Monthly Archives: Październik 2015

Pare dni temu do tragedii doszło w Tempe w Arizonie. Jak ustaliła policja,  Glenn Baxter – jadący SUV z żoną Danicą i dziećmi w wieku od jednego roku do trzech lat – rozpędził auto, uderzył nim z impetem w barierkę ogradzającą teren Tempe Town Lake, przekoziołkował i wpadł do wody. 

Wszystko to działo się na oczach łowiących tam ryby kilku mężczyzn. Kilku natychmiast wskoczyło do wody, by ratować pasażerów pozostali wezwali pomoc… – do czasu przybycia policji i ratowników medycznych świadkom tej niewyobrażalnej tragedii udało się wyłowić z mężczyznę, jego żonę oraz dwoje dzieci rocznego Zariyah i dwuletniego  Nazyiah. Natychmiast zostali przewiezieni do szpitala, jednak nie udało się ich uratować. Wtedy też stało się jasne, że brakuje trzeciego dziecka. Mieliśmy nadzieję, że może nie było go w samochodzie, że z kimś został… Niestety.  Norkowie znaleźli trzyletniego Reigna na tylnym siedzeniu. Chłopiec miał na sobie piżamkę… – mówił na konferencji Mike Pooley z lokalnej policji. – To naprawdę wielka tragedia. A najgorsze jest to, że ojciec zrobił to z premedytacją, nie ma co do tego wątpliwości. Poza tym co zeznali świadkowie, pokazuje to film jaki zarejestrował telefon należący do kobiety – mówił dalej policjant. Okazuje się bowiem – jak powiedział na konferencji, że będąc w samochodzie kobieta była w trakcie pisania wiadomości tekstowej z informacją, że razem z mężem jedzie zawieść dzieci do jego matki… Mężczyzna wyrwał jej jednak telefon z ręki.  Wysiadł z auta i umieścił go pod ławką na parkingu przed jeziorem. Stamtąd sfilmowane zostało całe zajście. – Na filmie widać m.in. jak mężczyzna najpierw sprawdza barierkę, potem podchodzi bliżej telefonu i mówi: „Zaraz zobaczycie jak samochód uderz w barierkę a potem koziołkuje do wody…” – relacjonował zapis z filmu policjant.

Dlatego też uważamy za rzecz konieczną potwierdzić prawdę otrzymaną od Chrystusa odnośnie do 1º roli papieża i biskupów oraz 2º rodziny i małżeństwa.

Czynimy to w tym samym duchu, który pobudził nas do skierowania przed drugą sesją tegoż synodu prośby do papieża Franciszka.


1. Rola papieża i biskupów1

Jako synowie Kościoła katolickiego wierzymy, że biskup Rzymu, następca świętego Piotra, jest Wikariuszem Chrystusa, a jednocześnie zwierzchnikiem całego Kościoła. Właściwą dlań władzą jest jurysdykcja; w stosunku doń pasterze oraz wierni Kościołów partykularnych, odrębnie lub też wspólnie zgromadzeni, również w ramach soboru, synodu czy też konferencji episkopatów, są związani obowiązkiem hierarchicznej podległości oraz prawdziwego posłuszeństwa.

Bóg ustalił ten porządek, aby Kościół Chrystusowy – zachowując z biskupem Rzymu jedność łączności duchowej i wyznając tę samą wiarę – stanowił jedną owczarnię pod wodzą jednego pasterza. Święty Kościół Boży jest w sposób boski ustanowiony jako społeczność hierarchiczna, w której władza rządzenia wiernymi pochodzi od Boga, poprzez papieża i biskupów, którzy są mu poddani2.

W chwili, gdy najwyższe Magisterium papieskie wyraziło autentyczne znaczenie prawdy objawionej, zarówno w kwestiach dogmatycznych, jak i dyscyplinarnych, nie leży w kompetencji niższych szczebli władzy i hierarchii kościelnej – takich jak konferencje episkopatu – dokonywanie w nim zmian.

