Monthly Archives: Kwiecień 2016

Po czterech latach zwłoki, 7 sierpnia 1773 roku, papież Klemens XIV uległ w końcu naciskom Burbonów oraz ich masońskich ministrów i rozwiązał znany na całym świecie zakon Towarzystwa Jezusowego.
 

Jezuitów usunięto już wcześniej z Portugalii i Francji; zlikwidowanie ich zakonu przez Kościół, któremu pragnęli służyć, było posunięciem o nieprzewidzianych konsekwencjach dla Europy. Zaledwie jedno pokolenie później każda z dynastii, która przyłożyła rękę do jego rozwiązania, w tym również samo papiestwo, stanęło w obliczu rewolucji. Władca Francji z rodu Burbonów został zdetronizowany i ścięty przez motłoch, który rychło zwrócił przeciw samemu sobie w obłędnej orgii krwi, trwającej aż do początku XIX stulecia. Kres położył jej dopiero upadek Napoleona, będący następstwem klęski zadanej mu przez sprzymierzonych. Zaowocowało to przywróceniem monarchii oraz pokoju i stabilności w Europie na kolejne sto lat. Mimo owej klęski, zrodziła się wówczas nowa koncepcja – idea rewolucji, której upiorna obecność w dziedzinie polityki trwała przez dwieście lat, a w sferze kultury nawet dłużej.

a

Żadne z tych zjawisk rzecz jasna nie ujawniło się tuż po decyzji papieża: bezpośrednie następstwa rozwiązania zakonu jezuitów nie miały aż tak istotnego wymiaru. Wolnomularze mogli upatrywać w tym dowodu własnej politycznej przewagi, dla uczonych jednak była to okazja dla popchnięcia do przodu własnych karier. Jednym z ludzi, którzy uznali, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, i wykorzystali klęskę jezuitów dla osobistych korzyści, był Adam Weishaupt. Urodził się w Ingolstadt 6 lutego 1748 roku. Od siódmego do piętnastego roku życia uczył się w jezuickim gimnazjum, które zakon prowadził w jego rodzinnej miejscowości. W tym czasie jego postawa wobec jezuitów przybrała postać mieszaniny miłości oraz nienawiści i utrwaliła się w nim na resztę życia. Zaowocowało to stworzeniem opartej na jezuickiej duchowości koncepcji Sceelenanalyse, co z kolei miało daleko idące konsekwencje.

W roku 1773 Weisheupt miał dwadzieścia pięć lat i był już profesorem prawa katedry uniwersytetu w Ingolstadt. Jedenaście lat później bawarski pisarz Johanes Pezzl, który zrobił karierę na analizowaniu charakterów innych ludzi, napisał jeden ze swoich szkiców, których kilka zachowało się po dziś dzień. Opisał w nim Weishaupta jako „bladego, sprawiającego wrażenie twardego i niewzruszonego człowieka, który do tego stopnia pochłonięty był samym sobą, że jedynymi ludźmi, którzy kiedykolwiek się doń zbliżyli, było kilkoro kolegów-wykładowców. Dzięki rozwiązaniu Towarzystwa Jezusowego Weischaupt umocnił swoją pozycję na uczelni, objął bowiem katedrę prawa kanonicznego oraz filozofii praktycznej. Katedra ta, od ponad dziewięćdziesięciu lat zarezerwowana dla jezuitów, mogła mu teraz przypaść, choć nie był teologiem.

Błyskawiczny awans Weishaupta zapewne zdopingował go do snucia planów dalszej kariery, wykraczały one jednak poza zwyczajne i przyziemne akademickie rozgrywki. Weishaupt chciał się upewnić, że jezuici nie odzyskają wpływów na uniwersytecie w Ingolstadt, zaczął więc najpierw rozglądać się za możliwością wstąpienia do masonerii bądź innej tajnej organizacji, których pod koniec stulecia zwanego wiekiem tajnych stowarzyszeń powstawało wiele. Po kilku próbach, które podjął w tej sprawie w lożach Monachium i Norymbergi, zniechęcił się do wolnomularstwa wskutek jego dziwacznych rytuałów. Podobnie zareagował po zetknięciu się z różokrzyżowcami z sąsiedniego Burghausen, do których dotarł za pośrednictwem swoich studentów.

Ponieważ rozczarował się istniejącymi tajnymi stowarzyszeniami, postanowił utworzyć własne, aby jezuici nigdy już nie powrócili do Ingolstadt. Być może z uwagi na ducha owych czasów, a może dzięki geniuszowi Weishaupta, jego zdolnością do kierowania ludźmi oraz umiejętności psychologicznej manipulacji, poczęta przezeń idea zaczęła żyć własnym życiem i szybko okazało się, że uczelniane ramy są dla niej zbyt ciasne. Nie dlatego, że uniwersytet nie miał związku z jego planami. Jako profesor Weishaupt miał styczność z młodymi, łatwo ulegającymi jego wpływowi ludźmi, którym zaszczepiał antyklerykalne przekonania; wielu jego studentów odurzonych możliwościami, jakie oferowała im tamta epoka, chętnie dało się wciągnąć do utworzonego przezeń tajnego stowarzyszenia. 1 maja 1776  Weishaupt powołał do życia organizację, której nadał nazwę Klubu Doskonalenia, zamienioną na Zakon Pszczół, a następnie na Zakon Iluminatów, pod którą to znamy ją dzisiaj.

Znaczenie iluminatów nie zasadza się na ich politycznej skuteczności (istnieli tylko nieco ponad osiem lat); znaczenie ważniejszy jest tutaj sposób ich wewnętrznej organizacji. Czerpiąc wzorce zarówno od jezuitów, jak i masonów, Weishaupt opracował wyjątkowo wyrafinowany system kontroli opartej na manipulowaniu ludzkimi namiętnościami. Od jezuitów zapożyczył koncepcję badania sumienia, a od Kościoła katolickiego, do którego członkowie Towarzystwa Jezusowego należeli, spowiedź sakramentalną; w ten sposób stworzył system zwany Seelenspionage, który umożliwił mu kontrolowanie adeptów w taki sposób, że nie byli tego świadomi.

Iluminaci zapewne nie staliby się niczym więcej niż kolejnym bawarskim bractwem, gdyby nie atmosfera epoki i przypadkowe, lecz szczęśliwe spotkanie Weishaupta z pochodzącym z północnych Niemiec arystokratą o wyjątkowym talencie organizacyjnym. W świecie niemieckojęzycznym masoneria pojawiła się w roku 1737, kiedy w hamburskim pubie „Enlischen Taverne” powstała pierwsza niemiecka loża „Absalom”. Jeszcze tego samego roku w Berlinie otwarto lożę „Aux trois aigles blancs”, a w 1740 roku „Aux trois globes”. W Wiedniu w roku 1742 powołano do życia lożę „Aux trois canons”. Weishaupt, który od pewnego czasu był zafascynowany masonerią, w roku 1777 wstąpił w końcu do nowo otwartej w Monachium loży Ścisłej Obserwy „Zur Rinigkeit”, Weishaupt poznał o cztery lata odeń starszego Adolfa Freiherra von Knigge, który od razu uległ jego urokowi. Von Knigge przystąpił do masońskiej loży Ścisłej Obserwy w Kasell w 1773 roku, ale podobnie jak wielu innych masonów nie był zadowolony z zastanego przez siebie statusu quo. Mierziły go skomplikowane rytuały oraz nieustanne wewnętrzne niesnaski i kłótnie, które powodowały dzielenie się wolnomularzy na co raz to nowe grupy i odłamy. W organizacji iluminatów stworzonej przez Weishaupta, von Knigge upatrywał narzędzia, które pozwoli mu zlikwidować ów chaos, zaprowadzić porządek i zreformować coraz to bardziej skłóconą masonerię.

Ponieważ następstwem wojny trzydziestoletniej był podział Niemiec zgodnie z regułą „czyja władza, tego religia”, von Knigge, który 5 lipca 1778 roku został członkiem iluminatów, spowodował, że w istocie katolicka i bawarska organizacja Weishaupta zyskała możliwość działania w protestanckich księstwach północnych Niemiec. Dzięki temu oraz zapałowi i organizacyjnym talentom von Kniggego, liczba członków zakonu zaczęła wzrastać.  Krótko po jego przystąpieniu iluminatów, liczba adeptów w całych Niemczech wynosiła już pięćset osób. Same liczby jednak nie mówią wszystkiego. Von Kniggemu, być może dlatego, że był arystokratą, udało się sprawić, iż oprócz studentów Weishaupta do iluminatów zaczęli przystępować przedstawiciele arystokracji oraz wpływowi biurokraci i myśliciele z całego obszaru Niemiec. Von Knigge sprytnie wykorzystał istniejące juz loże masońskie jako źródło pozyskiwania nowych członków.

Kluczowym wydarzeniem okazał się Konwent z Wilhelmsbad, czyli kongres wolnomularski, który obradował niedaleko Hanau od 16 lipca do 1 września 1782 roku. Miał on, jak się okazało, daleko idące konsekwencje nie tylko dla lóż Ścisłej Obserwy, ale również dla wszystkich europejskich lóż. Henry de Virieu, wracając z Konwentu w Wilhelmsbad, tak oto odpowiedział na pytanie swego przyjaciela o tajne informacje, z którymi podobno miał się tam zapoznać: „To wszystko jest znacznie poważniejsze niż myślisz, Spisek został przygotowany tak starannie, że jest praktycznie niemożliwe, żeby Kościołowi i monarchii udało się przed nim ochronić”. Nie ma pewności, czy właśnie w Wilhelmsbadzie opracowano plany rewolucji francuskiej, niewątpliwie jednak był on wodą na młyn iluminatów, którzy z dobrym skutkiem zaczęli przyciągać do swojej organizacji sporą liczbę masonów. Dzięki wysiłkom i staraniom podejmowanym w Wilhelmsbadzie von Kniggemu udało się przekonać część prominentnych masonów, żeby przystąpili do iluminatów. Należał do nich również książę Ferdynand Brunszwicki i książę Karol Heski, człowiek mający również szerokie kontakty w Szlezwiku-Holsztynie. Po spotkaniu z von Kniggem w Wilhelmsbad, do iluminatów wstąpił także wydawca Johann Joachim Christoph Bode, który zawiózł iluminatyzm do Weimaru i założył tam lożę, do której między innymi należeli Goethe, Karol August, książę Weimaru i niemal wszyscy z czołowych przedstawicieli oświecenia w Niemczech. Owe kilka tygodni, które von Knigge spędził w Hanau, były bardzo dla iluminatów owocne, a cel, jaki sobie postawili, czyli osłabienie loży Ścisłej Obserwy oraz doprowadzenie do ich „ziluminatyzowania”, wydawał się teraz możliwy do urzeczywistnienia.

To jednak się nie udało z powodu walki prowadzonej wewnątrz organizacji. Jak na ironię, powodem tego konfliktu był system kontroli stosowany w zakonie. Sukces von Kniggego w rekrutowaniu nowych członków wywołał w Weishauptcie poczucie, że jego pozycja jest podkopywana przez podwładnego, co skłoniło go do zaostrzenia systemu kontroli. To z kolei było przyczyną pogłębienia się antagonizmów między nim a von Kniggem, który uważał, że jest źle traktowany. Ten drugi powiedział później, że nie przystąpił do iluminatów, żeby pełnić rolę kogoś podrzędnego, po którym „oczekuje się, że będzie ślepo przyjmował rozkazy od jakiegoś generała jezuitów”. Wedle jego oświadczenia, Spartakus (czyli Weishaupt), poniżał i tyranizował swoich podwładnych i chciał „narzucić ludzkości jeszcze cięższe jarzmo niż to, które nałożyli jej jezuici”. Ostatecznie rozłam stał się zbyt głęboki, żeby dało się go załagodzić i kiedy zakon iluminatów w roku 1738 osiągnął największą w swojej historii liczbę członków, zaczął się jego rozpad.

1 lipca  1784 roku iluminaci wydali oficjalną decyzję o wykluczeniu von Kniggego, jednocześnie jednak w dokumencie tym znalazła się także pochwała jego zasług dla istotnego zwiększenia liczebności członków organizacji. Usunięcia człowieka, który dzięki swoim talentom organizacyjnym i rekrutacyjnym sprawił, że liczba iluminatów wzrosła do około dwóch tysięcy ludzi, dokonano w wyjątkowo złej chwili. 22 lipca, na tydzień przed usunięciem von Kniggego z szeregów zakonu, władze Bawarii opublikowały pierwszy edykt zabraniający przynależności do tajnych stowarzyszeń.  Kolejne rozporządzenia w tej sprawie ukazały się 2 marca i 16 sierpnia 1785 roku. 2 stycznia 1785 roku książę biskup Eichstaett zażądał, aby władca Bawarii usunął z uniwersytetu w Ingolstadt wszystkich iluminatów. Choć członkowie zakonu dbali o zachowanie tajemnicy, Weischaupt i tak został głównym podejrzanym, zamówił bowiem dla uczelnianej biblioteki książki z literatury radykalnych oświeceniowych publikacji. 11 lutego 1784 roku odebrano mu katedrę prawa kanonicznego. Kolejnego roku wrzawa podnoszona przeciwko tajnym stowarzyszeniom zdecydowanie przybrała na sile. Zamiast czekać, aż dymisja pociągnie za sobą jeszcze gorsze dla niego skutki, na przykład oskarżenie o przestępstwo albo grzywnę, 2 lutego 1785 roku Weischaupt uciekł z Ingolstadt do pobliskiego, protestanckiego wolnego miasta Ratyzbony. Drugiego marca, kiedy książę Bawarii, Karol Teodor wydał swój drugi edykt, wymierzony przeciwko tajnym stowarzyszeniom, loża Minerwy w Ingolstadt, teraz pozbawiona przywództwa Weishaupta, została rozwiązana. Bawarskie władze zażądały jego ekstradycji i posunęły się nawet do tego, że wyznaczyły nagrodę za jego ujęcie. W tej sytuacji Weischaupt uznał, że musi wyjechać z Ratyzbony. W 1787 roku uciekł do protestanckiego księstwa Gotha, gdzie wraz ze swoją rodziną znalazł się pod opieką księcia Ernesta II, który był jednym z członków jego organizacji. Władca przydzielił Weishauptowi stanowisko w swej radzie dworu.

Gdyby bawarskie władze na tym poprzestały, iluminaci najprawdopodobniej zostaliby całkiem zapomniani, a w jakiejś przeglądowej publikacji historycznej poświęcono by im zapewne tylko krótki przypis. Kiedy jednak ludzie rządzący Bawarią znaleźli tajne dokumenty mające związek z lożą w Monachium, podjęli fatalną w skutkach decyzję o opublikowaniu tego, co odkryli. W ten sposób zapewnili Weishauptowi i jego spiskowcom wpływy, jakich oni sami nigdy nie byliby w stanie uzyskać. W czerwcu 1785 roku w rzeczach osobistych Jacoba Lanza, świeckiego księdza, który zginął rażony piorunem, odnaleziono ważne dokumenty. Świadczyły one, że iluminaci zamierzali przejąć loże masońskie. Później, w październiku 1786 roku i w maju 1787, po odebraniu iluminacie Franzowi Ksaweremu Zwackowi stanowiska w radzie dworu i zesłaniu go do miejscowości Landsut, w jego domu dokonano rewizji i odnaleziono kolejne dokumenty. Były one świadectwem wewnętrznej historii organizacji i ponad wszelką wątpliwość udowodniły konspiracyjny charakter stowarzyszenia. Pierwszy zbiór dokumentów opublikowano niemal natychmiast, bo już 12 października 1786 roku. Wywołały one ogromne poruszenie, które trwało latami.

