Stanisław Michalkiewicz

Rewolucjonista, za sprawą którego zachodnie chrześcijaństwo otrzymało potężny cios, doczekał się wielu opracowań. Marcinowi Lutrowi poświęcano artykuły i sążniste monografie.

Czy jednak my, katolicy w Polsce, wiemy jak szkodliwe były tezy niemieckiego heretyka? Prawdę o twórcy protestantyzmu przybliża swoją książką pt. „Kryzys i destrukcja. Szkice o protestanckiej reformacji” profesor Grzegorz Kucharczyk.

Publikujemy szerokie fragmenty I rozdziału pt. Doktor Marcin Luter odkrywa „prawdziwą Ewangelię”.

Droga Marcina Lutra do klasztoru

Marcin Luter, a właściwie Marcin Luder urodził się w 1483 roku w Eisleben (Saksonia) w chłopskiej, wielodzietnej rodzinie. (…) Konflikt między ojcem a synem wzmógł się tylko, gdy w 1505 roku, po ukończeniu studiów prawniczych i filozoficznych na erfurckim uniwersytecie, Marcin Luter zdecydował się na wstąpienie do klasztoru augustianów (…).

Przyczyny, które popchnęły Lutra do tego kroku należą do jednych z najgorętszych kontrowersji otaczających jego biografię. „Doktor Marcin” tłumaczył, że podjął decyzję pod wpływem impulsu wywołanego straszliwą burzą, która go zastała w drodze. Miał wtedy ślubować św. Annie, że jeśli Bóg ocali go od piorunów, wstąpi do klasztoru.

Wśród biografów twórcy reformacji są jednak także ci, którzy wskazują, iż rzeczywistym motywem była chęć ukrycia się za murami klasztoru przed prawnymi konsekwencjami zabicia przez Lutra człowieka w pojedynku.

Jedno jest pewne. Decyzja o wstąpieniu do zakonu nie była w przypadku Marcina Lutra owocem dojrzałej, długotrwałej refleksji, ale raczej rezultatem działania pod wpływem impulsu. Jak sam mówił, do klasztoru został „nie tyle pociągnięty, co porwany”. Jeszcze bardziej wymowne słowa wyjaśnienia Lutra pochodzą z okresu, gdy już zerwał jedność ze wspólnotą Kościoła. Twórca reformacji mówił wówczas: „zostałem mnichem wbrew ojcu, matce, Bogu i diabłu”.

Jak można wstępować do klasztoru „wbrew Bogu”? Te słowa są traktowane jako pośrednie przyznanie się przez Lutra do tego, że właściwą przyczyną jego wstąpienia do augustianów była chęć uniknięcia odpowiedzialności za zabójstwo.

Tezę tę dodatkowo wspiera fakt, że za murami klasztoru Marcin Luter nie znalazł duchowego pokoju. Do wstrząsającego wydarzenia doszło w chórze klasztornym pewnego dnia podczas odczytywania fragmentu Ewangelii o wypędzaniu przez Chrystusa złego ducha z opętanego człowieka. W pewnym momencie Luter upadł na ziemię krzycząc po łacinie: „Non sum! Non sum!”, czyli „To nie ja! Tonie ja!”.

Wiara, czyli jak osiągnąć dobre samopoczucie

(…) Pod wpływem porażek odnoszonych w swojej walce duchowej (sądząc po wynurzeniach samego Lutra chodziło tutaj o grzechy związane z pożądliwością cielesną), Luter w okresie swojej klasztornej formacji nabiera przekonania o całkowitym zepsuciu natury ludzkiej przez grzech pierworodny, a trapiącą go pożądliwość cielesną identyfikował nie tyle z konsekwencjami grzechu pierworodnego, co raczej z nim samym. Bazując na własnych doświadczeniach duchowych stwierdzał, że żaden człowiek nie jest w stanie zachować Bożych przykazań. (…)