Znaczenie świętych dogmatów, które ma być zachowane po wsze czasy, jest tym, które Magisterium papieża i biskupów wyłożyło raz na zawsze i od którego nigdy nie może odstąpić. Zatem duszpasterska troska Kościoła w swoim miłosierdziu winna zacząć od uleczenia nędzy ignorancji, pouczając dusze o prawdzie, która ich zbawia.

W hierarchii tak ustanowionej przez Boga, w sprawach wiary i nauczania prawdy objawione zostały powierzone apostołom i ich następcom, papieżowi oraz biskupom, jako boski depozyt, aby go wiernie strzegli i wykładali z powagą autorytetu. Depozyt ten jest zawarty, jako w swych źródłach, w księgach Pisma Świętego oraz w niepisanych tradycjach, które otrzymane przez apostołów od samego Chrystusa lub też przekazane jakby z ręki do ręki przez apostołów, podyktowane przez Ducha Świętego, dotarły do nas.

Kiedy Kościół nauczający ogłasza znaczenie tych prawd zawartych w Piśmie oraz w Tradycji, narzuca je wiernym z powagą autorytetu, aby wierzyli weń jako w rzeczy objawione przez Boga. Błędnym jest też twierdzenie, że rolą papieża i biskupów jest jedynie zatwierdzenie tego, co im podsuwa sensus fidei czy też wspólne doświadczenie Ludu Bożego.

Jak już to pisaliśmy w naszej usilnej prośbie do Ojca Świętego: „Nasze zaniepokojenie wynika stąd, że św. Pius X w encyklice Pascendi potępił takie właśnie dopasowywanie doktryny katolickiej do rzekomych potrzeb współczesności. Pius X i Wy, Ojcze Święty, otrzymaliście pełnię duchowej władzy nauczania, uświęcania i rządzenia w posłuszeństwie wobec Chrystusa, który jest Głową i Pasterzem trzody we wszystkich czasach oraz w każdym miejscu, a którego wiernym namiestnikiem na tej ziemi powinien być każdy papież. Przedmiot dogmatycznego potępienia nie może z biegiem czasu stać się dozwoloną praktyką duszpasterską”.

Z tego powodu abp Marcel Lefebvre w swej Deklaracji z 21 listopada 1974 r. napisał: „Żadna władza, nawet najwyższa w hierarchii, nie może nas zmusić do porzucenia lub umniejszenia wiary katolickiej, którą to Magisterium Kościoła jasno wykłada i wyznaje od ponad dziewiętnastu stuleci. Ale choćbyśmy my, albo anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty”3.

środa, 28 października 2015

„Poniżej przedstawiam (SM) w załączeniu tzw. umowę indemnizacyjną, zawartą 16 lipca 1960 roku w Waszyngtonie między rządem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, a rządem Stanów Zjednoczonych Ameryki, dotyczącą uregulowania roszczeń obywateli amerykańskich wobec państwa polskiego z tytułu przejęcia przez Polskę ich mienia w drodze nacjonalizacji, albo w inny sposób.