Odkąd Wolter w latach trzydziestych XVIII wieku podczas pobytu w Anglii rozmiłował się w był w fizyce Newtona, oświeceniowi myśliciele dążyli do zastąpienia chrześcijańskiego porządku społecznego i stworzenia zupełnie nowego ładu, który miał opierać się na zasadach „naukowych”. Baron d’Holbach, w traktacie zatytułowanym System przyrody, który wywarł istotny wpływ na jego współczesnych, napisał, że ludzkość jest nieszczęśliwa proporcjonalnie do stopnia, w jakim daje się zwodzić systemom teologicznym. Podobne opinie były dowodem, że osiemnastowieczny program rewolucyjny już się narodził, gdyż skoro człowiek jest nieszczęśliwy z powodu religii, automatycznie szczęście zapewni mu zniesienie religii. Aby to jednak było możliwe, trzeba także obalić monarchie, które religię chronią.

W czasie, kiedy zaczęto publikować pierwsze dokumenty iluminatów, Weishaupt ujawnił swoje rewolucyjne intencje i zamiary. Wygłaszając mowę, zatytułowaną Anrede an die neuaufzunehmenden Illuminatos dirigentes, dostarczył swoim przeciwnikom niezbitych dowodów, że celem jego tajnego stowarzyszenia było doprowadzenie do upadku monarchii i religii w całej Europie. Rossberg nazwał Anrede „sednem iluminatyzmu”. Profesor Leopold Alois Hoffman, jeden z czołowych przedstawicieli ruchu antyrewolucyjnego, uważał, że patrząc wstecz, z treści zawartych w Anrede można wywieść „całą rewolucję francuską oraz jej najistotniejsze wydarzenia”.

a

Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela. Twór rewolucji (anty)francuskiej, powołany do życia 26 sierpnia 1789 roku

Mimo że dokumenty iluminatów wzywały do obalenia tronów i religii, najważniejsze znaczenie iluminatyzmu polegało na czymś innym. Upatrywać go należy raczej w tym, co dla konserwatywnego czytelnika było najbardziej niepokojące: iluminatyzm zdawał się bowiem ukazywać najskuteczniejszy system i metodę osiągania celów. Weishaupt nie wystosował wzywającego do rewolucji manifestu, lecz wymyślił system kontroli i nadzoru, który z kolei umożliwiał tworzenie zdyscyplinowanych komórek organizacyjnych, zdolnych realizować polecenia zarządzających nimi rewolucjonistów. Czynił to na dodatek w taki sposób, aby ludzie realizujący rewolucyjną strategię nie mieli najmniejszego pojęcia o tym, że są sterowani. intencje Weishaupta były jawnie rewolucyjne, ale najbardziej wstrząsającą rzeczą był mechanizm, za pomocą którego Weishaupt mógł wcielać je w życie, kontrolując umysły członków tajnego stowarzyszenia. Stworzył narzędzie kontroli psychiki, które było skuteczne właśnie dlatego, że nie wywodziło się z mechanistycznej filozofii oświecenia. D’Holbach napisał:

Człowiek jest dziełem przyrody, żyje w przyrodzie i podlega jej prawom: nie może wyzwolić się z jej mocy; nawet myślą nie może wyjść poza nią. Daremnie umysł jego usiłuje wznieść się ponad granice świata widzialnego, zawsze zmuszony jest doń powrócić… Człowiek jest istotą czysto fizyczną; to, co nazywamy człowiekiem moralnym, nie jest niczym innym, jak tą samą istota fizyczną, rozważaną ze szczególnego punktu widzenia, to jest ze względu na pewne sposoby jej działania wypływające z jej specyficznej konstytucji… Zarówno jego czynności widzialne, jak i niedostrzegalne ruchy powstające w jego wnętrzu, a wywołane jego wolą lub myślą są naturalnymi skutkami i koniecznymi następstwami jego własnego mechanizmu oraz impulsów udzielanych mu przez otaczające go byty… wszystkie nasze idee, pragnienia i czynności są koniecznymi skutkami naszej istoty i właściwości, jakimi obdarzyła nas przyroda, oraz okoliczności, w których każe nam się znajdować i które z konieczności nad modyfikują.

D’Holbach prezentuje tu prostacki materializm, który – choć nie w sposób jawny – stanowi jednak narzędzie kontroli. Czynnikiem decydującym o tym jest „Przyroda”, a ludzkie zachowania są prostym przejawem jej praw:

W świecie, tym wielkim zbiorowisku wszystkiego, co istnieje, widzimy wszędzie tylko materię i ruch. Jego całość ukazuje nam jedynie ogromny i nieprzerwany łańcuch przyczyn i skutków. Niektóre z tych przyczyn są nam znane, ponieważ działają bezpośrednio na nasze zmysły… Człowiek moralny to ten, kto działa za pomocą fizycznych przyczyn, których poznanie wykluczają nasze przesądy.

Taki ciąg rozumowania doprowadził nas ostatecznie do behawioryzmu, udoskonalania metod i sposobów „prania mózgów” oraz stosowania środków psychotropowych. Żadna z tych metod nie okazałą się skuteczna, ale co ważniejsze, żadna nie była dostępna rewolucjonistom, którzy w XVIII stuleciu byli członkami tajnych stowarzyszeń. W rezultacie oświecenie, biorąc pod uwagę prowadzoną przez jego przedstawicieli działalność polityczną, samo sobie rzucało kłody pod nogi, a przyczyną był prymitywizm przyjętej przez nie materialistycznej psychologii.

Weishaupt był dostatecznie inteligentny, aby ów materializm przekroczyć, mimo iż opowiadał się za tą samą rewolucją polityczną, której życzyli sobie materialiści. Jego system odrzucał prostacki materializm najbardziej znanych oświeceniowych myślicieli. W swoim traktacie Pitagoras, czyli rozważania o sekretnej sztuce władania światem oraz rządzącymi, Weishaupt przedstawia swój system jako jedyny możliwy sposób wcielenia zasad i ideałów oświecenia:

Czy istnieje większa sztuka niż jednoczenie samodzielnie myślących ludzi z czterech krańców świata, z rozmaitych klas społecznych i różnych wyznać, bez zadawania gwałtu swobodzie ich myślenia, mimo iż różne mają poglądy oraz namiętności, i zintegrowanie ich na stałe w jedną wspólną grupę, żeby ich zapałem napełnić i tak otwartymi uczynić, iż największe różnice między nimi znaczenia nie mają; by równi sobie byli w podporządkowaniu, aby z własnej inicjatywy wielu działało jak jeden, czyniąc to z własnego przekonania, do czego żaden zewnętrzny przymus zmusić by ich nie mógł?

Kiedy tajemnica istnienia tajnego stowarzyszenia wyszła na jaw i stała się powszechnie znana, Weishaupt przedstawił siebie jako zwykłego wychowawcę i starał się bagatelizować swój system kontroli and ludźmi, stawiając niemal znak równości między nim, a tym, co stara się robić każdy ojciec, wychowujący dzieci. Opublikowane dokumenty zadawały jednak kłam jego zapewnieniom o własnej niewinności. To, co proponował Weishaupt, było nie tylko pogwałceniem idei „bractwa”, na której opierały się loże masońskie; stworzony przez niego system czerpał z osiągnięć organizacji uważanej za antytezę oświecenia. Był na wskroś jezuicki. Barruel napisał, że iluminaci są pomostem między jezuitami a masonami, ale wszystkie narzędzia kontroli, którymi Kościół posługiwał się do panowania nad umysłami, były przez nich stosowane nie po tom, żeby doprowadzić ludzkie dusze do Nieba, lecz w celu stworzenia raju na Ziemi. Myśliciele okresu oświecenia w nieistniejącym już Towarzystwie Jezusowym widzieli sprawną maszynerię kontroli nad ludźmi, która przewyższała wszystko, co pod tym względem miały do zaoferowania wolnomularskie loże. Iluminatyzm był również taką machiną, tyle że esprit de corps zakonu jezuitów został odarty ze wszystkich religijnych naleciałości, dzięki czemu mógł zostać użyty dla realizowania celów i ideałów oświecenia. To właśnie dostrzegli u iluminatów konserwatyści dzienniku „Eudemonia” oburzony autor napisał w 1796 roku: „każdy, kto ma w pamięci obłudną machinę byłych jezuitów, bez trudu odkryje ją u iluminatów pod inną nazwą i innym służącą dążeniom. Niegdysiejszymi jezuitami kierował zabobon i przesądy, dzisiejszymi iluminatami kieruje brak wiary, ale cel jednych i drugich jest taki sam – powszechne zdominowanie całej ludzkości”.

Opinię publiczną niepokoiło oraz drażniło nie tyle to, że wedle popularnego wówczas przekonania i jezuici, i iluminaci stawiali sobie za cel uzyskanie władzy nad światem, lecz środki, którymi ci drudzy mieli zamiar się posłużyć. Weishaupt zapożyczył od jezuitów koncepcję kontroli ludzkich sumień oraz spowiedź sakramentalną o darłszy je z pierwiastków religijnych, uczynił z nich system zbierania informacji, szpiegowania i donosicielstwa. Członków jego organizacji uczono szpiegować siebie nawzajem, o wszystkim, czego się dowiedzieli, mieli informować przełożonych. Weishaupt wprowadził również obowiązek prowadzenia zapisków w zeszytach, nazywanych Quibus Licet. Adeptów zachęcano, aby obnażali w nich własne dusze przed zwierzchnikami. O Quibus Licet powiedział, że są one „tym samym, co jezuici nazywali spowiedzią”, a Zwackowi oznajmił, iż „zapożyczył tę koncepcję od sodalicji jezuickich, gdzie co miesiąc, na osobności przechodziło się bona opera.

Kiedy Utzenschneider zerwał z iluminatami, ujawnił właściwie to samo:

Adept wysyła owe comiesięczne raporty zwane Quibus Licet do prowincjała o tytule Soli i do generała całego zakonu o tytule Primo. Tylko superiorzy i generał znają szczegóły, które są tam omawiane, gdyż wszystkie te listy przekazywane są tam i z powrotem pomiędzy pomniejszymi przełożonymi. W ten sposób zwierzchnicy dowiadują się wszystkiego, co wiedzieć pragną.

W systemie Quibus Licet dostrzec można pierwsze zarysy metody szpiegowania, która stałą się nieodłączną częścią komunistycznej metody nadzorowania i kontrolowania ludzi i to zarówno w okresie, kiedy ich organizacyjne  komórki działały w podziemiu, jak i wówczas, kiedy przejęły władzę; była ona również jedną z cech państwa policyjnego, które komuniści zbudowali po objęciu rządów. Stworzony przez Weishaupta system nadzoru i kontroli szedł jednak jeszcze dalej. Oprócz wcielenia w życie zasady, że członkowie organizacji wzajemnie się szpiegowali, Weishaupt był również autorem techniki, która zyskała nazwę Seelenspionage, czyli szpiegowanie duszy. Dzięki niej wyżej postawieni w hierarchii iluminaci mogli zyskać wgląd w duszę adepta, dokonując analizy jego przypadkowych zdawałoby się gestów, wyrażeń lub słów, które zdradzałyby jego rzeczywiste uczucia. Von Knigge, który był dobrze obeznany z ową metodą, nazwał ją Semiotik der Seele.

Na podstawie oceny wszystkich tych cech charakterystycznych, pozornie najdrobniejszych i najmniej ważnych, można wyciągnąć wnioski mające ogromną wartość zarówno dla rezultatów ogólnych, jak i wiedzy o istotach ludzkich, stopniowo zaś uzyskiwać dzięki temu wiarygodne informacje o semiotyce duszy.

W celu usystematyzowania tej wiedzy, Weishaupt, w sposób przypominający nieco metodę, którą stop pięćdziesiąt lat później zastosował Alfred Kisney, opracował reguły dokumentowania historii stanu psychiki rozmaitych członków poszczególnych komórek organizacji iluminatów. Van Duelmen w poświęconej zakonowi iluminatów książce zamieścił reprint takiego dokumentu; dotyczy on Franza Ksawerego Zwacka z Ratyzbony. Jest to połączenie kinseyowskiej „kroniki” seksualnej z teczkami Stasi oraz ratingiem wiarygodności kredytowej, a celem jego stworzenia było uzyskanie kontroli nad konkretną jednostką. Dzięki informacjom zapisanym w schludnych kolumnach, wyżej postawieni iluminaci mogli dowiedzieć się, gdzie adept się urodził, kto należy do grona jego przyjaciół, poznać cechy jego wyglądu fizycznego, uzdolnienia, skłonności i lektury, datę wciągnięcia go do organizacji, a także pseudonim, który w niej nosił. Pod nagłówkiem „Morale, charakter, wyznanie, skrupulatność” zapisano, że Zwack jest człowiekiem „miękkiego serca” i „trudno z nim dojść do porozumienia, kiedy dopada go melancholia”. W części zatytułowanej „Uczucia prymarne” czytamy, że jego wadą jest „pycha i łaknienie zaszczytów”, jest jednak również człowiekiem „uczciwym, ale cholerycznym ze skłonnością do skrytości oraz opowiadania o własnej doskonałości”. Tych, którzy chcieliby wiedzieć, w jaki sposób kontrolować i sterować Zwackiem, Massenhausen (pseudonim organizacyjny „Aleks”) informuje, że najlepsze rezultaty osiągnął, nadając ich wzajemnym kontaktom aurę tajemniczości.

Kiedy manuskrypty iluminatów zostały opublikowane, wykształcona część społeczeństwa była ich treścią przerażona, ale też zafascynowana. Ludzi z jednej strony przerażało grzeszne wdzieranie się rewolucjonistów takich jak Weishaupt w najskrytsze zakamarki ludzkiej duszy, ale z drugiej fascynowały perspektywy pozyskania władzy nad osobami, które przed nimi się otworzyły dzięki upublicznieniu treści tych dokumentów. Wieland widział w iluminatach bazę dla przeprowadzenia reformatorskich zmian w pedagogice politycznej oraz podstawę politycznych reform. W ten sam sposób postrzegał to oczywiście również Weisheupt. Jego celem było stworzenie porządku społecznego spójnego z oświeceniową nauką i koncepcją obywatela jako jednostki wyemancypowanej od nadzoru władców działających in loco parentis. „Człowiek naprawdę oświecony nie potrzebuje pana” – pisał Weishaupt. Ludźmi można rządzić właściwie i dobrze tylko wówczas, kiedy „nie ma już potrzeby, aby nimi rządzić”. W tym kontekście, system Weishaupta zdradza wiele znamiennych podobieństw ze świeżo powstałą amerykańską republiką. Jej deklaracja niepodległości została ogłoszona nieco ponad dwa miesiące po założeniu organizacji iluminatów. System amerykański był odzwierciedleniem ideałów oświecenia, a wcielali je w życie angielscy protestanci; w przypadku iluminatów identyczną filozofię realizowali w praktyce bawarscy katolicy. Jedni i drudzy czuli, że ludzkość osiągnęła próg dojrzałości i dlatego władcy byli już zbędni. Człowiek, osiągnąwszy oświecenie, mógł już samodzielnie stanowić o sobie.