(…) Świętość – wbrew temu co odczuwał mnich Luter – nie jest dobrym samopoczuciem. W żywotach wielu świętych napotykamy długie okresy w ich biografiach, gdy targały nimi pokusy, gdy – jak sami mówili – przechodzili przez „duchową pustynię”, odczuwali jakby Bóg odwrócił się od nich. (…)

Im bardziej życie prowadzone przez Lutra dalekie było od ideału świętości jakiego nauczał Kościół (czyli otwartość na współpracę z Bożą łaską, czego wyrazem są dobre uczynki i życie modlitwą), tym gwałtowniej twórca protestanckiej reformacji atakował uznanych przez Kościół świętych. (…)

Incydent przy ołtarzu

Nic dziwnego więc, że Marcin Luter już przed 1517 rokiem utracił wiarę w największy, najcenniejszy tu na ziemi dowód działania łaski Bożego miłosierdzia we współpracy z człowiekiem, jakim jest Msza Święta. Przypomnijmy, że w katolickim nauczaniu Eucharystia jest uobecnieniem (w sposób bezkrwawy) ofiary Chrystusa. W tym dziele Zbawiciel posługuje się człowiekiem, czyli kapłanem, który występuje przy ołtarzu in persona Christi.

O tej prawdzie zwątpił Marcin Luter przystępując w 1507 roku do ołtarza podczas swojej prymicyjnej Mszy Świętej. W momencie, gdy słowami Te igitur clementissime Pater (Ciebie więc najłaskawszy Ojcze) rozpoczynał się Kanon, nowo wyświęcony ksiądz Marcin Luter odwrócił się od ołtarza i chciał od niego odejść. Świadkami tej wstrząsającej sceny była najbliższa rodzina neoprezbitera. W tym jego ojciec Hans, który, jak wiemy, nie był entuzjastą obrania przez jego syna drogi powołania duchownego. Obserwując scenę przy ołtarzu Hans Luter stwierdził, że jego syn musiał znaleźć się „pod działaniem złego ducha”. (…)

Po otrzymaniu święceń kapłańskich Marcin Luter – wiemy to z jego własnych listów i pism – zaniedbał regularne odprawianie Mszy Świętych i odmawianie brewiarza. Zasłaniał się przy tym licznymi obowiązkami kaznodziejskimi. (…)

Ponownie w tym kontekście nasuwa się porównanie z życiem św. Matki Teresy z Kalkuty, której trudno było przecież zarzucić odwracanie się od rozlicznych obowiązków. Zanim jednak każdego dnia podejmowała czynności związane z opieką nad chorymi i ubogimi, z kierowaniem założonego przez siebie zgromadzenia zakonnego, regularnie zaczynała dzień od Mszy Świętej i adoracji Najświętszego Sakramentu, uważając to za najważniejsze czynności dnia. Najpierw spotkanie z Chrystusem, potem spotkanie ze sprawami tego świata. U ks. Marcina Lutra było zupełnie na odwrót.

Zepsucie najlepszych

A przecież takich księży jak Marcin Luter było w krajach niemieckich na początku szesnastego wieku bardzo wielu. Opisane przez Lutra jego życie jako kapłana jest wyjaśnieniem jednego z najpoważniejszych czynników, które w znaczący sposób przyczyniły się do zwycięstwa reformacji w wielu regionach Rzeszy, czyli brak równowagi między życiem czynnym a kontemplacyjnym.

