Monthly Archives: Październik 2016

Papież Franciszek za jednym zadziwiającym zamachem zwolnił wszystkich konserwatywnych kardynałów i biskupów z watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Na celowniku znaleźli się kardynałowie Burke, Scolla, Pell, Ouellet, Ranjith oraz wielu innych. Papież usunął wszystkich dostojników kościelnych tworzących razem z prefektem dotychczasowy skład Kongregacji, zastępując ich 27 bardziej „postępowymi” członkami.

Jego Eminencja Kardynał Robert Sarah, który ostatnio naraził się na gniew Ojca Świętego, wzywając księży do sprawowania Mszy ad orientem, pozostał na czele Kongregacji, lecz jego dni są najwyraźniej policzone. Na dodatek będzie teraz otoczony nowymi, bardziej liberalnymi biskupami, którzy mają mu służyć radą i uczestniczyć w przegłosowywaniu ważnych decyzji.

Jednym z nich jest arcybiskup Piero Marini, Mistrz Papieskich Ceremonii Liturgicznych za pontyfikatu Jana Pawła II. Jako młody ksiądz był uczniem i zwolennikiem zmarłego już arcybiskupa Hannibala Bugniniego, głównego architekta posoborowej reformy liturgii. Zatem nic dziwnego, że Marini jest od dawna jawnym wrogiem tradycyjnych form liturgicznych. Jemu zawdzięczamy takie liturgiczne nowinki jak obecność lektorki z obnażonymi piersiami na papieskiej Mszy Świętej w Papui Nowej Gwinei oraz wiele innych, wątpliwych przykładów „inkulturacji”.

W 1995 w Sydney na pierwszej w historii Australii papieskiej mszy beatyfikacyjnej siostry Mary McKillop (obecnie świętej), w porozumieniu z zakonnicami bezhabitowymi, które przeważają w kurczącym się obecnie zgromadzeniu założonym przez siostrę Mary, Martini zastąpił Credo wymyśloną litanią ekologiczną, zaś akt pokuty – pogańskim tańcem w wykonaniu półnagiego, pomazanego farbą Aborygena, który przepędzał złe duchy przy pomocy dymiącej blaszanej puszki. Nakazał też świeckim szafarzom Eucharystii, by podczas konsekracji podnieśli cyboria z hostiami, tak jakby prawie „koncelebrowali”.

Przeprowadzenie tak ogromnej czystki wśród uprawnionych do głosowania członków Kongregacji – zjawisko bezprecedensowe w historii Watykanu – oznacza w praktyce bezpardonowe odrzucenie papieskiej spuścizny papieża emeryta Benedykta XVI, która ogniskuje się wokół przywrócenia tradycji, dostojeństwa i łaciny w liturgii świętej.

Czy dzisiejsza papieska czystka zwiastuje dalsze zmiany w sposobie sprawowania Mszy Świętej? Czy tradycyjny ryt rzymski, przywrócony do łask przez Benedykta XVI, nie utraci swej pozycji? Zdaje się, że możemy mieć powody do obaw.

Brian Harrison

****

Catholic World News: Papieskie porządki w Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.(28.10.2016)

Szokującym posunięciem papieża Franciszka jest wymiana wszystkich członków Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, zajmującej się zagadnieniami liturgii.

Biskup Rzymu zazwyczaj mianował kilku nowych członków poszczególnych watykańskich kongregacji, zmieniając tych, którzy pełnili obowiązki przez kilka lat. Jednak 28 października 2016 Watykan ogłosił, że wyznaczonych zostało 27 nowych członków Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Jej struktura została tym samym całkowicie zmieniona, a nowe nominacje przydają jej bardziej liberalnego oraz międzynarodowego charakteru. Prawdopodobnym skutkiem tych zmian będzie ograniczenie działań kardynała Roberta Sarah, prefekta Kongregacji, który jest wiodącym orędownikiem bardziej podniosłej liturgii oraz „reformy reformy”.

W skład nowej Kongregacji wejdą, między innymi, kard. Pietro Parolin, Sekretarz Stanu, kard. Beniamino Stella, prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, oraz kard. Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury. Najbardziej kontrowersyjną jest chyba nominacja abpa Piero Mariniego, znanego z częstych starć z liturgicznymi konserwatystami podczas pełnienia funkcji papieskiego mistrza ceremonii za pontyfikatu Jana Pawła II. Jedynym amerykańskim prałatem mianowanym na członka Kongregacji jest biskup Arthur Serratelli z Paterson, w stanie New Jersey, który przewodniczy komitetowi biskupów amerykańskich do spraw liturgii.

Z Kongregacji usunięci zostali bardziej konserwatywni kardynałowie, tacy jak Raymond Burke, Angelo Scola, George Pell, Marc Quellet, Angelo Bagnasco oraz Malcom Ranjith.

 

Dziękuję za tłumaczenie. Tekst stanowi przekład tekstu o. Briana Harrisona oraz notki prasowej z Catholic World News: Źródło:
http://www.cfnews.org/page88/files/22a89f85bceeed07846bd8db23a92171-647.html

Uroczystość Wszystkich Świętych, którą przeżywamy 1 listopada, pozwala nam oddawać cześć i modlić się w jednym dniu do wszystkich Świętych i Błogosławionych Niebiskiego Jerusalem.

Znany jest powszechnie b. obszerny poczet zbawionych ludzi, których cnoty zostały uznane za heroiczne i którzy dostąpili łaski i chwały Ołtarzy. Lecz możemy mieć żywą nadzieję, że jeszcze więcej jest w Niebie takich osób, które również swoim życiem zasłużyły na świętość, a które są tam bez naszej ziemskiej wiedzy o tym. Przemawiają za tym fakty z ich poczciwego życia doczesnego, a nawet akty heroicznej miłości, włącznie z oddaniem życia za swojego bliźniego. Dziś w kontekście tych szczególnych dni Oktawy Wszystkich Świętych, ośmielam się prosić publicznie Ojca Świętego Franciszka, by zwrócił uwagę na heroiczną ofiarę czystej miłości Teofili Krochmal, ubogiej chłopki, mieszkanki kolonii Teresin na Ziemi Swojczowskiej.

Ta duża i polska kolonia należała do kat. parafii pw. Narodzenia NMP w Swojczowie na Wołyniu, a ostatnim proboszczem był ks. Franciszek Jaworski. W ostatnich dniach sierpnia ludność kolonii Teresin, została podstępnie napadnięta w nocy przez przygotowanych do rzezi ukraińskich nacjonalistów i niezwykle brutalnie wymordowana. Lecz ci którzy przeżyli tę masakrę oraz ci którzy uciekli wcześniej, zanim doszło do ludobójstwa nie pozwolili, by została zapomniana męczeńska śmierć ich rodzin i sąsiadów. Przez mroczne dziesięciolecia PRL-u, trwała żywa pamięć o Nich właśnie, którzy tam za graniczną rzeką Bug, pozostali już na wieczną wartę. A którzy po dziś dzień leżą tam w przeróżnych jamach, tak jak zakopali Ich, bez jakiegokolwiek pożegnania podli banderowcy.

Wreszcie nastąpił wymodlony i wypłakany dzień 9 sierpnia 1998 r., gdy na symbolicznej mogilę mieszkańców dawnej kolonii polskiej Teresin, stanął symboliczny, duży krzyż. O. Leszek Koszlaga OC i ks. Tadeusz Sokół w obecności świadków tamtej tragedii, poświęcili tego dnia krzyż i symboliczną mogiłę. Na tej uroczystości obecny był Eugeniusz Świstowski, żołnierz 27 Wołyńskiej DP AK ps. „Dąb” oraz wielu innych, byłych mieszkańców Teresina. Poza tym obecni byli także Stanisław Piwkowski, żołnierz 27 Wołyńskiej DP AK ps. „Wrzos” i pani Teresa Radziszewska z Zamościa. Podobne uroczystości miały jeszcze miejsce w wielu innych, byłych wsiach i koloniach polskich, w tym i w samym Swojczowie, gdzie krzyż stanął w miejscu zburzonej w sierpniu 1943 r. przez rezunów świątyni.

Oto poniżej dokładny opis heroicznej śmierci Teofili Krochmal oraz innych mieszkańców kolonii Teresin. Wspomina Adela Roch z d. Rusiecka, mieszkanka kolonii Teresin:

(…) Jednego dnia z moją siostrą Janiną Topolanek udałam się do kościoła farnego p.w. świętych Joachima i Anny we Włodzimierzu Wołyńskim na mszę świętą. Gdy przyszłyśmy rano, zobaczyłyśmy, że przy Ołtarzu głównym przy barierce klęczy młody mężczyzna w samej bieliźnie. Byłyśmy tym bardzo zaskoczone, ale chociaż był tyłem do nas wyglądał nam na Stanisława Krochmala z kolonii Teresin. Gdy on się tak modlił ks. Stanisław Kobyłecki udzielił błogosławieństwa, kończącego mszę świętą, podszedł i poprosił go na zakrystię. Tam musieli o wszystkim na gorąco rozmawiać! My tymczasem już domyślałyśmy się, że znów był napad na polską rodzinę, a może nawet pogrom na całej naszej kolonii i byłyśmy bardzo ciekawe, jak on zdołał uciec z rąk tych zbrodniarzy. Czekałyśmy więc cierpliwie na niego w kościele.

Po pewnym czasie, jakieś pół godziny, Stach wyszedł z zakrystii i wtedy miałyśmy okazję zobaczyć, jak bardzo jest zniszczony na twarzy. Nie ogolony, wychudły na twarzy, a oczy zapadły się głęboko, ogólnie wyglądał na bardzo zmęczonego. Znać było po prostu, że jest skrajnie wyczerpany. Kiedy nas zobaczył z początku nie poznał nas, był wyraźnie zdenerwowany i to my pierwsze musiałyśmy zacząć z nim rozmowę. Pytałyśmy go o ostatnie wydarzenia na Teresinie, jak ocalał z rzezi i co stało się z jego rodziną? Jego pierwsze słowa były bardzo wymowne: „To straszne! To straszne!”.

