Stanisław Michalkiewicz
  • Służby chroniły zabójce rodziny z Gdańska

    Polskie służby od lat wiedziały, że Rosjanin stanowi zagrożenie, ale nic z tym nie zrobiły - pisze "Rzeczpospolita". Handlarz bronią, były żołnierz specnazu, karany w Rosji za nielegalne posiadanie broni, posługujący się fałszywymi dokumentami – to Samir S.,

  • Dla Ameryki nie jest najważniejsza Ukraina

    George Friedman, to amerykański ekspert w dziedzinie wywiadu i bezpieczeństwa narodowego. Otwarcie przedstawia zamiary USA względem naszego regionu.
    USA chce skłócić Rosję z Niemcami

  • Księżniczki z Montclair

    tA KSIAZKIE KAZDY POWINIEN MIEC , kto byl lub bedzie  na saksas bo w Polsce nie ma szans!!!.

Dokładnie 154 lata temu pod Salichą doszło do największej bitwy powstania styczniowego na Rusi – bitwy, w której kawalerzyści Edmunda Różyckiego pokonali trzykrotnie liczniejsze siły rosyjskie.

Od 7 maja 1863 roku polscy jeźdźcy, zwani Wołyńcami przemierzali centralną Ukrainę w nadziei na poderwanie szerokich mas do powstania. Wobec ogólnego fiaska tej koncepcji – na Podolu zawiodła nawet polska szlachta! – oraz braku wsparcia przez posiłki z Galicji, Różycki podjął decyzję o przekroczeniu granicy austriackiej. Problem polegał na tym, że drogę zagrodzili mu Rosjanie.

W przededniu starca konny oddział Różyckiego liczył 260 osób (5 szwadronów, z czego trzy niekompletne.) Nazajutrz ruszył on traktem prowadzącym ze Starego Konstantynowa w stronę Jampola. Po kilku godzinach marszu straż tylna zaalarmowała o zbliżaniu się Rosjan. Siły nieprzyjaciela były 3 razy większe i wyniosły 3 roty piechoty oraz 120-osobowy odział kozaków – w sumie ok. 720 osób. Tak właśnie doszło do pamiętnej bitwy pod Salichą (ukr. bytwa albo bij pid Sałychoju), jednego z najbardziej błyskotliwych zwycięstw kampanii Różyckiego i całego powstania styczniowego. Był 26 maja 1863 roku…

Różycki, zorientowawszy się w sytuacji, przyspieszył kroku, by dotrzeć do znajdującego się we wsi mostu, zanim uczynią to Kozacy; przeszedłszy wieś, skierował się na północ, w stronę Jampola, a następnie zwrócił oddział na południe w taki sposób, że lewą flankę oparł o błotnisty wąwóz. Tymczasem rosyjscy tyralierzy zbliżyli się na odległość strzału i otworzyli ogień. Różycki uformował oddział w dwa szeregi, po dwa szwadrony w każdym i rozpoczął szarżę. Tak, jak pod Somosierrą, pędziła pod gradem kul, chociaż w odróżnieniu od tamtej szarży, posiadała już ona na wyposażeniu piekielne lance. Broń ta, mimo iż mogła wydawać się przestarzałą, świetnie przysłużyła się w bitwie – Polacy dosłownie wyrąbali sobie drogę przez kolumny rosyjskie na drugą ich stronę. Wielu Rosjan poległo tego dnia, łącznie z dowódcą kapitanem Łomonosowem. Ci, którzy przeżyli, uciekali w popłochu. Do anegdotycznych należy opowieść o kapitanie Michnowie, dowódcy II kompanii piechoty, który całą bitwę przesiedział pod wzmiankowanym już mostem, za co czekał go później sąd wojenny. Po tym decydującym natarciu w pobliżu pola walki pojawiły się jeszcze 3 roty rosyjskie, ale widząc ogrom zniszczeń, nie ośmieliły się podejść. Strasznymi musieli być teraz Ci rycerze, trzymający skrwawione lance, w pogardzie mający śmierć, śmierć zadający. Droga do granicy galicyjskiej była otwarta…

Oddział Różyckiego przekroczył ją dwa dni później w miejscowości Szczęsnówka,tam uległ rozwiązaniu i… rozpłynął się w powietrzu. Tak zakończył się najbardziej chlubny, a jednocześnie niezwykle blaskomiotny epizod powstania styczniowego na Rusi.

Dominik Szczęsny-Kostanecki

Kurs Walut NBP
Waluta Kurs
Dolar amerykański 3.632 PLN
Euro 4.2311 PLN
Funt szterling 4.719 PLN
Korona duńska 0.5689 PLN


Słuchaj Radio Pomost
Rajd Katynski
Rajd Katynski
Lusia oginska
Lusia oginska
Gwiazda Polarna
Gwiazda Polarna
Cieslik Foundation, Inc
Cieslik Foundation, Inc