Stanisław Michalkiewicz
  • Pamięć o żołnierzach Niezłomnych

    Piszę te słowa, jako jeden z żołnierzy Polski walczącej z sowiecką okupacją posługującą się dla zniewolenia polskiego narodu stworzoną przez siebie administracją polskojęzyczną, ale wraz ze wszystkimi jej organami całkowicie podporządkowaną Sowietom.

  • Media o wyprowadzeniu wojsk z Syrii: genialna taktyczna decyzja

    Zachodnie media komentują decyzję Rosji o wycofaniu wojsk z Syrii. Zachodni dziennikarze nie kryją zdziwienia w związku z decyzją Władimira Putina w sprawie wycofania grup Sił Powietrzno-Kosmicznych z Syrii i rozważając, dlaczego rosyjski prezydent zdecydował się na taki krok właśnie teraz i co za nim nastąpi, zgadzają się co do tego, że Putin odniósł ogromne zwycięstwo, w tym także nad USA.

  • Nie ma narodu śląskiego

    RAŚ przegrał! Ślązaków nie można uznać za odrębny naród i dlatego Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej nie powinno być zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym pod taką nazwą – orzekł Sąd Najwyższy w czwartek, 5 grudnia 2013.

W tej historii jest wszystko – otwarty konflikt, wzajemna nienawiść, publiczne pranie brudów, a w tle – głośne polonijne morderstwo, pieniądze i znane nazwisko polskiego celebryty. Jest też osobisty dramat Małgorzaty Kosińskiej, która być może nigdy nie zobaczy wnuczki Gabrysi – jedynej, która przeżyła mord na ulicy Odell. A przede wszystkim jest dramat dziecka.

W tej historii jest wszystko – otwarty konflikt, wzajemna nienawiść, publiczne pranie brudów, a w tle – głośne polonijne morderstwo, pieniądze i znane nazwisko polskiego celebryty. Jest też osobisty dramat Małgorzaty Kosińskiej, która być może nigdy nie zobaczy wnuczki Gabrysi – jedynej, która przeżyła mord na ulicy Odell. A przede wszystkim jest dramat dziecka.

Na początku października 2014 roku ponura zbrodnia na Odell wstrząsnęła Polonią i mieszkańcami Chicago. Maciej Kotliński w napadzie szału zamordował nożem swoją partnerkę Annę Kosińską i ich 7-letnią córkę Victorię. Świadkiem krwawego mordu była młodsza córka Kotlińskiego – 3-letnia wówczas Gabrysia.

Kilka dni po zbrodni w Chicago wylądowała matka zamordowanej Anny – Małgorzata Kosińska, która zaopiekowała się Gabrysią. Zostawiła w Łodzi mieszkanie, pracę i mamę w podeszłym wieku. Jej celem stała się adopcja wnuczki, która przeżyła niewyobrażalną traumę. Kilka tygodni temu Małgorzata Kosińska zadzwoniła do naszej redakcji z prośbą o pomoc – od pół roku nie widziała Gabrysi. Tu zaczyna się nasza historia.

Kto potrząsał Victorią?

Cofnijmy się o kilka lat. Victoria, starsza siostra Gabrysi, urodziła się w 2007 roku, w styczniu. W sierpniu, kilka godzin po odebraniu od opiekunki, dziewczynka trafiła do szpitala. „Lekarze stwierdzili syndrom potrząsanego dziecka. Mała była w stanie krytycznym, mózg był zalany krwią, lekarze dawali jej minimalne szanse na przeżycie” – wspomina Małgorzata Kosińska, babcia dziecka. W sprawę szybko włączył się stanowy departament ds. dzieci i rodzin (Department of Children and Family Services, DCFS). O spowodowanie urazu podejrzana była opiekunka, która tego dnia zajmowała się Victorią oraz rodzice dziewczynki. „Córka zadzwoniła do mnie do Polski i powiedziała, że DCFS nie chce oddać im Victorii. Spakowałam się i przyleciałam, żeby przejąć opiekę nad wnuczką, która została mi przyznana na czas postępowania” – opowiada mi Kosińska i zaciąga się cienkim papierosem. „To z nerwów” – dodaje.