My jednak uprzejmie prosiłyśmy go, nalegałyśmy by powiedział, co się właściwie stało? I chociaż bardzo to przeżywał, powoli przyszedł do siebie i gdy razem opuściliśmy kościół, zaraz jeszcze przy świątyni, zaczął nam na gorąco opowiadać, co się wydarzyło w jego domu, a mówił tak: „Nad ranem przed wschodem słońca, Ukraińcy napadli na nasz dom. Złapali moją mamę i zaczęli bić na podwórzu.Ja i moja żona Teofila siedzieliśmy w piwnicy na polu, tak że wszystko dobrze widzieliśmy z ukrycia. Fila bardzo kochała moją mamę i nie mogła patrzeć, jak się nad nią znęcają, jak ją tak bezkarnie maltretują. Miała nadzieję, że ponieważ jest w ciąży, to jej Ukraińcy krzywdy jakowejś nie zrobią, więc odważnie wyszła ze schronu. Poszła do nich wprost bronić mamy, wstawić się za nią i prosić o jej ocalenie. Tymczasem Ukraińcy wcale z nią nie rozmawiali, ale od razu zaczęli i ją mordować. Na początek rozkrzyżowali i bestialsko, leżącej na ziemi, wbili jej w brzuch pal, powyżej dziecka. Następnie postanowili jeszcze trochę nią zakręcić i zaczęli obracać ją na tym palu, trzymając za ręce i nogi, zrobili z niej taki kierat. Po kilku nieludzkich obrotach, zostawili tak ciało żony i odeszli. Wszystko to widziałem na własne oczy z ukrycia. Matkę oczywiście też zamordowali. Kiedy ci zwyrodnialcy odeszli, ostrożnie podeszłem do najdroższych mi osób i byłem przerażony, gdy zobaczyłem, że te nienarodzone dzieciątko, jeszcze w niej żyło i bardzo się tłukło, bardzo się rzucało. (Staszek w tym momencie się rozpłakał i przez gorzkie łzy raz jeszcze dodał) To straszne. To straszne. Ja już nie chcę więcej o tym mówić, a dajcie wy mi spokój.”. Zapytałyśmy jeszcze tylko, co się stało z resztą jego rodziny, ale on już tylko krótko rzucił: „A ja nie wiem, chyba wybici, jak nie wrócą!”. Po tych słowach odszedł powoli i już więcej nigdy go nie widziałam. Nie wiem co się z nim potem stało, czy przeżył to piekło wojny i wyjechał do wolnej Polski. Natomiast ja i Janina wróciłyśmy do naszego miejsca zatrzymania.

Pamiętam że to była niedziela, po południu wraz z moją siostrą Michaliną, około godziny 16.00 wybrałyśmy się za miasto w okolice, gdzie był dom starców przed wojną. Tam lubiałyśmy spacerować czasami, tym razem spotkałyśmy Polaka, który był żołnierzem służącym w policji polskiej we wsi Chobułtowa. Miał na imię Zenon lat około 22 i przychodził do mojej siostry Michalinki. To on właśnie powiedział nam: „Dziś znaleźliśmy dwóch mężczyzn, którzy uciekli z kolonii Teresin, a którą ostatniej nocy napadli Ukraińcy. Wypytywaliśmy ich co się tam zdarzyło, a oni powiedzieli, że Ukraińcy urządzili rzeź Polaków.”. Zaraz potem rozstaliśmy się, a ja z siostrą szybko wróciłyśmy do naszego tymczasowego domu i zaraz wszystkich poinformowałyśmy o ostatnich, tragicznych wydarzeniach.

 

W pierwszy dzień po rzezi

W poniedziałek rano do naszego domu przy ul. Kowelskiej, ktoś z naszych przyprowadził mieszkankę Teresina Stanisławę Gdyra z d. Brzezicka lat ok. 35. Wraz z nią przyszła pani Krakowiak lat ok. 40 oraz dwoje jej dzieci: Krystyna lat około 10 i chłopiec lat około 6. Wszyscy płakali bardzo i prosili o pomoc dla mężczyzn i tych ludzi, którzy zostali wrzuceni do studni, a którzy może jeszcze żyją. W tej sytuacji nie było czasu do stracenia i ja poszłam z nimi do polskiej żandarmerii w mieście, która powstała pod niemieckim dowódźtwem. Sądziłam że im pomogę ponieważ miałam tam wielu znajomych żołnierzy. Najlepiej znałam Zdzisława Bieliniak lat 20, pochodził z kolonii polskiej Barbarówka. Dobrze znałam też Fabiana Kuszpit lat ok 21, który pochodził z Zastawia w Kohylnie bowiem wiele razy pasłam z nimi krowy na łąkach. Wielu innych poznałam, już w mieście podczas przelotnych rozmów na ulicach miasta Włodzimierza Wołyńskiego.

Kiedy prowadziłam Staszkę i Krakowiaczkę na ten posterunek one zaczęły więcej opowiadać, co tam się wydarzyło. Mówiła przede wszystkim pani Krakowiak, zagadnęłam ją bowiem tak: „Toż pani miała więcej dzieci!”. A ona na to, tak mi wyznała: „Bolek na Wólce u Ukraińców!”. Znałam Bolesława Krakowiak, był o wiele młodszy ode mnie, został oddany na służbę do Ukraińca. Chyba został zamordowany bowiem wszelki słuch o nim zaginął.

A Krakowiaczka mówiła dalej: „Dwoje moich dzieci spało w domu, gdy Ukraińcy zaczęli mordować Teresin. Chciałam je budzić, ratować, ale nia miałam już czasu. Czułam, że zanim je pobudzę, to bandziory złapią nasz wszystkich i pobiją. Pomyślałam sobie, że moje biedne dzieci śpią, to nie będą tak strasznie cierpieć, gdy będą je zarzynać i zdecydowałam się je zostawić, a wziąłam, te które miałam właśnie pod ręką.”. Krakowiaczka miała za męża Władysława Krakowiak i miała z nim dwanaścioro dzieci, w tym: Jan, Stanisław, Zofia, Tadeusz, Józef, Bolesław, Wiktor, Krystyna, tych pamiętam. Mąż pani Krakowiak zmarł jeszcze przed II wojną światową.

Pani Krakowiak była już zatem wdową i było jej b. ciężko wyżywić i wychować, tak wiele dzieci. Po temu szukała wsparcia i zapewne także związała się w latach wojny z żołnierzem sowieckim, który służył w koszarach w lesie kohyleńskim. Miała z nim nawet jeszcze jedno dziecko, to był chłopczyk lat ok 3, on także został zamordowany przez zbrodniarzy ukraińskich.

Byłam w tamtym czasie ciekawska i z wieloma ludźmi rozmawiałam, pytając zawsze o to, co się w ich stronach wydarzyło. To było niesamowite, ale w tamtych dniach powstała między nami wielka solidarność, ludzie byli braterscy, chętnie opowiadali sobie o swoich tragicznych przeżyciach, nawzajem współczuli sobie i tak jak mogli, nawzajem jeden drugiemu pomagali sobie. I ja również nie byłam inna, stąd miałam możliwość poznać wielu Polaków i usłyszeć o niejednej tragedii.

Tak więc poszliśmy do żandarmerii, zawołałam jednego chłopaka, a on Zdzicha Bieliniak, ten zaś nas wysłuchał i mówi tak: „To trochę potrwa, muszę znaleźć dowódcę i opowiedzieć mu wszystko. Ja was rozumiem i chciałbym pomóc, ale ja tu nie decyduję.”. Gdy on odszedł my cierpliwie czekaliśmy, ale to wszystko bardzo się wydłużyło. Kobiety płakały i jęczały: „Ale to długo, ale to długo.!”. W końcu przyszedł jeden z żandarmów i powiedział: „Nie pojedziemy tam, bo mamy inne sygnały groźniejsze!”. Widać było, jak ciężko było mu nam to zakomunikować. Te kobiety były załamane, zaraz po wyjściu rozeszliśmy się i kiedy wróciłam do domu słyszałam wyraźnie mocną strzelaninę. Wracając spotkałam jeszcze starszego gościa i zaczęliśmy rozmawiać. Gdy dowiedział się, że idę od polskiej żandarmerii, powiedział do mnie tak: „A i tu nas wytłuką, o jak tam się biją w Iwaniczach. Spotkałem ludzi, którzy mi opowiadali, że jakiś cywil stamtąd uciekł i dał znać o napadzie Ukraińców na naszych chłopaków.”. Zaraz wróciłam do domu, ale nic nie powiedziałam o napadzie na Iwanicze ponieważ nie chciałam martwić naszej rodziny. Obawiałam się że mamusia będzie bardzo płakała za naszym bratem Leonardem, który tam właśnie służył, wraz z innymi pilnując porządku. (fragment wspomnień Adeli Roch z d. Rusiecka z kolonii Teresin na Ziemi Swojczowskiej na Wołyniu, wysłuchał, spisał i opracował S. T. Roch)


Z poważaniem

Sławomir Tomasz Roch

Pierwszy raz informacja o tajnym raporcie niemieckiej służby wywiadowczej BND na temat katastrofy smoleńskiej opublikowana została w książce autorstwa Jürgena Rotha zatytułowanej „Tajne akta S.”, wydanej w kwietniu 2015 r.

 

{youtube}/2rY5cEdbh9g{/youtube}

W kolejnej książce tego samego autora „Smoleńsk 2010”, której polskie wydanie trafi do księgarń za kilka dni, znajduje się wyłącznie treść omawianego raportu wraz z treścią załączników (bez skanu dokumentu). „Codzienna” dotarła do raportu niemieckiego wywiadu wraz z załącznikami. W dzisiejszym wydaniu publikujemy raport i towarzyszące mu dwa dokumenty.

 

Oto dokument.

 

bnd

 

Strona 1:

 

Godło Republiki Federalnej Niemiec

 

 

 

Możliwym wyjaśnieniem przyczyny katastrofy Tu-154 z 10.04.2010 r. w Smoleńsku jest wysoce prawdopodobny zamach przy użyciu materiałów wybuchowych przeprowadzony przez oddział FSB/Połtawa pod dowództwem generała Jurija Desinowa/Moskwa.

 

Strona 2:

 

Zostało to potwierdzone przez wysokiej rangi źródło wewnątrz polskiej ambasady w K. [nazwa zaczerniona], Roberta [nazwisko zaczernione]. Robert [nazwisko zaczernione] w czasie sporządzania raportu przez [funkcja zaczerniona] był pułkownikiem polskiego wywiadu wojskowego, czyli zna bardzo dobrze wewnętrzne życie tej służby.

 

Zgodnie z opisem Roberta [nazwisko zaczernione] zlecenie dotyczące przeprowadzenia zamachu na Tu-154 pochodziło bezpośrednio od [funkcja zaczerniona] T. [nazwisko wysokiej rangi polskiego polityka zaczernione] do Desinowa. Nie udało się ustalić, gdzie i kiedy do tego doszło.

 

Desinow miał następnie nawiązać kontakt ze stacjonującą w Połtawie/Ukraina grupą operacyjną Dmytra Stelanowego. Miało to nastąpić około 1.04.2010. Stelanowy oraz cała jego grupa operacyjna, w której skład wchodzi 15 etatowych funkcjonariuszy FSB, posługują się oficjalnie na terenie Ukrainy dokumentami SBU. Pozostają tam jako siły wsparcia dla działań SBU. W rzeczywistości jednak wszyscy są funkcjonariuszami 3. Wydziału FSB, Służby Naukowo-Techniczne. Nie udało się wyjaśnić, dlaczego akurat Desinow miał zrealizować to zadanie.