Z tej umowy wynika, że Polska zapłaciła rządowi USA 40 mln dolarów w 20 rocznych transzach, w zamian za co rząd USA przejął na siebie zobowiązania z roszczeń odszkodowawczych i zobowiązał się w art. IV tej umowy, że nie będzie wysuwał, ani popierał żadnych roszczeń wysuwanych wobec Polski z tego tytułu przez obywateli amerykańskich. Niestety postępowanie rządu Stanów Zjednoczonych, który bądź to bezpośrednio – przez deklaracje sekretarzy stanu – obecnie JE Hilarii Rodham Clintonowej – oraz interwencje ambasadorów – obecnie JE Lee Feinsteina – bądź to pośrednio – poprzez popieranie wystąpień przedstawicieli żydowskich organizacji „przemysłu holokaustu” do rządu Rzeczypospolitej Polskiej oraz wspieranie skierowanej m.in. na uzyskanie od Polski „rekompensat” na rzecz wspomnianych organizacji działalności żydowskiej loży B’nai B’rith – postępuje w sposób całkowicie sprzeczny ze wspomnianym art. IV umowy z 1960 roku. W świetle postanowień tej umowy, żądania, jakie pod adresem Polski wysuwają mające siedzibę na terenie USA i kierowane przez obywateli Stanów Zjednoczonych żydowskie organizacje „przemysłu holokaustu”, mają wszelkie znamiona usiłowania przestępczego wyłudzenia od Rzeczypospolitej Polskiej 65 miliardów dolarów i jako takie powinny być ścigane przez prokuraturę. Osobną sprawą jest ukrywanie przed polską opinią publiczną umów indemnizacyjnych – w tym również załączonej umowy – przez rządy Rzeczypospolitej Polskiej. Ukrywając przed polską opinią publiczną fakt istnienia tych umów oraz ich treść, kolejne rządy Rzeczypospolitej Polskiej próbują uniknąć odpowiedzialności za zaniechanie wydania rozporządzeń, umożliwiających obywatelom polskim uzyskanie restytucji lub odszkodowań za znacjonalizowane mienie.”

 

Układ między rządem PRL a rządem USA dotyczący roszczeń obywateli USA

 

Stanisław Michalkiewicz

Admin „Rosyjska V kolumna w Polsce” kłamca współpracujący z Gazetą Wyborczą notorycznie pomawiający polskich patriotów, głównie pod zasłoną swoich stronek internetowych.

Nieźle musiał komuś zajść za skórę że zrobili mu opinie pedofila w Dobczycach pod Krakowem gdzie mieszka i pracuje jako tłumacz.

Zawodowy kłamca

Ten „uznany bloger” wydaje publicznie opinie na podstawie swoich domysłów w celu uzyskania poklasku osób które znają sytuację jedynie ze strony jego artykułów. Ma kilka profili za pomocą których komentuje i lajkuje posty na swoich popierających banderowców stronach. Wszędzie dookoła widzi rosyjskich agentów, natomiast zagrożenia ze strony frankizmu i syjonistycznego rasizmu nie dostrzega. Niestety wciąż można spotkać Polaków dających mu się nabierać. Swoimi kłamstwami dokuczył już nie jednej osobie, wystarczy wpisać jego imię i nazwisko w wyszukiwarce. Co dziwne tak naprawdę wciąż jest bezkarny. Zobacz  http://parezja.pl/kalumnie-na-profilu-rosyjska-kolumna/

Synod podsumowany. Komunia dla rozwodników to daleka przyszłość, o ile w ogóle będzie” rel=”lightbox-article”>Synod podsumowany. Komunia dla rozwodników to daleka przyszłość, o ile w ogóle będzieUroczysta Msza będąca dziękczynieniem za wspólną synodalną drogę była ostatnim akordem trzech tygodni prac Synodu Biskupów o rodzinie.Papież Franciszek podkreślił, że było to poszukiwanie szlaków, jakie Ewangelia wskazuje naszym czasom, aby głosić tajemnicę miłości rodziny.

I apelował by iść dalej drogą wskazaną przez Jezusa. Eucharystię wraz z Papieżem sprawowało w bazylice watykańskiej 270 kardynałów i biskupów z całego świata biorących udział w Synodzie.

 

 

 

W homilii Ojciec Święty mówił o współczuciu Boga i Jego ojcostwie, ostatecznie objawiających się w Jezusie, o których mówią niedzielne czytania. Nawiązując do historii uzdrowienia Bartymeusza Papież podkreślił, że Jezus chce zawsze wysłuchać naszych potrzeb i wierzy w nas bardziej, niż my sami wierzymy w siebie.

