… że niebawem założy katolicką i nacjonalistyczną rodzinę.

Trzeba przewinąć filmik do ok. 22 min. 30 sek.

Jakby chciał pozostać katolikiem, to powinien najpierw przejść laicyzację. Choć w jego przypadku można by również rozważać analizę ważności święceń – czy w ogóle ważnie je przyjął, biorąc pod uwagę ogólną niedojrzałość i rozum. Zauważmy, że dla niego najbliższym synonimem kapłaństwa i wypełniania obowiązków stanu duchownego jest … starokawalerstwo.

Zakon oo. misjonarzy powinien zatem rozważyć zbadanie ważności święceń udzielonych Jackowi, na analogicznej zasadzie, jak bada się niedojrzałość skutkującą nieważnością udzielenia i przyjęcia sakramentu małżeństwa.

Międlar zawsze zachowywał się, jakby chciał być głównie działaczem i trybunem, a nie kapłanem. Pobrzmiewa to w jego kazaniach, w mowach publicznych, w oświadczeniu o odejściu z zakonu i w aktualnych pogadankach. Jeśli nigdy nie rozumiał, czym jest kapłaństwo (także z uwagi na słabość formacji seminaryjnej), to czy mógł je skutecznie przyjąć od biskupa? Mam tu bardzo poważne wątpliwości.

Ale zapewne nikt nie pójdzie tą drogą, bo musieliby się przyznać również do własnych błędów, skutkujących dopuszczeniem do święceń osoby zupełnie do tego nie przygotowanej. No i ktoś musiałby odprawić Msze, za które Jacek “skasował” w życiu intencje mszalne.

Post scriptum

Nie przesłuchaliśmy całości jackowych mądrości, ale jako uzasadnienie decyzji o porzuceniu „starokawalerstwa” padają takie słowa:

“Skarbnik papieża Franciszka gwałcił małe dzieci w katedrze w Australii, a w jego pokoju znaleziono kokainę, alkohol. Przyznał się, że brał udział w orgiach homoseksualnych.”

Jak więc widzimy, Jackowi miesza się dość dokładnie sprawa oskarżeń względem kardynała Jerzego Pella z rewelacjami kojarzonymi z sekretarzem kardynała Franciszka Coccopalmerio, niejakim Alojzym Capozzim. Jacek Międlar nie jest jednak mniej upadłym księdzem od pedofilów, których krytykuje. Co najwyżej ciężar jego grzechów osobistych może być szczęśliwie mniejszy. Ale upadli kapłani są jak dwa pejsy jednego Żyda.

Krusejder