 

Strona 3:

 

Po raz pierwszy grupa Desinowa zwróciła na siebie uwagę w związku z szeroko zakrojonymi działaniami przeciwko Aleksandrowi Popowowi/Kaliningrad i Aleksandrowi Dudarewowi/Ryga/Hamburg.

 

Dalszego przebiegu zdarzeń, dotyczącego realizacji, pozyskania materiałów wybuchowych czy komunikacji – mimo podjęcia intensywnych działań – nie udało się ustalić, ponieważ nie można było wykluczyć poważnego zagrożenia dla działających na miejscu źródeł.

 

Także dalsze utrzymywanie łączności z Robertem [nazwisko zaczernione] było już niemożliwe, gdyż każdy kolejny kontakt poprzez ambasador [nazwisko zaczernione], ambasada L. [nazwa kraju zaczerniona], mógłby także prowadzić do optycznych anomalii.

 

Zarówno materiał fotograficzny, jak i notatki świadka Roberta [nazwisko zaczernione] relacjonującego zasłyszane informacje odpowiadają w przybliżeniu prawdopodobnemu przebiegowi zdarzeń. Nasuwa się także pytanie, dlaczego akurat 3. Wydział FSB miałby być uwikłany w tego rodzaju proceder. Co prawda Desinow służył do 2011 r. w Kabulu jako doradca Hamida Karzaja do spraw bezpieczeństwa. Desinow mógł zarazem zapewnić sobie łatwy dostęp do materiałów wybuchowych i technologii operacyjnych (OT). Mimo to, uwzględniając fakt, że w przypadku Tu-154 chodzi o rządowy samolot polskiego prezydenta o bardzo wysokich wymogach bezpieczeństwa – zdaniem autora raportu – umieszczenie w samolocie ładunku bądź nawet kilku ładunków TNT wyposażonych w zdalne zapalniki byłoby niemożliwe bez zaangażowania sił polskich.

 

UWAGA

 

Już za dwa tygodnie rozpoczną się pierwsze ekshumacje ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. 14 listopada ma zostać otwarty sarkofag pary prezydenckiej. Prace ekshumacyjne rozpoczną się nad ranem 14 listopada br. Właśnie wtedy szczątki pary prezydenckiej zostaną wydobyte z krypty na Wawelu i przewiezione pod eskortą policji do Zakładu Medycyny Sądowej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego

 

 Podsumowanie:

 

To że był zamach to już wszyscy na świecie wiedzą, wie to USA, Brytyjczycy i wszystkie kraje, które odsunęły się od Rosji. Wiedzą to też już i Polacy.

 

Pytań jest wiele na które odpowiedzi wszyscy czekają i muszą się doczekać aby w przyszłości to pokolenie , i każde następne wiedziało że jeśli ktoś podniesie rękę na Polskich obywateli kara musi go dosięgnąć prędzej czy pózniej. Można kraść, robi układy, korupcję ale zabójstwo aż tak dużej ilości osób jest przegięciem na skalę wszechświata.

 

Pytania:

 

Pytanie ile zapłacono za zamach , jak uregulowano należność ?

 

Dlaczego Platforma i Rząd Tuska oddał śledztwo Rosjanom  ?

 

Dlaczego Tusk nie poprosił o śledztwo NATO i komisji Europejskiej ?

 

Dlaczego Komisja Laska nie robiła badań wszystkich ciała szukając materiałów wybuchowych ?

 

Dlaczego odrzucono teze o wybuchu ?

 

Dlaczego na lotnisku nie było funkcjonariuszy BOR, kto i dlaczego szef BOR tego nie dopilnował ?

 

Dlaczego Kopacz kłamała że zbadano wszystkie ciała czy powinna za kłamstwo stanąć przed Trybunał Stanu  ?

 

Jakiego materiału wybuchowego użyto i zapalników aby samolot rozpadł się na takie małe części a całe paliwo wyparowało gdyż Polacy na cmentarzu nie widzieli ani siły wybuchu ani obłoku z tylu ton paliwa ?

 

Kto i kiedy założył materiały wybuchowe ? Czy i skąd wiedzieli że samolot nie zostanie sprawdzony po założeniu metariałów ?

 

Dlaczego zastraszano i rezysera filmu Smoleńsk Krause oraz profesora Binięde z USA – USA przyznała mu ochronę rządową gdy zbadał wpływ brzozy na samolot ?

 

Dlaczego zginęło w samobójstwach tylu świadków powiązanych ze Smoleńskiem ?

 

Dlaczego Ambasada Polski w Rosji zakryła pod dywan informację o osobie która chciała poinformować o przygotowanym zamachu ? Czy ludzie tam poniosą konsekwencję ?

 

Takiego morderstwa czyli Prezydenta i tylu ludzi ten świat nigdy nie widział.

 

Pytań wiele ale prawda coraz bliżej a mordercy i zleceniodawcy morderstwa 96 ludzi nie odpoczną ani na ziemi ani po śmierci.

 

Więcej dowodów czytaj kliknij na link.

 

http://polskie-echo.com/zamach-smolensk-zamieszani-polacy-premier-tusk-i-szef-bor-pod-trybunal-stanu/

 

Konrad W

„Wobec panoszącego się w szkołach, sieciach handlowych i mediach pogańskiego Halloween – demonicznie niebezpiecznej zabawy,

chcemy dać alternatywę dobrze i wartościowo spędzonego czasu” – tak duchowni z parafii w Jaśle zachęcają dzieci do udziału w odbywający się dzisiaj Bal Wszystkich Świętych. Takie imprezy to element walki Kościoła z pogańskim świętem, które entuzjastycznie podchwyciły polskie dzieci.

Obchodzone ostatniego dnia października Halloween to dzień kiedy najmłodsi, ale nie tylko przebierają się za potwory, wampiry, zombie, duchy czy czarownice. Tradycyjnie w ten dzień dzieci i dorośli chodzą po sąsiadach i w strasznych przebraniach proszą o słodycze, a w razie odmowy robiąc mieszkańcom jakiś psikus. Często z okazji Halloween odbywają się też bale przebierańców.

Przeciwko świętowaniu Halloween opowiadają się zgodnie kolejni papieże i duchowni w duszpasterstwach lokalnych. W 2014 roku, Franciszek odniósł się do zabaw związanych z potworami i duchami, określając je jako „zło”. Papież zachęcał już wtedy do organizowania dla włoskich dzieci czuwań modlitewnych w kościołach oraz przebierania się za świętych.

Święci albo potwory

Podobna inicjatywa została przyjęta też m.in. w Polsce, gdzie coraz częściej odbywają się tzn. Bale Wszystkich Świętych. Imprezy odbywają się w tym roku nie tylko w Krakowie czy Warszawie, ale także m.in. w Jaśle, Przemyślu czy Białej Podlaskiej.

„Wobec panoszącego się w szkołach, sieciach handlowych i mediach pogańskiego Halloween – demonicznie niebezpiecznej zabawy, chcemy dać alternatywę dobrze i wartościowo spędzonego czasu. Zachęcamy, aby uczestnicy, przebrali się za postać dowolnego świętego lub świętej” – zachęcają organizatorzy imprezy w parafii w Jaśle.

Zabawa kontra wartości

Bale Wszystkich Świętych często rozpoczynają się od mszy świętej. Liturgia ma przypominać w jakiej kulturze żyją chrześcijanie oraz o wartościach na których się ono opiera. Jak podkreślają dziennikarze „L’Osservatore Romano” oraz organizacje katolickie, Halloweeen jest bowiem świętem z gruntu niechrześcijańskim i skupia się na wartościach odległych od tych promowanych przez chrześcijaństwo.

„Halloween nie jest niewinną zabawą, lecz stanowi przedsionek do czegoś znacznie bardziej niebezpiecznego” – ostrzegał w 2014 roku egzorcysta ks. Aldo Buonaiuto. Jak tłumaczył duchowny, nawet jeśli dziecko nie bierze udziału w żadnych rytuałach czy zabawach związanych z czczeniem śmierci, okres ten jest najlepszą porą do rekrutacji nowych członków sekt.

– Halloween promuje kulturę śmierci – mówił papież Benedykt XVI, tłumacząc, że poprzez takie zabawy popycha się nowe pokolenia w kierunku mentalności ezoterycznej magii i atakuje święte i duchowe wartości.

Mija właśnie 60 rocznica Powstania Węgierskiego, krwawo stłumionego przez Związek Radziecki.

Choć temat ten omawiano już wielokrotnie, trudno w Polsce znaleźć prace o stosunku do tych wydarzeń ówczesnego papieża Piusa XII.

Tymczasem w krótkim czasie Ojciec Święty ogłosił na jego temat trzy encykliki. Bezkompromisowo potępia w nich komunistyczną agresję i przestrzega przed Bożą karą za niewinnie przelaną krew.

Spójrzmy więc na Powstanie Węgierskie oczyma Sługi Bożego.

23 października 1956 roku węgierscy manifestanci burzą pomnik Józefa Stalina i zajmują rozgłośnię radiową. W efekcie madziarscy komuniści proszą Związek Radziecki o interwencję wojskową. Rozpoczyna się strajk generalny. Jego uczestnicy żądają przywrócenia swobód politycznych i zerwania zależności od ZSRR. Prowadzi to do starć między manifestującymi, a siłami bezpieczeństwa i Sowietami.

W encyklice „Luctossimi Eventus” papież odnosi się do protestów Węgrów wyrażających dezaprobatę wobec twardogłowego komunizmu. Ojciec Święty pisze, że wydarzenia te poruszyły zarówno jego, jak i wszystkich „ceniących sobie prawa społeczeństwa, godność człowieka i wolności należne jednostkom i osobom”. Stroniąc od dyplomatycznych sformułowań podkreśla, że Węgry są „nasiąknięte krwią za sprawą szokującej masakry”.

Papież podkreśla, że „tchnienie sprawiedliwej wolności nie może zostać zdławione przez zewnętrzną siłę”. Pius XII przestrzega przed opieraniem porządku międzynarodowego na przemocy i sile zbrojnej, a także na „kłamliwych iluzjach psujących umysły” i wrogich Kościołowi oraz społeczeństwu. Wyraża nadzieję, że wiara nadal inspiruje umysły i serca Węgrów, mimo dążeń promotorów „ateistycznego komunizmu” zmierzających do „oderwania ich od wiary ojców”. Wzywa Węgrów i katolików z całego świata do modlitwy za pogrążony w cierpieniu kraj.

