„Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem” – mówi Jezus (J 14,6): Drogą do Ojca w Duchu Świętym, Drogą przejścia i wyjścia w każdym doświadczeniu zła, ciemności, grzechu i śmierci; jest Jezus objawioną prawdą, kim jest Bóg, kim jest człowiek, bo On jest widzialnym obrazem niewidzialnego Boga, a zarazem nowym Adamem w pełni człowieczeństwa.

Człowiek nie stwarza Boga ani samego siebie, ale jest tworzony na obraz Boży; w Jezusie darowana jest nam pełnia życia. Jezus ukazuje nam tajemnicę Boga w Trójcy Świętej jedynego, będącego nieskończoną miłością w sobie, bo trzy odrębne Osoby są wobec siebie relacjami. Miłość Boża udziela się i rozlewa, ogarniając świat stworzeń, dar rozumu i wolnej woli uzdalnia byty osobowe anielskie i ludzkie do odpowiedzi na Bożą miłość poprzez przyjęcie jej i odwzajemnienie. Początkiem i końcem wszystkiego jest miłość, bo „Bóg jest miłością” (I J 4,8.16). Bez Chrystusa nie ma miłości ani prawdy; „kiedy ciebie nie ma, nic nie ma znaczenia”. Usuwanie więc Chrystusa z życia osobistego i społecznego ludzi jest drogą donikąd; dechrystianizacja prowadzi do bezsensu, dehumanizacji i śmierci. Bez miłości i prawdy nie da się żyć.

Świadkiem Boga był na ziemi i jest z nieba bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Jego imieniny obchodzone są uroczyście co roku 23 kwietnia u św. Stanisława Kostki w Warszawie. Być świadkiem Boga zobowiązuje do wierności swojemu powołaniu. Ks. Jerzy jako chrześcijanin i kapłan tę wierność potwierdził męczeństwem. Prawda o męczeństwie wymaga ujawnienia i wyjaśnienia. Tej prawdy trzeba szukać. Zewnętrzna uroczystość może temu służyć, ale może też to zastąpić i ominąć. Błędem jest pomylenie kata z ofiarą, brak rozróżnienia, kto jaką rolę odegrał wobec świadectwa, którym jest ofiarna śmierć. Zaniechanie szukania prawdy w imię wygody i spokoju jest aktem tchórzostwa, podobnie obecnym w odniesieniu do męczeństwa ks. Jerzego i do bohaterstwa drugiego Katynia. Ks. Jerzy jako świadek i obrońca prawdy zobowiązuje do naśladowania jego postawy. Śmierć za sprawą wrogów Chrystusa, którzy nie wiedzą albo wiedzą, co czynią, prowadzi do zwycięstwa życia tylko w znaku krzyża. Odpowiedzią na śmiertelną chorobę dechrystianizacji jest intronizacja Jezusa na Króla państw i narodów. Temu służył bł. ks. Jerzy upominając się o zwycięską obecność Jezusa w Polsce. Dlatego widzę w bł. Jerzym patrona intronizacji Jezusa na Króla Polski. Ponieważ męczeństwo bł. Jerzego i wielu innych świadków Chrystusa spełniło się za sprawą funkcjonariuszy zła, które przyszło ze Wschodu, nie da się odłączyć intronizacji Jezusa w Polsce od ofiarowania Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, zgodnie z żądaniem Matki Bożej Fatimskiej z roku 1917. Kaznodzieja na imieninach ks. Jerzego we wtorek 23 kwietnia powiązał ofiarowanie Rosji, zgodnie z wolą Matki Bożej z zapłatą za ten akt w postaci dokonanego męczeństwa ks. Jerzego, jednak uczynił to nietrafnie, bo akt ofiarowania narodów przez bł. Jana Pawła II  z dn. 25 marca 1984 roku nie był jeszcze tym, czego Maryja w Fatimie żądała.

Miłość mierzy się miara posłuszeństwa. Istotą intronizacji jest właśnie dobrowolne posłuszeństwo Jezusowi w wymiarze osobistym, społecznym i politycznym (por. J 14,21). Nieporozumieniem jest więc nadużywanie słowa „intronizacja” wobec poddania się władzy Chrystusa Króla Wszechświata z konieczności prędzej czy później, albo w odniesieniu do oddania się Bożemu Sercu, co zresztą w Polsce już parokrotnie nastąpiło. „Chrystus Królem” – tak, ale „Króluj nam Chryste” – również.

Ks. Stanisław Małkowski