Fatalny w skutkach błąd, którym obarczona jest zarówno ta, jak i inne oświeceniowe koncepcje, polega na tym, że zakładają one zlikwidowanie norm moralnych kojarzonych z religią. W Ameryce oświeceniowe pryncypia uległy złagodzeniu, nie doszło tam bowiem do ustanowienia religii państwowej; rozwiązanie to, w oparciu o cytat z listu Thomasa Jeffersona, nazwano rozdziałem Kościoła od państwa. W sytuacji, kiedy republika nie zaakceptowała żadnej religii jako wyznania państwowego, a władał nią scentralizowany rząd podobny do tego, który w nieodległej przyszłości miał objąć władzę nad Francją, Kościołom pozostawiono wolną rękę w pozyskiwaniu sobie wiernych i dzięki temu pustka, będąca istotą oświeceniowej moralności, nie doprowadziła do wywołania społecznego chaosu, tak jak to miało miejsce we Francji.

Mimo to, dla każdego, kto umiał patrzeć, było jasne, że oto na jego oczach, urzeczywistnia się teza, którą Platon postawił w Państwie, pisząc, że demokracja nieuchronnie prowadzi do tyranii. Oświeceniowe umiłowanie wolności z konieczności wiodło zawsze do prześladowania religii, to zaś do niszczenia moralności, czego skutkiem był społeczny chaos. Oznaczało to, że ludzie, którzy, zachowując niejaką ostrożność i powściągliwość, wiązali się z ruchem oświeceniowym, musieli być także zainteresowani mechanizmami kontroli nad społeczeństwem, gdyż było to konieczne ze względu na postępujący upadek moralności, niezmiennie towarzyszący proklamacji „wolności”. Wolność, po której przychodzi czas na drakońskie rządy – oto dialektyka wszystkich rewolucji i rewolucja seksualna nie była pod tym względem wyjątkiem. W istocie rewolucja polityczno-społeczna i rewolucja seksualna jeżeli nawet nie były ze sobą tożsame, to z pewnością obie przebiegały w tym samym czasie i drugiej z nich nie sposób oddzielić od pierwszej. Z chwilą kiedy żądze i namiętności zostały wyzwolone od obowiązku podporządkowania ich tradycyjnym zasadom moralności wyrażanym przez chrześcijaństwo, aby uchronić społeczeństwo od rozpadu, trzeba je było podporządkować innej, bardziej rygorystycznej, „naukowej” formie kontroli. Kontrola nad społeczeństwem, co udowodniła historia rewolucji francuskiej, była nieuchronną konsekwencją wyzwolenia i emancypacji. Chaos, który ze sobą przyniosła, zainspirował Augusta Comte’a do zajęcia się „nauką” socjologii, która była erzacem religii, a co ważniejsze, sposobem na wyprowadzenie porządku z chaosu w świecie, który przestał uznawać i akceptować wiarę w religijne podstawy moralności.

Geniusz Weishaupta polegał na stworzeniu systemu kontroli i nadzoru, który sprawdził się i okazał skuteczny w sytuacji, kiedy zanegowane zostały religijne stawy ładu moralnego. Pod tym względem na kolejne dwa stulecia system ów stał się wzorcem dla każdego świeckiego mechanizmu władzy, zarówno prawicowej, jak i lewicowej. Weishaupt był dostatecznie bystry i inteligentny, aby dostrzec, że idea „rozumu”, tak jak ją pojmowano w wolnomularskich lożach Ścisłej Obserwy, w żadnym razie nie jest w stanie zapewnić istnienia społecznego porządku. Moralność oderwana od swego ontologicznego źródła zaczęła być skutkiem tego kojarzona z wolą człowieka, który pojął działanie mechanizmu kontroli. Ponieważ, co udowodnił chaos panujący w lożach Ścisłej Obserwy, rozum częściej niż do porządku prowadzi do konfliktu między możliwymi do przyjęcia rozwiązaniami, iluminatyzm musiał wziąć prawo w swoje ręce i programować ludzkie zachowania w sposób, który odpowiadał przywódcom organizacji. Pod tym względem poszedł drogą typową dla wszystkich innych wcieleń oświeceniowej nauki społecznej, która kształtowała się przez kolejne dwieście lat. Identycznie w przypadku socjologii Comte’a, stary Kościół został zamieniony na nowy. Stary ład, ufundowany na naturze, tradycji i objawieniu, zastąpiono nowym totalitarnym porządkiem, którego fundamentem była wola rządzących. Rozpad organiczny iluminatów i usunięcie z niej von Kniggego – który uznał, że nowy porządek jest jeszcze trudniej zaakceptować niż stary – pokazały, iż ów nowy ład nie jest wolny od własnych wewnętrznych problemów. Jednak wiara w coraz skuteczniejsze techniki kontroli, bazujące na rozwijających się środkach masowego przekazu, spowodowała, iż wyzbycie się tego złudzenia było odwlekane w coraz to dalszą przyszłość.

Nose te ipsum, nosce alios („poznaj samego siebie, poznaj innych”) – oto motto, które Weishaupt zaczerpnął od wyroczni delfickiej i przyjął za własne. iluminaci byli również ucieleśnieniem przekonania Bacona, że wiedza równa się władzy. W tym przypadku wiedza oznaczała znajomość życia wewnętrznego konkretnego adepta i uczynienie z niej narzędzia jego kontroli i nadzoru. Gdyby zasady te przenieść na funkcjonowanie państwa, zgodnie z regułami działania iluminatów wiedza oznacza władzę polityczną. Propozycja Weishaupta to technika niefizycznego przymusu, podobnego do przymusu stosowanego przez jezuitów, teraz jednak podporządkowanego świeckiej utopii i wolnej od ograniczeń, które Towarzystwu Jezusowemu nakładał Kościół. W osobach nadzorujących Maschinenmenschen Weischeupt i von Knigge dostrzegli pierwsze kontury machiny państwa, które utrzymuje porządek poprzez sprawowanie kontroli nad swoimi obywatelami w sposób niezauważalny dla znakomitej większości społeczeństwa.

Nawet gdyby Weishaupt i von Knigge nie zrealizowali swej wizji w praktyce, opublikowanie przez bawarskie władze wspomnianej dokumentacji musiało spowodować, że wcześniej czy później i tak wizja ta zostałaby urzeczywistniona przez innych. Raz wypuszczona w intelektualny eter koncepcja człowieka – maszyny funkcjonującego w maszynie – państwie kontrolowanym przez podobnych jezuitom naukowców – nadzorców zawładnęła wyobraźnią kolejnych pokoleń. Ludzie tacy jak August Comte starali się odzwierciedlić ją w utopii, inni zaś ukazywali ją w postaci dystpnii – jako przykład można tu podać Aldousa Huxleya i Fritza Langa, którego film Metropolis zdaje się być odzwierciedleniem wizji Weishaupta.

a

Metropolis, film z 1927 r.

b

c

Weishaupt, podobnie jak Gramsci, proponował nie tyle rewolucję polityczną co kulturową. Chciał „otoczyć możnych tej ziemi” legionem ludzi, którzy prowadziliby szkoły, kościoły, katedry, akademie, księgarnie i zasiadaliby w rządach. Krótko mówiąc, miała to być kadra rewolucjonistów mająca wpływy we wszystkich ośrodkach władzy społecznej oraz politycznej i w ten sposób, w dłuższej perspektywie, wychowująca społeczeństwo w duchu ideałów oświecenia. Van Duelmen dostrzega związek między rewolucją kulturową, którą za pośrednictwem iluminatów proponował Weishaupt, i „marszem przez instytucje”, który uczestnicy wydarzeń z 1968 roku urzeczywistnili około dwieście lat później. Powstanie komunizmu usunęło w cień fakt, że przez mniej więcej sto lat po zdobyciu Bastylii iluminatyzm, zarówno w teorii, jak i w praktyce, był synonimem rewolucji. Jego spuścizna znalazła jednak zastosowanie głównie w praktyce. W tej jednej, niewielkiej organziacji stosowano in muce dosłownie wszystkie mechanizmy kontroli psychologicznej wykorzystywane później w takiej samej mierze przez prawicę i lewicę. Iluminatyzm stanowił zatem nowatorski system państwa policyjnego szpiegującego swoich obywateli. Odnajdujemy w nim zastosowanie psychoanalizy, uzasadnienie dziennika, koncepcję historii seksualnej Kisneya, spontaniczną samokrytykę dobrze znaną z procesów prowadzonych przed komunistycznymi sądami, „marsz przez instytucje” Gramsciego, manipulację pożądaniem seksualnym jako narzędziem kontroli, co stało się później podstawą reklamy, a także zalążki „nauki”  behawioryzmu, które wedle słów Johna B. Watsona próbuje „przewidywać i kontrolować zachowania”. Ostatni przytoczony tu przykład nie pozostawia wątpliwości, że jedyną wspólną rzeczą, którą łączy wszystkie te zjawiska, jest żądza władzy. System Weishaupta był system kontroli i nadzoru. Z jednej strony stanowił odzwierciedlenie oświeceniowych marzeń, z drugiej zaś był jedynym spójnym projektem rozwijania i udoskonalania technik kontrolowania społeczeństwa. Weishaupt naszkicował go ww jego pierwotnych zarysach ponad dwieście lat temu.

Jak wielu innych, którzy przyszli po nim, Weishaupt dążył do stworzenia technik kontrolowania człowieka w celu zastąpienia nimi samokontroli, na której jemu samemu zbywało. Oburzenie wywołane opublikowaniem manuskryptów iluminatów miało tę dobra stronę, że zmusiło do zastanowienia się nad rozbieżnością między głoszonymi przez Weishaupta zasadami moralnymi, a niemoralnością jego czynów. Weishaupt uwikłał się w romans ze swoją szwagierką, a kiedy ta zaszła w ciążę, próbował uniknąć odpowiedzialności, zmuszając ją do wykonania aborcji. Właśnie ten czyn skłonił księcia Bawarii, Karola Teodora do nazwania Weishaupta „łajdakiem, sprawcą kazirodztwa, mordercą dziecka, zwodzicielem ludzi oraz przywódcy spisku zagrażającego religii i państwu”. Książę użył najostrzejszych określeń, ale były one odpowiednie z uwagi na popełnione przez Weishaupta czyny i nie bardziej skrajne niż ideologia, którą jego poddany próbował wcielać w życie. Książę miał słuszność, upatrując w Weishauptcie człowieka reprezentującego swoimi poglądami antytezę chrześcijańskiego państwa, której istotą była koncepcja sprawowania kontroli nad ludźmi – pragnienie, aby ich zdominować, zamiast im służyć. Św. Augustyn nazwał pragnienie to libido dominandi. Skoro w wierze chrześcijańskiej ideałem jest służba oparta na miłości (niezależnie od tego, do jakiego stopnia wciela się ją w praktyce), jego odwrotność, reprezentowana przez rewolucjonistów, oznaczać może jedynie hegemonię i supremację. Najskuteczniejsze środki dla jej osiągnięcia wymyślano i opracowywano szczegółowo przez kolejne dwieście lat. Weishaupt jednak uczynił pierwszy krok na tej drodze, definiując i ustalając pojęcia, które zyskały walor autorytatywności. Walka o wyzwolenie będzie miała swój wymiar semantyczny; będzie również bitwą o władzę nad duszami, a kontrola i nadzór pozostają esencją rewolucyjnej praktyki, bez względu na to, jak często pojęcie „wolność” używane jest dla usprawiedliwienia jej przeciwieństwa.

W 1787 roku, tym samym, w którym Weishaupt uciekł do księstwa Gotha, Bode, obecnie de facto przywódca iluminatów na wygnaniu, udał się do Paryża i spotkał tam z członkami paryskiej loży „Les Amis Reunis”. Przeprowadził z nimi długie rozmowy i dyskusje, podczas których, wedle własnej relacji, którą umieścił w prowadzonym przez siebie dzienniku, starał się zainteresować tamtejszych masonów technikami i doktrynami iluminatyzmu. Czy mu się to powiodło, czy też nie, pozostaje do dziś kwestią sporną. Faktem jest jednak, że rewolucja francuska wybuchła dwa lata po jego pobycie w Paryżu, to zaś spowodowało, że zdaniem wielu osób Bodemu udało się przeszczepić bawarski iluminatyzm na terytorium Francji, a rewolucja 1789 roku była pierwszą z wielu kolejnych, które wybuchać będą, dopóki w niegdyś chrześcijańskiej Europie nie ostanie się żaden tron ani ołtarz. Profesor Leopold Alois Hoffman z Wiednia, jeden z czołowych kontrrewolucjonistów swoich czasów, napisał: „Francuzi nie wymyślili koncepcji światowej rewolucji. Ten honor przysługuje Niemcom. Francuzi mieli jedynie zaszczyt ją zapoczątkować… Comites politiques zorganizowano tuż po powstaniu iluminatyzmu, który narodził się w Niemczech i stał się o wiele niebezpieczniejszy, gdyż nigdy go stamtąd nie wykorzeniono. Zszedł on jedynie do podziemia, później zaś zrodziły się z niego jakobińskie kluby.”

Bode zmarł w 1793 roku, a około roku 1795 – choć Weishaupt nadal pobierał uposażenie w Gotha i pisał książki aż do roku 1830 – wydawało się, że wszelka działalność kojarzona z iluminatami jako spójną organizacją ustała. Wizyta Bodego w Paryżu, bez względu na jej bezpośrednie następstwa, dała początek koncepcji znanej jako teoria spisku. Wedle niej, od czasów iluminatów aż po bolszewicki przewrót z 1917 roku rewolucja była promowana przez jedną tylko organizację. Wilson uważa to za „śmieszne”, jednakże idea opartego na osiągnięciach nauki sterowania ludźmi – wynikająca z analizy pomysłów głoszonych pierwotnie przez iluminatów i upowszechniana przez te same siły, które im się przeciwstawiały – śmieszna nie jest. Daleko jej do tego, gdyż na wiele rozmaitych sposobów tworzy ona intelektualną historię kolejnych dwustu lat, które nadeszły.

Michael E. Jones

Był to fragment książki pt: Libido Dominandi Michael’a Jones’a. Grafika plus pogrubienia dodane przez Redakcję. Przypisy w oryginale/a303.

Rozmowa z publicystą, politologiem, profesorem Adamem Wielomskim na temat kwestii syryjskiej w aspekcie stosunków polsko-rosyjsko-amerykańskich.
 