„Laetamur Admodum”, czyli promyk nadziei

28 października rządowi Węgier udaje się wynegocjować zawieszenie broni z ZSRR. Następuje odwilż polegająca na odrodzeniu niekomunistycznych partii i dopuszczeniu wchodzących w ich skład polityków do rządu, a także uwolnieniu więźniów politycznych. Jednym z nich jest wielki kardynał Józef Midszenty. 31 października ostatnie oddziały radzieckie wycofują się z węgierskiej stolicy. Pojawia się nadzieja na pokojowe rozwiązanie konfliktu i niezależność państwa.

Nie dziwi zatem, że encyklika „Laetamur Admodum” z 1 listopada roku 1956 utrzymana jest w znacznie bardziej optymistycznym tonie. Papież pisze o swej radości z hojnej odpowiedzi katolików na wezwanie do modlitwy i będącego jej owocem uwolnienia kardynałów Józefa Midszentego i Stefana Wyszyńskiego oraz ponownego objęcia przez nich stolic prymasowskich. Wyraża nadzieję na odbudowanie obydwu krajów na bazie szacunku dla praw Boga i Kościoła. Wzywa też polskich i węgierskich katolików do uczestnictwa w tym dziele.

„Datis Nuperrime” – krew Węgrów woła do Boga

Wieczorem 3 listopada węgierska delegacja z ministrem obrony Pálem Maléterem zostaje aresztowana. Nocą z 3 na 4 listopada sowieckie wojska uderzają na Budapeszt. Rozpoczyna się krwawa pacyfikacja powstania.

Pius XII w encyklice z 5 listopada wyraża żal z powodu takiego rozwoju wydarzeń. „W Węgierskich miastach, miasteczkach i wioskach trwa rozlew krwi obywateli tęskniących całymi sercami za prawowitą wolnością. (…) Obca potęga sprowadziła ponownie zbroczony krwią naród do roli niewolników” – pisze.

Ojciec Święty dostrzega analogię między działalnością Sowietów, a zbrodnią Kaina. Jak zauważa: „słowa, które Rzekł Bóg (do Kaina) »Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi« (Rdz 4,10) są adekwatne do dzisiejszych wydarzeń. (…) Krew Węgrów woła do Boga”.

W tym samym paragrafie papież przedstawia zasadę teologii politycznej mówiącą o tym, że Bóg, choć często czeka z ukaraniem jednostek do ich przyszłego życia, to niekiedy decyduje się na ukaranie rządzących i ich państw już w świecie doczesnym. Warto o tym pamiętać, choćby na kanwie polskich dyskusji na temat aborcji.

Wróćmy jednak do encykliki. Papież błaga w niej Boga, by „poruszył serca osób” stojących u władzy i położył kres niesprawiedliwości i przemocy. Modli się o pokój duszy tragicznie poległych. „Patrząc na wszystkie ludy z ojcowską troską twierdzimy, że żadna przemoc i rozlew krwi niesprawiedliwie dokonywane przez kogokolwiek nie będą nigdy tolerowane” – podkreśla. Sługa Boży wzywa jednocześnie „wszystkie narody i klasy społeczne” do pokoju opartego na „sprawiedliwości, wolności i miłości”.

Niestety, mimo słów papieża po około tygodniu od interwencji ZSRR w Budapeszcie powstańcy zostają pokonani. Do końca roku trwa ograniczony opór w innych miejscach.

Skutki powstania – śmierć 2,7 tys. powstańców, stracenie kilkuset kolejnych w późniejszych represjach i emigracja ponad 200 tys. osób zapisują się na zawsze na kartach historii jako dowód okrucieństwa komunistów. Z kolei encykliki Piusa XII pokazują, że Kościół nie zapomina nigdy o walce z niesprawiedliwością i konieczności wzięcia w obronę niewinnie cierpiących.

Źródła: Encykliki Piusa XII dostępne na w2.vatican.va (tłumaczenie własne fragmentów z języka angielskiego) / Encyklopedia PWN (encyklopedia.pwn.pl)

Marcin Jendrzejczak
http://www.pch24.pl

W lutym 2010 roku władze zniosły obowiązkową certyfikację produktów spożywczych pod pretekstem jej bezużyteczności. Obecnie proces zwiększania udziału szkodliwych produktów osiągnął swój punkt kulminacyjny.
W artykule przedstawiono wszystkie produkty, których absolutnie nie można używać, są one niebezpieczne dla zdrowia!

a

Glutaminian sodu E-621

Nie wolno spożywać produktów z dodatkiem E-621 (glutaminianu sodu). Należy wziąć opakowanie towaru w sklepie i przeczytać. Jeśli podany jest glutaminian sodu, nie kupujcie go w ogóle. Glutaminian sodu jest wzmacniaczem smaku. Obecnie dodaje się go nawet do najbardziej nieoczekiwanych produktów, aby „podłapać” na nie klientów. Bądźcie uważni!

Zamienniki cukru (słodziki)

Wszystkie zamienniki cukru mają silne działanie żółciopędne. U osób z chorobami dróg żółciowych słodziki mogą nasilić przebieg choroby. A w napojach gazowanych słodziki w ogóle mało kto traktuje poważnie, a za wodę z „zero kalorii” płaci gruczoł krokowy.

Acesulfam – E950. (ang. – Sweet One – słodki). W 1974 roku, w Stanach Zjednoczonych uznany przez lekarzy za wolno działającą truciznę, zdolną przyspieszyć rozwój nowotworów złośliwych.

Aspartam – E951. Nazwa handlowa: sweetle, slastilin, sukrazid, nutrisvit. W 1985 roku wykryto chemiczną niestabilność aspartamu: w temperaturze około 30 stopni Celsjusza w wodzie gazowanej rozkłada się on na rakotwórczy formaldehyd (kancerogenna klasa A), metanol i fenyloalaninę.

Cyklaminian – E952 (tsyukli). Od 1969 roku zakazany w Stanach Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i jeszcze w szeregu krajów z powodu podejrzeń, że ta substancja słodząca wywołuje niewydolność nerek. W krajach byłego Związku Radzieckiego najbardziej rozpowszechniony ze względu na niską cenę.

Ksylitol – E967.

Sorbit – E420. W większych dawkach (ponad 30 gramów przy jednokrotnym spożyciu) powoduje rozstrój żołądka.

Trans – tłuszcze.

Trans – tłuszcze – to specyficzny rodzaj tłuszczów nienasyconych wytwarzanych sztucznie. Płynne oleje roślinne są przekształcane w procesie uwodorniania w stałe tłuszcze roślinne – margaryny, tłuszcze kulinarne, spożywcze.

Uwodornione tłuszcze mają zniekształconą strukturę molekularną, nie charakterystyczną dla związków naturalnych. Osadzając się w komórkach naszego ciała, trans – tłuszcze zakłócają metabolizm komórkowy. Uwodornione tłuszcze nie dopuszczają do pełnowartościowego odżywiania komórek i przyczyniają się do gromadzenia toksyn, co jest przyczyną chorób.

Masła 72,5% nie można jeść w żadnym przypadku. Jest to trans-tłuszcz – olej roślinny o niskiej jakości, rozbity wodorem.

Masła poniżej 82,5% nie ma. Jeśli nie uda się znaleźć takiego masła, to lepiej jeść masło roślinne. Lepiej zjeść dwie łyżki naturalnego masła śmietankowego, niż całe opakowanie lub kilogram trans – tłuszczów.

Spożywanie żywności, zawierającej trans – tłuszcze, zmniejsza zdolność organizmu do przeciwstawieniu się stresom, zwiększa ryzyko powstania depresji.

Produkty żywnościowe, zawierająca trans – tłuszcze:

– margaryna;

– miękkie masła, mieszanki maseł śmietankowych i roślinnych;

– rafinowany olej roślinny;

– majonez;

– keczup;

– produkty fast – food – frytki ziemniaczane itp, do wytwarzania których stosowano tłuszcze uwodornione;

– wyroby cukiernicze – torty, ciasta, ciastka, krakersy itp., do produkcji których wykorzystywano tłuszcze kulinarne;

– przekąski – chipsy, popcorn itp.

– mrożonki.

Śledzie małosolne w plastikowych pojemnikach

Śledzie małosolne są przechowywane tylko w oleju. W żadnym occie, winie śledzi się nie przechowuje. Jeśli śledzie są bez oleju, to znaczy, że została dodana do nich urotropina. W całym świecie urotropinę uznaje się za bardzo niebezpieczny dodatek i jest ona zabroniona (tworzy się podczas reakcji amoniaku z formaldehydem).

Kawior małosolny

Zasada jest taka sama. Kawior nie przechowuje się przez długi czas. Tylko w stanie zamrożonym lub silnie solonym. Jeżeli sprzedaje się jako małosolny, to znaczy, że dodano do niego albo urotropinę lub kwas cytrynowy. Być może dodano coś innego, ale na wyjściu i tak powstaje formaldehyd.

Celowe produkty inżynierii genetycznej

– paluszki krabowe. (Esencja krabowa, zmieszana z soją, wbrew nazwie, paluszki krabowe w ogóle nie zawierają mięsa krabów, a od 1993 roku producenci zostali prawnie zobowiązani do umieszczania na opakowaniach napisu „paluszki krabowe aromatyzowane”).

Kakao

Orzeszki ziemne. Wszczepiony gen petunii. Strasznie toksyczna substancja. Owady nie jedzą tych orzeszków.

– Ziemniaki importowane

– Zielony groszek (z puszki, konserwowany).

– Kukurydza (konserwowana).

– Paluszki kukurydziane i płatki z cukrem.

Jeśli kupujecie płatki kukurydziane, paluszki, nie powinny one być słodkie. Ponieważ cukru nie używa się w produkcji. Cukier spala się w temperaturze 140 ° C. W związku z tym stosuje się zamienniki cukru, w danym przypadku – cyklaminian.

Kasze i krupy z aromatami i barwnikami identycznymi z naturalnymi.

Są to substancje chemiczne, które mają zapach – smak gruszki, truskawki, banana itp. Nic naturalnego tu nie ma.

Lizaki.

Obecnie stosowana jest tak silna esencja chemiczna, że jeśli zostawić lekko zwilżony cukierek na obrusie, to przepali on obrus na wylot wraz z lakierem. Zniszczy nawet plastik. Wyobraźmy sobie, co się dzieje w naszym żołądku.

Dżemy. Marmolada. Potężne przeciwutleniacze. Nigdy nie można przechować wiśni w pierwotnej postaci. Nic wspólnego z tym, co było w ZSRR, obecna marmolada nie ma. To są po prostu cuda przemysłu chemicznego.

ŚMIERTELNE NIEBEZPIECZEŃSTWO!

Produkty do szybkiego przyrządzenia (Fast Food): makaron do szybkiego przygotowania, zupy rozpuszczalne (w proszku), puree ziemniaczane, kostki bulionowe, soki rozpuszczalne typu „Jupiter” i „Zuko.” Wszystko to jest wyłącznie chemia, przynosząca szkodę dla organizmu.

