne w europejskich przybytkach nierządu zmuszane są do prostytucji gwałtami, przemocą, odsetkami od lichwiarskich długów, groźbami śmierci dla nich i ich rodzin, oszustwami, otumanieniem rytuałami woo-doo – Murzynki żyją w ciągłym strachu przed mafią. W Arabii Saudyjskiej istnieje kara śmierci za prostytucję, a równocześnie Ministerstwo Turystyki i Promocji Handlu certyfikuje domy publiczne.

Jan Bodakowski

Rodacy – żyjemy w okresie kolejnych wyborów do Sejmu i Senatu RP z nadzieją, że nowo wybrana ekipa rządząca zdoła poprawić warunki naszego bytowania i zapewni właściwy rozwój społeczno – gospodarczy i polityczny polskiego kraju.
 

Korzystając z tej okazji ugrupowania polityczne prześcigają się w krytycznych uwagach rządzących poprzedników i obietnicach pseudo – dobrobytu naszego społeczeństwa. Nie należy się dziwić, że ta walka posiada tak duże znaczenie, ponieważ nie ma lepszego źródła zabezpieczenia sobie i swoim bliskim korzyści dochodowo społecznych, bez odpowiedzialności za realizację swoich obietnic przedwyborczych. Zatem walka o władzę tworzy się nie tylko w okresach przedwyborczych  do władz regionalnych czy centralnych. Ta walka trwa we wszystkich dziedzinach naszego życia. Nie ulega wątpliwości, że rozgrywka przedwyborcza to nie tylko zdobywanie serc i umysłów wyborców ale świadoma manipulacja umysłem społeczeństwa poprzez różne i płynące niebezpieczeństwa wynikające z niezrealizowanych obietnic wyborczych. W potoku olbrzymiej ilości różnorodnych informacji tych prawdziwych i tych fałszywych w skompromitowanych warunkach walki o byt społeczeństwa nie posiada obiektywnych możliwości trafnej oceny odbieranej rzeczywistości zwłaszcza, gdy media są niezrozumiałe fałszywe, to znaczy że nie są Polskie Narodowe.

Nie ma przekonania na kogo oddać swój głos często  rezygnując z pójścia do urn wyborczych, przechodząc do tzw. zobojętnienia. Zatem ugrupowania polityczne sięgające po władzę muszą zrozumieć, że Polacy nie gęsi, że swój rozum i honor mają, że Polacy  są straszni w gniewie – wielcy w miłości dobrotliwi, wyrozumiali jak Bóg i chociaż naiwni – potrafią być groźni. Obecnie przed nadchodzącymi wyborami do Sejmu i Senatu należy pamiętać, że Polska w swojej historii przeżyła wiele narzuconych nam wojen o niezależną państwowość i dumę narodową. Polska przeżyła wiele zniszczeń, grabieży ofiar fizycznych i moralnych czego największym dowodem są lata rozbiorów I-sza  i II wojna światowa oraz okres powojenny. Fałszywa i haniebna transformacja niszcząca nas w wielkim trudzie wypracowany majątek narodowy.

Obecnie jako członek Unii Europejskiej nadal jesteśmy oszukiwani i wykorzystywani. Niszczeni gospodarczo, wypędzani z własnych domów i rodzin w poszukiwaniu trudnych i poniżających warunków życia. Biorąc pod uwagę ten narastający nasz tragizm społeczno –  gospodarczy, polityczny i moralny, nadal brakuje nam jednolitego społecznego patriotyzmu, dalej powiela się proceder obcych wpływów i rozwarstwienia społecznego. Osoby desygnowane do władz Sejmu i Senatu szybko zapominają o swoich obietnicach wyborczych. Nadal brakuje nam duchowego przywódcy nie boskiego ale ziemskiego, który mógłby wyprowadzić Polskę z apatii i przyczynić się do jej rozwoju a nie oszustów i przebierańców o zmienionych nazwiskach. Panoszące się prywata i korupcja przyczyniające się do upadku państwa i Narodu Polskiego.  Czy wobec istniejących warunków można się temu złu przeciwstawić?