.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch wypowiedział się na łamach „Rzeczpospolitej”, że szczyt NATO w Warszawie będzie dopiero początkiem współpracy, a nie finałem. Czy uwzględniając zapowiedzi postanowień warszawskiego szczytu, należy się spodziewać jeszcze większej eskalacji napięcia na arenie międzynarodowej, czy na odwrót wyciszenia tego tematu?

— Myślę, że wszystko zależy od głównego gracza w NATO, jakim są Stany Zjednoczone Ameryki. A tutaj jest pewna niewiadoma w związku z tym, że w USA w najbliższym czasie będą miały miejsce wybory prezydenckie. Należy pamiętać, że w amerykańskim systemie politycznym to właśnie prezydent kreśli politykę zagraniczną.

Od czasów konfliktu na Ukrainie doszło do znaczącego oziębienia w stosunkach rosyjsko-amerykańskich i USA wyraźnie dążą w tej chwili do konfrontacji. Trudno jest powiedzieć, na ile ta konfrontacja ma być silna, na ile znacząca. Myślę, że odpowiedź na to pytanie będziemy wiedzieli dopiero po wyborach prezydenckich w USA. Aczkolwiek, w moim przekonaniu, który z kandydatów by nie wygrał, czy republikański, czy demokratyczny, chyba, że byłby to Trump, najprawdopodobniej eskalacja amerykańsko-rosyjska będzie przybierała na sile. A skutkiem tego będzie polityka konfrontacji z Rosją nie tylko ze strony Stanów Zjednoczonych, lecz też całego NATO, a w szczególności Polski. Nie ukrywam, że ostatnie zmiany polityczne w Polsce są Amerykanom w tej kwestii bardzo na rękę.

— Pan Paweł Soloch stwierdził, że nadal trwają negocjacje na temat budowy tarczy antyrakietowej. Polska oczekuje ich rezultatów. Jakie one mogą być poza tym, co już uzgodniono?

– To, czego bardzo chce w tej chwili rząd Polski, to jest stała obecność amerykańska na terenie Rzeczypospolitej. To się wiąże nie tylko z subiektywnym poczuciem rządzących Polską zagrożenia rosyjskiego, ale przede wszystkim z powołaniem przez Antoniego Macierewicza Komisji do zbadania wypadku pod Smoleńskiem. Dlaczego? Dlatego, że jeśli komisja ta orzeknie — a myślę, że orzeknie —, że przyczyną rozbicia się samolotu prezydenckiego był wybuch na pokładzie, czy też strącenie tego samolotu, to rozpocznie się pytanie: kto i w jakim celu? I myślę, że odpowiedź ta, jeśli nawet nie padnie wprost, będzie również przyczyniała się do eskalacji konfliktu między NATO a Rosją.

— Na pytanie o możliwym wysłaniu polskich wojsk na terytorium Syrii pan Soloch odpowiedział dosłownie: „Nie ma decyzji, trwa proces negocjacji prowadzących do decyzji”. Czy Pan już widzi polskich żołnierzy na syryjskiej pustyni? Jeśli wspomnimy Afganistan, Irak?
– Między Afganistanem a Syrią jest zasadnicza różnica. Afganistan był państwem upadłym, które z punktu widzenia prawa międzynarodowego nie posiadało żadnego uznanego rządu. W przypadku Syrii sytuacja wygląda inaczej, ponieważ prawie wszystkie kraje świata uznają rząd Asada. Rząd ten uznaje jako legalny również Rzeczpospolita Polska. W związku z czym, nie bardzo sobie wyobrażam, aby nie wypowiadając Syrii wojny, bez żadnej rezolucji ONZ polskie wojska wjechały na teren Syrii, prowadziły tam jakiekolwiek operacje bez zgody na to rządu syryjskiego. Jeśli nastąpi to bez takiego uzgodnienia, to w ujęciu prawa byłyby to działania o charakterze agresywnym. Aczkolwiek nie wykluczam, że do takiej sytuacji dojdzie, jeżeli USA orzekną, że będą chciały wzmocnić swoją pozycję w Syrii budując coś takiego, co w amerykańskim kursie politycznym nazywa się zgodą, czy też udziałem społeczności międzynarodowej.

Czytaj więcej: http://pl.sputniknews.com/opinie/20160425/2643915/polski-zolnierz-syryjska-pustynia.html#ixzz46qigubAy

30 kwietnia – 3 maja 2016  (noclegi w pensjonatach bezpłatne dla uczestników sejmiku)
 

w Rowach k. Ustki

 

rozpoczęcie obrad

sobota,  30 kwietnia, godz. 18:oo

pensjonat PELIKAN 1, ul. Bałtycka 29, 76-212 Rowy k. Ustki

mapka tutaj: https://www.google.pl/maps/place/Ba%C5%82tycka+29,+76-212+Rowy/@54.6601138,17.0417547,15.25z/data=!4m2!3m1!1s0x46fe6adc2633031b:0x86430073bedb3455

 

Relacja filmowa z Małopolskiego Sejmiku Antysystemowego w Krakowie 24 kwietnia – tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=9GY_4ZanMX0

Obraz w treści 1

Program OSA:

 

piątek, 29 kwietnia 2016

godz. 14:oo do godz. 21:oo oraz

sobota, 30 kwietnia 2016

godz. 7:oo do godz. 17:oo

 

przyjazd i rejestracja uczestników w pensjonacie PELIKAN 1 ul. Bałtycka 29, 76-212 Rowy – mapka tutaj: https://www.google.pl/maps/place/Ba%C5%82tycka+29,+76-212+Rowy/@54.6601138,17.0417547,15.25z/data=!4m2!3m1!1s0x46fe6adc2633031b:0x86430073bedb3455

oraz zakwaterowanie w pokojach 1 i 2-osobowych (w zależności od liczby uczestników OSA),  w pensjonatach PELIKAN 1 i PELIKAN 2,  ul. Słoneczna 11,  Rowy, mapka tutaj: https://www.google.pl/maps/place/S%C5%82oneczna+11,+76-212+Rowy/@54.6648779,17.0479565,17z/data=!3m1!4b1!4m2!3m1!1s0x46fe6ae7bd7c7723:0xf1e83ec45cbd8a0c

 

sobota, 30 kwietnia,

godz. 18:oo – 19:oo – przedstawienie propozycji głównych założeń programowych, celów oraz metod działania na lata 2016 – 2019

godz. 19:oo – 22:oo – dyskusja na temat propozycji programowych oraz planu organizacyjnego nowego ugrupowania

 

niedziela, 1 maja

godz. 8:oo – 18:oo – czas wolny dla uczestników

godz. 18:oo – 21:oo – wystąpienia koordynatorów ze wszystkich reprezentowanych okręgów wyborczych, dyskusja na temat przygotowań do ewentualnych przyśpieszonych wyborów samorządowych do sejmików wojewódzkich

 

poniedziałek, 2 maja

godz. 8:oo – 18:oo – czas wolny dla uczestników

godz. 18:oo – 21:oo – opracowanie dokładnego planu (w tym kalendarza) działań oraz podział obowiązków, ustalenie szczegółów funkcjonowania portalu ogólnopolskiego oraz podstron okręgowych

 

wtorek, 3 maja

godz. 9:oo – 11:oo spotkanie podsumowujące OSA

godz. 11:oo – 19:oo – czas wolny dla uczestników, wyjazd z Rowów.

 

Ewentualne pytania, propozycje zmian programu proszę kierować telefonicznie: 601 255 849 lub mailowo:  antypartia@oburzeni.info

 

Nasz hymn tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=NxyY6DXGy1Y 

 

Pobyt w pensjonatach będzie dla uczestników sejmiku bezpłatny. Tani dojazd oferuje PKP – bilet weekendowy tam i z powrotem  (!) kosztuje z każdego miejsca w Polsce  do Słupska tylko 79 zł. Ze Słupska kursują do Rowów busy (ok. 30 km).

 

 

 

TO WAŻNE!
Paweł Kukiz i jego posłowie akceptują na stanowisku dyrektora biura swego klubu parlamentarnego Dariusza Pitasia, mimo, że znają jego kryminalną przeszłość – patrz tutaj:
http://pitaswachowski.salon24.pl/686814,dariusz-pitas-wczoraj-kryminalista-dzis-wachowski-kukiza

www.oburzeni.pl

tel. 601 255 849

Od dziesięcioleci nic takiego nie słyszano od kandydata republikanów wypowiadającego się na temat polityki zagranicznej. Trump nie chce modyfikować polityki zagranicznej Partii Republikańskiej.

On dąży do jej zniszczenia.

Donald Trump wygłosił wczoraj w Waszyngtonie swoje najpoważniejsze przemówienie dotyczące polityki zagranicznej[i]. Wydarzenie było zorganizowane przez Center for the National Interest, wydawcę pisma „The National Interest”, najbardziej popularnego periodyku amerykańskich realistów.  Piszący na łamach „Politico” redaktor naczelny „TNI”, Jacob Heilbrunn, autor popularnej książki o historii ruchu neokonserwatynego w Stanach Zjednoczonych pt. „They Knew They Were Right: The Rise of the Neocons”, odniósł się do przemówienia Trumpa w tych słowach: Od dziesięcioleci nic takiego nie słyszano od wypowiadającego się na temat polityki zagranicznej kandydata republikanów. Trump nie chce modyfikować polityki zagranicznej Partii Republikańskiej. On dąży do jej zniszczenia. Z kolei Jennifer Rubin, blogerka „Washington Times” i jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy amerykańskiego neokonserwatyzmu, opisała przemówienie jako toksyczną mieszankę protekcjonizmu i izolacjonizmu.

Co takiego więc powiedział Trump i jakie były główne punkty jego mowy?

Oto one:

·         Po pierwsze Ameryka (America First) będzie głównym i nadrzędnym motywem mojej prezydentury.

·         Trump chce wyznaczyć nowe kierunki dla amerykańskiej polityki zagranicznej, którę zastąpią losowość celowością, ideologię strategią i chaos pokojem.

·         Po omówiwieniu sukcesów Ameryki w pokonaniu nazizmu i wygranej zimnej wojnie, Trump stwierdził, że po zakończeniu wyścigu zimnowojennego Logika została zastąpiona przez głupotę i arogancję, a to doprowadziło do kolejnych katastrof w polityce zagranicznej.

·         Według Trumpa Wszystko zaczęło się od niebezpiecznej idei, że możemy kraje, które nie miały doświadczenia, ani też nie były tym zainteresowane, przekształcić w zachodnie demokracje.

·         Nasza polityka zagraniczna jest kompletną katastrofą. Żadnej wizji, żadnej celowości, bez kierunku, bez strategii.

·         Podkreślił, że chce zatrudnić utalentowanych ekspertów ze świeżym podejściem i  praktycznymi pomysłami zamiast ludzi, którzy co prawda posiadają bogate CV i doświadczenie, ale którzy ponoszą odpowiedzialność za długą historię nieudanej polityki i ciągłych strat wojennych. Jest to wyraźna aluzja m.in do kręgu doradców George W. Busha, w większości o prowieniencji neokonserwatywnej, którzy obecnie są najbardziej krytycznie nastawieni wobec kandydatury Trumpa.

·         Supermocarstwo rozumie, że ostrożność i powściągliwość są oznakami siły.

·         W przeciwieństwie do innych kandydatów, w pierwszych działaniach nie będę kierował się wojną i agresją. Nie można prowadzić polityki zagranicznej bez dyplomacji.

·         Trump zidentyfikował pięć błędów obecnie prowadzonej polityki zagranicznej. Są nimi: rozciągnięte zasoby; nienaleganie na sojuszników, aby równomiernie ponosili koszty amerykańskiej protekcji; alienacja sojuszników; utrata szacunku dla Ameryki przez rywali; brak jasnych celów w polityce zagranicznej.

·         Skutkiem prowadzonej przez duet Obama-Clinton polityki zagranicznej na Bliskim Wschodzie, oprócz destabilizacji regionu, jest intensywne prześladowanie i ludobójstwo chrześcijan.

·         Trump zaznaczył pozytywną rolę Izraela na Bliskim Wschodzie, skrytykował umowę nuklearną z Iranem; ponadto oświadczył, że bardzo szybko doprowadzi do zniszczenia ISIS, celowo nie zdradzając militarnych aspektów; skrytykował inwazję na Irak, interwencje w Libii, Egipcie i Syrii; zauważył, że największym beneficjentem wojny w Iraku jest Iran.

·         Jako prezydent, Trump chce zwołać szczyt NATO, który dokona rewizji struktury wydatków na Sojusz, jak również celowości jego obecnej strategii.

·         Chcemy żyć w zgodzie i pokoju z Rosją i Chinami. Mamy poważne rożnice z tymi dwoma narodami i musimy patrzeć na nie z otwartymi oczami. Ale nie jesteśmy skazani na bycie przeciwnikami. Powinniśmy poszukiwać wspólnej płaszczyzny na podstawie wspólnych interesów. Rosja, na przykład, równiez doświadczyła grozy islamskiego terroryzmu. Wierzę, że złagodzenie i poprawa naszych relacji z Rosją –z pozycji siły- są możliwe. Zdrowy rozsądek mówi, że cykl wrogości musi kiedyś się skończyć. Niektórzy mówią, że Rosjanie nie będą rozsądni. Zamierzam sam się o tym przekonać. Jeśli nie możemy zrobić dobrego interesu dla Ameryki, wstaniemy od stołu negocjacyjnego.

·         Naszym celem jest pokój i rozwój, a nie zniszczenie i wojna.

·         Powinniśmy skończyć z importowaniem ekstremizmu poprzez bezsensowną politykę imigracyjną. Tymczasowe zamknięcie granic dla islamskiej imigracji pomoże w powstrzymaniu kolejnych zamachów.

·         Trump nie zamierza szerzyć uniwersalnych wartości, których nie wszyscy podzielają, zamiast tego, uważa, że wzmacnianie i promowanie Cywilizacji Zachodniej i jej osiągnięć uczyni więcej dla inicjowania pozytywnych reform na świecie niż militarne interwencje.

·         Przez całe przemówienie przewija sie motyw oparcia polityki zagranicznej na amerykańskich interesach narodowych i na realnych względach bezpieczeństwa, czego kulminacją są jego końcowe słowa, spajające całe dotychczasowe przesłanie faworyta republikańskiego z ostatnich miesięcy: Wielu Amerykanów musi się dziwić, dlaczego nasi politycy są bardziej zainteresowani obroną granic obcych państw niż naszych własnych. Amerykanie muszą wiedzieć, że będziemy znów ich traktować w sposób pierwszorzędny. W handlu, imigracji, polityce zagranicznej, to miejsca pracy, płace i bezpieczeństwo amerykańskiego pracobiorcy będą dla mnie priorytetem.

Jeszcze nigdy żaden kraj, który nie stawiał swoich interesów na pierwszym miejscu nie odniósł sukcesu. Zarówno nasi wrogowie, jak i przyjaciele, stawiają swoje kraje nad naszym i my, choć jednocześnie będąc uczciwymi wobec nich, musimy czynić podobnie. 