Kiełbasy wędzone na surowo i inne … Są z genetycznie modyfikowanej soi. Parówki, serdelki, kiełbasy gotowane, pasztety i inne produkty z tzw. ukrytymi tłuszczami. W ich składzie jest słonina, tłuszcz z trzewi (sadło), skóry wieprzowe w sumie do 40% wagi, ale maskowane pod mięso, w tym również za pomocą dodatków smakowych. O jakiejkolwiek naturalności w tym przypadku nie można w ogóle mówić. Bierze się cieniutki kawałeczek mięsa w postaci szyjki i kilogram żelu. Przez noc w specjalnej maszynie żel przemienia się (ros. – «расколбашивается») wraz z kawałeczkiem „szyjki” do rana w ogromny kawał „mięsa”. Jako takiego, mięsa w nim jest nie więcej niż 5%. Wszystko pozostałe – to żel (karatynina, wzmacniacze smaku, wzmacniacze koloru). Różowy kolor takiemu „mięsu” nadają wzmacniacze koloru wraz ze specjalnymi lampami. Jeśli wyłączyć lampy w gablocie – wystawie sklepowej, to można zobaczyć, że mięso jest koloru – zielonkawego.

Tak jak było kiedyś, dzisiaj już nikt nie wędzi. Wykorzystuje się płyny wędzarniane, w których, znowu !, zawarty jest formaldehyd.

Produkty mleczne o długim okresie przechowywania (ponad 2 miesiące). Wszystkiego, co jest przechowywane przez okres dłuższy niż 2 tygodnie, spożywać nie wolno.

Opakowania aseptyczne – są to opakowania z antybiotykiem. Arbuzy. Jeśli udało wam się 10 razy, to na 11-ty raz może się nie udać. Arbuzy – nawożone są takimi środkami, że jest to pierwszy kandydat do zatrucia.

Papryka (poza sezonem)

Produkt całkowicie genetycznie zmodyfikowany.

Keksy w opakowaniach

Rolady. One nie czerstwieją, nie psują się, nie wysychają, z nimi w ogóle nic się nie dzieje. Będą leżeć przez miesiąc. I po miesiącu będą takie same.

Cukierki

90% czekolady – to wcale nie jest czekolada (substytuty, barwniki). Batony czekoladowe. To ogromna ilość kalorii w połączeniu z dodatkami chemicznymi, produktami genetycznie modyfikowanymi, barwnikami i aromatami. Połączenie dużej ilości cukru i różnych dodatków chemicznych zapewnia najwyższą wartość kaloryczną i chęć do nieustannego ich jedzenia na nowo, od nowa.

Herbaty zamorskie, herbaty aromatyzowane i wiele naszych

Pijcie herbatę naturalną, w której nic nie pływa, nie ma dodatkowego smaku. Wszystkie herbaty aromatyzowane są z dodatkiem kwasu cytrynowego, lub pomarańczowego, albo jeszcze jakiegoś tam kwasu. Przyzwyczajenie następuje natychmiast. A my musimy wszystkie kwasy usuwać z organizmu.

Rafinowany dezodoryzowany olej roślinny

Oleju tego nie można stosować na surowo w sałatkach. Olej produkowany przez fabryki do produkcji, z pewnością nie jest produktem, przeznaczonym do spożycia. Oleje te nie posiadają żadnych korzyści dla układu trawiennego, zagłuszając jego prace, blokując substancjami tłuszczowymi wszystkie procesy trawienne.

Słodkie napoje gazowane

Słodkie napoje gazowane – mieszanka cukru, chemikaliów i gazów – aby jak najszybciej rozprowadzić substancje szkodliwe w całym organizmie. Coca-Cola na przykład, jest wspaniałym środkiem do usuwania kamienia wapiennego i rdzy. Pomyślcie dobrze, zanim taki płyn wyślecie do żołądka. Ponadto, gazowane słodkie napoje są szkodliwe z powodu wysokiego stężenia cukru – odpowiednika czterech do pięciu łyżeczek od herbaty, rozpuszczonych w szklance wody. Dlatego nie należy dziwić się temu, że zaspakajając pragnienie takim napojem gazowanym, po pięciu minutach znowu się chce pić.

Soki w opakowaniach

O żadnych naturalnych sokach w tym przypadku nie ma mowy. NIE MA naturalnych soków w sprzedaży w opakowaniach. NIE MA! Nie ważcie się poić nimi swoje dzieci! Jest to czysta chemia!

Truskawki zimą

Całkowicie bezużyteczny produkt. Ani jednej witaminki tam nie ma.

To jest przykładowa lista produktów, z których radzimy zrezygnować całkowicie! A czy należy to zrobić lub nie – decydujcie sami!

Źródło: pokolenie-x.com

Źródło:

Полезно знать! Не ешьте это!

http://3rm.info/publications/42681-polezno-znat-ne-eshte-eto.html

24.10.2016 r.

Od tłumacza:

Po przeczytaniu takich informacji człowieka ogarnia przerażenie: w takim razie co jeść??? Trzeba jeść produkty, pochodzące od uczciwych Rolników, produkujących zdrową żywność z upraw, nawożonych obornikiem. To samo dotyczy jajek i drobiu oraz zwierząt, których mięso spożywamy i które powinniśmy kupować z miejsc, wiedząc, że są karmione paszami naturalnymi (trzeba kupować do spółki z sąsiadami, krewnymi, znajomymi całych sztuk lub połówek i przerabiać je samemu). Kupować żywność jak najmniej przetworzoną. Nie kupować żadnych pasztetów, produkowanych ze skór, kopyt, oczu i wszelkich resztek, dokładnie wielokrotnie przemielonych i wzbogaconych dodatkami smakowymi, aromatami, konserwantami, ulepszaczami. I innymi podobnymi świństwami.

Chciałbym poza takimi zbawiennymi radami i naukami światłych kapłanów, dotyczącymi zdrowego życia duchowego i fizycznego, jak: częste korzystanie z Sakramentów Świętych (Spowiedzi, Eucharystii, Namaszczenia Chorych); częste chodzenie do kościoła i uczestniczenie we Mszy św.; czytanie Psalmów, uświęcających naszą duszę i odpędzających chorobotwórcze działania upadłych duchów; życie według Przykazań Bożych; pielęgnowanie w sobie cnót chrześcijańskich (modlitwy, postu, jałmużny i innych cnót); znoszenie chorób z cierpliwością i dziękczynieniem; uświęcanie naszej natury wodą święconą i przaśnym chlebem, przyjmowanymi rano na czczo; korzystanie z poświęconej lub egzorcyzmowanej wody, soli i oleju do spożywania, święcenia domu; korzystanie z kąpieli w świętych źródłach; namaszczanie poświęconym olejem, pobranym z cudownych mirotoczących ikon – gorąco polecić jeszcze korzystanie z mocy Znaku naszej Wiary – KRZYŻA, na którym dokonało się zbawienie świata.

Znak Krzyża uświęca, zabija zarazki, przemienia własności wody i pokarmów, uzdatnia je nawet

wtedy, gdy są zatrute. Przed spożyciem jakichkolwiek pokarmów czy napojów odmówmy krótką modlitwę dziękczynną za nie do Pana Boga, prosząc Go o ich pobłogosławienie, a następnie wykonajmy nad nimi znak Krzyża. Niech częste poprawne żegnanie naszego ciała znakiem Krzyża stanie się naszym przyzwyczajeniem. Osobiście przekonałem się przez niezliczoną ilość razy o cudownych skutkach Znaku Krzyża. Czy się poprawnie żegnamy? Gdy poprosimy kogoś, aby się przeżegnał, to zobaczymy najczęściej, że ten ktoś wykonuje krzyż satanistyczny, odwrócony, „do góry nogami”. Gdy podczas żegnania się, wypowiadając słowa „i Syna”, ręką dotkniemy do piersi, wtedy wykonany krzyż będzie zawsze satanistyczny. Czy taki bluźnierczy znak będzie miły Panu? Czy odniesie oczekiwany skutek? Widać to nie tylko podczas żegnania się świeckich, ale i kapłanów, biskupów, a nawet papieża…

I jeszcze jedno: po przyniesieniu do domu zakupionych produktów lub czegokolwiek musimy natychmiast usunąć (zdrapać…) naniesione na nie kody kreskowe, zawierające znak bestii – liczbę 666, a następnie artykuły te lub przedmioty pokropić wodą święconą i przeżegnać znakiem Krzyża. Niech to stanie się naszym codziennym przyzwyczajeniem. Trzeba się bronić!

Do tematów: „Jak się żegnać?”, „Znak krzyża zabija zarazki i zmienia właściwości wody i potraw”, „Czy umiemy się modlić?” – podaję niżej linki:

JAK SIĘ ŻEGNAĆ? O ZNAKU KRZYŻA I O KRZYŻYKU NA PIERSI

https://bractvospasa.wordpress.com/2016/03/08/jak-sie-zegnac-o-znaku-krzyza-i-o-krzyzyku-na-piersi/

ZNAK KRZYŻA ZABIJA ZARAZKI I ZMIENIA WŁAŚCIWOŚCI WODY I POTRAW

https://bractvospasa.wordpress.com/2016/01/27/znak-krzyza-zabija-zarazki-i-zmienia-wlasciwosciwody-i-potraw/

CZY UMIEMY SIĘ MODLIĆ?

https://bractvospasa.wordpress.com/2016/09/04/czy-umiemy-sie-modlic/

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

Obozy koncentracyjne Made in USA. Czego obawiają się Amerykanie?
 

Amtrak w Beech Grove w stanie Indiana wygląda dość intrygująco. Jest to duży obszar otoczony wysokim płotem, zwieńczonym drutem kolczastym. Są tu także sterowane elektronicznie bramki oraz kamery monitorujące pusty plac parkingowy.

aa

Filmujący teren dziennikarze dziwili się tak licznym zabezpieczeniom, ponieważ w Beech Grove nie ma wysokiej przestępczości, a sam tak pilnie strzeżony obiekt to jedynie stara stacja naprawy pociągów, w której nie ma nic cennego do wyniesienia. No, chyba że dla naszych złomiarzy. Ale naszych złomiarzy tam nie ma. Na tym potrójnie ogrodzonym obszarze można też dostrzec szeregi budynków i magazynów, ciągnących się wzdłuż torów kolejowych. Jeszcze większe zdziwienie dziennikarzy wzbudziła obecność na peronie pociągu o znakach US Air Force, wskazujących, że zaangażowane są tu rząd i wojsko.