4 grudnia 2007 r. Małgorzata Kosińska pojechała z wnuczką na badania kontrolne. Badanie tomografem wykazało, że w czaszce dziewczynki jest woda. Potrzebna była natychmiastowa operacja. Do akcji ponownie wkroczył DCFS, który stwierdził, że dziewczynka mogła być znowu potrząsana. Tym razem podejrzenie padło na Małgorzatę Kosińską, a agencja przejęła opiekę nad Victorią. Po wielu perturbacjach rodzice Victorii odzyskali córkę, która wróciła do zdrowia. Babcia została oczyszczona z podejrzeń o potrząsanie Victorią, ale w DCFS pozostały akta sprawy. Małgorzata Kosińska wróciła do Polski. Od tamtego czasu bierze przepisywane przez psychiatrę antydepresanty.

“Moje dziewczynki”

Początek października 2014 roku. Maciej Kotliński zabija Anię i Victorię. Małgorzata Kosińska nazajutrz po zbrodni ląduje na O’Hare. Zostaje w Chicago, by być z młodszą wnuczką. „Mam Gabrysię, mam cel w życiu, muszę być silna” – mówi nam wtedy, dwa miesiące po zbrodni. O zamordowanej córce i wnuczce mówi „moje dziewczynki”.

Od samego początku w opiece nad Gabrysią pani Małgorzacie pomaga matka chrzestna dziewczynki, przyjaciółka zamordowanej Anny. Panie zamieszkują razem, a Małgorzata Kosińska rozpoczyna starania o adopcję wnuczki. Sprawy idą w dobrym kierunku do czasu, kiedy DCFS wyciąga akta sprawy o potrząsanie Victorii. Adwokat, który ma prowadzić sprawę adopcyjną, ostrzega Kosińską, że z adopcją Gabrysi może być problem i podsuwa rozwiązanie: prawną opiekę nad dziewczynką obejmie jej matka chrzestna, a w przyszłości babcia przejmie wnuczkę i zabierze ją do Polski. „Pięć razy się upewniałam, że dostanę Gabrysię, w końcu się zgodziłam. Ewa Reagan – chrzestna matka Gabrysi została matką zastępczą, rozpoczęło się postępowanie adopcyjne” – wspomina Kosińska i zapala kolejnego papierosa.

Kosińska i Reagan mieszkają w wynajętym od rodziców Ewy domu w Des Plaines. Kosińska płaci połowę czynszu i rachunków. Nie pracuje, pieniądze na życie w Stanach pożycza od znajomych. Dług zwraca, kiedy spływają pieniądze z ubezpieczenia na życie, które jej córka wykupiła dwa miesiące przed śmiercią – 350 tys. dolarów. Zgodnie z warunkami polisy, pieniądze otrzymuje brat zamordowanej. Część przekazuje Małgorzacie Kosińskiej, za część kupuje mieszkanie w Polsce, w którym w przyszłości mają zamieszkać babcia i wnuczka.

Adwokat, który prowadził sprawę adopcyjną, ostrzegał Kosińską, że z adopcją Gabrysi może być problem i podsunął rozwiązanie: prawną opiekę nad dziewczynką obejmie jej matka chrzestna, a w przyszłości babcia przejmie wnuczkę i zabierze ją do Polski

„Dopóki miałam pieniądze, układało nam się bardzo dobrze, ja zajmowałam się Gabrysią, a Ewa swoją córką i synem. Pomagałyśmy sobie nawzajem. Czekałam aż Ewa zaadoptuje Gabrysię, da mi ją i będę mogła wrócić z wnuczką do Polski” – mówi Kosińska.
Twierdzi też, że z pieniędzy z ubezpieczenia dała Ewie 20 tys. dol. na dobudowanie poddasza. „Ewa mówiła, że będzie nam się wygodniej żyło. Wezwała nawet firmę na wycenę, mieli budować. W końcu nic z tego nie wyszło, bo rodzice wymówili Ewie wynajem. Okazało się, że nie płaciła” – opowiada Kosińska. Kobiety wyprowadzają się do wynajętego mieszkania.

Anna Kosińska z Maciejem Kotlińskim fot.Facebook

Z ekspertem od wizerunku w tle

W sierpniu 2015 r. DCFS występuje o pozbawienie praw rodzicielskich Macieja Kotlińskiego. A na scenę wkracza Piotr Tymochowicz – słynny specjalista od wizerunku politycznego, współtwórca sukcesu m.in. Andrzeja Leppera. „Ewa poszła do znajomych, żeby go poznać, a po tygodniu pan Tymochowicz się do nas wprowadził. Ewa się zakochała” – opowiada Kosińska.