Zarzucenie przez księdza Lutra i wielu jemu podobnych duchownych na początku szesnastego wieku swojego podstawowego powołania, czyli odprawiania Mszy Świętej i rezygnacja z własnego postępu duchowego (codzienna modlitwa brewiarzowa), wcześniej czy później musiało wydać fatalne owoce. (…)

Odrzucenie Kościoła i sakramentów

Kardynał Walter Brandmüller, wybitny historyk Kościoła epoki nowożytnej, analizując kwestię oceny działań Marcina Lutra zauważa, że aby tego dokonać, należy przede wszystkim wyjaśnić, co niemiecki mnich rozumiał pod pojęciem „reformy Kościoła” podejmując w 1517 roku swoją działalność. (…)

Jak podkreśla jednak kardynał Brandmüller, „gdy za każdym razem mówiono o reformie, rozumiano pod tym pojęciem starania, by jeszcze sumienniej wypełniać kościelne przepisy, względnie chodziło o ich dopasowanie do zmienionych warunków, jak również rozumiano pod tym pojęciem jeszcze bardziej usilne starania o cnotę i pobożność. Tak pojmowana reforma dotyczyła konkretnej zewnętrznej formy Kościoła, nigdy jednak treści wiary oraz opierającej się na sakramencie kapłaństwa struktury hierarchicznej, a w ten sposób samej istoty Kościoła. W istocie, reforma nigdy nie może mieć za cel sytuacji, w której zreformowany Kościół nie byłby identyczny z Kościołem, który miał być poddany reformie. Gdyby bowiem tak się stało, Kościół nie pozostałby sobą, ale stałby się zupełnie inny”.

Dokładnie z taką sytuacją – podkreśla kardynał Brandmüller – mamy do czynienia w przypadku Marcina Lutra. (…) Mamy już do czynienia nie z dążeniem do reformy Kościoła, ale właśnie z reformacją, czyli z dążeniem do stworzenia całkiem nowego Kościoła niż ten, który został założony przez Zbawiciela na Skale Piotrowej.

Na tej drodze Luter musiał zburzyć (jak sam mówił) „trzy mury”.

Pierwszym z nich był osobny stan kapłański w rozumieniu kapłaństwa sakramentalnego przekazywanego w drodze sukcesji apostolskiej. (…)

Drugim „murem”, za którego niszczenie zabrał się Luter, była władza nauczycielska Kościoła, którą twórca reformacji zastąpił „osądem sumienia”. (…)

Trzecim „murem” na drodze stworzenia nowego Kościoła, który Luter chciał zniszczyć, był prymat papieża ustanowiony przez samego Chrystusa wobec św. Piotra i jego następców. (…)

Leon X wydał bullę wzywającą Lutra do porzucenia takich oraz innych, godzących w Kościół poglądów. W odpowiedzi 10 grudnia 1520 roku Marcin Luter publicznie spalił „bullę ostatniego antychrysta”, jak nazwał papieski dokument.

Jak podkreśla cytowany tutaj kardynał W. Brandmüller, akt ten był symbolicznym zerwaniem przez niemieckiego reformatora jedności z Kościołem, a nie dowodem jakiegoś personalnego konfliktu na linii papież – niemiecki augustianin. Luter bowiem oprócz bulli wzywającej go do posłuszeństwa nauczaniu Kościoła wrzucił w ogień księgę prawa kanonicznego, podręcznik dla spowiedników (Summa angelica autorstwa Angelusa de Clavasio) oraz pisma polemistów Lutra broniących katolickiego nauczania.

Protestancka reformacja całkowicie odrzuciła katolicką naukę o sakramentach świętych. Twórcy reformacji utrzymali właściwie tylko sakrament chrztu, pozostałych sześć, o których od początku nauczał Kościół katolicki, odrzucili. Dotyczyło to również sakramentu Ołtarza (Eucharystii), który jest „Źródłem i szczytem” duchowego życia Kościoła (konstytucja soborowa Sacrosanctum Concilium). (…)

Nie ma czegoś takiego jak „protestancka Msza Święta”, bo nie ma uznania przez uczniów Lutra i Kalwina nauki o cudownym uobecnieniu Ofiary Chrystusa za pośrednictwem kapłana, który staje przy ołtarzu, jako alter Christus.

Niejeden z tych, którzy po 1517 roku uważali, że odkryli „prawdziwą Ewangelię” wolną od „papistowskich zabobonów”, nie wahali się w tej ostatniej kategorii umieszczać katolickiej Mszy Świętej, którą Kościół odprawiał od początku swojego istnienia.