Opisywany obiekt miał zostać zamknięty w czerwcu 1993 r. Zamiast tego rząd wyłożył w ciągu ostatnich dwóch lat kilka milionów dolarów, aby go odnowić i zmodernizować. Za te pieniądze zamontowano te wszystkie zabezpieczenia, wieże strażnicze, siatki, druty kolczaste, wylano nowe betonowe posadzki w starych budynkach-hangarach, mogących pomieścić setki osób. Zamontowano piece gazowe i zaczęto ogrzewać betonowe budynki nieocieplane od lat dwudziestu. Zbudowano lądowisko dla helikopterów. Teren podzielono na strefy: czerwoną, zieloną, niebieską. W odnowę i rozbudowę bardzo zaangażowany był Richard Lugar, senator partii republikańskiej ze stanu Indiana, który otrzymał ostatnio dotacje rządowe na renowację całej stacji naprawy pociągów.

Filmującym ośrodek dziennikarzom towarzyszył cały czas czarny helikopter – ktoś ostentacyjnie dawał znak, że ich obecność w tym miejscu nie jest mile widziana. Ta ekipa i tak miała szczęście, bo dziennikarzom sieci telewizyjnej CBS, którym udało się wejść na teren podobnego obozu, znajdującego się w Denver, stolicy stanu Kolorado, ochrona kazała natychmiast opuścić ogrodzony wysokim płotem obszar. Natomiast kilkuminutowy film, owoc tej wyprawy „za druty”, zamieszczony na YouTube, nie jest już dostępny, ponieważ powiązane z nim konto zostało usunięte. Informacje, że dziennikarze nie są wpuszczani do baz, których wygląd wskazuje, że mogą one służyć jako obozy koncentracyjne, co jakiś czas pojawiają się w amerykańskich mediach.

Ogrodzony obiekt w Beech Grove to tylko jeden z obozów koncentracyjnych, które powstały w ostatnich latach lub, jak ten w Indiana, są w trakcie rozbudowy. Mówi się o 800 takich złowrogich miejscach, rozsianych po całym kraju. Amerykańscy dziennikarze i reporterzy twierdzą, że stawia się w nich również wielkie komory gazowe, mogące uśmiercić jednego dnia tysiące ludzi, oraz krematoria do spalania zwłok. Mówi się też o kilku milionach plastikowych trumien, w których mają być złożone ciała zagazowanych, aby uniknąć fetoru gnijących ciał, przez kilka dni „czekających w kolejce” do krematorium. Pojawia się pytanie, po co władzom amerykańskim taka ilość miejsc odosobnienia? A nade wszystko – po co im taka ilość trupów? I czyje to ciała będą gnić w kolejce do spalarni?

O co tu chodzi?

Wyznawcy poglądów, że USA przekształca się z państwa demokratycznego w policyjne, a jest ich niemało, o czym pisałem w jednym z artykułów zamieszczonych w „Teoriach Spisku”, uważają, że administracja amerykańska od kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu lat przygotowuje się do operacji przemieszczania i koncentrowania na określonym obszarze milionów ludzi. Według niektórych teoretyków spisku istnieją trzy listy nazwisk osób przeznaczonych do uwięzienia i następnie do likwidacji: lista czerwona zawiera nazwiska przywódców grup patriotycznych, którzy traktowani są jak wrogowie państwa. Wśród nich wylicza się mówiących prawdę ministrów, gospodarzy talk showów, przywódców grup społecznościowych, dziennikarzy, blogerów krytykujących władze. Mają oni, wraz z rodzinami, zostać w środku nocy zawleczeni do czarnych helikopterów, wywiezieni do obozów i osadzeni w czerwonych zonach, po czym dokona się ich eliminacji. To głównie dla nich przeznaczone są plastikowe trumny. Stanie się tak dwa tygodnie przed wprowadzeniem stanu wojennego. Na niebieskiej liście znajdują się nazwiska zwolenników ludzi z czerwonej listy. Po wprowadzeniu stanu wojennego ludzi tych natychmiast przewiezie się do przyszykowanych już obozów. Takich jak ten z Beech Grove lub Denver. Osoby z niebieskiej listy to ludzie w pełni świadomi zagrożeń, jakie narastają od lat w USA. Natomiast ci z żółtej to „stado baranów”, które nie wie i wiedzieć nie chce nic na temat rządu światowego oraz Nowego Porządku Świata.

Nie są oni żadnym zagrożeniem, więc zostaną tylko poinstruowani, jak mają się zachowywać w warunkach stanu wojennego. Ponieważ jest ich bardzo dużo i nie da się wszystkich skontrolować, więc część z nich również zostanie zabita albo zagłodzona. Natomiast resztę zamikroczipuje się i wypuści „jak owce na pastwisko”. Problem mikroczipów był już poruszany w „Teoriach Spisku”. Co bardziej emocjonalnie zaangażowani amerykańscy zwolennicy owej makabrycznej teorii nawołują współobywateli, aby uciekali z Ameryki, ale nie do Meksyku, Kanady czy Wielkiej Brytanii, bo kraje te czeka podobny los. Nie mówią jednak, jaki kraj lub kraje mogłyby przyjąć ćwierć miliarda Amerykanów, w dodatku zapewniając im amerykański standard życia. Gdzie na świecie może znajdować się takie Eldorado wolności i dobrobytu? Może u nas, po „dobrych zmianach” i wypłaceniu 500 zł na dziecko?

Poza tym głoszą oni, że rychło nastąpi wielki kryzys ekonomiczny, mający pomóc iluminatom zniszczyć dotychczasowy porządek i zaprowadzić dyktaturę, przy jakiej bledną wszystkie te, które świat poznał do tej pory. Dyktaturę o nazwie NPŚ.

Lewiatan wszystkiemu zaprzecza

Władze oczywiście zaprzeczają wszystkim tym rewelacjom. Według oficjalnych wyjaśnień, film o obozie w Beech Grove w stanie Indiana nie został zrobiony niedawno, ale… 15 lat temu przez Lindę Thompson, pionierkę ruchu obrońców praw w USA. Poza tym należy ona do osób o bardzo radykalnych poglądach, które miały zaskakiwać nawet innych członków ruchu. Jej najbardziej znanym pomysłem było nawoływanie do zbrojnego marszu na Waszyngton celem zaaresztowania wszystkich senatorów i kongresmenów, postawienia przed sądem i, jeśli byłoby to konieczne, wykonania egzekucji na politykach najbardziej zaangażowanych w przekształcanie Ameryki w państwo policyjne. Władze utrzymują, że ośrodek w Beech Grove to główna baza naprawcza pociągów dalekobieżnych Amtrak oraz remontu samochodów osobowych.

Pomijając, że deprecjonowanie autora danej tezy to jeden z chwytów erytrystycznych, najczęściej stosowanych przez tych, którzy nie mają istotnych kontrargumentów, warto zadać pytanie: po co zatem lotnisko dla helikopterów, trzy zony oraz potrójne ogrodzenie i przejścia z czujnikami ruchu? Żeby chronić warsztat naprawczy taboru kolejowego? I dlaczego w renowację bazy remontowej zaangażował się ważny polityk, senator ze stanu Indiana?

Plastikowe trumny to zwykłe pojemniki, mające zabezpieczać drewniane trumny przed zgnieceniem przez zwały ziemi. Dzięki takiemu rozwiązaniu nagrobki nie zapadają się, a co za tym idzie, są bardziej trwałe i nie trzeba ich zbyt często naprawiać bądź konserwować. Takie pojemniki produkuje Convington Ga. dla firm funeralnych. Tak brzmi oficjalne wyjaśnianie zjawiska plastikowych trumien. Ale i tu pojawia się pytanie, dlaczego plastikowe pojemniki muszą znajdować się w tak pilnie strzeżonych magazynach?

Prawo do bezprawia

Sytuacja staje się coraz bardziej niepokojąca. Kilka lat temu senat USA przegłosował zdecydowaną większością głosów ustawę National Defense Authorization Act (NDAA), która pozwala wojsku na zatrzymywanie i przesłuchiwanie Amerykanów podejrzanych o terroryzm. Jest to naruszenie m.in. czwartej poprawki konstytucji. NDAA określa całe Stany Zjednoczone jako „pole bitwy” i pozwala na aresztowanie amerykańskich obywateli na terytorium USA i osadzenie ich w Guantanamo. 1 stycznia 2009 r. prezydent Barak Obama podpisał tę ustawę. NDAA została stworzona w celu zapewnienia prawnego mechanizmu dla wojskowych aresztowań niewygodnych działaczy politycznych i społecznych, zrównanych do poziomu terrorystów Al-Kaidy. Nie jest to jedyne prawo, które w tymże roku weszło w życie i zdaje się być dowodem na dość jednoznaczne zamiary administracji prezydenckiej.

W 2009 r. kongres przegłosował ustawę Narodowego Centrum Kryzysowego HR 645 (National Emergency Centers Act or HR 645). Ustawa ta daje władzom mandat na stworzenie „krajowych centrów ratunkowych”, które miałyby się znajdować na terenie baz wojskowych. Centra mają być czasowymi miejscami zamieszkania oraz pomocy humanitarnej i medycznej udzielanej osobom przesiedlonym z powodu kryzysowej sytuacji lub klęski żywiołowej w danym regionie.

Jednak Paul J. Watson z Prisonplanet.com zauważył, że ustawa stanowi, iż utworzone na obszarach wojskowych obozy mogą zostać użyte także do innych celów, określonych przez sekretarza departamentu bezpieczeństwa narodowego. Jest to w gruncie rzeczy ofiarowanie departamentowi swoistej carte blanche i budzi to obawy, że może oznaczać przyzwolenie na zatrzymywanie w tych obozach obywateli Stanów Zjednoczonych w przypadku buntu społecznego spowodowanego kryzysem politycznym lub załamaniem gospodarczym.

Oprócz tego z materiałów departamentu bezpieczeństwa narodowego wynika, że urząd ten kwalifikuje Amerykanów broniących praw stanowych i konstytucji jako terrorystów. Materiały szkoleniowe ws. zwalczania terroryzmu z 2009 r. zalecały kursantom, żeby traktowali polityczne protesty społeczeństwa jak terroryzm o niskim poziomie zagrożenia („low-level-terrorism”).

Są więc podstawy prawne, aby zatrzymywać obywateli oraz tworzyć obozy. Ale co dalej począć z zatrzymanymi?

Reedukacja dla świetlanej przyszłości

Paul J. Watson alarmował w 2011 r., że z dokumentu armii amerykańskiej wynika, iż istnieją plany utworzenia obozów reedukacyjnych. Wzmiankowany dokument lub podręcznik o nazwie FM 3-39.40 był stworzony dla departamentu obrony w lutym 2010 r. A jak z kolei wynika z innych materiałów, plany budowy obozów reedukacyjnych i obozów pracy dla ludności cywilnej były bardzo zaawansowane już w 1997 r. FM 3-39.40 określa zasady reedukacji więźniów w obozach internowania zarówno na terenie Stanów Zjednoczonych, jak i poza nim. Oprócz bojowników islamskich i innych więźniów o statusie szczególnie niebezpiecznych, podręcznik obejmuje również obywateli USA, którzy będą zatrzymywani ze względów bezpieczeństwa, ochrony lub dlatego, że popełnili przestępstwo przeciwko władzom dokonującym zatrzymania.