Nie będziemy dalej podporządkowywać  tego kraju, lub jego mieszkańców, fałszywej śpiewce globalizmu. Państwo narodowe pozostaje prawdziwym fundamentem szczęścia i zgody. 

Jestem sceptyczny wobec międzynarodowych unii, które nas wiążą i ciągną Amerykę w dół i nigdy nie wprowadzę jej w jakiekolwiek porozumienie, które zmniejszy naszą zdolność kontrolowania własnych spraw. NAFTA, na przykład, okazała się całkowitą katastrofą dla Ameryki i opróżniła nasze stany z przemysłu i miejsc pracy. Nigdy więcej. Będzie się działo na odwrót. 

Zachowamy nasze miejsca pracy i sprowadzimy nowe. Będą konsekwencje dla firm, które opuszczają Stany Zjednoczone, aby następnie je wyzyskiwać. 

W administracji Trumpa, już nigdy żaden amerykański obywatel nie odczuje, że jego potrzeby zajmują drugie miejsce wobec potrzeb obywateli obcych krajów. Będę patrzył na świat przez pryzmat amerykańskich interesów. Będę największym obrońcą Ameryki i jej najbardziej lojalnym orędownikiem. 

Nie będziemy przepraszać za to, że znów staniemy się wielcy, lecz na nowo weźmiemy w objęcia unikatowe dziedzictwo, które sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy. Świat jest bardziej spokojny i bardziej zamożny, gdy Ameryka jest najsilniejsza. Ameryka nieustannie będzie odgrywać rolę czyniącego pokój. 

Zawsze będziemy pomagać w ratowaniu życia, zaiste, całej ludzkości. Ale żeby odgrywać tę rolę, Ameryka musi na nowo stać się wielka. Jeśli to uczynimy, być może to stulecie będzie najbardziej spokojne i zamożne w historii.

 

Powyższe tłumaczenia fragmentów wystąpienia są mojego autorstwa.

Michał Krupa

Podstawowe słowa-klucze w polskiej polityce zagranicznej ostatnich lat to: USA, NATO, tarcza antyrakietowa na naszym terytorium, bazy, składy broni, wschodnia flanka – i , oczywiście, Rosja jako zagrożenie regionalne, europejskie, globalne, a ostatnio, jak oznajmił minister Waszczykowski – egzystencjalne.

 

.

Centralne uroczystości z okazji 1050. rocznicy chrztu Polski są za nami. I choć do końca jubileuszowego roku pozostało jeszcze osiem miesięcy, już nic nie zmieni ich przebiegu. Zarówno w wymiarze kościelnym, jak i państwowym miały charakter lokalny, wręcz zamknięty. A była szansa – w przeciwieństwie do jubileuszu 1000-lecia – zorganizowania z okazji tej rocznicy wydarzenia o charakterze międzynarodowym – nie tylko w sferze religijnej, ale również państwowej i cywilizacyjnej. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że chrzest Polski był aktem nie tylko czysto religijnym, ale również kształtującym naszą wspólnotę narodową i polskie państwo, wprowadzającym nas w przestrzeń cywilizacji łacińskiej. Uczcić tę rocznicę stosownie do jej znaczenia w dziejach Polski i Europy – to był nasz wielki zbiorowy obowiązek – jak określił ojczyznę Cyprian Norwid – i religijny i patriotyczny zarazem. W tym zbiorowym obowiązku mieściło się wykorzystanie rocznicy chrztu nie tylko dla umocnienia polskich katolików w wierze ojców, ale również wszystkich obywateli Polski w wierności ojczyźnie i wartościom, które dała nam cywilizacja łacińska. To była nie tylko szansa – teraz już widać, że stracona – aby przeprowadzić narodowe rekolekcje na temat wolności i poszanowania osoby ludzkiej – której chrześcijaństwo przypisało niezbywalną godność i wynikające z niej prawa człowieka. Na temat solidaryzmu społecznego czy wreszcie dobra wspólnego, które św, Tomasz określił jako bonum commune obejmujące każdego członka danej społeczności, ukierunkowane na pełnię jego rozwoju.
To była szansa i obowiązek – na gruncie religijnym ma on charakter misyjny – aby Europie pogrążonej w totalnym kryzysie i śmiertelnie zagrożonej przez atakujący ją islam-przypomnieć o jej chrześcijańskich korzeniach i wskazać do nich powrót. Wydawać się mogło, że jest to szansa, która spada nam z nieba. Wyjątkowa misja wobec Europy – przecież pod takim hasłem niektórzy politycy wprowadzali nas do Unii Europejskiej – mogła być właśnie teraz podjęta i przekazana najpierw Grupie Wyszehradzkiej, a następnie wraz z nią Unii Europejskiej, od której należy domagać się prawnej – i nie tylko – ochrony chrześcijaństwa i chrześcijan w sytuacji, gdy wszystkie inne religie i ich wyznawcy, a także wojujący ateiści taką ochronę mają w ramach praw różnych mniejszości. To była szansa, aby głośno powiedzieć, że powrót do korzeni oznaczać musi odrzucenie traktatu lizbońskiego, który zanegował Edykt Mediolański i otworzył drogę do wyparcia wartości chrześcijańskich z przestrzeni cywilizacyjnej Europy.

Takie działanie było i jest całkowicie realne w ramach Grupy Wyszehradzkiej jako grupy nacisku współdziałającej w parlamencie europejskim nade wszystko z tymi euroscep-tykami, którzy w swoich programach stawiają wartości cywilizacyjne ponad „bezpieczeństwo energetyczne” i wojnę z Rosją, TTIP czy wsparcie dla neobanderowskiej Ukrainy. Rządzące Polską od 1989 roku ekipy polityczne usunęły jednak z polityki zagranicznej nasze cywilizacyjne cele i nie mają nic do powiedzenia na unijnym forum w sprawie przyszłości Europy, która stanęła wobec alternatywy: powrót do korzeni albo panowanie islamu. Pod tym względem PiS nie różni się niczym od rządzącej poprzednio koalicji, która prezentuje obecnie wraz z rzekomo antysystemowymi siłami blok opozycji. Znamienne jest, że żadna z partii tworzących polski parlament nie mówi w swoim programie o cywilizacyjnym wymiarze najazdu uchodźców na Europę. Szermowanie hasłem bezpieczeństwa Polski/Europy poza kontekstem chrześcijańskiej w swych korzeniach cywilizacji europejskiej jest unikiem podyktowanym przez poprawność polityczną. Może on przynieść zatrute owoce. Odarte ze znaczeń kulturowych, a co za tym idzie – cywilizacyjnych – pojęcie bezpieczeństwa jest bowiem na tyle puste w wyższym wymiarze aksjologicznym, że poza wartościami czysto witalnymi – według rozróżnień Maxa Schelera – nie niesie z sobą żadnej tożsamościowej treści moralnej i duchowej. Co więcej, może być w każdej chwili ukierunkowane na bezpieczeństwo wyznawców islamu i utworzenie dla nich dodatkowych praw kosztem pozostałej ludności Europy. Nie jest to żadna surrealistyczna wizja jej przyszłości – także Polski – gdyż wynika z niedawnych jej do-świadczeń cywilizacyjnych i kulturowych. Ostrzeżeniem bowiem powinna być dla nas wszystkich historia wdrożenia w praktyce podstawowych założeń genderyzmu. Jeszcze kilka-naście lat temu wydawało się, że małżeństwa jednej płci i ich prawo do posiadania dzieci – adoptowanych bądź kupowanych w ramach in vitro – to odległa przyszłość w rodzaju science fiction. Nikt, zwłaszcza w środowiskach konserwatywnych, nie wyobrażał sobie, że nieliczne w latach 90. grupki nowej generacji lewicy – rozwydrzonej i szokującej swym kulturowym ekstremizmem – tak szybko zrealizują swój genderowy program i w majestacie prawa dokończą rewolucji 1968 roku,zmieniając całkowicie oblicze Europy. Uchodźcy islamscy w porównaniu z nimi to potężna fala, za którą stoją potężni protektorzy. Ci ostatni w każdej chwili mogą skierować ją przeciw Europejczykom -słabym, rozbitym, nie znajdującym uzasadnienia dla obrony świata wartości, na których zbudowana została cywilizacja chrześcijańska – rozpadająca się pod uderzeniami genderyzmu. Nie ma odważnych w Unii Europejskiej, którzy gotowi byliby ten świat wartości odtworzyć. A jest to konieczność w obliczu samobójczych działań unijnego establishmentu, który kupuje sobie owo symboliczne bezpieczeństwo w islamistycznej Turcji, dając jej miliardy euro na zatrzymanie uchodźców do tej pory kierowanych przez nią do Europy.Otrzeźwienia nie przynosi również informacja o tym, że ten sam establishment obiecuje Ankarze zniesienie wiz w najbliższym czasie i członkostwo w UE – a więc zaprasza do unijnej wspólnoty nie tylko tureckich wyznawców islamu, ale również setki tysięcy jego fanatyków znajdujących się obecnie na terenie Turcji. To jest jawna kapitulacja wobec antycywilizacyjnego projektu zachodnich globalistów – głównie amerykańskich neokonów – dla Europy, której tożsamość mają zmienić:gender i islam. Natomiast gesty wobec Turcji to podziękowanie – niestety, czekają nas kolejne – za antyeuropejskie ruchy na światowej szachownicy. Polska uczestniczy w tej irracjonalnej i niemoralnej grze; płaci i nawet nie płacze – nie mieści się w formule, którą narzuca brukselski establishment unijnym społeczeństwom: płać i płacz. Przyjęła bowiem od protektorów najazdu islamskiego ważną rolę – podżegacza do wojny z Rosją, w dodatku takiego, który nie posiada armii zdolnej do obrony swoich granic.

Podstawowe słowa-klucze w polskiej polityce zagranicznej ostatnich lat to: USA, NATO, tarcza antyrakietowa na naszym terytorium, bazy, składy broni, wschodnia flanka – i , oczywiście, Rosja jako zagrożenie regionalne, europejskie, globalne, a ostatnio, jak oznajmił minister Waszczykowski – egzystencjalne. Propaganda militarystyczna – wezwania Warszawy do zwiększenia wzorem Polski nakładów na zbrojenia w ramach NATO – i jednocześnie wojenna – przygotowania do wojny z Rosją – to od kilku lat specjalność ekip rządzących naszym państwem. PiS chce natomiast pobić dotychczasowe rekordy tej propagandowej działalności, dlatego włączył do niej polską politykę historyczną – przygotowywaną przez „uczonych” z IPN -i walkę z pomnikami czerwonoarmistów, poległych na polskiej ziemi w walce hitlerowskimi Niemcami. Wartości tzw. atlantyzmu, na które postawiły w ramach NATO i UE oraz podporządkowania amerykańskiemu globalizmowi siły rządzące Polską, nie mają nic wspólnego z cywilizacją chrześcijańską. One też zdeterminowały charakter jubileuszu 1050 – lecia chrztu Polski, nadając mu lokalny, wewnętrzny wymiar. To,że zabrakło na centralnych uroczystościach tego jubileuszu wysokiego szczebla przedstawicieli władz i episkopatów Czech – od których przyjęliśmy chrzest – Węgier, które dały nam królową św. Jadwigę – Litwy – która dzięki polskiej władczyni przyjęła chrzest – nie było żadnym niedopatrzeniem. Było celowym działaniem obniżającym naszą rolę cywilizacyjną w Europie i świadectwem tego, że wartości atlantyzmu stawiane są przez polityków wszystkich opcji w Polsce ponad wartości cywilizacji chrześcijańskiej. Wprawdzie żarliwie mówił o niej prezydent Duda w czasie uroczystego posiedzenia polskiego parlamentu w Poznaniu z okazji jubileuszu chrztu, ale już trzy dni potem jeszcze żarliwiej agitował w Bułgarii za bazami NATO w Polsce, zaś po nim Witold Waszczykowski w Turcji, którą jako polski minister spraw zagranicznych namawiał dodatkowo do wspólnych działań w wojnie przeciwko Rosji. Widać jasno, że w tym układzie Polska miałaby pójść nawet z diabłem – takie oblicze pokazała Turcja w wojnie zachodnich globalistów z Syrią – przeciwko chrześcijańskiej Rosji.Podwójna moralność PiS i fałszywa chrześcijańska aksjologia jest co najmniej od dziesięciu lat faktem. Wiara w to, że politycy tej partii – podobnie jak pozostałych ugrupowań parlamentarnych – podejmą dzieło ocalenia chrześcijańskiej cywilizacji, a tym samym Polski przed unicestwiającymi państwa i kultury narodowe procesami zachodniego globalizmu jest naiwnością. Tym większą, że katolickie media i prasa w Polsce, które poparły PiS w wyborach prezydenckich i parlamentarnych,nie są w stanie wyrazić jakiejkolwiek krytyki tej partii,poświęcając się bez reszty propagandzie na jej rzecz. Dlatego też nawet nie zauważyły, że uroczyste posiedzenie parlamentu w Poznaniu było uroczystością jednej partii. Prezydium posiedzenia – z racji monopolu władzy – stanowili wyłącznie politycy PiS – manifestujący w roku jubileuszowym oraz roku miłosierdzia swoją chrześcijańską postawę, ale nie znajdujący w tym gremium ani jednego miejsca dla opozycji. Przemawiał tylko prezydent, któremu trudno przypisać rolę prezydenta wszystkich Polaków. Do głosu nie został dopuszczony nawet przedstawiciel Watykanu czy episkopatu Polski, mimo że na uroczystościach religijnych Kościół udzielił głosu prezydentowi. Na zakończenie centralnych obchodów jubileuszu chrztu 17 kwietnia Telewizja Polska – jeszcze tak się nazywa – w programie I wyemitowała w porze największej oglądalności- o godz. 21.35 – pełnometrażowy panegiryczno-hagiograficzny film o Lechu Kaczyńskim – Niosła go Polska”. Wynieść z niego można było jedno: ci, którzy czekali na film przynajmniej częściowo związany z jubileuszem – w rodzaju Krzyżaków czy Potopu zostali poddani perswazji polityków, profesorów (aż sześciu w tym filmie występuje w roli hagiografów), dziennikarzy (nade wszystko śledczych), iż „dziedzictwo” Lecha Kaczyńskiego jest ogromnej miary, równie wielkie były szykany wobec niego ze strony oponentów politycznych, a katastrofa, w której zginął, była zaplanowanym zamachem na skalę międzynarodową. Koncepcja zamachu przebiła wszystkie inne założenia tego filmu i stała się uzasadnieniem pochówku Lecha Kaczyńskiego na Wawelu.