 

 

 

– Istnieje pewien ciekawy szczegół. Jezus prosi swoich uczniów, aby poszli zawołać Bartymeusza. Zwracają się do niewidomego, posługując się dwoma wyrażeniami, których poza tym w całej tej Ewangelii używa tylko Jezus. Najpierw mówią mu: «Odwagi!», używając słowa, które dosłownie znaczy: «miej ufność, bądź dobrej myśli!». Rzeczywiście, tylko spotkanie z Jezusem daje człowiekowi siłę, by stawić czoła najpoważniejszym sytuacjom – mówił Papież. – Drugie wyrażenie brzmi: «Wstań!». Tak Jezus mówił do wielu chorych, biorąc ich za rękę i uzdrawiając ich. Jego uczniowie jedynie powtarzają dodające otuchy i wyzwalające słowa Jezusa, prowadząc wprost do Niego, bez mówienia kazań. Do tego są wezwani uczniowie Jezusa, także dzisiaj, i to szczególnie dzisiaj; mają skontaktować człowieka ze współczującym Miłosierdziem, które zbawia. Kiedy wołanie ludzkości, tak jak Bartymeusza, staje się jeszcze silniejsze, nie ma innej odpowiedzi, jak przyswoić sobie słowa Jezusa, a szczególnie naśladować Jego serce. Sytuacje nędzy i konfliktu są dla Boga sposobnością do okazania miłosierdzia. Dziś jest czas miłosierdzia! – mówi papież.

 

 

 

Franciszek zauważył, że na ludzi idących za Jezusem czyhają pewne pokusy. Jego uczniowie nie chcieli usłyszeć wołania potrzebującego. Poszli naprzód, jakby nic się nie stało.

 

 

 

– Jeśli Bartymeusz był ślepy, to oni są głusi: jego problem nie jest ich problemem. Może to grozić także nam: w obliczu ciągłych problemów lepiej iść naprzód, nie dając sobie przeszkadzać. W ten sposób, podobnie jak owi uczniowie, jesteśmy z Jezusem, ale nie myślimy jak Jezus. Jesteśmy w Jego grupie, ale przegapiamy otwarcie serca, zatracamy zadziwienie, wdzięczność i entuzjazm, a grozi nam stawanie się ludźmi «nawykłymi do łaski». Możemy o Nim mówić i dla Niego pracować, ale daleko jesteśmy od Jego serca, skłaniającego się ku tym, którzy są poranieni. Tą pokusą jest «duchowość mirażu»: możemy przechodzić przez pustynie ludzkości, nie widząc tego, co jest naprawdę, ale to, co chcielibyśmy zobaczyć; jesteśmy w stanie budować wizje świata, ale nie akceptujemy tego, co Pan stawia nam przed oczami. Wiara, która nie umie zakorzenić się w życiu ludzi, pozostaje jałowa i zamiast oazy tworzy kolejne pustynie – mówił Ojciec Święty. – Istnieje druga pokusa: popadania w «wiarę schematyczną». Możemy podążać z ludem Bożym, ale od razu mamy naszą mapę drogową, na której wszystko już jest: wiemy, gdzie iść i ile nam to zabierze czasu, a wszyscy winni uszanować nasze rytmy i każda niedogodność nam przeszkadza. Grozi nam, że staniemy się jak tych «wielu» z Ewangelii, którzy tracą cierpliwość i napominają Bartymeusza. Chwilę wcześniej upominali dzieci (por. 10,13), a teraz niewidomego żebraka: tego, kto przeszkadza czy nie stoi na odpowiedniej wysokości, trzeba wykluczyć – mówi Ojciec Święty.