We wrześniu, jak twierdzi pani Małgorzata, Ewa wymyśliła, że kupi dom i poprosiła o kolejne 20 tys. dolarów na wpłatę początkową. Kosińska pieniądze pożycza, kupuje także mieszkanie dla siebie. Nieopodal, żeby być blisko Gabrysi. „We wrześniu 2016 roku Ewa oznajmiła mi, że wychodzi za mąż za pana Tymochowicza. Nie chciałam wtrącać się w jej życie, ale w internecie znalazłam informacje o policyjnym przeszukaniu w jego domu w Polsce, w związku z pornografią dziecięcą. Bałam się o Gabrysię i o to, że DCFS nie zezwoli na adopcję. Wtedy zawiadomiłam o wszystkim rodziców Ewy i pokazałam im to, co znalazłam w internecie. W rezultacie były mąż Ewy kazał się panu Tymochowiczowi na tydzień przed ślubem wynosić z domu. A Ewa zabroniła mi widywać się z Gabrysią” – opowiada Kosińska. Kolejny papieros.

W maju 2016 r. Małgorzata Kosińska za 3,5 tys. dol. kupuje sobie używanego minicoopera. „Mam dowód na to, że w dniu kupna wypłaciłam z banku taką kwotę. Mój błąd, że dałam te pieniądze Ewie, a samochód ona kupiła na siebie. Nie miałam jeszcze wtedy amerykańskiego prawa jazdy. Po awanturze o pana Tymochowicza Ewa przyszła i zabrała samochód z parkingu, bo formalnie należał do niej. Z zemsty” – opowiada Małgorzata Kosińska.

“Jesteś chora, jak tata”

Po kłótni jedyną szansą na zobaczenie wnuczki staje się dla pani Małgorzaty przychodzenie pod szkołę, ale Gabrysia jest wycofana, boi się do niej podejść. „Zapytałam, o co chodzi i w końcu powiedziała, że mama (czyli pani Ewa – red.) powiedziała jej, że jestem chora, tak jak tata i mogę zrobić jej krzywdę” – opowiada wzburzona Małgorzata Kosińska – „Powiedziała ‘babciu, ty się musisz leczyć, idź do lekarza’. Za czwartym czy piątym razem, kiedy poszłam pod szkołę, żeby zobaczyć się z Gabrysią, podjechały trzy radiowozy. Dostałam sądowy zakaz zbliżania się do Gabrysi, ale gdy tylko udało się go znieść, Ewa wystąpiła o kolejny, argumentując, że mam problemy psychiczne i stanowię niebezpieczeństwo dla dziecka. Sprawa skończyła się tak, że sędzina powiedziała, że nie było żadnych podstaw do wystawiania zakazu zbliżania się do Gabrysi” – mówi Kosińska, która po raz ostatni widziała wnuczkę w październiku zeszłego roku. Wtedy w domu pani Ewy w trakcie rozmowy pomiędzy kobietami pada temat Tymochowicza. „Ewa zaczęła krzyczeć ‘co cię to obchodzi, co chcesz zrobić z moim życiem, ty mi nóż w serce wbijasz!’. Gabrysia zaczęła strasznie płakać i uciekła, a ja nie wytrzymałam i wyszłam”. Kosińska wspomina, że od Ewy Reagan usłyszała jeszcze: „Dla dziecka jesteś nikim”.

“Zaburzona milionerka”

Dzwonię do Ewy Reagan, która zaprzecza każdemu z zarzutów Kosińskiej. Proponuję spotkanie, chcę zobaczyć Gabrysię, spokojnie porozmawiać. Początkowo pani Ewa zgadza się, ale nazajutrz przysyła SMS-a, w którym stanowczo zakazuje mi użycia w artykule jej wypowiedzi. Do redakcji dzwoni natomiast jej matka – Hanna Pair, która z miejsca ostrzega mnie: „Niech pan będzie ostrożny, co pan pisze”.