W porównaniu z jubileuszem tysiąclecia państwa polskiego, zorganizowanym przez władze PRL równolegle do kościelnych uroczystości tysiąclecia chrztu Polski, obecny jubileusz na poziomie państwowym nie wnosi nic – dosłownie zero – do naszego życia narodowego, politycznego, kulturowego i społecznego. Co więcej, to, co obecne władze oferują Polakom w rocznicę chrztu Polski, w zestawieniu z cywilizacyjnym projektem Władysława Gomułki – tysiąc szkół na tysiąclecie – jest czymś „mniej niż zero” z głośniej przed laty piosenki. To bazy NATO. Na nic więcej nie są w stanie zdobyć się elity rządzące Polską. W wymiarze cywilizacyjnym to jest wartość ujemna. W każdym innym również. Elitom wydaje się, że naród nie umie liczyć, nie czyta i nie zna świata. Tymczasem każdy z nas wie, że Polska zmilitaryzowała swój budżet i podniosła nakłady na uzbrojenie armii do 2% PKB – najwięcej po USA w ramach NATO – przy najniższych w UE nakładach na naukę – 0,5% PKB. Pytanie jest proste: jeśli tyle miliardów rocznie idzie z kasy polskiego podatnika na konta koncernów zbrojeniowych – przeważnie zachodnich oraz przeważnie amerykańskich i izraelskich – to po co jeszcze bazy NATO? Przecież ani te bazy ani amerykańskie nie będą nas bronić, zwłaszcza przed Rosją. Cztery bazy NATO – w tym jedna amerykańska – stacjonujące w Grecji nie uchronili jej nawet przed najazdem uchodźców islamskich. Trzymają ją jednak na muszce, co prowadzi do konkluzji, że kontrolują panujący w niej kryzys. I chyba o to chodzi władzom w Warszawie.

Anna Raźny

https://www.youtube.com/watch?v=dVg4Z1Im1hE

 

Video wywiad z posłem PiS Stanisławem Piętą na pogrzebie Łupaszki

https://www.youtube.com/watch?v=5w0PAaQT-Kw

 

Wideo wywiad z Tomaszem Szczepańskim na pogrzebie Łupaszki

https://www.youtube.com/watch?v=-QPV49CqRq0

 

Wideo wywiad z prof. dr hab. Wiesław Jan Wysocki na pogrzebie Łupaszki

https://www.youtube.com/watch?v=HZ2U_-5mnNg

 

Wideo wywiad z Adamem Borowskim na pogrzebie Łupaszki

https://www.youtube.com/watch?v=Y_lzo4gkgJM

 

Wywiad z sympatykiem PiS Zygmuntem Poziomką na pogrzebie Łupaszki

https://www.youtube.com/watch?v=QJgun_XH_Cc

 

Wideo wywiad z Marcinem Dybowskim o demonstracji anty KOD 7 maja

https://www.youtube.com/watch?v=i0fdILfsEl0

 Tak… Też w to nie wierzę, że właśnie za chwilę skrytykuję mój autorytet, na punkcie którego mam fioła (jak wiecie), czyli Grzegorza Brauna…

   Bowiem już od początku zauważałem, że Grzegorz Braun zbyt nieśmiało i za mało mówi o sprawie najważniejszej – o Intronizacji Jezusa Chrystusa Króla na Króla Polski. Jest to wszak sprawa najważniejsza, jest to warunek konieczny, nieodzowny przetrwania naszego Narodu i państwa, jak i odnosi się do każdej innej Nacji.

   O ile wcześniej można było mieć nadzieję, że Grzegorz Braun tę sprawę świetnie rozumie i jedynie jest niepotrzebnie nieśmiały i może mówi w ten sposób, gdyż chce, aby i niekatolicy go słuchali, ponieważ jego program jest kompleksowy – Kościół, Szkoła, Strzelnica, Mennica, to jednak ostatnio mam niestety spore wątpliwości co do jego świadomości.
   Oprócz mojego spostrzeżenia o zbyt małym omawianiu kwestii Intronizacji, a co dowodem atoli jest, zważywszy na wiarygodność mej relacji, wynikającej ze zapoznawania się przeze mnie z niezwykle dużą liczbą wystąpień publicznych pana Grzegorza, posiadam i inne w tej sprawie dowody. Mianowicie odwołać się muszę do głównego news’a tej publikacyji – do artykułu pana Grzegorza na portalu Polska Niepodległa, opublikowanego 21 marca, pt. ,, Tylko u nas! Grzegorz Braun: Czarne chmury 2016 „. Jest on rewelacyjnym przedstawieniem nadchodzącego (i już się dokonującego) scenariusza rozbiorowego Polski, który potwierdziła mi pewna mistyczka i co pan Grzegorz nazywa kondominium rosyjsko-niemieckim pod żydowskim zarządem powierniczym (oczywiście uwzględniając w rozbiorze naszego kraju także Ukrainę). Aliści dosłownie ostatnie zdanie ujawnia ów problem, do którego zmierzam: ,, F. Sumiennie uczestniczyć w wiosennym jubileuszu 1050-lecia chrztu Polski i jesiennej Intronizacji Chrystusa Króla – bo „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”.”.
Akt zawierzenia się Jezusowi Chrystusowi Królowi w listopadzie nie będzie Aktem Intronizacji! Zresztą należy spostrzec, iż ów akt nie będzie zawierał tytułu ,, Król Polski „, czyli tytułu nieodzownego, będącego główną osią sporu w październikowym spotkaniu ruchów intronizacyjnych z komisją Konferencji Episkopatu Polski do spraw Intronizacji na Jasnej Górze, na którym sam zresztą byłem. Królowanie Chrystusa odnosi się do konkretnej rzeczywistości, a więc i do każdego Narodu i państwa, co przekłada się na uznanie Jezusa Chrystusa za swego Króla nie tylko w wymiarze indywidualnym, ale i społecznym. Skutkiem tego zobowiązania ma być również oparcie prawa ludzkiego na Prawie Bożym, gdyż dopiero wówczas prawo ludzkie realizuje się w pełni, gdy opiera się na Absolucie, od Którego pochodzi i który wszystko, w tym i człowieka, stworzył. Takie nauczanie pokrywa się z nauczaniem Doktora Świętego Kościoła Katolickiego, Świętego biskupa Augustyna z Hippony. Gdy tylko Episkopat Polski ogłosił zaplanowanie przeprowadzenia aktu zawierzenia w listopadzie obecnego Roku Pańskiego, wówczas, jak mi się wydaje – większość, katolicy zaangażowani w sprawę Intronizacyji przyjęli ową wiadomość z oburzeniem, gdyż ów akt nie spełnia żądań Pana Jezusa przekazanych przez Służebnicę Bożą Rozalię Celakówną oraz współczesnych mistyków. Atoli dlaczegóż ta informacja nie dotarła do pana Grzegorza? W każdym razie, jak widać, pan Grzegorz nie rozumie właściwego znaczenia słowa Intronizacja.
   I wreszcie trzecim dowodem ad vocem jest potwierdzenie owego nierozumienia przez pana Grzegorza sprawy dokonania właściwej Intronizacji – potwierdzenie owo otrzymałem pośrednio od jednej z wpływowych osób w Warszawie, która również zajmuje ważne stanowisko wśród ruchów intronizacyjnych. Nazwiska tej osoby jednak nie podam, gdyż mogłaby sobie tego nie życzyć, jak również nazwiska pośrednika jej zdania.
   Na wzmocnienie mojej argumentacji podam jeszcze przykład również z autopsji, jak i refleksję które wiążą się z pierwszym dowodem wypisanym w mojej dzisiejszej publikacji. Jest to spotkanie pana Grzegorza Brauna z nami (jego poplecznikami i zainteresowanymi spotkaniem) 29 kwietnia Anno Domini 2015 w Krakowie. Wówczas pan Grzegorz powiedział, iż dla niego bomba atomowa dla Wojska Polskiego i Intronizacja to są dwie równe sprawy. To wywołało pewne małe oburzenie, dlatego znając jednego z organizatorów tego wiecu z Braunem i jego współpracownika, udałem się do niego, aby zainterweniował w powyższej problematyce fatalnego słowa ,, równe ” we wspomnianym kontekście zdania. Ta osoba stwierdziła, iż uważa ona wypowiedź pana Grzegorza za wysoce inteligentną, gdyż, w specyficzny sposób oddał on najważniejsze punkty programu, ponoć wcale nie umniejszając Intronizacji, jako rzeczy pierwszej. Atoli, powiedziałem, że dobrze – może i dla ludzi bardziej inteligentnych jest to zrozumiałe, ale dla prostych ludzi zdecydowanie nie. Pożądana interwencja tego współpracownika chyba ostatecznie nie miała miejsca.
   Napisałem wszystko, co napisać miałem. Aliści pragnę przestrzec, iż mój artykuł nie ma być oskarżaniem pana Grzegorza o ukrywanie prawdy i jej szarżowaniem. Pan Grzegorz Braun jest wszakże jednym z największych współczesnych Polaków – nie wiele osób zrobiło to, czego on zdołał dokonać poprzez rzeszę swych wystąpień publicznych. Wszelkie ataki na pana Grzegorza będą występowaniem przeciwko polskiej racji stanu! Natomiast pragnę, aby mój tekst był apelem do wszystkich Państwa, by, kto tylko może i oczywiście nie w sposób napastliwy, wyjaśnił panu Grzegorzowi, iż Intronizacja Jezusa Chrystusa Króla na Króla Polski nie jest jedynie rzeczą potrzebną, jak on to określa – przynajmniej takie mam wrażenie, ale konieczną. Proszę mu wyjaśniać, iż listopadowy akt zawierzenia się Jezusowi Chrystusowi Królowi nie jest Aktem Intronizacji, której żąda Trójca Przenajświętsza przy udziale naszej Niepokalanej Królowej Korony Polskiej. Niech nie tylko wpływowe osoby podejmą tę Misję, ale każdy, komu jest tylko dane z panem Grzegorzem kontaktować się. Oczywiście jeszcze raz przypominam – nie napastliwie, ale z troską.
   Jak pięknie brzmią słowa na Najświętszej Ofiarze, wypowiadane przez kapłana: ,, Orate fratres. ” I my módlmy się za naszego bohatera, aby był posłuszny Woli Bożej i właściwie wypełniał tę wielką Misję, za Którą zostanie w wieczności sowicie wynagrodzony.

Barack Obama spuścił z tonu i złagodził swoje stanowisko na temat umowy handlowej z Wielką Brytanią gdyby jednak mieszkańcy zagłosowali za wyjściem z Unii Europejskiej- możemy się domyślać tylko że po spotkaniu z szefową wysp czyli królową.

 

Oto wypowiedz Dominic Raab ( organizator kampanii wyjścia Anglii z Unii ) , którego publikują Brytyjskie media.

Britons may need visa to visit Europe post-Brexit, says justice minister

Britons could need a visa “or some other kind of check” to travel to continental Europe after Brexit, the justice minister and leading leave campaigner Dominic Raab has said. Raab said the issue would be a matter for post-withdrawal negotiations with the EU, but could not be ruled out if Britain wanted more secure borders.

  wwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww

Dominic Raab/ thegourdian

W swoim rozważaniu polityk powiedział, że to będzie kwestia do negocjacji jeśli Wielka Brytanii wyjdzie z Unii ale podróżujący do Europy Kontynentalnej Brytyjczycy będą potrzebowali jakiegoś zaświadczenia.

Z drugi strony sugeruje, iż jeśli Wielka Brytania będzie potrzebowała bardziej bezpiecznych granic czyli będzie musiała je „zamknąć ” dla przyjezdnych pracowników i osoby te będą potrzebowały wizy wjazdowe.
Wyjaśnienie dla młodych ludzi, którzy mieli 10 lub 12 lat gdyż rodzice przyleci do Anglii w 2005 roku i nie pamiętają wiz – chodzi o to, aby przesiać osoby które nie mają pieniędzy albo wykształcenia. Oczywiście wizy pomagają też zabezpieczyć Wielką Brytanię przed wjazdem osób podejrzanych przez terroryzm.

Oczywiście znając życie Brytyjczycy dogadają się z Francuzami i będą podróżowali bez wiz .

Swoje argumenty bronił iż obecnie w związku prawem Unijnym i możliwości swobodnego przemieszczania się osób z Unii, nie możemy zrobić nic a jedynie odmówić wjazdu kiedy istnieje poważne zagrożenie tej osoby dla dobra społecznego.

Podsumowanie:

Wszystko zmienia się szybko nawet Prezydent Obama zmienia swoje stanowisko.
Rano gdy wylądował w Anglii groził, że jeśli Wielka Brytanii wyjdzie z Unii ustawi ją w kolejce do podpisu umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak później po spotkaniu u królowej oraz kilkoma politykami swoje stanowisko „zmiękczył”.

Politycy którzy namawiają brytyjczyków do wyjścia z Unii mówią że Anglia zostanie zredukowana i zmarginalizowana do kolonii Brukseli. Warto wyjść z Unii i stworzyć nowy związek z naszymi sąsiadami Europejskimi opartego na handlu i współpracy.  Aby już zakończyć nasówa się taka myśl.

Czy Wielka Brytania wyjdzie z Unii czy też nie , jeśli będzie chciała zrobić porządek z emigrantami z Unii w tym Polakami, może to zrobić. Wystarczy że wprowadzi limity zarobkowe i zostanie garstka Polaków i na pewno Bruksela palcem nie kiwnie w ich obronie. Jeśli nie to, wystarczy że benefity na rodzinę będą tylko dla osób które mają rezydenturę stałą to i tak 2/3 Polaków jej nie ma więc nie przeżyją zarabiając najniższą stawkę krajową.


Ciekawa sprawa jest jednak inna , otóż słyszymy z ust Polityków Angielskich , którzy namawiają za wyjściem z Unii Europejskiej, proste słowa – że Brytyjczycy są „poniewierani ” w Brukseli a przecież wpłacają aż 50 milionów funtów dziennie oraz produkty Niemieckie , Francuskie są sprzedawane w ogromnych ilościach na wyspach.

Bruksela została opanowana przez polityków Niemieckich którzy traktują Unię jak swoje.

The former cabinet minister Owen Paterson will say in a speech on Monday that Britain will be reduced to a colony of Brussels if it remains in the EU.

Czy kiedyś już z historii tego nie przerabialiśmy czyli ponowna dominacja Niemiec ale pod sztandarami demokracji ?

Właściwie można zadać sobie pytanie 10 lat temu wszyscy kochali Unię każdy kraj chciał w niej być, 5 lat temu lubiano Unię ale narzekano na emigrację wewnętrzną czyli najazd pracowników z Europy Wschodniej. Co teraz się dzieje ?

Anglicy się budzą ze snu , oburzają a co z tego wyniknie dowiemy się już za dwa miesiące czyli 23 czerwca .

1941 3 grudzień

„ Uciekli do Mandżurii…” odpowiada w Moskwie marszałek Józef Stalin na zadane mu gen. Władysława Andersa pytanie, dlaczego do tworzącej się Armii Polskiej w ZSRR nie dołączyli – jak dotąd – oficerowie, po 1939 roku „znajdujący się w sowieckich więzieniach i obozach…”

1942
18 marzec
„Nie wiem, gdzie są. Na co nam ich trzymać ?- mówi w Moskwie Józef Stalin, gdy gen. Władysław Anders ponownie przypomina, że w szeregach dowodzonej przez niego Armii Polskiej nadal nie pojawili się oficerowie z obozów jenieckich w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku.