 

 

 

Papież podkreślił, że Jezus chce włączać, zwłaszcza tych, którzy są zepchnięci na margines i do Niego wołają. – Podobnie jak Bartymeusz, mają oni wiarę, ponieważ świadomość, że potrzebujemy zbawienia, jest najlepszym sposobem, aby spotkać Chrystusa – mówił Papież wskazując, że Bartymeusz nie tylko odzyskał wzrok, ale dołączył do wspólnoty podążających za Jezusem. Odniósł to do doświadczenia wspólnego podążania jakim był Synod Biskupów.

 

 

 

– Drodzy bracia synodalni, podążaliśmy razem. Dziękuję wam za drogę wspólnie przebytą ze spojrzeniem skierowanym ku Panu i braciom, w poszukiwaniu szlaków, jakie Ewangelia wskazuje naszym czasom, aby głosić tajemnicę miłości rodziny – mówił Franciszek. – Idźmy dalej drogą, jakiej pragnie Pan. Prośmy Go o spojrzenie uzdrowione i zbawione, zdolne rozsiewać światło, gdyż pamięta blask, który je olśnił. Nigdy nie dajmy się przyćmić pesymizmowi i grzechowi, poszukujmy i zobaczmy chwałę Boga jaśniejącą w człowieku żywym – mówił Ojciec Święty.

 

 

 

Not. MP
za: radiovatiana.org

Prezydent Izraela Reuwen Riwlin już pierwszego dnia swojej wizyty w Warszawie obraził Polaków, za co prezydent Polski Bronisław Komorowski, również w swojej mowie obrażający naród, czule go uściskał, a zgromadzeni na uroczystości otwarcia stałej ekspozycji w Muzeum Żydów Polskich goście, w tym reprezentujący Polskę politycy, bili brawa.

 

Reuwen Riwlin swoje skandaliczne przemówienie rozpoczął od podkreślenia polskich korzeni swojej rodziny. – Nasza rodzinna legenda podawana z ust do ust, opowiada o wyjątkowej historii jednego z moich praojców: na jednym z sejmików Polska nie mogła się zgodzić co do wyboru nowego polskiego króla. Jako czasowe rozwiązanie wybrano protoplastę naszego rodu Szaula Kacelerembogena na jednodniowego króla – wmawiał zebranym.

 

Mówiąc o Polsce i wielkiej tęsknocie do niej ludności żydowskiej, podkreślał, że to ten kraj „stał się miejscem narodzin ducha żydowskiego narodu”. Snuł wizje żydów walczących w polskim wojsku, którzy „zyskali miano bohaterów polskiego oręża”. Nie zabrakło również odniesień do żydowskiego powstania w getcie warszawskim, przy czym liczba powstań nieco się prezydentowi Riwlinowi „rozmnożyła”, przez co mówił o „bohaterstwie żydów walczących w gettach”. Twierdził ponadto, że żydzi, wzniecając powstania „podczas mordów i w obozach [zagłady – przyp. red.] pokazali na nowo, czym jest żydowskie bohaterstwo”, podczas gdy w rzeczywistości w żadnym z obozów zagłady nie wybuchło żadne żydowskie powstanie, natomiast sami żydzi szli na rzeź bez żadnego oporu.

 

– Przed piętnastoma laty książka Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi” głęboko poruszyła polską świadomość historyczną. Książka ta ukazała w najbardziej bolesny sposób zbrodnię w Jedwabnem. Obudziła polską społeczność, powodując że zagłębiła się w swą przeszłość – perorował.
W tym kontekście przywołał słowa byłego prezesa IPN Leona Kieresa, który miał powiedzieć, iż sprawa zbrodni w Jedwabnem stanowi dla polskiego społeczeństwa szansę i nadzieję na to, że „jesteśmy wystarczająco odważni, aby pokazać światu, że nie boimy się debaty w tej sprawie”.