Pytam, dlaczego Ewa Reagan odmówiła komentarza – podobno za radą adwokata? Zdaniem pani Hanny, jej córka już Gabrysię adoptowała, dziewczynka jest pogodna, świetnie się rozwija, na panią Ewę mówi „mama”. Pytam o zarzewie konfliktu pomiędzy Kosińską i Reagan. Matka pani Ewy przedstawia całą listę powodów: Kosińska miała rzekomo zostawiać Gabrysię i córkę Ewy same na basenie, bez opieki na ulicy przed domem, zamykać w pokoju. Pytam o wątek pana Tymochowicza. „To Kosińska zaprosiła go do domu. Przez cały czas wiedziała, że był podejrzany o pedofilię, chciała w ten sposób zaszkodzić Ewie i uniemożliwić adopcję”. Pytam o planowany ślub, pani Hanna niechętnie o tym mówi, ale potwierdza – ślub miał być, ale romansu nie było! Podobno chodziło tylko o zieloną kartę dla pana Tymochowicza.

Najwięcej i najgłośniej Hanna Pair mówi o pieniądzach: „Ta pani – jej odbiło. Ona przehulała 360 tys. dolarów. Zasmakowała w życiu milionerki. To zakupoholiczka i alkoholiczka. Teraz widocznie pieniądze się jej skończyły i chce zniszczyć moją córkę” – mówi. Zdaniem pani Hanny, jej córka nie jest winna pani Kosińskiej żadnych pieniędzy, a jej jedyną motywacją jest zniszczenie życia Ewie. I Gabrysi, na którą pani Hanna mówi Gabrielle lub Gabi – „Kosińska ubzdurała sobie, że będzie matkować Gabi i wywiezie ją do Polski. A przecież to moja córka obiecała Ani Kosińskiej, że jeśli jej zabraknie, zajmie się jej dziećmi”.

“Maćkowi rękę podam”

„Prawo w Illinois nie daje dziadkom żadnych specjalnych praw odnośnie wnuków. Nie twierdzę, że mamy duże szanse na wygranie tej sprawy. Moim zdaniem szanse na to, że pani Kosińska odzyska wnuczkę, wynoszą dziesięć procent. Pani Kosińska w świetle obowiązujących w stanie Illinois przepisów ma takie samo prawo do wniesienia sprawy o adopcję Gabrysi, jak każda przypadkowa osoba ” – mówi reprezentująca Kosińską adwokat Anna Zwierzchowska-Spears.

Małgorzata Kosińska podkreśla, że gdyby miała pewność, że Gabrysi będzie z Ewą dobrze, nie walczyłabym o nią. Ale, jak mówi, „to dziecko żyje w nędzy i brudzie. Ewa karze ją i szarpie. Nadużywa alkoholu, którym popija psychotropy”. Jest zdeterminowana, zamierza zrobić wszystko, co w jej mocy, żeby odzyskać wnuczkę. „Ja nie mam nic do stracenia. Jeśli będzie trzeba, sprzedam moje mieszkanie, sprzedam dwa mieszkania w Polsce i pójdę na wojnę z DCFS-em. I z Ewą.” – zarzeka się Kosińska.

I jeszcze: „Jeśli będzie trzeba, podam rękę mojemu zięciowi, zabójcy moich dziewczynek. Maciek jest chory. Ale Ewie ręki nie podam. Nikt mnie tak w życiu nie wykorzystał i nie upodlił, tak jak ona” – dodaje.

Grzegorz Dziedzic

Na początku października 2014 roku ponura zbrodnia na Odell wstrząsnęła Polonią i mieszkańcami Chicago. Maciej Kotliński w napadzie szału zamordował nożem swoją partnerkę Annę Kosińską i ich 7-letnią córkę Victorię. Świadkiem krwawego mordu była młodsza córka Kotlińskiego – 3-letnia wówczas Gabrysia.

Kilka dni po zbrodni w Chicago wylądowała matka zamordowanej Anny – Małgorzata Kosińska, która zaopiekowała się Gabrysią. Zostawiła w Łodzi mieszkanie, pracę i mamę w podeszłym wieku. Jej celem stała się adopcja wnuczki, która przeżyła niewyobrażalną traumę. Kilka tygodni temu Małgorzata Kosińska zadzwoniła do naszej redakcji z prośbą o pomoc – od pół roku nie widziała Gabrysi. Tu zaczyna się nasza historia.

Kto potrząsał Victorią?