1943
21 kwiecień
W depeszy, skierowanej do prezydenta USA – Franklina D. Roosevelta marszałek Jozef Stalin krytykuje „kampanię oszczerstw, rozpętaną przez niemieckich faszystów z powodu oficerów polskich zamordowanych przez nich samych w rejonie Smoleńska na okupowanym przez wojska niemieckie terytorium” oraz rząd RP na Uchodźstwie, który „ nie przeciwstawił się podłym oszczerstwom faszystowskim wobec ZSRR…”

25 kwiecień
„Propaganda hitlerowska wymyśliła tę historię dokładnie po to, aby spowodować wyłom w szeregach Narodów Zjednoczonych – ocenia informację o zbrodni w Katyniu premier Wielkiej Brytanii – Winston Churchill w osobistym i tajnym posłaniu do marszałka Józefa Stalina…

25 kwiecień
Zawiadamiając o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Rządem RP na Uchodźstwie Rada Komisarzy Ludowych ZSRR podkreśla, że rząd polski nie tylko „nie przeciwstawił się nikczemnemu faszystowskiemu oszczerstwu przeciwko ZSRR” ale „podchwycił oszczerczą kampanię rozpoczętą przez niemieckich faszystów z powodu polskich oficerów, zabitych przez nich samych w rejonie Smoleńska…”

15 maj
Z kwietniowej „Deklaracji Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej” czytelnicy ”Trybuny Ludu „ dowiadują się, że „ mord w Katyniu dokonany został przez Niemców na Polakach i ludności radzieckiej, która nie zdążyła ewakuować się w l941 roku”, a „ rozdzierając szaty w związku z odkryciem zmasakrowanych zwłok polskich oficerów pod Smoleńskiem..[…] hitlerowcy chcą poróżnić naród polski z bratnimi narodami Związku Radzieckiego…”

1944
10 -11 styczeń
W informacji o rezultatach wstępnego śledztwa w tzw. sprawie katyńskiej ludowy komisarz spraw wewnętrznych ZSRR – Wsiewołod Mierkułow i jego zastępca Siergiej Krugłow omawiają zeznania kilkudziesięciu świadków, którzy opowiedzieli o mordowaniu polskich jeńców wojennych przez Niemców oraz stwierdzają, że „ rozstrzelania jeńców wojennych Polaków jesienią l941 r. w Lesie Katyńskim dokonała nieznana niemiecka instytucja wojskowa, zajmująca daczę w Kozich Górach”, a jesienią l941 roku, „na polecenie z Berlina, podjęli wiele działań, aby przypisać swoje nikczemne przestępstwo organom władzy sowieckiej…”

24 styczeń
Po zakończeniu trwającej od 16 stycznia pracy „na terytorium Kozie Góry – jak informuje komunikat – w Lesie Katyńskim „ i ekshumowaniu oraz zbadaniu 925 zwłok „Komisja Specjalna do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w Lesie Katyńskim jeńców wojennych – oficerów polskich” stwierdza m.in. na podstawie ekspertyzy sądowo – lekarskiej, że egzekucje odbyły się jesienią 1941 roku” . A także wyjaśnia, że „niemieckie władze okupacyjne wiosną 1943 roku zwoziły z innych miejsc zwłoki rozstrzelanych przez nich jeńców wojennych – Polaków i wrzucały je do rozkopanych grobów Lasu Katyńskiego, mając na celu zatarcie własnych zbrodni….”

30 styczeń
Dowództwo 1 Korpusu Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR razem z wydelegowanymi z oddziałów Korpusu oficerami i żołnierzami uczestniczy w mszy świętej i defiladzie obok mogiły w Lesie Katyńskim. Nie wiadomo, kogo w tym miejscu pochowano i czy mogiły specjalnie nie przygotowano na uroczystość z udziałem Polaków…

styczeń
Przy wejściu do Lasu Katyńskiego pojawia się tablica informująca, że „Tutaj w Lesie Katyńskim jesienią1941 roku hitlerowskie bestie rozstrzelały 11 000 jeńców wojennych polskich żołnierzy i oficerów. Żołnierzu Armii Czerwonej POMŚCIJ !”

1 luty
„Hitlerowcy po przybyciu na Smoleńszczyznę zastali tam w różnych obozach i po wsiach oficerów i żołnierzy polskich. Część ich zatrudnili na robotach, poczem z pruską pedanterją zaczęli ich wozic na Kozie Góry, gdzie ich systematycznie rozstrzeliwali „ piórem Wandy Wasilewskiej pisze „Wolna Polska” w numerze 4.

W tym samym numerze „Wolnej Polski” zdaniem Jerzego Borejszy „ze wszystkich zbrodni hitlerowskich ta pod Katyniem jest NAJPOTWORNIEJSZA I NAJTRAGICZNIEJSZA”…

1 luty
W numerze 3 pisma „Nowe Widnokręgi” autor nie podpisanego żadnym nazwiskiem artykułu pt. „Tragiczna karta katyńska” wyjaśnia, że „Niemcy wymordowali polskich jeńców w Katyniu ze strachu przed powstającą w ZSRR armją polską”…

8 luty
Gustaw Butllow – chorąży 1 Korpusu Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR w numerze 5 „Wolnej Polski” przytacza rozmowę ze z 14. letnim Witią Matwiejewem, który widywał polskich oficerów, „w 1941 roku przez Niemców prowadzonych grupami na miejsce śmierci w lesie w Kozich Górach”

15 luty
„Katyń, to jakiś koszmar. I to mieliby zrobić ci, którzy nam podawali dłoń w początkach 1939 roku ? – w numerze 4 pisma „Nowe Widnokręgi” zadaje sobie pytanie płk. Leon Bukojemski – Nałęcz. I wyjaśnia, że „tylko umysł kształcony na hitlerowskich prowokacjach mógł się posunąć do tego czynu…”

24 luty
Nie podpisany nazwiskiem autor artykułu pt. „Katyń” w numerze 7 „Wolnej Polski” podkreśla zaufanie, jakie mają wobec siebie „żołnierze z czerwoną gwiazdą i z białym orłem”, działający „na wspólnym froncie wspólnej walki z katyńskimi mordercami – Niemcami”

W tym samym numerze „WP” chorąży Marjan Klimczak przypomina, że w 1940 wraz z kolegami – polskimi jeńcami Armii Czerwonej „znajdował się w obozie nr 2-ON w lasach katyńskich” i „gdyby w 1940 roku, jak to kłamią Niemcy, wymordowano tam w lesie dziesiątek tysięcy żołnierzy i oficerów polskich, bylibyśmy ślady tej zbrodni zauważyli w lesie, w którym pracowały nas tysiące…”

24 luty
Prezydent Stanów Zjednoczonych F.D. Roosevelt wydaje amerykańskiemu łącznikowi na Bałkanach płk. George H. Erlemu tajny rozkaz o nie rozpowszechnianiu informacji na temat sowieckiej odpowiedzialności za zbrodnię katyńską…

Marzec
Nakładem „Wydawnictwa Literatury w Językach Obcych „ ukazuje się w Moskwie broszura z polskim tłumaczeniem „Komunikatu Komisji Specjalnej do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w lesie katyńskim jeńców wojennych – oficerów polskich.”

Wrzesień
Nakładem Związku Patriotów Polskich w Moskwie ukazuje się broszura pt. „Prawda o Katyniu” m.in. z przedrukami artykułów kilku korespondentów pism zagranicznych, wyjaśniających swoim czytelnikom w Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych , że „wbrew twierdzeniom Niemców, zbrodni w lesie katyńskim nie dokonali Rosjanie.”

1945
styczeń (trzecia dekada)
Aresztowanie przez NKWD w Krakowie dr Hieromina Bartoszewskiego, który w kwietniu l943 roku odwiedził miejsce ekshumacji w lesie katyńskim, wysłany tam przez Polski Czerwony Krzyż. Zwolniony z aresztu w Wieliczce pod Krakowem po wymuszeniu na nim oświadczenia, że zbrodnię odpowiedzialni są Niemcy, a nie Związek Radziecki.

17 marzec
Aresztowanie przez NKWD w Krakowie: dr Jana Zygmunta Robla, Irmy Fortner i Jana Cholewińskiego, w czasie wojny badających pamiętniki, dokumenty i przedmioty, z miejsca ekshumacji w Katyniu dostarczone do Państwowego Instytutu Medycyny Sądowej i Kryminalistyki. Zwolnieni zostali w kwietniu, po interwencji władz UJ.

7 czerwiec
Aresztowanie Franciszka Urbana Prochownika; za współpracę z Niemcami uznano jego wyjazd na miejsce ekshumacji w kwietniu 1943 i udzielenie później wywiadu, oskarżającego Związek Sowiecki o dokonanie zbrodni w Katyniu.

Czerwiec
Ustalenie zestawu siedmiu pytań, na jakie mają odpowiadać przesłuchiwani świadkowie, m.in. indagowani o „treść sprawozdania, złożonego [ przez Goetla] po przyjeździe z Katynia w Zarządzie PCK w Warszawie, jak również w wywiadach i artykułach zamieszczanych w prasie, tudzież innych ewentualnych wypowiedziach na temat sprawy katyńskiej”, a także o „stosunek społeczeństwa polskiego do sprawy Katynia…”

12 czerwiec
Decyzja Ministerstwa Sprawiedliwości w Warszawie o przesłuchaniu „szeregu osób w sprawie N.N podejrzanych o działalność w okresie okupacji niemieckiej na szkodę Państwa Polskiego we współpracy z władzami okupacyjnymi”

25 czerwiec
Podprokurator Roman Martini z II Prokuratury Specjalnego Sądu Karnego w Krakowie zarządza aresztowanie: Ferdynanda Goetla, Jana Emila Skiwskiego, Mariana Wodzińskiego „podejrzanych o działalność w okresie okupacji niemieckiej na szkodę Państwa Polskiego we współpracy z władzami niemieckimi”.

10 lipiec
Wysłanie listów gończych za ukrywającymi się literatami: Ferdynandem Goetlem i Janem Emilem Skiwskim, a także za Marianem Wodzińskim. Dwaj literaci byli w lesie katyńskim w kwietniu l943 roku, a doktor Marian Wodziński podczas ekshumacji i identyfikacji ofiar w kwietniu – maju l943 kierował Ekipą Techniczną Polskiego Czerwonego Krzyża.

13 lipiec
„Tak mnie sprawa dręczyła, że odszukałem szereg włościan – tak swój pobyt w lesie katyńskim w styczniu l944 roku przedstawia zeznający w Krakowie przed prokuratorem Romanem Martinim płk Leon Bukojemski- Nałęcz – Chłop rosyjski jest z natury zamknięty, a nadto z przyczyn rozmaitych wołał milczeć. Postanowiłem spoić kobiety i mężczyzn ( starców ), stwierdzam stanowczo, że ci, w stanie nawet nietrzeźwym stwierdzili, że morderstwa dokonali Niemcy po zajęciu obozu. Likwidacja obozu trwała wedle zeznań około 4 miesiące…”

8 sierpień
Zeznający przed prokuratorem Romanem Martinim ówczesny aktywista PPS -owski – Józef Cyrankiewicz prezentuje „proste – jak mówi – rozumowanie, że regułą niemiecką było niszczenia ludzi, regułą sowiecką wywożenie ludzi, doprowadziło [ mnie ] do logicznego wniosku, że Katyń na tle rzeczywistości niemieckiej jest logiczny i w niej się harmonijnie mieści, [ a ] na tle rzeczywistości rosyjskiej byłby wyjątkiem…”

1946
1 lipiec
W czasie procesu w Norymberdze sowieccy prokuratorzy podejmują – nieudaną, jak się później okaże – próbę obciążenia niemieckich oficerów płk. Friedricha Ahrensa i por. Reinharda von Eichborna z 537 pułku łączności b. Grupy Armii „Środek” odpowiedzialnością za wymordowanie w Lesie Katyńskim polskich jeńców wojennych.

1947
30 październik
Śmierć Iwana Kriwoziercewa, który już w kwietniu l943 roku ujawnił funkcjonariuszy NKWD jako sprawców zbrodni w Katyniu. „Najważniejszy – jak ocenia go Józef Mackiewicz – świadek największej zbrodni wojennej” wg oficjalnej wersji władz brytyjskich „popełnił samobójstwo przez powieszenie”…

1952
3 marzec
Ambasada ZSRR w Waszyngtonie przypomina Departamentowi Stanu USA, że sprawa zbrodni katyńskiej „już w 1944 r. została zbadana przez oficjalną komisję, stwierdzono, że sprawa katyńska jest dziełem zbrodniarzy hitlerowskich [a] wznowienie sprawy zbrodni katyńskiej po upływie ośmiu lat […] może mieć na celu jedynie i tylko rzucenie oszczerstw na Związek radziecki…”

10 marzec
W liście, wydrukowanym tego dnia w „Trybunie Ludu”, czytelnik przedstawiający się jako „Stanisław Zdanowicz – syn zabitego w Katyniu porucznika Wojsk Polskich [ ?! ] – Władysława Zdanowicza” podkreśla, że „dla wszystkich, co stracili swych najbliższych w Katyniu jasne jest, że zbrodnię tę popełnili hitlerowcy…”

14 marzec
„Dziennik Zachodni” drukuje „Oświadczenie czechosłowackiego uczonego Franciszka Hajka, profesora medycyny sądowej na uniwersytecie Karola w Pradze”, który w 1943 roku uczestniczył w badaniach, w lesie katyńskim prowadzonych przez grupę międzynarodowych ekspertów medycyny sądowej. W Oświadczeniu” profesor Hajek informuje, ze do Katynia pojechał „obawiając się aresztowania i wysłania do obozu koncentracyjnego” i „ już od samego początku nabrał mocnego przekonania, ze całej tej straszliwej zbrodni dokonali sami hitlerowcy…”

maj
W nakładzie 10.000 egzemplarzy wydano w Warszawie książkę Bolesława Wójcickiego pt. „Prawda o Katyniu”, krytykując w niej działalność „komisji katyńskiej” w Stanach Zjednoczonych, a także „hitlerowskich morderców jeńców polskich pod Katyniem [ ?! ] i amerykańskich morderców jeńców koreańskich i chińskich…”

Drugie, poszerzone wydanie tej książki ukazało się w 1953 roku.
Okładka wydanej w 1952 roku książki Bolesława Wójcickiego pt. „Prawda o Katyniu”
z komentarzem pod adresem autora: „Uwaga ten pan to debil, oświadczam wszem i wobec”.
Zbiory Biblioteki Jagielońskiej w Krakowie.

1957
czerwiec
Stanisławowi Bujnowskiemu udaje się sfotografować cmentarz w Katyniu: zapadnięty teren, ogrodzony drewnianym płotem, z drewnianym krzyżem i betonową płytą bez żadnego napisu.