 

Nie zabrakło również odniesień do syjonistycznego przywódcy Zeewa (Włodzimierza) Żabotyńskiego i stworzonej przez niego organizacji „Bejtar”, w której szkolili się żydzi. Riwlin zapowiedział przy tym, że „państwo Izrael będzie walczyło z wszelkimi przejawami antysemityzmu, z rasizmem i rasistowską ideologią”, zapominając najwyraźniej, iż ta ostatnia charakteryzuje właśnie państwo Izrael (od samego początku jego istnienia), traktujące ludność palestyńską jako podludzi, o czym wielokrotnie mówili izraelscy przywódcy polityczni i religijni.

 

Prezydent Izraela podziękował wszystkim tym, „którzy nie stali biernie” w obliczu zagłady żydów i porównał „sprawiedliwych wśród narodów świata” do kwitnącego w ziemi izraelskiej kwiatu „krew Machabeuszy”, jaki – według żydowskich legend – „wyrasta w miejscu, gdzie poległ żydowski wojownik”. – W Polsce wyrosło wiele takich kwiatów – stwierdził.

 

Należy podkreślić, że żaden z przemawiających po prezydencie Izraela polityków nie zareagował na tą mowę, ani minister kultury i dziedzictwa narodowego Małgorzata Omilanowska, ani prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Żaden też nie opuścił uroczystości w geście solidarności z Polakami i sprzeciwu wobec szkalowania ich dobrego imienia. Co więcej, wybrany przez Polaków prezydent, uściskał po tych słowach izraelskiego gościa, nie kryjąc wzruszenia, natomiast zgomadzeni goście bili gromkie brawa.

 

Z kolei prezydent Polski Bronisław Komorowski w mowie otwierającej uroczystości mówił o „wstydliwych kartach w dziejach narodu polskiego” i „polskim antysemityzmie”, wspominając o konieczności „pogłębionej refleksji nad wszelkim złem, które położyło się cieniem na stosunkach polsko-żydowskich” i „konfrontacji z tematami trudnymi i wstydliwymi”. O Polakach ratujących żydów przed zagładą ledwie napomknął.

 

Mówił o wdzięczności żydów za to, że w Polsce znaleźli swój dom. – Wyrazem tej wzajemnej polsko-żydowskiej wdzięczności jest właśnie Muzeum Żydów Polskich Polin – stwierdził, podkreślając, iż wierzy, że ta placówka „przyczyni się do budowania głębokich i dobrych emocji w stosunkach polsko-żydowskich”, „że będzie miejscem mądrego dialogu i przywracania pamięci historycznej w pełnym wymiarze”.

 

Anna Wiejak

prawy.pl

Pamięci „Uskoka” – Zdzisława Brońskiego i Jego żołnierzy (AK-WiN) w Kijanach k.Lublina

 

1

Pamięci „Uskoka” – Zdzisława Brońskiego i Jego żołnierzy (AK-WiN) w Kijanach k.Lublina

z Adamem Brońskim – synem „Uskoka”

ab

czerwiec 2015 r.

(zdjęcia i wideo – Józef Wieczorek)

 

2

3

6

4

7

8

14

9

11

13

12

Gdzieś pod koniec lat 50, późniejsze bożyszcze tego świata John F.Kennedy, z zamiłowania
historyk, opowiedział mi o tym, jako to w 1948 roku, w środku wyścigu do fotela prezydenckiego, niejaki Harry S. Truman został nagle opuszczony przez prawie wszystkich swoich sojuszników i właśnie wtedy w przedziale jego kampanijnego pociągu pojawiła się grupka amerykańskich syjonistów, z walizeczką zawierającą, bagatela, 2 miliony dolarów.

 

calosc  tutaj

 

The Southern Poverty Law Center i inne organizacje homoseksualne protestują przeciwko międzynarodowej konferencji poświęconej promocji normalnej rodziny, zorganizowanej przez Światowy Kongres Rodzin w Salt Lake City. Sodomici oskarżyli Kongres o szerzenie mowy nienawiści i homofobi

 

Organizacja taka jak Światowy Kongres Rodzin – wedle HRW – nie ma prawa bytu, gdyż promuje – jak sami zauważyli – normalną rodzinę i przez to przyczynia się do dyskryminowania oraz prześladowania mniejszości seksualnych w takich państwach jak np.: Rosja, Uganda czy Słowacja.