Dokument wyjaśnia, w jaki sposób powinna przebiegać reedukacja, zwłaszcza dysydentów politycznych, tak aby w jej efekcie więźniowie poddani intensywnemu procesowi „wychowawczemu”, zaczęli wyrażać poparcie dla polityki Stanów Zjednoczonych.
Obowiązek reedukowania należeć będzie do oficerów operacji psychologicznych PSYOP (jednostki wojskowe wyspecjalizowane w działaniach wojny psychologicznej). Podręcznik wymienia m.in. następujące zadania, wyznaczone dla „zespołów PSYOP”:

– rozpoznawanie malkontentów, wyszkolonych agitatorów i przywódców politycznych w obrębie obozu reedukacyjnego, którzy mogą próbować zorganizować opór lub wywołać niepokoje;

– opracowanie i realizacja programów indoktrynujących PSYOP w celu zmniejszenia lub usunięcia antagonistycznych postaw wobec władzy i prowadzonej przez nią polityki (mówiąc krótko, chodzi o skuteczne programy „prania mózgów”);

– wykrywanie i izolacja działaczy politycznych, których aktywność zagraża lub stanowi potencjalne zagrożenie dla państwa.

Ci spośród obywateli Ameryki, którym leży na sercu obrona wolności i tego, co nazywa się „The American way of life”, ostrzegają rodaków oraz informują opinię publiczną świata, że obecnie od pełnego uruchomienia tego piekielnego planu dzieli nas dosłownie jeden duży akt terroru. DHS (departament bezpieczeństwa narodowego) i media głównego nurtu powtarzają w kółko, że następna duża akcja terrorystyczna będzie miała miejsce na amerykańskiej ziemi, i nie będzie ona dziełem Al-Kaidy, ale narodowych patriotycznych grup politycznych. FBI specjalizuje się w tworzeniu krajowych terrorystów – a raczej kozłów ofiarnych – i przenoszeniu winy na swoich przeciwników politycznych.

FEMA – amerykański Gułag

Niektóre ze wspomnianych 800 ośrodków to odnowione obozy internowania z czasów drugiej wojny światowej, w których przetrzymywano obywateli państw wojujących z USA, przebywających wówczas na obszarze Stanów Zjednoczonych. Takie ośrodki znajdują się na przykład w Aliceville w Alabamie, gdzie przetrzymywano w czasie wojny Niemców,, i w Pinal County w Arizonie, w którym osadzano Japończyków. Podobnie w Yuma County, również w Arizonie. Obóz ten odnowiono w 1990 r. A zupełnie niedawno odnowiono inny obóz z czasów drugiej wojny światowej w Arizonie w miejscowości Florence. Obozy koncentracyjne znajdują się prawie we wszystkich stanach Ameryki Północnej. Nie ma danych na ich temat lub do niedawna nie było, ze stanów Connecticut, Delaware, Iowa. Wymienia się też dwa zamorskie więzienia: w Guantanamo na Kubie oraz Guayanabo w Puerto Rico. Miejsca odosobnienia mają znajdować się również w Kanadzie.

Nadzór nad obozami, które, choć mają już obsadzone wszystkie etaty administracyjne, a nawet otoczone są przez pełnoetatową straż, są jeszcze nieczynne, sprawuje Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego (FEMA), istniejąca od 1979 r. Została ona powołana w następstwie wielkich powodzi z 1978 r., w celu zapobiegania i zwalczania skutków klęsk żywiołowych. Po ataku na WTC poszerzono jej kompetencje. Generał Frank Salzedo, jeden z szefów FEMA, stwierdził w 1983 r. na konferencji, że chciałby, aby FEMA stanowiła nową jakość w ochronie osób i rządowych przywódców przed zamachami oraz zabezpieczeniu przed aktami sabotażu cywilnych i wojskowych instalacji, jak również zapobieganiu przed sytuacją, w której grupy dysydenckie miałyby dostęp do opinii publicznej w Stanach Zjednoczonych oraz na świecie w czasach kryzysu.

W ciągu dwudziestu lat od 1980 do 2002 r. FEMA przejęła dwieście nieczynnych zakładów karnych oraz byłych obozów wojennych w celu utworzenia tzw. obozów tymczasowego ulokowania. Ich liczba sięgnęła 600 i znajdują się one na terenie całych Stanów Zjednoczonych. W kolejnych latach do 2008 r. FEMA przejęła opuszczone fabryki i zakłady renowacji maszyn i przekształciła je w ściśle strzeżone obozy tymczasowej relokacji w liczbie 200. Daje to w sumie 800 obozów. Od 2009 r., czyli przyjęcia wspomnianej ustawy Narodowego Centrum Kryzysowego HR 645, dającej władzom mandat na tworzenie „krajowych centrów ratunkowych”, przystosowywanie podległych FEMA obiektów do pełnienia funkcji obozów koncentracyjnych idzie pełną parą.

Uwiąd starczy elit i jego skutki dla obywateli USA

William Cooper podkreślał, że w czasie kryzysu wszystkie instytucje federalne będą podlegały FEMA – To jest istota. Istota i sens wszystkich dotychczasowych przygotowań prawnych i organizacyjnych. To właśnie ta instytucja przejmie władzę w kraju w razie gdy rządzący, pod pretekstem obrony obywateli przed takim czy innym, realnym bądź nie, niebezpieczeństwem, zaczną zabijać najbardziej niezależnych, innych wsadzać za obozowe druty, a resztę zagnają do pracy dla dobra Nowego Porządku Świata. Bo tak się złożyło, że wielu prominentnych członków FEMA było lub jest członkami jednej z wypustek tzw. rządu światowego.

Ważną informacją jest to, że mózgiem FEMA, jej najważniejszym doradcą był Samuel P. Huntington. To on był pomysłodawcą powstania FEMA, przesyłając w 1978 r. Jimmy’emu Carterowi 32-punktowe memorandum w tej sprawie. Wcześniej, bo w połowie lat 70. XX w. Huntington przedstawił Komisji Trójstronnej rozprawę zatytułowaną Seminal peace, w której zalecał, aby zdyskredytować demokrację i rozwój ekonomiczny, jako idee przestarzałe. Samuel P. Huntington pisał, jako współautor pracy Crises in democracy: […] są granice rozwoju ekonomicznego oraz demokracji. Rządowi, któremu brak autorytetu, trudno będzie narzucić społeczeństwu pewnych wyrzeczeń, które będzie musiało ponieść, aby przetrwać kryzys związany z powyższymi zjawiskami.

Przypomnijmy na koniec, że jak mówił aktywista ANSWER Coalition, tendencje do zaciskania kajdan na rękach obywateli przejawiają zarówno republikanie, jak demokraci. W tym względzie nastąpiło porozumienie ponad podziałami. Bowiem jak pisał Christ Floyd w Prison Planet: […] zarówno Bush, jak obecnie Obama, są tylko przykładem, a ich działania manifestacją tego, co można nazwać „duchem czasu” kierującym elitami i pokazującym, w co one tak naprawdę wierzą: konstytucja jest martwą literą i republika jest martwą literą. Prawa stanowione są przez tych i dla tych, którzy mają siłę. Bogiem jest pieniądz. Wolność to kłopot. Każdy człowiek, który nie należy do elity bądź nie chce jej wiernie służyć, jest kupą gówna [„piece of shit”]. Można go wykorzystać, poniżyć, w końcu wyeliminować bez poczucia winy czy wstydu. Tak właśnie myślą te całe elity oraz ich totumfaccy.

Autor – Robert Kościelny

Za: http://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/3959-obozy-koncentracyjne-made-in-usa-czego-obawiaja-sie-amerykanie

O mtym sluchaj w naszym programie radiowym

W 1992 roku Janusz Korwin-Mikke zaproponował z mównicy sejmowej, aby wprowadzić do konstytucji zakaz uchwalania budżetu z deficytem.

Niestety, pomysł polityka został przez pozostałych posłów wyśmiany, a dzisiaj przychodzi nam zmagać się z konsekwencjami ich decyzji. Dzięki deficytowi (czyli wydawaniu większej ilości pieniędzy, niż udało się zebrać w podatkach), rząd może finansować dodatkowe programy socjalne, zatrudniać kolejnych urzędników czy zwiększyć skalę inwestycji strukturalnych. Wszystko ma jednak swoją cenę. Oprócz oczywistych następstw, czyli zwracania pożyczkodawcom kwoty większej niż wartość pożyczki – w postaci odsetek od obligacji, uzależnienie państwa od zewnętrznego finansowania ma szereg konsekwencji politycznych. Zanim jednak przejdę do ich omawiania, przedstawię dane informujące o tym, ile, jako Polacy, jesteśmy winni.

1. Wysokość długu publicznego.

Oficjalny dług publiczny wynosi obecnie 899 mld PLN i stanowi to 51,3% w stosunku do PKB kraju. Zadłużenie denominowane w walutach obcych to – w przeliczeniu na PLN – kwota o wartości 291 mld.

Oprócz oficjalnej wysokości długu publicznego istnieje jeszcze realne zadłużenie państwa. Szacuje się, że jego wysokość przekracza ponad 1 bln PLN, ale na potwierdzenie tej liczby nie mamy żadnych konkretnych danych. Problem polega na tym, że zobowiązania zostały ukryte w spółkach skarbu państwa lub instytucjach użyteczności publicznej (na poziomie centralnym i regionalnym). Wykorzystywane są do tego takie jednostki jak Krajowy Fundusz Drogowy (który uprzednio wyłączono z podmiotów wliczanych do bilansu długu). Z kolei urzędnicy miejscy korzystają z np. spółek świadczących usługi komunikacji miejskiej, do których przerzuca się część zobowiązań miast.

Oprócz długu jawnego – czyli oficjalnego – Polska posiada również dług ukryty. Chodzi przede wszystkim o sumę różnego rodzaju świadczeń socjalnych, czyli umów państwa z obywatelem, na wypłacenie mu pieniędzy w dłuższym okresie czasu. Najważniejsze w tej kategorii są zobowiązania ZUS–u, które opiewają na kwotę znacznie przekraczającą 3 bln PLN. Środki te nie są jednak uwzględniane, ponieważ sama wypłata jest uzależniona od decyzji polityków i nie posiada konkretnego terminu zapadalności. W tej sytuacji najbardziej spodziewany bieg wydarzeń przedstawia się następująco: gdy państwo popadnie w problemy finansowe, znaczna część zobowiązań ukrytych zostanie anulowana, najprawdopodobniej poprzez silną dewaluację złotówki.