Ponieważ nie ma spraw niemożliwych to również w naszym przypadku można przytoczyć ptasi pogląd „Siedzi wróbel na drzewie i ludziom polskim się dziwuje, że ich mędrcy nie wiedzą jak się Polskę odzyskuje”. Sądzę, że najlepszą formą przeciwstawienia się zjawiskom zła będzie dążenie do jedności narodowej, odzyskanie suwerenności, przyjęcie teorii budowy nowego państwa. Przyjęcie i rozwój jednolitej kultury i właściwej narodowej organizacji państwa. Przechodząc do spraw przedwyborczych i sytuacji, gdzie wybory do parlamentu odbywają się w państwie niesuwerennym trudno określić jakich kandydatów należało by wybrać. Należy sądzić, że w sytuacji w jakiej znajduje się Polska kandydaci do Sejmu i Senatu powinni odpowiadać następującym warunkom:

po 1 posiadać  wysoką wiedzę prawniczą, dobrą znajomość historyczną prawa naturalnego i stawionego. Osoby które obok wiedzy i doświadczenia będą wnosić spokój, równowagę, rzetelność i uczciwość. Osoby dla których troska o dobro państwa i narodu będzie najwyższym nakazem moralnym. Ponieważ posłowie podejmują odpowiednie ustawy, tworzą jednocześnie kulturę polityczną więc od nich społeczeństwo oczekuje prawdomówności, wiedzy, kultury języka pamięci (co obiecują a co realizują) honoru i szacunku do swoich rozmówców, uczciwości itp. Ponieważ od posłów oczekujemy twórczej analizy podejmowanych ustaw aby były one zgodne z wolą Narodu. Posłowie powinni wiedzieć i rozumieć, iż to w jakim państwie żyjemy zależy nie tylko od stanowionych praw, chociaż mają one podstawowe znaczenie, ale także zależą od harmonijnego układu związków między ludźmi. Państwo musi tworzyć warunki aby każdy z jego obywateli mógł uzyskać szansę zdobycia tego co jest nieodzowne do życia osoby ludzkiej i rodziny. Prawa muszą służyć wszystkim obywatelom naszego kraju niezależnie od podchodzenia, przynależności narodowej, światopoglądu, wykształcenia, posiadanych zasobów materialnych i przekonań politycznych. Ponieważ w naszym kraju nie żyje się łatwo, że nie przekonują nas perspektywy lepszego jutra roztaczane przez różnych polityków, ale sytuacje i warunki w jakich przyszło nam żyć zmuszają nas do szukania takich wartości i wizji społeczno – gospodarczej aby każdy  z nas i przyszłe pokolenia czuły się bezpiecznie w Polsce. Oceniając czas przeszły, obecny oraz perspektywy na przyszłość, które nie dają gwarancji naszych oczekiwań należy żądać, aby partie polityczne sięgające po władzę posiadały jasno sprecyzowany program i akceptowany przez społeczeństwo ponieważ nie partia lecz społeczeństwo będzie realizowało.Przygotowując swój program społeczno – gospodarczy kierownictwo partii powinno mieć świadomość, że naród będzie realizował taki program, który sprzyja jego interesom i rozwojowi kraju. Dlatego partie przygotowując programy do realizacji powinny rozwiązywać podstawowe wartości głównych problemów nurtujących społeczeństwo, któremu pragnie służyć.

Taką podstawową wartością nurtującą społeczeństwo jest rozumienie często używanego pojęcia „Demokracja”. Ludzie zadają pytanie czy demokracja w Polsce to fikcja czy rzeczywistość i komu ona ma służyć, karierowiczom, oszustom, kombinatorom, nierobom, czy uczciwie wypełniającym swoje obowiązki obywatelom. Ponieważ polska demokracja przeżywa obecnie kryzys z powodu ujawnienia coraz to nowych afer gospodarczych, w których udział biorą osoby zajmujące wysokie stanowiska państwowe. Pozostają bez odpowiedzialności służbowej, materialnej, karnej i moralnej.

Ludzie są już tymi aferami zmęczeni i obojętni na wszystko. Łatwo zauważyć, że zjawisko zobojętnienia wydaje się być efektem zamierzonym, który ma ułatwić rządy manipulatorom. Można więc sądzić, że nasz kraj jest przykładem oligarchii a nie demokracji. Jeżeli ludzie protestują lub pozostają w opozycji to łatwo się z nimi rozprawić jak na przykład zwolnić z pracy, lub przenieść na niżej płatne stanowisko lub spowodować katastrofę lub morderstwo. O zobojętnieniu społeczeństwa świadczy fakt, że ponad 50 % społeczeństwa uprawnionych uprawnionych do głosowania nie uczestniczy w powszechnych wyborach.

Zatem, aby uzdrowić polską demokrację i uzdrowić społeczeństwo od zobojętnienia należy:

po 1 – w życiu publicznym i politycznym wprowadzić większy dostęp społeczeństwa do środków masowego przekazu.

Po 2 – powołanie komisji partii parlamentarnej sprawdzającej realizację obietnic wyborczych.

Po 3 – naród polski musi wyrazić aprobatę władzy podejmujących ważne decyzje dotyczące udziału Polski w sprawach międzynarodowych.

Po 4 – wszystkie stanowiska państwowe muszą być obsadzone przez osoby narodowości polskiej.