Cofnijmy się o kilka lat. Victoria, starsza siostra Gabrysi, urodziła się w 2007 roku, w styczniu. W sierpniu, kilka godzin po odebraniu od opiekunki, dziewczynka trafiła do szpitala. „Lekarze stwierdzili syndrom potrząsanego dziecka. Mała była w stanie krytycznym, mózg był zalany krwią, lekarze dawali jej minimalne szanse na przeżycie” – wspomina Małgorzata Kosińska, babcia dziecka. W sprawę szybko włączył się stanowy departament ds. dzieci i rodzin (Department of Children and Family Services, DCFS). O spowodowanie urazu podejrzana była opiekunka, która tego dnia zajmowała się Victorią oraz rodzice dziewczynki. „Córka zadzwoniła do mnie do Polski i powiedziała, że DCFS nie chce oddać im Victorii. Spakowałam się i przyleciałam, żeby przejąć opiekę nad wnuczką, która została mi przyznana na czas postępowania” – opowiada mi Kosińska i zaciąga się cienkim papierosem. „To z nerwów” – dodaje.

4 grudnia 2007 r. Małgorzata Kosińska pojechała z wnuczką na badania kontrolne. Badanie tomografem wykazało, że w czaszce dziewczynki jest woda. Potrzebna była natychmiastowa operacja. Do akcji ponownie wkroczył DCFS, który stwierdził, że dziewczynka mogła być znowu potrząsana. Tym razem podejrzenie padło na Małgorzatę Kosińską, a agencja przejęła opiekę nad Victorią. Po wielu perturbacjach rodzice Victorii odzyskali córkę, która wróciła do zdrowia. Babcia została oczyszczona z podejrzeń o potrząsanie Victorią, ale w DCFS pozostały akta sprawy. Małgorzata Kosińska wróciła do Polski. Od tamtego czasu bierze przepisywane przez psychiatrę antydepresanty.

“Moje dziewczynki”

Początek października 2014 roku. Maciej Kotliński zabija Anię i Victorię. Małgorzata Kosińska nazajutrz po zbrodni ląduje na O’Hare. Zostaje w Chicago, by być z młodszą wnuczką. „Mam Gabrysię, mam cel w życiu, muszę być silna” – mówi nam wtedy, dwa miesiące po zbrodni. O zamordowanej córce i wnuczce mówi „moje dziewczynki”.

Od samego początku w opiece nad Gabrysią pani Małgorzacie pomaga matka chrzestna dziewczynki, przyjaciółka zamordowanej Anny. Panie zamieszkują razem, a Małgorzata Kosińska rozpoczyna starania o adopcję wnuczki. Sprawy idą w dobrym kierunku do czasu, kiedy DCFS wyciąga akta sprawy o potrząsanie Victorii. Adwokat, który ma prowadzić sprawę adopcyjną, ostrzega Kosińską, że z adopcją Gabrysi może być problem i podsuwa rozwiązanie: prawną opiekę nad dziewczynką obejmie jej matka chrzestna, a w przyszłości babcia przejmie wnuczkę i zabierze ją do Polski. „Pięć razy się upewniałam, że dostanę Gabrysię, w końcu się zgodziłam. Ewa Reagan – chrzestna matka Gabrysi została matką zastępczą, rozpoczęło się postępowanie adopcyjne” – wspomina Kosińska i zapala kolejnego papierosa.

Kosińska i Reagan mieszkają w wynajętym od rodziców Ewy domu w Des Plaines. Kosińska płaci połowę czynszu i rachunków. Nie pracuje, pieniądze na życie w Stanach pożycza od znajomych. Dług zwraca, kiedy spływają pieniądze z ubezpieczenia na życie, które jej córka wykupiła dwa miesiące przed śmiercią – 350 tys. dolarów. Zgodnie z warunkami polisy, pieniądze otrzymuje brat zamordowanej. Część przekazuje Małgorzacie Kosińskiej, za część kupuje mieszkanie w Polsce, w którym w przyszłości mają zamieszkać babcia i wnuczka.

Adwokat, który prowadził sprawę adopcyjną, ostrzegał Kosińską, że z adopcją Gabrysi może być problem i podsunął rozwiązanie: prawną opiekę nad dziewczynką obejmie jej matka chrzestna, a w przyszłości babcia przejmie wnuczkę i zabierze ją do Polski

„Dopóki miałam pieniądze, układało nam się bardzo dobrze, ja zajmowałam się Gabrysią, a Ewa swoją córką i synem. Pomagałyśmy sobie nawzajem. Czekałam aż Ewa zaadoptuje Gabrysię, da mi ją i będę mogła wrócić z wnuczką do Polski” – mówi Kosińska.
Twierdzi też, że z pieniędzy z ubezpieczenia dała Ewie 20 tys. dol. na dobudowanie poddasza. „Ewa mówiła, że będzie nam się wygodniej żyło. Wezwała nawet firmę na wycenę, mieli budować. W końcu nic z tego nie wyszło, bo rodzice wymówili Ewie wynajem. Okazało się, że nie płaciła” – opowiada Kosińska. Kobiety wyprowadzają się do wynajętego mieszkania.