 

Ponad 3 tys. osób z ponad 60 krajów zebrało się w Salt Lake City na czterodniowej konferencji Dziewiątego Światowego Kongresu Rodzin. W obradach ma wziąć udział m.in. gubernator stanu Utah Gary Richard Herbert wraz z małżonką Jeanette, a także prokurator generalny Sean Reyes, który zaangażował się w walkę z prostytucją i handlem ludźmi.

 

„Jesteśmy międzynarodową, interdyscyplinarną i międzyreligijną koalicją organizacji. Odłożyliśmy na bok różnice kulturowe i teologiczne, koncentrując się na podstawowych prawach człowieka: ochronie prawa do życia i normalnej rodziny” – napisała Janice Shaw Crouse, dyrektor wykonawczy Światowego Kongresu Rodzin w „The Salt Lake Tribune”.

 

Mówcą tegorocznej konferencji będzie m.in. Nick Vujicic, australijski kaznodzieja pochodzenia serbskiego i trener motywacyjny, który urodził się bez kończyn.

 

Lobby homoseksualne już kilka miesięcy wcześniej apelowało do burmistrza stanu Utah, by nie zgodził się na organizację imprezy, oskarżając Kongres o nietolerancję, podżeganie do nienawiści i przyczynienie się grup tworzących koalicję Światowego Kongresu Rodzin do tworzenia przepisów wrogich wobec mniejszości seksualnych w innych krajach.

 

Przedstawiciele Światowego Kongresu Rodzin zaznaczyli, że zawsze zdecydowanie sprzeciwiali się przemocy. Jednocześnie podkreślili, że bronią tradycyjnej rodziny złożonej z męża i żony, którzy razem wychowują dzieci, bo tylko w takich rodzinach mogą się one najlepiej rozwijać. Jest to udokumentowany fakt – przekonywał Larry Jacobs, dyrektor zarządzający Światowego Kongresu Rodzin.

 

Wcześniej w Salt Lake City odbyły się dwie inne konferencje organizacji homoseksualnych.

 

Źródło: washingtontimes.com

Kardynał Raymond Leo Burke, patron Suwerennego Zakonu Maltańskiego i były prefekt Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej na łamach National Catholic Register omówił końcowy dokument synodu biskupów.

Zauważył jego zagrożenia i manipulacje słowami Jana Pawła II oraz Katechizmu.

Cały dokument wymaga wnikliwej analizy, by móc zrozumieć co dokładnie przedkładane jest Ojcu Świętemu jako propozycja – powiedział amerykański duchowny. Przypomniał, że kanon 342. prawa kanonicznego brzmi: „Synod Biskupów jest zebraniem biskupów, wybranych z różnych regionów świata, którzy zbierają się w określonych terminach, ażeby pobudzać ścisłą łączność między Biskupem Rzymu i biskupami, jak również temuż Biskupowi Rzymskiemu świadczyć pomoc swoją radą w celu zachowania i wzrostu wiary oraz obyczajów, a także zachowania i umocnienia dyscypliny kościelnej, i rozważenia problemów związanych z działalnością Kościoła w świecie”.

 

– Sekcja dokumentu końcowego synodu zatytułowana: „Rozeznanie i integracja” jest niepokojąca, ze względu na brak przejrzystości w fundamentalnej kwestii wiary – nierozerwalności węzła małżeńskiego, o którym wszak zarówno wiara jak i rozum uczą wszystkich ludzi – twierdzi kardynał Burke.

 

Patron Zakonu Maltańskiego podał trzy powody, dla których dokument uważa za niejasny.