2. Zadłużenie wobec rezydentów i nie rezydentów.
Oprócz wysokości długu publicznego, ważne jest również w czyim jest on posiadaniu. Zadłużenie w rękach rezydentów wynosi 350 mld PLN, a wobec nie rezydentów jest to już kwota 485 mld PLN.

Większość zobowiązań państwa polskiego znajduje się zatem w rękach zagranicznych. Na tym się jednak nie kończy. Definicja rezydenta, którą posługuje się Ministerstwo Finansów, nie wyjaśnia z jakiego kraju jest dany podmiot, a jedynie to, gdzie został zarejestrowany, bądź czy ma on swój oddział na terenie Polski. Z ustawy o prawie dewizowym możemy się dowiedzieć, że rezydentem jest np. każdy, kto posiada placówkę na terytorium naszego kraju, nawet jeśli to podmiot zagraniczny. Działa to oczywiście w obie strony – co z tego, kiedy polskiego kapitału za granicą jest jak na lekarstwo.

Definicja rezydenta zamydla nam zatem obraz realnej struktury posiadaczy polskich zobowiązań. Wyjątkowo trudno jest oszacować ilość i wpływ kapitału zagranicznego w Polsce. By to przedstawić, posłużę się dużym uproszczeniem: mimo iż bank BZ WBK jest podmiotem uważanym za rezydenta, to aż 95% jego udziałów jest w posiadaniu hiszpańskiej grupy Santander. Skoro kapitał zagraniczny posiada w Polsce około 60% udziałów (w sektorze bankowym i pozabankowym), to tak naprawdę większość z 350 mld PLN długu w rękach rezydentów znajduje się nadal w posiadaniu podmiotów z kapitałem zagranicznym. Zobowiązania polskiego rządu, z puli oficjalnego długu, to łącznie około 700 mld PLN, które znajdują się w rękach zagranicznych. Podsumowując – prawie 80% obligacji skarbowych jest w posiadaniu obcego kapitału!

3. Konsekwencje i zagrożenia wynikające ze struktury długu w Polsce.

Polska, jako kraj rozwijający się, ma z założenia ograniczony wpływ na własny rynek długu. Oprocentowanie odsetek to wypadkowa m.in. stanu naszej gospodarki (która jest w dużej mierze zależna od sytuacji Unii Europejskiej). Na domiar złego, Polska po wdrożeniu przez Balcerowicza planu gospodarczego Sorosa i Sachsa, stała się krajem neokolonialnym, a najlepszym na to dowodem jest struktura długu publicznego opisana powyżej. Pomimo tego, że emitowany przez Polskę dług ma (w większości) stałe oprocentowanie, to jednak jego zapadalność, w dużej mierze, wynosi maksymalnie 10 lat. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest częsta konieczność jego rolowania, czyli wymiany zapadających obligacji na nowe emisje.

Polski rząd musi zatem nieustannie zabiegać o jak najniższe koszty rolowania długu, inaczej deficyt budżetowy drastycznie wzrośnie. Jesteśmy więc zdani na łaskę i niełaskę zachodnich agencji ratingowych (które wystawiają nam oceny kredytowe) oraz zależni od „rynkowych” sił popytu i podaży. Znaczna część długu publicznego jest w posiadaniu instytucji z USA. Stamtąd też pochodzą najważniejsze agencje ratingowe. Płynność finansowa Polski jest zatem uzależniona od Zachodu. Gdyby polski rząd zaczął prowadzić politykę zagraniczną niezgodną z wytycznymi Waszyngtonu czy Brukseli, zostalibyśmy zapewne zaatakowani bronią ekonomiczną. Atak zostałby przeprowadzony w bardzo prosty sposób: najpierw zrzucono by na rynek część polskich obligacji (wyraźnie obniżając ich cenę, ale podnosząc tym samym ich rentowność). Agencje ratingowe szybko obniżyłyby wówczas oceny stabilności polskiej gospodarki, przez co nasiliłyby odpływ kapitału z Polski. W konsekwencji wszelki opór na Wiejskiej zostałby szybko złamany poprzez wyższe koszty obsługi długu publicznego i trudności w znalezieniu kupców na nowe emisje obligacji.

Bezpośredni atak finansowy i brak suwerenności politycznej, to nie jedyne zagrożenia wynikające z braku kontroli nad wysokim długiem publicznym. Jeśli bankierzy centralni w krajach rozwiniętych stracą kontrolę nad sektorem bankowym (i pęknie bańka na rynku długu), to nasze państwo będzie miało problem z płynnością finansową. Polska jako kraj z rozwijającą się gospodarką zanotuje nagły odpływ kapitału zagranicznego, co osłabi złotego i spowoduje tym samym wzrost długu w euro oraz w dolarze. Odsetki od długu (z obecnych 2,9% przy obligacjach 10-letnich) szybko wzrosną, osiągając znacznie wyższe poziomy. Zaledwie 15 lat temu było to 10%, mimo iż Polska nie przeżywała wtedy żadnego silnego kryzysu gospodarczego. Tak duże koszty, przy aktualnej wysokości długu, oznaczałyby konieczność spłaty dodatkowych 90 mld PLN odsetek rocznie.

Problematyczne jest również samo uzależnienie od permanentnego deficytu budżetowego. Natomiast jego zmniejszenie oznaczałoby zwolnienie dużej liczby urzędników, a przy obecnym poziomie biurokratyzacji kraju mogłoby to niestety doprowadzić do paraliżu decyzyjnego na poziomie lokalnym.
Teoretycznie, rząd ma możliwość – z pomocą BGK i NBP – opanowania sytuacji, mianowicie poprzez interwencje na rynkach finansowych (czyli skupowanie obligacji z rynku), ale takie działanie uderzyłoby mocno w kurs złotego.

Podsumowanie.
Konsekwencje odrzucenia postulatu Korwin–Mikkego o zakazie ustalania budżetu z deficytem, stają się coraz bardziej widoczne. Polska jest praktycznie w 100% zależna od zewnętrznych ośrodków decyzyjnych i kaprysów rynków kapitałowych. Jeśli nie rozwiążemy problemu z przyszłym finansowaniem państwa, to nie mamy szans na żadne suwerenne posunięcia, czy to w polityce gospodarczej, czy zagranicznej.

Nawet jeśli polski rząd będzie wykonywał polecenia z zagranicy co do joty, to kryzysu na rynku długu nie da się uniknąć, a coraz wyższe koszty finansowania państwa (przez ograniczony dostęp do rynków długu) dodatkowo obciążą społeczeństwo. I gdyby nawet rząd zdecydował się na inflacyjne wyjście z długów (co uderzy najmocniej w klasę średnią posiadającą oszczędności), to późniejsza podwyżka stóp procentowych, wprowadzona przez Radę Polityki Pieniężnej w celu opanowania sytuacji, jest nieunikniona. Posunięcie takie bezpośrednio uderzy w osoby obciążone wysokimi kredytami, które (z powodu utrudnionego dostępu do kredytów o stałym oprocentowaniu) nie będą mogły liczyć na oddłużenie, podobne do tego, z jakim mieliśmy do czynienia podczas hiperinflacji na przełomie 1989–1990 roku.

Przyszłe problemy z regulowaniem zobowiązań przez Polskę są niestety pewne i wynikają z permanentnego deficytu budżetowego. Fatalna polityka, którą doprowadzono do tego, że większość polskiego długu znajduje się w obcych rękach znacznie ograniczy nam w przyszłości pole manewru. Polska nie jest militarnym mocarstwem, które może nie wywiązywać się ze swoich zobowiązań. Przekonamy się o tym zwłaszcza wtedy, gdy nasi pożyczkodawcy zostaną przyciśnięci kryzysem finansowym i skrupulatnie zadbają o zwrot nawet najmniejszych kwot z posiadanych należności.

IndependentTrader.pl – Niezależny Portal Finansowy

John Podesta przewodniczący kampanii Hillary Clinton , planuje zniszczenie Kosciola Katolickiego!

 

Kultura

Nowe opublikowane przez Wikileaks e-maile ujawniły, że przewodniczący kampanii Hillary Clinton, John Podesta pomógł stworzyć nową organizację, która miała rozpocząć „katolicką Wiosnę” w Kościele katolickim.

W e-mailu z 2012 roku, Sandy Newman, szefowa organizacji Voices for Progress ubolewała nad sprzeciwem katolickiego biskupa wobec opłacanej przez rząd antykoncepcji i zasugerowała, że potrzebna jest „katolicka Wiosna” by doprowadzić do zmian w polityce Kościoła.

„Musimy mieć katolicką Wiosnę, w której sami katolicy będą domagali się końca średniowiecznej dyktatury i początku odrobiny szacunku dla demokracji i równości płci w Kościele katolickim” napisała Newman.

W odpowiedzi Podesta zapewnił ją, że dla rozwiązania tej sytuacji już stworzono taką organizację.

„Stworzyliśmy organizację Catholics in Alliance for the Common Good CACG (Sojusz Katolików na rzecz Wspólnego Dobra) by organizowała tego typu ruch” odpowiedział Podesta. „Ale myślę, że obecnie brakuje tam przywództwa by to zrobić. Podobnie w Catholics United CU (Zjednoczeni Katolicy). Podobnie jak większość ruchów Wiosny, myślę, że i ten będzie musiał być oddolny”, dodał.

Według gazety Catholic Herald, CACG został założony w 2005 roku przez Toma Pereillo. Zespół został opisany przez krytyków jako „koń trojański” działający dla tych, którzy chcą podważać katolickie doktryny. Fred Rotondaro, który służył jako przewodniczący organizacji, napisał w  2011 roku artykuł dla Huffington Post, w którym kwestionował politykę Kościoła nie wyświęcania kobiet na księży.

Druga grupa wspomniana przez Podestę, Catholics United, została stworzona w 2005 roku przez działaczy partii Demokratycznej – Chrisa Korzena oraz Jamesa Salta i krytykowała biskupów odmawiających podawania Komunii politykom, którzy poparli aborcję.

W innym e-mailu, dyrektor komunikacji kampanii Clinton, Jennifer Palmieri i szef Center for American Progress John Halpin krytykował tych, którzy byli zaangażowani w ruch konserwatywny.

Halpin szydził z redaktora naczelnego Wall Street Journal, Roberta Thompsona i szefa News Corp, Ruperta Murdocha za wychowanie dzieci w wierze katolickiej.

„Muszą być przyciągani przez systemowe myślenie i poważnie zacofane relacje między płciami i muszą być całkowicie nieświadomi chrześcijańskiej demokracji.”
napisał Halpin, odnosząc się do Thompsona i Murdocha.