Anna Kosińska z Maciejem Kotlińskim fot.Facebook

Z ekspertem od wizerunku w tle

W sierpniu 2015 r. DCFS występuje o pozbawienie praw rodzicielskich Macieja Kotlińskiego. A na scenę wkracza Piotr Tymochowicz – słynny specjalista od wizerunku politycznego, współtwórca sukcesu m.in. Andrzeja Leppera. „Ewa poszła do znajomych, żeby go poznać, a po tygodniu pan Tymochowicz się do nas wprowadził. Ewa się zakochała” – opowiada Kosińska.

We wrześniu, jak twierdzi pani Małgorzata, Ewa wymyśliła, że kupi dom i poprosiła o kolejne 20 tys. dolarów na wpłatę początkową. Kosińska pieniądze pożycza, kupuje także mieszkanie dla siebie. Nieopodal, żeby być blisko Gabrysi. „We wrześniu 2016 roku Ewa oznajmiła mi, że wychodzi za mąż za pana Tymochowicza. Nie chciałam wtrącać się w jej życie, ale w internecie znalazłam informacje o policyjnym przeszukaniu w jego domu w Polsce, w związku z pornografią dziecięcą. Bałam się o Gabrysię i o to, że DCFS nie zezwoli na adopcję. Wtedy zawiadomiłam o wszystkim rodziców Ewy i pokazałam im to, co znalazłam w internecie. W rezultacie były mąż Ewy kazał się panu Tymochowiczowi na tydzień przed ślubem wynosić z domu. A Ewa zabroniła mi widywać się z Gabrysią” – opowiada Kosińska. Kolejny papieros.

W maju 2016 r. Małgorzata Kosińska za 3,5 tys. dol. kupuje sobie używanego minicoopera. „Mam dowód na to, że w dniu kupna wypłaciłam z banku taką kwotę. Mój błąd, że dałam te pieniądze Ewie, a samochód ona kupiła na siebie. Nie miałam jeszcze wtedy amerykańskiego prawa jazdy. Po awanturze o pana Tymochowicza Ewa przyszła i zabrała samochód z parkingu, bo formalnie należał do niej. Z zemsty” – opowiada Małgorzata Kosińska.

“Jesteś chora, jak tata”

Po kłótni jedyną szansą na zobaczenie wnuczki staje się dla pani Małgorzaty przychodzenie pod szkołę, ale Gabrysia jest wycofana, boi się do niej podejść. „Zapytałam, o co chodzi i w końcu powiedziała, że mama (czyli pani Ewa – red.) powiedziała jej, że jestem chora, tak jak tata i mogę zrobić jej krzywdę” – opowiada wzburzona Małgorzata Kosińska – „Powiedziała ‘babciu, ty się musisz leczyć, idź do lekarza’. Za czwartym czy piątym razem, kiedy poszłam pod szkołę, żeby zobaczyć się z Gabrysią, podjechały trzy radiowozy. Dostałam sądowy zakaz zbliżania się do Gabrysi, ale gdy tylko udało się go znieść, Ewa wystąpiła o kolejny, argumentując, że mam problemy psychiczne i stanowię niebezpieczeństwo dla dziecka. Sprawa skończyła się tak, że sędzina powiedziała, że nie było żadnych podstaw do wystawiania zakazu zbliżania się do Gabrysi” – mówi Kosińska, która po raz ostatni widziała wnuczkę w październiku zeszłego roku. Wtedy w domu pani Ewy w trakcie rozmowy pomiędzy kobietami pada temat Tymochowicza. „Ewa zaczęła krzyczeć ‘co cię to obchodzi, co chcesz zrobić z moim życiem, ty mi nóż w serce wbijasz!’. Gabrysia zaczęła strasznie płakać i uciekła, a ja nie wytrzymałam i wyszłam”. Kosińska wspomina, że od Ewy Reagan usłyszała jeszcze: „Dla dziecka jesteś nikim”.