Po 5 – w obecnym okresie walki wyborczej od osób ubiegających się o miejsce w parlamencie należy żądać wyjaśnienia społeczeństwu jak rozumieją demokrację w połączeniu z pojęciem globalizacji oraz jakie skutki z tego tytułu płyną dla Polski.

Po 6 – w programach wyborczych muszą się znaleźć decyzje dotyczące wycofania polskich żołnierzy uczestniczących w podbojach innych narodów, ponieważ nasza obecność w takich misjach przyczynia się do utraty dobrego imienia Polski walczącej o własną niepodległość. Naraża nasz kraj na olbrzymie straty materialne i ludzkie w postaci nie tylko utraty życia lecz także w postaci leczenia obrażeń i chorób odniesionych uczestniczących w tych misjach żołnierzy, a których koszty leczenia musi pokrywać polski naród. Polska nie może uczestniczyć w żadnych misjach podboju innych narodów ponieważ zmuszana jest toczyć walkę o swoją niepodległość.

Po 7 – kolejnym problemem nurtującym polskie społeczeństwo jest decyzja o budowie tarczy antyrakietowej narażającej Polskę na zniszczenie i utratę państwa i Narodu Polskiego. Tarcza służy celowi podboju i globalizacji, a nie bezpieczeństwu państwa i narodu polskiego.

Po 8 – w obecnym świecie coraz większą rolę odgrywają przeciwstawne sobie religie, jedne przejawiające dążenie do wojen, a drugie do pokojowego współistnienia. Rozważając te dążenia kandydaci na posłów powinni wyjaśniać wszystkim zainteresowanym światopoglądowcom,  że sprawy religijne zostały ostatecznie rozwiązane na Soborze Watykańskim w Konstancji 1414 – 1418 w uzasadnieniu prawnym Pawła Włodkowica rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego dokonującego dwóch odkryć.

Po 1 – że względem pogan obowiązują te same prawa co względem chrześcijan.

Po 2 – że nie wolno przemocą narzucać wiary.

Sądzę, że z tych dwóch tez wypływa ruina naszego myślenia i siłowego narzucania wiary.

Biorąc pod uwagę, że w obecnych warunkach partie polityczne dążące do sukcesu parlamentarnego pomijają fakt, że etos inteligencji znajduje się w rozsypce, że twórcy globalizmu zdeprawowali społeczeństwo i większą jego część i inteligencji wciągając tą inteligencję do swoich układów i myślenia. Czy w manipulacji i kontroli umysłów oraz grup społecznych można mówić o sukcesie parlamentarnym w oparciu o zaplecze ludności. Jeżeli ponad połowa uczestniczących w wyborach ludzi nie uczestniczy w głosowaniach wyborczych, twierdząc że nie wie na kogo głosować, ponieważ większość kandydatów posiada zmienione nazwiska i pochodzenie. Czy obecnie grozi nam zbliżenie się do czasów kultury ludów pierwotnych  gdzie plemiona się biją i rżną wzajemnie. Należy wierzyć, że Naród Polski na przestrzeni paruset lat ukształtował swą naiwność pod wpływem zaborców i obcej propagandy. Należy czynić wszystko aby nienawiść między ludźmi i między narodami były badane i wyjaśnione, nie ukrywana i zapomniana nasza historia uczy nas. Że Naród Polski tkwi w uśpieniu przed rozbiorami i w czasach niewoli. Dopiero agresja ościennych narodów uświadomiła zaborcom znaczenie tożsamości i niezależnej myśli. Ta niezależna myśl tworzona przez polską inteligencję na tajnych kompletach w grupach rodzinnych tworzyła fundament niezależnej Polski. Czy obecnie Polska nie mogła by być o wiele silniejszym krajem gdyby partie polityczne zaczęły mówić językiem zrozumiałym dla większości narodu, który jest męczony twardym butem przez różne manipulacje i media. Obecna koncepcja partii narodowych powinna pójść w kierunku włączenia narodu w myśl Polski współczesnej historii i wyrwać naród polski z kręgu niemożności. Obecnie mamy do czynienia z coraz bardziej kruszącą się wolnością przy zniewoleniu ludzkich umysłów. Obecnie Polska potrzebuje Polskiej partii lub Polskiego Ruch Narodowego, który byłby w stanie przywrócić Narodowi Polskiemu jego światopogląd i jego godność.

Nauczymy się wreszcie bronić własnych a nie cudzych interesów.

Rodacy?

Ułomna Konstytucja III RP mówi;

Art. 85.

Obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny.

Warszawa 21.07.2015 r. Jan Morek

ppłk pil. mgr Jan Morek

ppłk pil. mgr Jan Morek