W 1534 roku Francją wstrząsnęła tzw. noc plakatów, gdy pewnej październikowej nocy 1534 roku w Paryżu, Orleanie, Amboise, a nawet na drzwiach królewskiej komnaty pojawiły się plakaty zawierające, jak głosił nagłówek „Prawdziwe artykuły na temat okropnych, wielkich i ważnych nadużyć mszy papieskiej, wymyślonej specjalnie przeciw świętej Wieczerzy Jezusa Chrystusa”.

Później okazało się, że autorem tego pamfletu był protestancki pastor Antoni Marcourt z Neuchâtel. (…) Nie zabrakło również drwin z katolickiej liturgii. Protestancki autor pisał w tym kontekście o „dzwonieniu, wyciu, śpiewaniu, ceremoniach, światłach, okadzaniach, maskaradach i innych małpich popisach”. (…)

Co to jest czystość?

Reformacja w decydujący sposób przyczyniła się również do sekularyzacji (zeświecczenia) instytucji małżeństwa, a to poprzez odrzucenie jego sakramentalnego charakteru. Również pod tym względem prekursorem był Marcin Luter. Jak podkreślają badacze zajmujący się tym aspektem nauczania twórcy protestanckiej reformacji, jego spojrzenie na małżeństwo było w dużym stopniu pochodną wytoczonej przez Lutra walki z celibatem oraz ślubami zakonnymi. Z tym zaś związane jest specyficzne pojmowanie przez Lutra cnoty czystości i roli kobiety w rodzinie.

Twórca reformacji niejednokrotnie wyrażał się bardzo pogardliwie o kobietach. Twierdził więc, że „chwasty rosną szybko, dlatego też dziewczynki rosną szybciej niż chłopcy”. W czasie swoich „rozmów przy stole” (Tischreden) rozwijał ten temat w charakterystyczny dla siebie, dość obcesowy sposób: „Kobietom zbywa na sile i mocy ciała i na rozumie. Mężczyźni mają szeroką pierś i małe biodra, dlatego też mają więcej rozumu aniżeli kobiety, które z kolei mają wąskie piersi, a za to szerokie biodra i zadek. Co oznacza, że powinny pozostawać w domu, siedzieć tam cicho, zajmować się dziećmi. Dziewczynki nie powinny zabierać głosu publicznie”.

Począwszy od swojej wymierzonej w katolickie zakony rozprawy De votis monasticis (O ślubach zakonnych) z 1521 roku, Marcin Luter coraz wyraźniej akcentował swoje przekonanie, że składane przez zakonników i zakonnice śluby czystości oraz celibat księży są zaprzeczeniem Bożego planu, wedle którego ludzie powinni zawierać związki małżeńskie.

Według niemieckiego reformatora Chrystus w Ewangelii nie zachęcał do życia w celibacie. Konsekwentnie też Luter nie szczędził obelg wobec wielu świętych Pańskich, począwszy od Ojców Pustyni („szaleni święci, którzy na pustkowiu chcieli złamać swoje naturalne skłonności”), którzy szli za ewangeliczną radą życia w celibacie i czystości. (…)

Koniec z nierozerwalnością małżeństwa jako sakramentu

W kazaniu z 1519 roku poświęconym małżeństwu Marcin Luter wymienił trzy dobra płynące z małżeństwa: fides (wiara), proles (potomstwo) i sacramentum. Z tym, że ten ostatni termin rozumie on tylko w sensie obrazowym/metaforycznym. Podobnie jak polanie wodą w czasie chrztu oznacza łaskę, tak i stan małżeński jest sakramentem, czyli „zewnętrznym znakiem złączenia w Chrystusie ludzkiej i boskiej natury”. W ten sposób – jak pisze – sakramentalny charakter małżeństwa w sensie dogmatycznym nie został wprost zakwestionowany, ale wyraźnie poddany w wątpliwość.