“Zaburzona milionerka”

Dzwonię do Ewy Reagan, która zaprzecza każdemu z zarzutów Kosińskiej. Proponuję spotkanie, chcę zobaczyć Gabrysię, spokojnie porozmawiać. Początkowo pani Ewa zgadza się, ale nazajutrz przysyła SMS-a, w którym stanowczo zakazuje mi użycia w artykule jej wypowiedzi. Do redakcji dzwoni natomiast jej matka – Hanna Pair, która z miejsca ostrzega mnie: „Niech pan będzie ostrożny, co pan pisze”.

Pytam, dlaczego Ewa Reagan odmówiła komentarza – podobno za radą adwokata? Zdaniem pani Hanny, jej córka już Gabrysię adoptowała, dziewczynka jest pogodna, świetnie się rozwija, na panią Ewę mówi „mama”. Pytam o zarzewie konfliktu pomiędzy Kosińską i Reagan. Matka pani Ewy przedstawia całą listę powodów: Kosińska miała rzekomo zostawiać Gabrysię i córkę Ewy same na basenie, bez opieki na ulicy przed domem, zamykać w pokoju. Pytam o wątek pana Tymochowicza. „To Kosińska zaprosiła go do domu. Przez cały czas wiedziała, że był podejrzany o pedofilię, chciała w ten sposób zaszkodzić Ewie i uniemożliwić adopcję”. Pytam o planowany ślub, pani Hanna niechętnie o tym mówi, ale potwierdza – ślub miał być, ale romansu nie było! Podobno chodziło tylko o zieloną kartę dla pana Tymochowicza.

Najwięcej i najgłośniej Hanna Pair mówi o pieniądzach: „Ta pani – jej odbiło. Ona przehulała 360 tys. dolarów. Zasmakowała w życiu milionerki. To zakupoholiczka i alkoholiczka. Teraz widocznie pieniądze się jej skończyły i chce zniszczyć moją córkę” – mówi. Zdaniem pani Hanny, jej córka nie jest winna pani Kosińskiej żadnych pieniędzy, a jej jedyną motywacją jest zniszczenie życia Ewie. I Gabrysi, na którą pani Hanna mówi Gabrielle lub Gabi – „Kosińska ubzdurała sobie, że będzie matkować Gabi i wywiezie ją do Polski. A przecież to moja córka obiecała Ani Kosińskiej, że jeśli jej zabraknie, zajmie się jej dziećmi”.

“Maćkowi rękę podam”

„Prawo w Illinois nie daje dziadkom żadnych specjalnych praw odnośnie wnuków. Nie twierdzę, że mamy duże szanse na wygranie tej sprawy. Moim zdaniem szanse na to, że pani Kosińska odzyska wnuczkę, wynoszą dziesięć procent. Pani Kosińska w świetle obowiązujących w stanie Illinois przepisów ma takie samo prawo do wniesienia sprawy o adopcję Gabrysi, jak każda przypadkowa osoba ” – mówi reprezentująca Kosińską adwokat Anna Zwierzchowska-Spears.

Małgorzata Kosińska podkreśla, że gdyby miała pewność, że Gabrysi będzie z Ewą dobrze, nie walczyłabym o nią. Ale, jak mówi, „to dziecko żyje w nędzy i brudzie. Ewa karze ją i szarpie. Nadużywa alkoholu, którym popija psychotropy”. Jest zdeterminowana, zamierza zrobić wszystko, co w jej mocy, żeby odzyskać wnuczkę. „Ja nie mam nic do stracenia. Jeśli będzie trzeba, sprzedam moje mieszkanie, sprzedam dwa mieszkania w Polsce i pójdę na wojnę z DCFS-em. I z Ewą.” – zarzeka się Kosińska.

I jeszcze: „Jeśli będzie trzeba, podam rękę mojemu zięciowi, zabójcy moich dziewczynek. Maciek jest chory. Ale Ewie ręki nie podam. Nikt mnie tak w życiu nie wykorzystał i nie upodlił, tak jak ona” – dodaje.

Grzegorz Dziedzic

Kurs Walut NBP
Waluta Kurs
Dolar amerykański 3.632 PLN
Euro 4.2311 PLN
Funt szterling 4.719 PLN
Korona duńska 0.5689 PLN


Słuchaj Radio Pomost
Rajd Katynski
Rajd Katynski
Lusia oginska
Lusia oginska
Gwiazda Polarna
Gwiazda Polarna
Cieslik Foundation, Inc
Cieslik Foundation, Inc