1959
9 marzec
W notatce, dla prezesa Rady ministrów ZSRR Nikity Chruszczowa przewodniczący KGB ZSRR Aleksandr Szelepin wnioskuje zniszczenie akt 21 857 Polaków, rozstrzelanych na podstawie decyzji trójki specjalnej NKWD ZSRR i przypomina, że jakakolwiek niedyskrecja może doprowadzić do zdekonspirowania przeprowadzonej operacji, ze wszystkimi niepożądanymi dla naszego państwa konsekwencjami…”

Kto ich zabił? – zastanawiano się, w 1966 roku wspominając w USA zamordowanych w Katyniu 4500 polskich jeńców wojennych.

1971
kwiecień
Instrukcja Ministerstwa Spraw Zagranicznych ZSRR dla sowieckiego ambasadora w Londynie, aby w czasie wizyty w brytyjskim MSZ zaprotestował przeciwko zaplanowanemu do emisji przez BBC „wrogiego w stosunku do Związku Radzieckiego filmu o tzw. sprawie katyńskiej”

1974
Zniszczenie w Katyniu ustawionego kilka (?) lat wcześniej pomnika z tablicą w nieporadnej polszczyźnie, z licznymi błędami: „Tu są pogrzebani niewolnicy – oficerowie Wojska Polskiego w strasznych męczeniach zamordowanym przez niemiecko-faszystowskich okupantów, jesienią 1941 roku”

1976
5 kwiecień
Decyzja Biura Politycznego KC KPZR o podjęciu kontrpropagandy na temat Katynia m.in. poprzez „zaznajomienie się z opiniami polskich przyjaciół, wypowiedzianymi w trakcie konsultacji „ oraz skorzystanie z pomocy KGB ZSRR, które „nieoficjalnymi kanałami winna dać do zrozumienia osobom z kręgów rządowych odpowiednich państw zachodnich, że wykorzystywanie na nowo antysowieckich fałszerstw traktowane będzie przez Rząd Sowiecki jako zamierzona szczególna prowokacja, mająca na celu pogorszenie sytuacji międzynarodowej”

1977
kwiecień
W miesięczniku „Encounter” lord Nicholas Bethell przypomina zdumiewające dla niego stanowisko ministerstwa spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, wyrażone słowami:
‘”Nie zostało dowiedzione w sposób zadowalający rząd JKM, kto był odpowiedzialny [ za masakrę ]. Nie posiadamy niezbitych dowodów, którebyśmy mogli wyłożyć na stół, gdybyśmy zostali wezwani do dowiedzenia, że odpowiedzialni są Rosjanie…”

16 wrzesień
„Daily Mail” podaje informację, że aż 10 razy ambasady sowiecka i PRL protestowały w Foreign Office przeciwko postawieniu pomnika katyńskiego na cmentarzu Gunnersbury w Londynie…

1981
Andrzejowi Jakubiczowi udaje się sfotografować w Lesie Katyńskim nie wiadomo kiedy urządzony tam przez władze Smoleńska tzw. Memoriał, poświęcony – jak głosi napis po polsku i po rosyjsku – „Ofiarom faszyzmu – polskim oficerom rozstrzelanym przez hitlerowców w 1941 roku”

1985
14 kwiecień
W rocznicę zbrodni katyńskiej Alina Szymiczek, Andrzej Fenrych i Jan Gomoła składają kwiaty na Grobie Nieznanego Żołnierza w Tarnowie, co zostaje uznane jako zakłócenie porządku publicznego. Podczas jednej z serii rozpraw przed kolegium ds. wykroczeń Jan Gomoła słabnie i umiera wkrótce po przewiezieniu do szpitala. ”Na pogrzeb przyszło tysiące ludzi – zapamięta wdowa – Janina Gomoła.- Obawiano się rozruchów, więc do Tarnowa ściągnięto milicję nawet z innych miast. Wszystkie klepsydry pozrywali „nieznani sprawcy”…

1988
31 październik
Tadeusz Pieńkowski fotografuje zmodernizowany przez władze radzieckie cmentarz w Katyniu, gdzie znajdują się cztery bratnie mogiły i tablice z dwujęzycznym napisem „Ofiarom faszyzmu – polskim oficerom rozstrzelanym przez hitlerowców w 1941 roku”. Ustawiona przy szosie Smoleńsk – Witebsk tablica informuje o możliwości odwiedzenia „Memoriału – ofiarom faszyzmu, polskim oficerom rozstrzelanym przez hitlerowców w 1941 roku”

„Wydawnictwo 966 „ w Toronto wydaje podpisaną przez Stanisława Karpińskiego ( prawdopodobnie pseudonim ) broszurę pt. „ Zbrodnia katyńska w świetle dowodów niemieckich” na 100 stronach krytycznie oceniającą dowody, które mają świadczyć o sowieckiej odpowiedzialności za masakrę jeńców w 1940 roku. Autor ocenia, że „niemiecką prowokacją w Katyniu zadrwiono sobie z narodu polskiego” i wyjaśnia, że „w ogólnym frontowym chaosie jeńcy z obozów Ostaszków i Starobielsk rozeszli się do domów”

1989
20 / 21 styczeń
Nieznany sprawca (sprawcy ?) zamordował księdza prałata Stefana Niedzielaka, jednego z pomysłodawców i współtwórców sanktuarium „POLEGŁYM NA WSCHODZIE” w kościele św. Karola Boromeusza na warszawskich Powązkach. „Drogo chyba za to, co zrobiłeś – zapłacisz. ONI ci tego nie darują. Czułem, że był świadom niebezpieczeństwa – napisze Piotr Niedzielak w wydanej w 1990 roku i poświęconej swojemu bratu książce pt. „Ostatnia ofiara Katynia”.

1990
26 marzec
Przeznaczona dla KC KPZR notatka kierownika Wydziału Międzynarodowego KC KPZR Walentina Falina na temat propozycji strony polskiej organizacji obchodów rocznicy zbrodni katyńskiej podpowiada, aby „w celu wzmocnienia jego pozycji w społeczeństwie [ polskim ] przekazać prezydentowi Wojciechowi Jaruzelskiemu kopie dokumentów pośrednio potwierdzających udział organów NKWD w zagładzie oficerów polskich w Katyniu”. A także z sugeruje zastąpienia na pomniku w Katyniu tekstu „Ofiarom faszyzmu – oficerom polskim rozstrzelanym przez hitlerowców w l941 r. „ słowami „Polskim oficerom poległym w Katyniu„ , bez wskazywania daty….”

1995
W wydanej w Rosji książce pt. „Katyńskij detektiw” autor tej pracy – Jurij Muchin po krytyce polskiego korpusu oficerskiego, który po 6 września 1939 roku nie chciał walczyć z Niemcami i uciekł na Wschód usprawiedliwia zbrodnie w roku l940 słowami „Mnie tych Polaków żal, ale jako patriocie mnie wszystko jedno, kto tych złych idiotów rozstrzelał; Niemcy czy nasi. Polscy oficerowie w katyńskim lesie dostali w tył głowy niemiecką kulę. to nie jest sprawiedliwe. i sowiecka kula tez jest dobra”

2003
W Moskwie ukazuje się książka – znanego wcześniej z artykułów na ten temat- Jurija Ignatiewicza Muchina pt. „ Antyrosyjska nikczemność. Analiza naukowo – historyczna. Rozprzestrzenianie fałszerstwa sprawy katyńskiej przez Polskę i Generalną Prokuraturę Rosji w celu rozpalenia nienawiści Polaków do Rosjan”

2004
Wrzesień
Decyzja Głównej Prokuratury Wojskowej Federacji Rosyjskiej o umorzeniu trwającego 15 lat śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej ( powód: śmierć winnych zbrodni) oraz objęciu klauzulą tajności 116 z ponad 180 tomów akt. Według informacji GPW FR na terytorium ZSRR internowane były 14.542 osoby, zginęły 1803 osoby, a spośród nich tylko 22 udało się zidentyfikować…

2006
18 styczeń
Zdaniem Głównej Prokuratury Wojskowej Federacji Rosyjskiej przepisy ustawy „O rehabilitacji ofiar represji politycznych” nie mogą obejmować zamordowanych w Katyniu polskich oficerów, gdyż z powodu zniszczenia dokumentacji „w toku śledztwa w sprawie karnej, niestety, nie ustalono, na podstawie jakiego artykułu Kodeksu Karnego FR wymienione osoby zostały pociągnięte do odpowiedzialności karnej…”

2007
4 kwiecień
W związku z konfliktem w sprawie rosyjskiej ekspozycji w Muzeum Auschwitz – Birkenau deputowany z ramienia partii komunistycznej Federacji rosyjskiej – prawnik Wiktor Iluchin ( zastępca przewodniczącego Komisji dumy Państwowej w sprawach bezpieczeństwa) w wywiadzie stwierdza, że „ Polska już od dawna próbuje wmówić stronie rosyjskiej, że w roku 1940 ZSRR rozstrzelał 21 tys. polskich oficerów, chociaż fakty historyczne są zupełnie inne [ i ] chociaż udowodniono, że ich rozstrzelali Niemcy w lecie 1941 r.

Polecamy ciekawą  stronę dotyczącą wydarzę w Katyniu
http://www2.polskieradio.pl/katyn/

Zapewne znane jest Państwu, iż popieram pogląd, mówiący o tym, że Izrael, będąc zagrożonym w Palestynie, jak zawsze, przez ościenne państwa i samych Arabów, zamierza wyeksportować swój kraj, a przynajmniej jego znaczną część, do jakiegoś spokojnego i bezpiecznego miejsca, na jakie idealnie nadaje się Polska – oczywiście nastąpić to może jedynie przy ,, pokojowym ” (jak to szlachetnie brzmi) porozumieniu się z Rosją i Niemcami, a także innymi grupami potężnych interesów działających na terenie naszego kraju.

Czyli, jak to, dla nas trochę spektakularnie, mówi Grzegorz Braun, kondominium rosyjsko-niemieckie pod żydowskim zarządem powierniczym.
   Jakkolwiek póki co wyłaniają się dwie koncepcje wyeksportowania interesów państwa Izrael, czyli:
a) utworzenie Judeopolonii – wszak, jak doniósł niegdyś portal Wolna Polska, prezes Kalkstein (Jarosław Kaczyński) podsunął do podpisania prezydentowi Andrzejowi Dudzie dokument, w którym była mowa o utworzeniu państwa Judeopolonii – Izrael i Polska; oczywiście Duda podpisał
b) utworzenie izraelskiej strefy ekonomicznej w Europie Środkowo-Wschodniej
c) być może połączenie obu myśli, czyli Judeopolonia i cała Europa Środkowo-Wschodnia jako już z kolei strefa ekonomiczna Żydów.
   Oczywiście należy uwzględnić, iż wpływy Żydów nie pochodzą jedynie z zagranicy, z ich kraju (choć część Żydów nie utożsamia państwa Izrael jako swojego państwa), ale i z wewnątrz – pośrod wielu polityków, przedsiębiorców i hierarchów kościelnych oraz innych grup znajdują się Żydzi lub przynajmniej ludzie ,, pochodzenia żydowskiego „, którzy ze względu na więzy krwi, czy też więzami plemiennymi je nazywając, są zmuszeni do wykonywania interesów swych rodów. Innym koniecznym uwzględnieniem tej ,, spiskowej praktyki dziejów ” (G.B.), jest możliwość zachowania państwa Izrael w Palestynie, lecz oczywiście w troszeczkę ograniczonej formie, na przykład w mniejszą liczbą zagrożonej ludności żydowskiej.
   To był jednak długi wstęp do tego, co chciałem dzisiaj napisać…
   Mianowicie powyższe słowa były ukazaniem celu działań, które za chwilę wymienię.
   Proszę zauważyć, że w ostatnim czasie mamy do czynienia z ciągłym podejmowaniem tematyki Żydów i podczas Holocaustu (który oczywiście był wielką tragedią ludzkości, choć czasem trzeba się zastanowić, czy oby niektóre ,, teorie spiskowe ” dotyczące tego wydarzenia nie przedstawiają troszeczkę inaczej obraz zagłady żydów w rzeczywistości) i w związku ze stosunkiem Polaków do Żydów współcześnie.
Bowiem w ostatnim wydaniu tygodnika ,, Wprost ” na 18 – 24 kwietnia głównym tematem numeru były właśnie kwestie żydowskie i stosunek Polaków co do nich. ,, Czy Polacy to antysemici? ” brzmiał podejrzliwie tytuł okładki, co po zaglądnięciu do środka okazało się potwierdzeniem przykrych obaw.
Inną poszlaką, jakkolwiek nie znam historii tegoż, ponoć wybitnego (przynajmniej według autorów filmu), człowieka, jest transmisja filmu o Janie Karskim w TVP, pt. ,, Karski i władcy ludzkości „. Nie chodzi mi o to, czy to był wielki człowiek, czy nie, ale o spostrzenie, iż puszczono ową produkcję na ramówkę w czasie, gdy po całym kraju brzmią na wokandzie ,, kwestie żydowskie „.
I wreszcie trzecim dowodem włączenia nam kolejnego sezonu propagandowej machiny ,, wiecznie prześladowanych i wspaniałych Żydów „, jest informacja, jaką uzyskałem z ostatniego artykułu pana Grzegorza Brauna na znakomitym portalu Polska Niepodległa, iż Andrzej Duda: ,, Zresztą bardziej jeszcze od lapsusów językowych wstrząsające było powtórzenie przez samego prezydenta Dudę mantry „judeochrześcijaństwa” – która należąc do kanonu współczesnej polit-poprawności, zawsze pozostanie przecież bzdurą na gruncie historycznym i herezją na gruncie teologicznym. ” (artykuł: ,, Tylko u nas! Grzegorz Braun: W podzięce za 1050-lecie – hołd poznański ” – Polska Niepodległa).
   Czy ja jestem wariatem i obłąkańcem? Nie, albowiem, jak to mówi wspaniały ksiądz Roman Kneblewski – ,, Ja jestem człowiekiem niewierzącym, bo nie wierzę w przypadki. „. Na cóż znowu mamy czekać kolejne lata, aż społeczeństwo, śmiejąc się z ,, teorii spiskowych „, po tych właśnie kilku latach, same podejmie się walki z konspiratorami korporacyjnymi, o których wcześniej ci ,, wariaci ” przecie tyle już mówili?… Czyż nie było tak chociażby z ,, teoriami spiskowymi ” o transformacji ustrojowej i Lechu Wałęsie? Czyż nie było tak ze starą i obrzydliwą Unią Europejską? I czyż nie było tak z masonami i żydami w Kościele Katolickim, czego przykładem jest ostatnio jawnie antypolskie zachowanie się kurii krakowskiej w sprawie Mszy Najświętszych w intencji księdza Jacka Międlara?
   Co do wymienionego powyżej artykułu pana Grzegorza Brauna, to będę musiał go skrytykować, oczywiście i pochwalić, ale sprawa, w której wyrażę krytykę, jest na tyle istotna, że nie możemy milczeć… Jednak o tym dowiecie się Państwo już w mej następnej publikacji…
Dlatego zapraszam do śledzenie bloga łucznika Izydora



Chwała Duchowi Świętemu!