Ostateczne odrzucenie katolickiej nauki o sakramentach, w tym o sakramencie małżeństwa, nastąpiło u Lutra w 1520 roku w opublikowanym wówczas traktacie De captivitate Babylonica (O niewoli babilońskiej). W tym samym tekście twórca reformacji nie tylko wypowiedział posłuszeństwo papieżowi i biskupom, ale odrzucił idące od czasów apostolskich nauczanie Kościoła, że małżeństwo jako sakrament jest przyczyną, a nie jedynie oznaką (symbolem) łaski Bożej.

Od 1520 roku w nauczaniu Marcina Lutra – a potem wśród kolejnych pokoleń jego uczniów – jest dokładnie odwrotnie: małżeństwo jest tylko symbolicznym znakiem łaski Bożej, a nie jej przyczyną w życiu małżonków. To jest fundamentalna różnica.

Konsekwentnie bowiem, wraz z odrzuceniem prawdy o sakramentalnym charakterze małżeństwa, znika w protestanckiej perspektywie prawda o nienaruszalności małżeństwa. „Obiektywne prawo małżeńskie zamienia się w subiektywną sprawę sumienia, w oparciu o które każdy może ostatecznie sam sobie udzielić dyspensy” (ks. Z. Baranowski).

Dyspensa na bigamię

Dyspensy udzielane przez Marcina Lutra nie miały li tylko charakteru ogólnych wskazań. Odnosiły się również do konkretnych przypadków. Jeden z najgłośniejszych dotyczył landgrafa heskiego Filipa, który radził się twórcy reformacji, czy może wstąpić w ponowny związek małżeński nie rozstając się ze swoją dotychczasową małżonką. Luter udzielił landgrafowi swojej dyspensy na bigamiczny związek uważając, że rozwód jest gorszy od poligamii (w tym przypadku bigamii). Powoływał się przy tym na księgi Starego Testamentu i opisane w nich wielożeństwo patriarchów i królów Izraela. Jednak sam do końca nie był przekonany do tej argumentacji, skoro w liście do Filipa heskiego z 1540 roku radził mu, by swój bigamiczny związek możliwie skrupulatnie trzymał w tajemnicy przed swoimi poddanymi. (…)

Jak już zaznaczono, decydującym krokiem podjętym przez Marcina Lutra w kierunku sekularyzacji małżeństwa, czyli odarcia go z sakralnego charakteru, było zanegowanie przezeń katolickiej nauki o sakramencie małżeństwa. Druga „zasługa” niemieckiego reformatora w tym względzie polegała na tym, że odrzucając autorytet hierarchicznego Kościoła, a tym samym również prawa kanonicznego, Luter oddawał władzy świeckiej (władzy państwowej) wszystkie sprawy dotyczące regulacji prawa małżeńskiego. (…)

Zeświecczenie instytucji małżeństwa, czyli tzw. małżeństwa cywilne oraz rozwody, wprowadziła do prawodawstwa europejskiego rewolucja francuska, a potem Napoleon. Należy jednak pamiętać o tym, że była to tylko kontynuacja procesu rozpoczętego za sprawą Marcina Lutra w epoce reformacji. (…)

Fragmenty pochodzą z I Rozdziału książki profesora Grzegorza Kucharczyka pt. Kryzys i destrukcja. Szkice o protestanckiej reformacji.

http://www.pch24.pl/

Kurs Walut NBP
Waluta Kurs
Dolar amerykański 3.6459 PLN
Euro 4.2826 PLN
Funt szterling 4.7049 PLN
Korona duńska 0.5759 PLN


Słuchaj Radio Pomost
Rajd Katynski
Rajd Katynski
Lusia oginska
Lusia oginska
Gwiazda Polarna
Gwiazda Polarna
Cieslik Foundation, Inc
Cieslik Foundation, Inc