Po pierwsze, integracja to nie jest termin teologiczny, co sprawia, że jego rozumienie może być niejednoznaczne. Nie rozumiem, jak może być ona „kluczem duszpasterskiego towarzyszenia rozwodnikom, którzy zawarli ponowny związek”. Kluczem ich duszpasterstwa powinna być przecież Komunia oparta na chrystusowej prawdzie o małżeństwie, nawet jeśli jedna ze stron małżeństwa została porzucona przez grzech drugiej strony. Łaska sakramentu małżeństwa wzmacnia opuszczonych w życiu w wierności i w kontynuacji poszukiwania drogi do zbawienia małżonka. Od dzieciństwa znam wiernych katolików, których małżeństwa patrząc po ludzki rozpadły się, ale którzy – wciąż wierząc w jego sakramentalność – żyją w wierności małżonkowi. To oni oczekują Kościoła towarzyszącego im w pozostawaniu wiernymi prawdzie Chrystusa – powiedział kardynał Burke.

 

– Po drugie, cytaty z „Familiaris Consortio” zawarte w dokumencie synodu mogą być mylące. Oczywiście, już 1980 roku istniała wielka presja by Kościół zaczął uznawać rozwód za coś normalnego, a przynajmniej w tych wyjątkowo bolesnych dla opuszczonej strony sytuacjach. Ale w Ewangelii jasno napisano, jaka jest prawda Chrystusa. Jan Paweł II uznał, że sytuacje rozwodników żyjących w nowych związkach są rzeczywiście różne, wezwał pasterzy do pomocy im, ale podsumowując napisał wyraźnie: „Kościół jednak na nowo potwierdza swoją praktykę, opartą na Piśmie Świętym, niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny związek małżeński.” Papież Wojtyła wyjaśnił ponadto, dlaczego takie jest stanowisko Kościoła: „Nie mogą być dopuszczeni do komunii świętej od chwili, gdy ich stan i sposób życia obiektywnie zaprzeczają tej więzi miłości między Chrystusem i Kościołem, którą wyraża i urzeczywistnia Eucharystia. Jest poza tym inny szczególny motyw duszpasterski: dopuszczenie ich do Eucharystii wprowadzałoby wiernych w błąd lub powodowałoby zamęt co do nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa” – przypomina duchowny.

 

Po trzecie, według kardynała Burke cytat z Katechizmu Kościoła Katolickiego, który zawarty jest w końcowym dokumencie, a który odnosi się do możliwości „zmniejszenia odpowiedzialności” (1735. Poczytalność i odpowiedzialność za działanie mogą zostać zmniejszone, a nawet zniesione, na skutek niewiedzy, nieuwagi, przymusu, strachu, przyzwyczajeń, nieopanowanych uczuć oraz innych czynników psychicznych lub społecznych) musi być interpretowany w kontekście wolności podejmowania decyzji, a więc paragrafu 1734 – Wolność czyni człowieka odpowiedzialnym za swoje czyny w takiej mierze, w jakiej są one dobrowolne. Postęp w cnocie, poznanie dobra i asceza zwiększają panowanie woli nad jej czynami. – Wykluczenie osoby żyjącej w ponownym związku z Komunii Świętej nie stanowi wyroku o jej odpowiedzialności za rozpad więzi małżeńskiej. Jest to raczej obiektywne uznanie więzi. Potwierdza to również Deklaracja Papieskiej Rady ds. Interpretacji Tekstów Prawnych z 24 czerwca 2000 r. – dodaje hierarcha.

 

Dyscyplina Kościoła umożliwia zapewnienie stałej pomocy duszpasterskiej, którzy nie mogąc z ważnych powodów – jak na przykład wychowanie dzieci – uczynić zadość obowiązkowi rozstania się, postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymywać się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom i którzy na podstawie tego postanowienia przyjęli sakrament pokuty – uzupełnił amerykański duchowny.

 

 

Źródło: National Catholic Register